Pączki to za mało! Spróbuj “rogali św. Marcina” i “kluczy św. Kazimierza”

W czwartek na stołach królują faworki oraz pączki, zaś od soboty, 1 marca w radomskich piekarniach najbardziej pożądanym rarytasem będą Klucze św. Kazimierza, który jest patronem Radomia i diecezji radomskiej.

Poznań ma swoje rogale św. Marcina, Kazimierz nad Wisłą słynne wypieki w kształcie kogutów. W ub. roku radomscy piekarze skupieni w Cechu Piekarzy oraz przygotowująca Kaziki „Resursa Obywatelska” postanowili stworzyć także dla Radomia znak firmujący go, zwłaszcza podczas obchodów święta patrona miasta. – Resursa odtworzyła więc legendę o kluczach św. Kazimierza a piekarze, mówiąc żartobliwe, przekłuli ją w ciastko – mówi Ryszarda Kitowska z biura prasowego radomskiego magistratu.

W ub. roku klucze zapakowane w specjalne torebki z nadrukowaną legendą można było nabyć w Resursie i przed kościołem św. Kazimierza. Wszystkie rozeszły się bardzo szybko. W tym roku będzie więc ich więcej, będą też sprzedawane dłużej, od 1 do 4 marca, w piekarniach rzemieślników skupionych w Cechu. – Klucz św. Kazimierza to strzał w dziesiątkę. Jestem przekonany, że popularność wyrobu będzie z roku na rok rosła – mówi Jarosław Gajda z Cechu i zaprasza wszystkich do spożywania kluczy, bo przecież, zgodnie z legendą, „kto w święto Kazimierza Królewicza pożywać je będzie, ten i rozum i szczęście niebieskie posiędzie”.

Pączki to za mało! Spróbuj

A skąd wzięła się tradycja wypiekania Kluczy świętego Kazimierza? Legendę przytacza portal miejski radom.pl: "Lata 1481–1483 bardzo szczęśliwe dla Radomia były. Wtedy to bowiem miasto na siedzibę swoją wybrał królewicz Kazimierz Jagiellończyk i stąd sprawował mu powierzone przez ojca, gdy tenże na Litwie władzę swą utwierdzał, rządy nad całem Królestwem. Tu ściągały poselstwa, dostojnicy państwowi i poddani z najdalszych zakątków Korony, by pokłonić się królewiczowi znanemu szeroko z mądrości, dobroci, roztropności i pobożności ogromnej. Bywało, nie raz i nie dwa, że królewicz jeszcze przed świtem, przy zamkniętych wrotach świątyni klęczał. Takoż radomianie uradzili, że ukochanemu władcy swemu, wolny dostęp o każdej porze do ich parafialnego kościoła się godzi. Piękny więc klucz do fary, cennemi kamieniami specjalnie zdobiony, Kazimierzowi wręczyli, by zawsze kiedy tylko zechce Królewicz Ziemski pokłon Królowi Niebieskiemu oddawał. W uznaniu daru, Kazimierz radomianom przywilej na wyłączny wyrób i sprzedaż w krajach przez Jagiellonów rządzonych smakołyków w kształcie owego klucza do fary, przekazał. Niestety, w dniu pamiętnym 4 marca A.D. 1484, królewicz Kazimierz lat zaledwie licząc sobie dwadzieścia i kilka, w dalekim Grodnie, zmarł. Żałość wielka serca wszystkich ścisnęła, a radomian w szczególności. I tak popadła w zapomnienie pamięć o kluczu i przywileju. Dopiero gdy w czasach nam bliższych Świętego Kazimierza patronem diecezji radomskiej i Radomia samego ogłoszono, legendę ową przypomniano, zaraz też kluczy słodkich produkcyja ruszyła. Wraz z nią i wiara, że kto w święto Kazimierza Królewicza pożywać je będzie, ten za Jego przyczyną i rozum i szczęście niebieskie posiędzie".

Kazimierz, syn króla Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki urodził się w 1458 r. na Wawelu. Miał pięciu braci i siedem sióstr. Edukacją królewskich synów zajmował się m.in. Jan Długosz. O Kazimierzu Długosz pisał: „był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu". W latach 1481-1483 r. król Kazimierz Jagiellończyk udał się na Litwę a rządy Koroną powierzył synowi Kazimierzowi. Ten rezydował wówczas na zamku radomskim, a tym samym miasto stało się nieformalną stolicą Polski. „Był bardzo mądry, obyczajny, a wszyscy ludzie oddawali mu wielkie pochwały", „Książę zdumiewającej cnoty, tudzież nauki nadzwyczajnej, którymi to przymiotami serca do siebie przyciągał" – pisali o Kazimierzu kronikarze. Niestety, królewicz chorował na gruźlicę. Nie pomogło zwolnienie z obowiązków zarządzania Koroną i wyjazd na Litwę. Kazimierz zmarł 4 marca 1484 r. w Grodnie. W 1602 r. ogłoszono Kazimierza świętym, a niedługo potem patronem Litwy. Tam też, w kaplicy przy katedrze wileńskiej znajduje się jego grób. Patronem Radomia jest św. Kazimierz od 1983 r. Od 1989 r. w mieście są relikwie świętego, w Bazylice pod wezwaniem św. Kazimierza na Zamłyniu.


rm / Radom


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Dzień postu i modlitwy w intencji RCA

Środa Popielcowa, która przypada w tym roku 5 marca, będzie obchodzona jako dzień postu i modlitwy w intencji pokoju w Republice Środkowej Afryki (RŚA) oraz ustania prześladowań chrześcijan na świecie. Poinformowano dziś o tym na konferencji prasowej, zorganizowanej w Warszawie przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

To nie jest wojna religijna, a walka o surowce – mówił na wstępie rzecznik KEP dr Józef Kloch. Stwierdził, że muzułmanów w RŚA jest 14 proc., a przed atakami chronią się także w kościołach.

Sekretarz generalny KEP bp Wojciech Polak przypomniał o podobnych inicjatywach modlitewnych – w intencji Syrii, oraz Ukrainy. Dzień postu w intencji pokoju w tym kraju odbędzie się w najbliższy piątek, 28 lutego. – Te inicjatywy wpisują się w okres Wielkiego Postu, który powinien być czasem uczynków miłosierdzia i braterskiej pomocy dla tych, którzy cierpią – stwierdził bp Polak.

Abp Henryk Hoser, który spędził w Afryce 21 lat jako misjonarz, ubolewał, że z Afryki dochodzą tylko złe wiadomości o konfliktach, nędzy i epidemiach i tworzą afropesymistyczny obraz. Od czasów konfliktu w Rwandzie światowa opinia publiczna przestała się interesować Czarnym Lądem. W ocenie biskupa warszawsko-praskiego powodem konfliktu w RŚA są złoża surowców, gdyż w tym dwa razy większym od Polski kraju znajduje się "cała tablica Mendeleewa", tak więc konflikt ma drugie dno.

Abp Hoser przypomniał, że bojownicy z formacji Seleka, którzy obalili rząd w RŚA, to fundamentaliści islamscy z Czadu i Sudanu. Jedynymi instytucjami w tym kraju, które funkcjonują i są godne zaufania, to placówki misyjne, które obecnie objęły opiekę także nad uciekinierami. Misjonarze sami zdecydowali, że tam zostaną, choć polskie MSZ zaleca Polakom, żeby opuścili RŚA. – Bycie na misjach to zaakceptowanie ryzyka – stwierdził ordynariusz diecezji warszwsko-praskiej.

Abp Hoser mówił też, że ze skromnych środków misjonarze potrafią dokonać cudów skuteczności, a misje są ostoją pokoju i bezpieczeństwa. Dlatego każda modlitwa i każda złotówka jest cenna, zwłaszcza, że pomoc na misje ze zdechrystianizowanego Zachodu jest coraz mniejsza – w ostatnim czasie spadła o 30 proc.

Ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie mówił o polskiej pomocy dla tego afrykańskiego kraju. Poza misjonarzami Polska wysyła także pomoc pieniężną – w roku ubiegłym wartości ok. 2 mln zł, w tym – już ponad 1 mln. Pieniądze te przeznaczone są na przygotowanie pakietów z najpotrzebniejszymi artykułami żywnościowymi i środkami czystości, które przekazywane są w rejony pograniczne.

Dyrektor Stowarzyszenia zachęcał też do wzięcia udziału w akcji „Wyślij pączka do Afryki”, która ma na celu pozyskanie środków na pomoc humanitarną dla ofiar wojny w Republice Środkowoafrykańskiej.

Konflikt w RŚA wybuchł w grudniu 2012, gdy rebelianci z tzw. Seleki (w języku sango oznacza to "sojusz") zaatakowali i w 2013 obalili legalny rząd. W wyniku konfliktów rodzinne strony opuściło ok. 68 tys. osób, zaś 400 tys. to tzw. uchodźcy wewnętrzni.

Szacuje się, że w tym liczącym 4,5 mln kraju 70 proc. to chrześcijanie, 14 proc. wyznaje islam.

Według danych z 2007 r. Kościół katolicki prowadzi w RŚA 220 szkół i 168 innych placówek – sierocińców, szpitali, klinik.

Akcję pomocy można wesprzeć wpłacając pieniądze na konto:

ING Bank Śląski o/Warszawa

31 1050 1025 1000 0022 8674 7759

PKO BP o/Warszawa

87 1020 1068 0000 1402 0096 8990

z dopiskiem Afryka woła o pokój (RCA)


aw / Warszawa (KAI)


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas