Nasze projekty
źródło: Episkopat.pl

Bp Tyrawa rezygnuje. Watykańskie młyny mielą powoli, ale jednak mielą

Sprawa bp. Tyrawy nie jest ostatnią, sprawą polskiego biskupa, która jest wyjaśniania w oparciu o „Vos Estis lux mundi”. Zarzuty możliwych zaniedbań pojawiły się m.in. w odniesieniu do abp. Wiktora Skworca, abp. Andrzeja Dzięgi, bp. Andrzeja Dziuby czy bp. Henryka Tomasika. Czasem daje się słyszeć, że zwłoka Watykanu wynika z chęci ukrycia jakiejś sprawy, jej tuszowania. Przypadek biskupa Tyrawy i wcześniejsze trzy dotyczące polskich hierarchów pokazują jednak, że choć watykańskie młyny mielą powoli, to jednak mielą.

Reklama

Biskup Jan Tyrawa, ordynariusz diecezji bydgoskiej złożył rezygnację. Ma ona związek z zakończonym przez Stolicę Apostolską postępowaniem dotyczącym „sygnalizowanych zaniedbań (…) w sprawach o nadużycia seksualne wobec osób małoletnich ze strony niektórych księży pracujących w diecezji bydgoskiej”. Postępowanie takie umożliwia papieski dokument „Vos estis lux mundi” (VELM) wydany w roku 2019. Opisuje on dość precyzyjnie kto i gdzie ma prawo do zgłoszenia ewentualnych zaniedbań biskupa, czy wyższego przełożonego zakonnego (dokument dotyczy bowiem także przełożonych zakonnych zrównanych z biskupami), reguluje kto i w jaki sposób przeprowadza postepowanie oraz co ma zrobić z wynikami swojego dochodzenia. Wspólnie z nieco wcześniejszym (2016) dokumentem Franciszka „Come una madre amorevole” (CUMA) oraz wydanym niedawno przez Kongregację Nauki Wiary „Vademecum wybranych kwestii proceduralnych w zakresie postępowania w przypadkach nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych wobec małoletnich” (Vademecum) stanowi swoistą „mapę drogową” w takich właśnie sprawach.

Czy jest kara dla bp Tyrawy?

Część komentatorów będzie się teraz zapewne zastanawiać nad tym, w jakich sprawach biskup Tyrawa miał się dopuścić zaniedbań. Inni skupią zaś swoją uwagę na kwestii kary. Śmiem twierdzić, że ogólna narracja będzie taka, że skoro biskup złożył rezygnację, to kary żadnej nie ma. Otóż jest. Kościelne prawo jest trochę zniuansowane i przez to w wielu przypadkach bywa źle interpretowane. Spróbuję to nieco wyjaśnić.

Ogólna zasada Kodeksu Prawa Kanonicznego mówi, że biskup po osiągnięciu wieku emerytalnego 75 lat jest zobowiązany do złożenia na ręce papieża rezygnacji. Może to także zrobić wcześniej. Kodeks mówi tak: „Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu”.

Reklama
Reklama

A w dyrektorium o pasterskiej posłudze biskupów „Apostolorum Successores” z roku 2004 czytamy: „W przypadku choroby albo innej poważnej przyczyny, która nie pozwalałaby w sposób właściwy sprawować urzędu biskupiego, biskup usilnie skłaniany do tego przez prawo, niech czuje się zobowiązany do przedstawienia Papieżowi swojej rezygnacji”. Na rezygnację biskupa Tyrawy można byłoby zatem patrzeć w kategoriach „innej poważnej przyczyny”.

Ową przyczyną są zaniedbania biskupa w sprawach wyjaśniania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez podległych mu duchownych. Nuncjatura Apostolska nie mówi wprost, że zaniedbania te zostały biskupowi odwodnione, ale jeśli tak by nie było nie składałby rezygnacji z urzędu. Nie miałoby to po prostu sensu. 

Możliwość wyjścia z twarzą

Zerknijmy zatem do CUMA. Dokument ten mówi wprost o usunięciu z urzędu kościelnego biskupa, który zaniedbywał przypadki nadużyć seksualnych w stosunku do nieletnich oraz niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo. W jednym z paragrafów czytamy, że do usunięcia biskupa wystarczy „poważny brak sumienności”. Tu uwaga: CUMA nie mówi o tym w jaki sposób prowadzone jest postepowanie, to precyzuje VELM. Ale jeśli w oparciu o ten ostatni dokument biskupowi zostanie udowodniony przynajmniej „poważny brak sumienności”, to musimy wrócić do CUMA – bo tam opisano co dalej. A tam stoi wyraźnie, że przed wydaniem dekretu o usunięciu biskupowi daje się możliwość „wyjścia z twarzą”. Dostaje on 15 dni na złożenie dobrowolnej rezygnacji. Jeśli tego nie zrobi – zostanie usunięty. A zatem: niby rezygnacja jest dobrowolna, ale w praktyce jest ona wymuszona. Jest zatem karą – choć nikt nie mówi o tym wprost.

Reklama
Reklama

Dygresja: przepisy kościelne dają także możliwość podobnego uniknięcia kary księżom. Jeśli stawiane duchownemu zarzuty wykorzystywania seksualnego małoletnich potwierdzają się, może on zostać usunięty (wyrzucony ze stanu kapłańskiego). Jest to wówczas formalnie kara. Ale wcześniej ma możliwość dobrowolnego odejścia – musi tylko za pośrednictwem swojego ordynariusza poprosić o to papieża. Takie przypadki w Polsce już nie raz były.

Od teorii przejdźmy do praktyki. W czerwcu ub. roku po filmie braci Sekielskich złożono zawiadomienie o możliwych zaniedbaniach biskupa Edwarda Janiaka. Ruszyła procedura. Biskupa na czas postępowania zawieszono, a w październiku poinformowano, że złożył on rezygnację. Nie było mowy o usunięciu, lecz właśnie rezygnacji. Dokładnie to samo mamy teraz w odniesieniu do biskupa Jana Tyrawy.

Można spodziewać się dodatkowych sankcji

Watykan nie zapomniał jednak o biskupie Janiaku. Dopiero po kilku miesiącach, gdy kurz nieco opadł, nałożył na niego sankcje dyscyplinarne: nakaz przebywania poza diecezją kaliską, zakaz uczestnictwa w liturgiach na jej terenie i obowiązek wpłaty na rzecz Fundacji św. Józefa. Można domniemywać, że jakieś sankcje zostaną też za kilka miesięcy nałożone na byłego już biskupa bydgoskiego. Trudno powiedzieć jakie to będą sankcje, ale z pewnością dostanie on nakaz wpłaty jakiejś sumy na konto Fundacji św. Józefa. Wpłaty takie nakazano wcześniej kard. Henrykowi Gulbinowiczowi, abp. Sławojowi Leszkowi Głódziowi, bp. Edwardowi Janiakowi. Trudno, by w tym przypadku było inaczej. Tyle tylko, że Watykan poczeka aż emocje nieco opadną.

Reklama

Sprawa bp. Tyrawy nie jest ostatnią, która wyjaśniania jest w oparciu o VELM. Zarzuty możliwych zaniedbań pojawiły się m.in. w odniesieniu do abp. Wiktora Skworca, abp. Andrzeja Dzięgi, bp. Andrzeja Dziuby czy bp. Henryka Tomasika. Czasem daje się słyszeć, że zwłoka Watykanu wynika z chęci ukrycia jakiejś sprawy, jej tuszowania. Przypadek biskupa Tyrawy i wcześniejsze trzy dotyczące polskich hierarchów pokazują jednak, że choć watykańskie młyny mielą powoli, to jednak mielą.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę