Nasze projekty
Reklama
fot. wikipedia

Św. Jadwiga Śląska: średniowieczna liderka, która wykorzystała swoje bogactwo by pomagać innym

Święta Jadwiga Śląska przypomina nam, że prawdziwe bogactwo nie tkwi w tym, co posiadamy, lecz w tym, ile dobra dajemy innym i jak troszczymy się o drugiego człowieka.

Gdyby dziś żyła, mogłaby być bohaterką niejednego magazynu poświęconego ludziom sukcesu. Pochodziła z europejskiej elity, a mając zaledwie 12 lat, wyszła za księcia. Od najmłodszych lat była więc związana ze światem polityki i wielkiego bogactwa. Jednak zamiast otaczać się luksusem, finansowała klasztory i kościoły, otwierała szpitale, wspierała chorych i pomagała biednym.

ZOBACZ>>> Zwykła, niezwykła. Mała, Wielka Teresa. Jak straumatyzowana dziewczynka stała się Świętą

Tak zaczęła się historia Jadwigi na śląskim dworze 

Jadwiga urodziła się między 1178 a 1180 rokiem na zamku Andechs w Bawarii. Wychowywała się w arystokratycznej rodzinie, dzięki czemu od najmłodszych lat miała dostęp do edukacji, najpierw w domu, a później także w klasztorze benedyktynek. Klasztorna edukacja obejmowała wówczas nie tylko religię, ale też łacinę, haft, malowanie, muzykę czy pielęgnowanie chorych.

Reklama

Około 1190 roku Jadwiga została wysłana do Wrocławia, gdzie poślubiła śląskiego księcia Henryka I Brodatego. Miała wówczas zaledwie 12 lat. 

Jej małżeństwo nie przypominało w niczym historii ze współczesnych romansów, gdzie miłość wygrywa z całym światem. W średniowieczu małżeństwa służyły przede wszystkim do budowania sojuszy i umacniania pozycji politycznej. Dlatego młodzi rzadko kiedy sami mogli decydować, kogo chcą poślubić.  

Choć małżeństwo Jadwigi i Henryka zostało z góry zaplanowane, stworzyli zgodny i pełen wzajemnego szacunku związek. Doczekali się razem siedmiorga dzieci. Oboje byli bardzo religijni. Ostatnie 28 lat wspólnego życia spędzili w czystości, a to za sprawą ślubów, które złożyli przed biskupem wrocławskim. Jadwiga miała wtedy około 33 lat, a jej mąż około 43. 

Reklama

Średniowieczna liderka

Na dworze Jadwiga była idealną “menadżerką” (jak byśmy dziś powiedzieli). Nauczyła się języka polskiego i dostosowała się do panujących zwyczajów. Co więcej swoich podwładnych otaczała niemal matczyną troską. Dbała o to, by urzędnicy nie obciążali nadmiernie poddanych. Łagodziła kary, obniżała czynsze, a kiedy lud doświadczał głodu nakazywała rozdawać żywność.

Księżna dbała również o chorych, organizując przydworski szpitalik. Wspierała ubogich chłopców pragnących się uczyć, pomagała więźniom i zabiegała o łagodniejsze kary. Jadwiga miała dostęp do zasobów i potrafiła wykorzystać swoją pozycję do realizowania konkretnych celów. Co więcej, w swojej działalności zawsze mogła liczyć na męża, który wspierał ją na każdym kroku. 

Małżeństwo dbało również o rozwój Kościoła, fundując wiele klasztorów i  kościołów. Najbardziej znanym jest klasztor sióstr cysterek w Trzebnicy, który w późniejszych latach odegrał ważną rolę w życiu rodziny. 

Reklama

PRZECZYTAJ>>> „Św. Szarbel mnie uzdrowił, uwolnił mnie od lęków”. Niezwykłe świadectwo Basi

Księżna, która chodziła boso

Jedną z najsłynniejszych opowieści o Jadwidze jest historia jej… chodzenia na boso. Według legendy księżna, dla której wiara była istotną częścią życia, nie ograniczała się tylko do modlitwy. Dla podkreślenia swojej pokory na co dzień nosiła habit mniszki i celowo chodziła boso. 

Najbardziej irytowało to jej męża, dlatego miał poprosić spowiednika żony, by ten nakazał jej noszenie obuwia. Jadwiga posłusznie dostosowała się do tego i od tamtej pory nosiła buty… przewieszone przez ramię.

Buty stały się też atrybutem jej świętości. Na obrazach przedstawiana jest boso w habicie lub płaszczu książęcym, z książęcą mitrą na głowie. W ręku najczęściej trzyma buty lub makietę kościoła.

Rodzinne tragedie, które nie odwróciły jej od wiary

Można by powiedzieć, że Jadwiga miała w życiu wiele szczęścia. Otrzymała dobre wykształcenie, zawarła udane małżeństwo i miała do dyspozycji środki, które mogła wykorzystywać według własnego uznania, by pomagać innym i czynić dobro.

Jednak doświadczyła też dramatycznych historii. Jadwiga musiała zmierzyć się ze śmiercią męża oraz niemal wszystkich swoich dzieci, z których większość zmarła jeszcze w dzieciństwie.

Choć głęboko przeżywała te bolesne doświadczenia, nie utraciła wiary w Boga. Po śmierci męża postanowiła zamieszkać w klasztorze sióstr cysterek w Trzebnicy, który sama ufundowała, a którym wówczas kierowała jej córka Gertruda. 

Tam prowadziła bardzo surowe życie mniszki. Żyła pokutą i postem. Przez wiele lat jadła tylko dwa razy dziennie. Zmarła w 1243 roku. 

ZOBACZ TEŻ>>> Święta Jadwiga. Królowa Polski i patronka rodzin

Od początku żyła dla Boga

“Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko, tak jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłączną Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem” – mówił Jan Paweł II podczas Mszy Św. we Wrocławiu, 21 czerwca 1983 roku. 

Te słowa Jana Pawła II idealnie podsumowują życie św. Jadwigi Śląskiej. Wiara była dla niej nie tylko częścią życia, ale jego fundamentem. Każde z kolejnych powołań, które realizowała – jako żona, matka, władczyni, a później także jako zakonnica – przyjmowała z pełnym zaangażowaniem, nie zapominając przy tym, że wszystko, co robi, prowadzi ją do Boga. 

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas