Fot. Wikipedia/SalveNet,YouTube

„Św. Szarbel mnie uzdrowił, uwolnił mnie od lęków”. Niezwykłe świadectwo Basi

Do św. Szarbela przyprowadził ją św. Jan Paweł II. Prosiła świętego mnicha z Libanu, by nauczył ją pokory, a on wyprosił u Boga uzdrowienie z jej choroby. Dziś głosi Miłość Boga i podpowiada co zrobić, by oddać się w pełni Bożemu prowadzeniu i Jego planom. Niezwykłe świadectwo Barbary Karskiej.

Reklama

Któregoś dnia, idąc przez ulicę Oxford w Londynie, szłam do mojej ulubionej tajskiej restauracji. W tłumie ludzi, nagle, nie wiadomo skąd, przyszło do mnie takie pytanie, które dudniło w moim sercu i nie dawało się zignorować: „Czy to już wszystko? Czy tak ma wyglądać moje życie? Pomiędzy drogimi sklepami, restauracjami, podróżami, karierą, chłopakiem, mężem w przyszłości… Czy nie ma nic więcej?”.

„Do św. Szarbela zaprowadził mnie… św. Jan Paweł II”

To pytanie było dla mnie zaskakujące, nie dawało mi spokoju, odbierało temu „idealnemu” życiu smak, życiu, które było tu i teraz. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to był głos Boga, dopiero później, po nawróceniu zrozumiałam, że to był początek, gdzie Bóg zapukał mi do serca. Wtedy nie otworzyłam Mu. Dość szybko po powrocie do Polski miałam piękny sen… o Janie Pawle II, który często prowadzi do św. Szarbela!

Śniło mi się, że jestem na wielkim placu, w wielkim tłumie ludzi i widzę Jana Pawła II, który idzie i uśmiecha się dookoła, macha dłonią. Kiedy znalazł się na mojej wysokości, odwrócił się w moją stronę, zaczął odgarniać tłum stojący wokół mnie, podszedł do mnie, stanął naprzeciwko mnie, wziął moją twarz w dłonie i pocałował w czoło. To było uczucie tak wielkiego szczęścia, że płakałam w tym śnie, obudziłam się cała we łzach. Poczułam ogromną miłość Boga, który mi mówi: Basiu, kocham Cię, niezależnie od tego jak żyłaś, że nie interesowałaś się wiarą. To był początek powrotu do żywej wiary.

Reklama
Reklama

„To była spowiedź życia”

Kiedy skończyłam pracę w Londynie, wróciłam do Polski, zaczęłam szukać pracy tutaj, rozpatrywałam pracę w Krakowie, gdzie mieszkałam przed wyjazdem do Londynu, ale też po życiu w Londynie Kraków wydawał mi się mały i ciasny, więc zaczęłam szukać w Warszawie – marzyła mi się nadal korporacyjna kariera, więc zaaplikowałam do firmy, zostałam przyjęta, przyjechałam z dwiema walizkami do Warszawy.

Dziś wiem, że to było Boże prowadzenie, że miałam się tu znaleźć. Spotkałam osobę bardzo wierzącą, która do dziś jest moją przyjaciółką i ona pokazała mi przez swoje życie Jezusa Chrystusa. Bardzo chciałam mieć w sobie pokój i radość, którą ona miała, a której nie dała mi ani kariera, ani pieniądze, ani związki.

Zabrała mnie kiedyś na Mszę ojca Bashobory, dowiedziałam się, że była to Msza o uzdrowienie. Zapytałam jej wtedy: „Ale przecież ja jestem zdrowa!”. A ona wiedziała, że ja potrzebuję uzdrowienia duchowego, potrzebuję być bliżej Boga. Poleciła mi iść do spowiedzi i wyspowiadać się z jednego grzechu, o którym nie wiedziałam, że to jest grzech – kiedyś poszłam do wróżki, to był mały epizod. Wtedy wydarzył się cud, widziałam całe swoje życie w reflektorach. To była spowiedź życia! Myślałam, że wyspowiadam się z jednego grzechu, a to była długa spowiedź. Kiedy wstałam od konfesjonału, ksiądz Bashobora powiedział, by wyciągnąć ręce i przywołać Ducha Świętego. To też była dla mnie duża nowość. Wyciągnęłam ręce, powiedziałam: „Przyjdź Duchu Święty” i poczułam wewnątrz falę, która przeszyła mnie od stóp do głów.

Reklama
Reklama

Czułam ogromną miłość. W ten sposób Bóg odmienił moje życie, to był moment mojego nawrócenia.

„Św. Szarbelu, proszę Cię o taką pokorę, jaką Ty miałeś”

O św. Szarbelu po raz pierwszy usłyszałam w 2014 roku, kiedy moja wspólnota zapowiedziała, że na rekolekcjach adwentowych będzie namaszczenie olejami św. Szarbela. Pamiętam moją myśl: „Co oni wymyślili jakiegoś św. Szarbela? Tyle jest fajnych świętych, a tu jakiś Szarbel”. Kiedy odbywały się te rekolekcje, puszczono nam film o życiu św. Szarbela i oglądając ten film płakałam rzewnymi łzami, ponieważ nie spotkałam i nie czytałam do tej pory o tak pokornej osobie jaką był św. Szarbel. Kiedy podchodziliśmy do namaszczenia olejem pamiętam, że prosiłam wtedy: „Św. Szarbelu, proszę Cię o taką pokorę, jaką Ty miałeś”. Uważałam siebie za bardzo pyszną osobę, która w głowie miała wiele światowych celów.

„Św. Szarbel mi pomoże”

To był grudzień 2014 roku, jest marzec 2015 roku, jestem w Pile w hotelu, prowadziłam tam rekrutację dla mojej firmy. I mam sen. Sen, w którym spowiadam się z braku pokory. I ksiądz wychodzi z konfesjonału i podaje mi obrazek ze św. Szarbelem i mówi: „Tu jest święty, módl się do niego, on Ci pomoże”. Obudziłam się z taką myślą: „Św. Szarbel mi pomoże”.

Reklama

W tym czasie chorowałam na chorobę, która zaczęła się po moim nawróceniu i to była choroba napadów lęku panicznego. Choroba zaczęła się nagle, nie wiadomo dlaczego. Wtedy zmarł mój tata, potem zmarł synek mojej siostry, potem było moje nawrócenie – to wszystko w kilku miesiącach się odbyło i te silne emocje spowodowały, że zaczęłam mieć napady lęków. Zaczęły mi uniemożliwiać zwykłe funkcjonowanie. Nie mogłam podjąć pracy. Nauczyłam się żyć z tym lękiem, zażywałam leki. To blokowało mnie, by żyć pełnią życia, by odważyć się na pełne ryzyko, które chciałam podjąć dla Pana Boga. A ta choroba trzymała mnie na uwięzi – musiałam mieć stałą pracę, ubezpieczenie, bo nie wiedziałam co się wydarzy.

Wyjątkowe zaproszenie do Libanu

Po tym śnie ze św. Szarbelem nagle zaczęłam go widzieć wszędzie (śmiech). Chodziłam na adorację raz w tygodniu, miałam swój klęcznik, i kiedyś przychodzę i widzę tam ulotkę, na której jest zdjęcie św. Szarbela i tylko numer telefonu. Zadzwoniłam. Okazało się, że jest to numer do biura pielgrzymkowego, który organizuje wyjazd do Libanu. Miałam już plany na ten czas i zrezygnowałam.

Za dwa miesiące otwieram pocztę, a tam – pielgrzymka do św. Szarbela. Pomyślałam: „Kto ma mój adres? Jakiś ksiądz pisze, nie znam go!” Zadzwoniłam. Okazało się, że pielgrzymka jest dokładnie w tym czasie, w którym mam urlop. Wiedziałam, że Szarbel mnie szuka, nie wiedziałam jeszcze po co. Nauczyłam się też w tym czasie słuchać głosu Boga, wiedziałam, że przez takie zdarzenia może chcieć czegoś ode mnie. Zapisałam się na tę pielgrzymkę.

„Nie potrzebujesz leków, jedziesz po uzdrowienie”

Jest sierpień 2015 roku, jestem w Libanie z grupą osób, zupełnie mi nieznajomych. Przychodzi 22 sierpnia – wtedy nie wiedziałam, że w ten dzień są takie specjalne procesje, które odbywają się co miesiąc na prośbę samego św. Szarbela. (…) Kiedy wyjeżdżaliśmy rano na procesję, wybiegłam z hotelu, wsiadłam do autobusu i przypomniałam sobie, że nie wzięłam swoich leków przeciw lękowych. A jechaliśmy na cały dzień. Zatrzymano autobus, pobiegłam szybko do hotelu, wzięłam saszetkę z lekami i usłyszałam w sercu bardzo wyraźny głos: „Nie potrzebujesz leków, jedziesz po uzdrowienie”.

W tym momencie stanęłam – czy mi się coś przesłyszało? I lęk, że muszę mieć te leki, że to jest obcy kraj. Idę dalej do drzwi i słyszę wyraźny głos: „Wierzysz w te leki czy we mnie?”. Zostawiłam leki i pierwszy raz od siedmiu lat wyszłam z domu bez nich – na cały dzień, w obcym państwie. Zdałam się całkowicie na Pana Boga.

„Jesteś uzdrowiona”

Kiedy szliśmy w procesji prosiłam św. Szarbela, aby zabrał moje lęki, jeśli taka jest wola Boga. Jeżeli poprzez zabranie tych lęków coś ma się wydarzyć w moim życiu, że będę lepiej służyć Bogu. I kiedy przyszliśmy do grobu św. Szarbela, klęknęłam i poczułam napad lęku, trwał kilka sekund. Lęk mnie opanował i osunęłam się na ziemię. I pierwsza myśl była: „Nie wzięłam leków, co teraz będzie?”. I wtedy poczułam, że ten lęk, zamiast eksplodować – cofnął się, zniknął. On nigdy sam nie mija, wtedy minął. I usłyszałam w sercu zdanie: „Jesteś uzdrowiona”.

Na koniec świadectwa Basia opowiedziała o tym, jak oddać się w pełni Bożemu prowadzeniu i Jego planom.

Posłuchaj całego świadectwa:

SalveNet,zś/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę