video-jav.net

W wierze nie zatrzymuj się na przystawce!

W drodze wiary nie poprzestawaj na przystawce, idź głębiej, czekaj na dania główne bo najlepsze dopiero nadejdzie! - mówił papież Franciszek na porannej Mszy św. 12 marca w Domu św. Marty.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty wyszedł w swojej homilii od słów Pana Jezusa w dzisiejszej Ewangelii (J 4,43-54): „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”, skierowanych do urzędnika królewskiego, spotykanego w Galilei, który prosił Go o uzdrowienie syna. Franciszek zauważył, że ludzie wiedzieli, iż Jezus dokonał już wielu cudów. A on zdaje się tracić cierpliwość, ponieważ cud wydaje się jedyną rzeczą, która jest dla nich ważna. Podkreślił, że cuda mają znaczenie dla pobudzenia wiary, ale musi się ona nieustannie rozwijać. Wiara jest bowiem pragnieniem Boga, spotkania Go, przebywania z Nim. Natomiast największym cudem jest ten o którym mówi prorok Izajasz w pierwszym dzisiejszym czytaniu (Iz 65,17-21): „Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię […] będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę”.

– Kiedy Pan wchodzi do naszego życia i dokonuje cudu w każdym z nas, to na tym nie wszystko się kończy: jest to zachęta, by iść naprzód, aby kontynuować pielgrzymowanie, «szukać oblicza Boga», jak mówi Psalm; trzeba szukać tej radości” – powiedział papież. – Ten kto zatrzymuje się na pierwszej łasce jest jak ten, kto podczas wizyty w restauracji po przystawce wraca do domu. A obiad i najlepsze dopiero nadejdzie! – mówił papież. Używając jeszcze innej metafory zwrócił również uwagę, że wielu chrześcijan zachowuje się tak, jakby stali na parkingu; nie wzrastają duchowo, zagrzebani w codziennych sprawach.

Na zakończenie Franciszek zachęcił do postawienia sobie pytania o to, czego pragniemy? czy szukamy Pana? czy też może jesteśmy przeciętni, jaka jest miara naszego pragnienia: czy zadowalamy się jedynie przekąską, czy też pragniemy brać udział w całej uczcie? „Trzeba strzec swego pragnienia, zbytnio się nie zadomawiać. Iść trochę naprzód, podejmować ryzyko. Prawdziwy chrześcijanin podejmuje ryzyko, opuszcza swoje miejsca bezpieczne” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.

KAI, Vatican Insider/ad

Odrzućmy pokusę pewności siebie i życia bez Boga

Odrzućmy pokusę pewności siebie i życia bez Boga domagając się absolutnej wolności od Niego i Jego Słowa - tymi słowami zwrócił się papież Franciszek do wiernych na placu św. Piotra w Watykanie. Nawiązując do czwartej niedzieli Wielkiego Postu zwanej niedzielą „laetare", czyli „radujcie się”, papież podkreślił, że powodem tej radości jest wielka miłość Boga względem ludzkości.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy pełny tekst papieskich rozważań.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną niedzielą „laetare”, czyli „radujcie się”, antyfona na wejście liturgii eucharystycznej zachęca nas do radości: „Raduj się, Jerozolimo […] Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, weselcie się i nasycajcie u źródła waszej pociechy Radujcie się i radujcie się, wy, którzy byliście w smutku”. Co jest powodem tej radości? To wielka miłość Boga względem ludzkości, jak mówi dzisiejsza Ewangelia: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Te słowa, wypowiedziane przez Jezusa podczas rozmowy z Nikodemem podsumowują temat, który znajduje się w centrum przepowiadania chrześcijańskiego: nawet gdy sytuacja wydaje się rozpaczliwa, Bóg interweniuje, dając człowiekowi zbawienie i radość. W istocie Bóg nie stoi na uboczu, ale wkracza w historię ludzkości, wkracza w nasze życie, aby je ożywić swoją łaską i ją zbawić.

Jesteśmy wezwani do wysłuchania tego przepowiadania, odrzucając pokusę, by uważać się za pewnych siebie, pragnąc żyć bez Boga, domagając się absolutnej wolności od Niego i Jego Słowa. Kiedy znajdziemy odwagę, aby uznać siebie za takich jakimi jesteśmy, to widzimy, że jesteśmy osobami wezwanymi do zmierzenia się z naszą kruchością i ograniczeniami. Wówczas może się przydarzyć, że ogranie nas lęk, niepokój o jutro, strach przed chorobą i śmiercią. Wyjaśnia to dlaczego wiele osób, szukając drogi wyjścia, czasami obiera niebezpieczne skróty, takie jak tunel narkotyków lub przesądy albo zgubne rytuały magii. Warto znać swoje ograniczenia, swoje słabości, ale nie po to, by popadać w rozpacz, lecz ofiarować je Panu. A On nam pomaga na drodze uzdrowienia. Prowadzi nas za rękę, Bóg jest z nami i z tego powodu się cieszę, radujemy się. Antyfona na wejście mówi: „Raduj się, Jerozolimo” – bo Bóg jest z nami.

Mamy prawdziwą i wielką nadzieję w Bogu Ojcu, bogatym w miłosierdzie, który dał nam swego Syna, aby nas zbawić. To prawda, że przeżywamy wiele smutków, ale będąc prawdziwymi chrześcijanami doświadczamy także nadziei, która jawi się jako mała radość napawająca bezpieczeństwem. Nie wolno nam się zniechęcać, gdy widzimy nasze ograniczenia, grzechy.

Miłowanie Boga oznacza: spojrzenie na krzyż i powiedzenie w naszym wnętrzu: Bóg mnie miłuje. To prawda: istnieją ograniczenia, słabości, grzechy, ale On jest większy od tych słabości i grzechów. Pamiętajcie o tym! Bóg jest większy od naszych słabości, niewierności, od naszych grzechów. Pochwyćmy Boga za rękę, spójrzmy na krzyż i idźmy naprzód.

Niech Maryja, Matka Miłosierdzia, wleje na nasze serca pewność, że jesteśmy kochani przez Boga. Niech będzie blisko nas, w chwilach, gdy czujemy się osamotnieni, kiedy przeżywamy pokusę, by poddać się trudnościom życia. Niech nam przekaże uczucia swego Syna Jezusa, aby nasza pielgrzymka wielkopostna stała się doświadczeniem przebaczenia, akceptacji i miłości.

Tłumaczenie: KAI/ad