video-jav.net

Jezus czeka na transport. Litwa przed przyjazdem Franciszka

Słynny, oryginalny obraz Jezusa Miłosiernego z umieszczonym na metalowej tabliczce podpisem: „Jezu, ufam Tobie” został już wyjęty zza chroniącej go szyby i zdjęty z nastawy ołtarzowej i czeka na transport. Tak obraz jak i cała Litwa oczekują na przybycie Franciszka do tego kraju.

Polub nas na Facebooku!

Obraz został namalowany w 1934 r., według wskazówek św. Faustyny Kowalskiej, przez Eugeniusza Kazimirowskiego. Po raz pierwszy jednak wierni mogli zobaczyć ten wizerunek rok później, w pierwszą niedzielę po Wielkanocy w Ostrej Bramie. Wprawdzie obraz nie spodobał się siostrze Faustynie, gdyż w swej wizji widziała Jezusa piękniejszym, jednak On sam odpowiedział na jej niezadowolenie, mówiąc: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”.

Spotkanie z młodzieżą

Teraz Jezus czeka na transport. Ma być przewieziony na plac Katedralny, gdzie jutro po południu papież Franciszek spotka się z litewską młodzieżą. Obraz stanie na podium, w którego tle umieszczono symboliczne wota dziękczynne, znane z wileńskich sanktuariów: serca, ręce, nogi, krzyże…

Niektóry mieszkańcy Wilna nie kryją zdziwienia takim wystrojem miejsca spotkania. Jednak tamtejszy arcybiskup Gintaras Grušas tłumaczy w rozmowie z KAI, że „tłem sceny są wota, będące znakiem próśb i dziękczynienia za otrzymane łaski. Stanowią one nić wiążącą sanktuarium św. Kazimierza w katedrze i sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie, gdyż w obu tych miejscach wiszą wota”.

Mają one związek z programem spotkania młodzieży, którego kulminacją będzie przemówienie Franciszka. – Młodzież będzie wypełniać kartki z podziękowaniami i intencjami modlitewnymi, które następnie zostaną zaniesione do kaplicy św. Kazimierza w katedrze, zanim papież przejdzie do niej, by się pomodlić. Wystrój sceny jest więc symbolem modlitwy i dziękczynienia – tłumaczy metropolita wileński

Według niego w spotkaniu papieża z młodzieżą weźmie udział co najmniej 30 tys. osób. Tyle bowiem zarejestrowało się na to wydarzenie i zostały dla nich przygotowane sektory w centralnej części placu Katedralnego. Pozostała część placu i przyległe ulice będą dostępne dla wszystkich chętnych, bez konieczności uprzedniej rejestracji. – Z pewnością więc uczestników spotkania z papieżem będzie znacznie więcej – ma nadzieję abp Grušas.

Barierki, plakaty, ulotki

Główna reprezentacyjna ulica miasta, prospekt Giedymina, już od paru dni przyozdobiona jest na całej długości litewskimi i watykańskimi flagami. Wzdłuż tras przejazdu Franciszka w papamobile poustawiano barierki, na razie otwarte, by nie blokować ruchu w centrum miasta. Oprócz tego na frontonach kościołów widać plakaty ze zdjęciem papieża oraz napisem informującym o dacie jego podróży na Litwę i jej haśle: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”. W świątyniach są wyłożone ulotki z programem wizyty – nie tylko jej wileńskiego etapu, ale także kowieńskiego. Na tyłach Ostrej Bramy i przy sąsiednim kościele św. Teresy Franciszka powitają napisy aż w czterech językach: litewskim, włoskim, angielskim i polskim: „Ojcze Święty Franciszku! Witamy Cię!”. Z kolei na bernardyńskim kościele, koło którego przejedzie Ojciec Święty, zawieszono napis w języku włoskim: „Parafia św. Franciszka pozdrawia papieża Franciszka!”. Dwujęzyczne litewsko-polskie powitanie znajduje się też na plakacie przy wejściu do zabytkowej świątyni na wileńskiej Kalwarii, choć Franciszka w ogóle nie będzie w tej północnej części miasta.

Informacje o programie jego wizyty, a nawet o rozmieszczeniu sektorów na spotkaniu z młodzieżą, można znaleźć na ogromnym banerze rozwieszonym koło katedry. Codziennie przechodzą tamtędy tysiące ludzi, więc nawet osoby średnio zainteresowane papieską podróżą, mimowolnie będą o niej poinformowane. Dodatkowo na placu Katedralnym ustawiono dobrze widoczny namiot, gdzie można otrzymać ulotki informacyjne związane z wizytą Franciszka. Dostępne są one również w kościołach, gdzie czasem znaleźć można także obrazki przedstawiające papieża z modlitwą w intencji jego podróży na odwrocie.

Gotowe są już dwa podia na placu Katedralnym. Proste, niewielkie konstrukcje, sprawiające wrażenie tymczasowych, wzniesiono również przed pałacem prezydenckim, na ulicy tuż pod Ostrą Bramą i przy pomniku ofiar sowieckiej okupacji koło poświęconego im muzeum. We wszystkich tych miejscach papież wygłosi przemówienia bądź odmówi modlitwy. Dla tych, którzy nie dostaną się pod Ostrą Bramę, ustawiono kilka wielkich telebimów na prowadzącej do niej ulicy, by ludzie ci mogli choćby w taki sposób brać udział w papieskiej wizycie u Matki Bożej Miłosierdzia.

Społeczeństwo podzielone

Do podróży papieża dużą wagę przywiązują władze Litwy, czego świadectwem niech będzie fakt, że wszystkie publiczne spotkania Franciszka będą transmitowane przez państwowe radio i telewizję.

Gdy chodzi o społeczeństwo, sprawa jest bardziej skomplikowana. Wileński artysta (plastyk, prozaik i poeta) Jarosław Kaplewski wyjaśnia w rozmowie z KAI, że „zdania wśród mieszkańców Litwy są podzielone”. – Część z nich jest bardzo zlaicyzowana. Ludzie ci mówią: dobrze, niech papież czy ktokolwiek inny przyjeżdża, ale my nie bierzemy w tym udziału. Druga część zamierza przyjść zobaczyć papieża, zdając sobie sprawę, że jego wizyta jest wielkim wydarzeniem. Ludzie ci, wśród których są również tacy, którzy nie należą do Kościoła, mówią: Franciszek to wielki autorytet i wielka osobistość, więc my też chcemy się z nim spotkać. A część trzecia to ludzie wierzący, chodzący do kościoła, którzy po prostu pójdą na spotkania z papieżem – tłumaczy Kaplewski.

Praktycznie każda litewska parafia organizuje wyjazdy autokarowe na Mszę św. do Kowna, którą papież odprawi w niedzielę rano w parku Santakos. Autokarów będzie tyle, ilu chętnych się zgłosi. W Wilnie młodzież zbiera się we wspólnoty, by razem pójść na spotkanie z papieżem na placu Katedralnym.

Kaplewski ma nadzieję, że spotkania z papieżem pomogą mieszkańcom Litwy zjednoczyć się. – Jest wiele codziennych nieporozumień zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie. Powstają między ludźmi bariery. Dzielą się – tak jak w Polsce. Frakcja dzieli się jeszcze na podfrakcje. A przecież jesteśmy jednym społeczeństwem i powinniśmy wspólnie robić dobre rzeczy dla społeczeństwa, bez patrzenia na poglądy innych. Najbardziej oczekuję tego działania na rzecz wspólnego dobra, ponad podziałami – mówi wileński artysta.

Mniej euforii

Romuald Mieczkowski, redaktor i wydawca kwartalnika „Znad Wilii” jest jednak zdania, że bez względu na skalę uczestnictwa w spotkaniach z Franciszkiem, jego wizyta będzie miała duży oddźwięk w społeczeństwie litewskim. – Litwa jest małym krajem. Dlatego każda wizyta bardzo ważnej osoby, nie mówiąc już o głowie Kościoła katolickiego, jest dla jej mieszkańców bardzo ważna – tłumaczy publicysta.

Zauważa przy tym, że Litwini mają trochę inny stosunek do dwóch ostatnich papieży. – My, Polacy, mieliśmy stosunek znacznie bardziej emocjonalny, ze względu na to, że Jan Paweł II był naszym rodakiem. Natomiast Litwini patrzą przez inny pryzmat – przez pryzmat zaistnienia, nagłośnienia spraw Litwy – wyjaśnia Mieczkowski.

Przypomina, że gdy św. Jan Paweł II przybył na Litwę we wrześniu 1993 r., „w Wilnie panowała wielka euforia i wielkie nadzieje”. – Przypuszczam, że teraz tej euforii – porównując z tamtą wizytą – będzie mniej tak wśród Polaków, jak wśród Litwinów. Bo już od ćwierćwiecza mamy niepodległość, pojawiły się nowe wyzwania i problemy: wielkie bezrobocie, jeszcze większa migracja. Te bolączki przyćmiły sprawy bardziej radosne, jakimi żyliśmy 25 lat temu – zaznacza redaktor „Znad Wilii”.

W siedzibie KGB

W czasie pobytu w Wilnie papież odwiedzi dawną siedzibę KGB. – Dziś mieści się tam Muzeum Okupacji, ale wszyscy nazywają je Muzeum Ludobójstwa. Bo ludobójstwem nazywają to, czego Litwini doświadczyli z sowieckich rąk. To muzeum jest bardzo ważne z wielu powodów. Przypomina Litwinom czasy sowieckiej okupacji, która jest jeszcze świeżym wspomnieniem, ale czas zawsze powoduje, że wspomnienia się zacierają. Poza tym w budynku tym znajdowało się więzienie, w którym przetrzymywano bł. abp. Teofila Matulionisa. Jego postać jest kamieniem milowym w litewskiej historii. Jest czczony jako męczennik, ale nie umarł śmiercią męczeńską. Został uznany za męczennika, bo zmarł z powodu skutków prześladowań. Więzili go sowieci, więzili naziści, bo był głosem prawdy. Wszyscy uznają bł. Teofila Matulionisa za postać ważną dla Litwy. Dlatego wizyta w dawnej siedzibie KGB jest istotna – podkreśla włoski watykanista Andrea Gagliarducci, który będzie towarzyszył Franciszkowi w podróży na pokładzie papieskiego samolotu.

Zauważa przy tym, że „niemal w ostatniej chwili dodano do programu papieskiej podróży modlitwę na terenie dawnego getta wileńskiego”. – Papież odwiedza Muzeum Ludobójstwa. Ale Litwini byli także kolaborantami. Współpracowali z [niemieckimi – KAI] nazistami, nawet przy Szoah. W Wilnie istniało getto, do którego spędzono wszystkich Żydów. Litwini w istocie zdradzili swych żydowskich współobywateli w czasie okupacji – przypomina Gagliarducci. Według niego modlitwa przy pomniku ofiar getta „w pewnym sensie zapewni równowagę papieskiej wizycie w Mieście Miłosierdzia, jakim jest Wilno”.

Czy papież się zatrzyma?

Tam, gdzie Kazimirowski malował obraz Jezusa Miłosiernego, znajduje się dziś Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki. Działa ono od 2009 r., a założyła je s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego jako pierwszą tego typu placówkę na Litwie. Poprosił ją o to ówczesny arcybiskup wileński kard. Audrys Bačkis.

– Liczymy na to, że Ojciec Święty przejeżdżając koło nas w drodze z Ostrej Bramy do katedry, zatrzyma się i pobłogosławi naszych chorych, cały nasz zespół i ideę hospicyjną – mówi wolontariusz hospicjum Tomasz Snarski z Gdańska. – Chcemy w sobotę zgromadzić się na trawniku przed hospicjum, który znajduje się dokładnie przy trasie przejazdu Ojca Świętego. Będzie tam około 300 osób: personelu hospicjum, jego przyjaciół, wolontariuszy, ale przede wszystkim samych chorych, którzy zostaną z budynku hospicjum przetransportowani w miejsce, z którego będą mogli obserwować przejazd Ojca Świętego. Mamy głęboką nadzieję i wiarę w to, że Ojciec Święty chociaż na chwilę zatrzyma się, pobłogosławi chorych i że będzie to szczególne wydarzenie w ich życiu.

Snarski wyznaje, że „gdy myśli się o Wilnie i o wierze w Boże miłosierdzie”, to dla niego – „nie odbierając niczego sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie i sanktuarium Bożego Miłosierdzia z obrazem Jezusa Miłosiernego” – wiara ta „najbardziej się urzeczywistnia właśnie w hospicjum wileńskim”. – Tam jest prawdziwie Bóg obecny – zapewnia wolontariusz.

– Byłoby zatem naprawdę pięknie i cudownie, gdyby papież choć na chwilę tu zatrzymał się. Ale nawet gdyby nie mógł się zatrzymać i tylko przejechał obok, to dla nas i tak najważniejsze jest samo przygotowanie do tego wydarzenia. Podobnie jak mieszkańcy Litwy są poruszeni tą wizytą, tak samo chorzy chcą w niej uczestniczyć. Chorzy, którzy są przez świat współczesny spychani na margines, chcą być w centrum tego wydarzenia i mają do tego pełne prawo. To jest naprawdę godna uwagi inicjatywa w ramach podróży apostolskiej Ojca Świętego do Litwy, Łotwy i Estonii – podkreśla Snarski.

Zapowiada, że wolontariusze ubiorą się w żółte hospicyjne koszulki, żeby być dobrze widoczni. A gdyby papież się zatrzymał, to być może podarują mu jedną z nich. – Nie wiemy tylko, jaki Ojciec Święty nosi rozmiar… – zastanawia się wolontariusz.

Wśród zgromadzonych na trasie przejazdu papieża Franciszka przed Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki zgromadzą się także przedstawiciele innych instytucji świadczących pomoc paliatywną na Litwie: „Tėviškės namai” w Olicie, hospicjum w Kownie, Centrum Medycyny Paliatywnej i Pomocy Onkologicznej w Szawlach oraz Centrum Pomocy Onkologicznej im. św. Franciszka z Asyżu w Kłajpedzie.

Na razie w wileńskim hospicjum trwa – od 13 do 21 września – nowenna: codzienna modlitwa różańcowa we wszystkich intencjach Ojca Świętego i jego podróży, w intencjach chorych i ich rodzin.

Papież przynosi nadzieję

– Bardzo czekamy na wizytę papieża Franciszka na Litwie. Na ducha i słowa, które przekaże jej mieszkańcom. Na nadzieję, którą przynosi wszędzie, dokądkolwiek jedzie – mówi abp Grušas.

Wyjaśnia, że „o ile Jan Paweł II przyjechał na początku naszej niepodległości, by umocnić nas, gdy budowaliśmy kraj po pięćdziesięciu latach okupacji, to Franciszek przyjeżdża w czasie, gdy stawiamy czoła nowym wyzwaniom, zarówno dla wiary, jak i dla społeczeństwa: emigracji, problemom społecznym, moralnemu klimatowi Europy, który ma wpływ również na nas, itp. Myślę, że siła świadectwa Franciszka, gdy znajdzie się on pośród nas, da potężny impuls naszej wierze i nadziei” – zaznacza hierarcha.

Pytany o podróż św. Jana Pawła II na Litwę w 1993 r., abp Grušas wyraża nadzieję, że mieszkańcy tego kraju „wyciągnęli wnioski” z tego, co usłyszeli podczas tamtej wizyty. – Papież zwracał się do nich w szczególnym czasie i wypowiedział bardzo mądre słowa. Mam nadzieję, że będziemy potrafili wysłuchać słów, które skieruje do nas Franciszek dzisiaj, w obliczu wyzwań naszej sytuacji historycznej i że będziemy postępowali zgodnie z nimi, gdy papież już wyjedzie – mówi arcybiskup Wilna.

Franciszek odwiedzi Litwę w dniach 22-23 września, po czym uda się na Łotwę (24 września) i do Estonii (25 września).

Paweł Bieliński, KAI

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny Chiary

W bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie uroczyście rozpoczął się proces beatyfikacyjny młodej żony i mamy Chiary Corbelli Petrillo. Katedrę Rzymu wypełnili licznie zgromadzone rodziny z dziećmi oraz znajomi i rodzina kandydatki na ołtarze. Synek, któremu uratowała życie również.

Polub nas na Facebooku!

– Kościół otwiera ten proces kanonizacyjny, aby ukazać twarz młodej matki, dbającej o szczęście swoich dzieci. Chiara dla wielu była punktem odniesienia, umiała kochać i być blisko tych, którzy potrzebowali pomocy – mówił podczas uroczystości kard. Agnelo De Donatis, wikariusz generalny Rzymu. Proces beatyfikacyjny młodej Włoszki rozpoczyna się w diecezji rzymskiej, bowiem zarówno Chiara jak i jej mąż pochodzą z Wiecznego Miasta.

Kard. De Donatis wspominał słowa Chiary, komentującej lekarzy namawiających ją do aborcji synka, którego nosiła w trakcie postawienia diagnozy o raku. “Dla większości lekarzy Francesco był tylko siedmiomiesięcznym płodem. Ale tą, którą należało ocalić, byłam ja. Ale nie miałem zamiaru ryzykować życia Francesca dla statystyk” – pisała.

Przypomniał również, że była normalną dziewczyną, zawsze wesołą i pozytywnie nastawioną do świata, zdystansowaną do siebie. – Potrafiła żartować nawet z własnej choroby – przypomniał.

Proces Chiary rozpoczął się w 6 lat po jej śmierci, dokładnie w dniu 10. rocznicy ślubu jej i Enrico. Zarówno mąż, jak i 8-letni już Francesco – synek, któremu uratowała życie rezygnując z leczenia zaawansowanego raka, byli obecni na uroczystości. Katedra rzymska została wybrana nieprzypadkowo: jej przepastne wnętrza były w stanie pomieścić bardzo licznych wiernych, których się spodziewano. Wśród nich dominowali młodzi ludzie oraz rodziny z dziećmi.

Chiara Corbella Petrillo zmarła 13 czerwca 2012 r. z powodu raka języka. Chorobę zdiagnozowano u niej gdy była w trzeciej ciąży – pierwszej, w której spodziewane dziecko miało szansę na przeżycie. Wcześniej straciła dwoje, chłopca i dziewczynkę, które umierały zaraz po urodzeniu z powodu wad genetycznych. Chiara odmówiła przyjmowania leczenia raka w ciąży, aby nie stracić synka. Podjęła leczenie dopiero po porodzie, gdy chłopiec urodził się zdrowy. Jej historia poruszyła wielu Włochów oraz innych ludzi na świecie.

ad/Stacja7