“Niedziela jako dzień święty stała się częścią weekendu”

Niedziela, która jest dniem świętym, stała się po prostu częścią „weekendu” - ocenia socjolog Sławomir Nowotny z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, który o obecnym przeżywaniu czasu wolnego przez Polaków opowiadał wczoraj biskupom zgromadzonym na Zebraniu Plenarnym w Warszawie.

Polub nas na Facebooku!

"Niedziela jako dzień święty stała się częścią weekendu"
Niedziela, która jest dniem świętym, stała się po prostu częścią „weekendu” - ocenia socjolog Sławomir Nowotny z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, który o obecnym przeżywaniu czasu wolnego przez Polaków opowiadał wczoraj biskupom zgromadzonym na Zebraniu Plenarnym w Warszawie.

Dyrektor ISKK ks. Wojciech Sadłoń wspólnie ze Sławomirem Nowotnym przedstawili wyniki badań statystycznych GUS, zwłaszcza na temat tzw. „budżetu czasu ludności” oraz CBOS nt. zwyczajów i preferencji związanych z przeżywaniem czasu wolnego. Wykorzystano także dane ISKK dotyczące rozkładu frekwencji na niedzielnych Mszach św. w zależności od pory dnia.

Zdaniem Nowotnego kluczowe pytanie brzmi: czym w istocie jest dziś dla Polaków niedziela: czy dniem świętym, „dies Domini” czy po prostu dniem wolnym, coraz bardziej podobnym do jakiegokolwiek innego czasu wolnego. „Badania dowodzą, że jednak tym drugim. Coraz częściej niedziela jest fragmentem czasu wolnego od pracy, nauki itd.” – stwierdził socjolog w rozmowie z KAI.

Według socjologa wśród Polaków być może nie zanika świadomość tego, że niedziela jest dniem świętym, niemniej maleje praktyka, czego dowodzą coroczne badania ISKK nt. udziału w niedzielnej mszy św. Według ostatnich danych, w 2017 r. w niedzielnej Eucharystii uczestniczyło 38,3% zobowiązanych katolików. Badacz zwrócił uwagę, że przemiany w sposobie pracy datują się w Polsce już od lat 70. ub. wieku, kiedy to władze wprowadziły wolne soboty.

„Ten ostry dotychczas podział: sześć dni tygodnia i niedziela, zaczął się zacierać bowiem sobota zaczęła być pod tym względem podobna do niedzieli – zauważył socjolog. – Czas wolny się wydłużył, zaś – jak mówił Jan Paweł II – dzień święty, jakim jest niedziela, stał się częścią „weekendu”, który jest terminem jak najbardziej świeckim”. Jednocześnie trzeba zauważyć, że choć wskaźniki niedzielnych praktyk religijnych spadają, to wciąż są wysokie.

Zdaniem Nowotnego są pewne przesłanki do przypuszczeń, że pewne zmiany cywilizacyjne, charakterystyczne dla krajów tzw. wysoko rozwiniętych, w polskim społeczeństwie przebiegają inaczej. „Zostaje nam więcej zaangażowania świadomościowego i emocjonalnego w wartości wyższe” – powiedział socjolog. Chodzi tu np. o pozycję rodziny, wciąż u nas bardzo mocną na liście wartości ważnych w życiu, co potwierdzają kolejne badania.

Badacz zaznaczył przy tym, że rodzina jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o sposób spędzania wolnego czasu, bowiem wiąże się ona po prostu z przyjemnością. „Dlatego między wysoko ocenianą wartością rodziny a jej ideą jako ‘Kościoła domowego’ jest jeszcze spora odległość, w każdym razie można mówić o pewnym gruncie, jaki jest właśnie rodzina” – uważa Sławomir Nowotny.

Zdaniem socjologa głębszego zbadania wymagałaby kwestia rozumienia przez badanych pytań ankieterów, np. CBOS i – w takim razie – także tego, co znaczą udzielane przez ludzi odpowiedzi. Na przykład w odpowiedzi na na pytanie: co jest dla pana/pani najważniejsze w życiu, religia znajduje się na poziomie 28 proc., co nie jest wskaźnikiem wysokim, jak na kraj nominalnie katolicki. Ale gdy CBOS zapytało o rzeczy, które stanowią o sensie życia, wiara religijna jest na poziomie 5 procent.

„Powstaje wielkie pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć: czym jest wiara religijna dla Polaków” – mówi Nowotny. Dodaje, że być może większość z nas nie myśli w kategoriach sensu życia – sens jest jednak kategorią filozoficzną czy teologiczną ale można przypuszczać, że religię się przeżywa, ale mniej się reflektuje na jej temat.

„Tak więc w dużej mierze to życie religijne ‘się prowadzi’, trochę obok praktyki, która przez religię winna być motywowana, oświetlana, determinowana – podsumowuje współpracownik ISKK.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Niezwykła książka o polskich mistyczkach

Cztery kobiety z całkiem nieodległych czasów, cztery mistyczki, które rozmawiały z Panem Jezusem twarzą w twarz - to bohaterki najnowszej książki Ewy Czaczkowskiej zatytułowanej "Mistyczki". 8 października w Centrum Medialnym KAI odbyło się spotkanie z udziałem autorki oraz osób bezpośrednio związanych do dziś z opisanymi przez nią niezwykłymi kobietami.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Niezwykła książka o polskich mistyczkach
Cztery kobiety z całkiem nieodległych czasów, cztery mistyczki, które rozmawiały z Panem Jezusem twarzą w twarz - to bohaterki najnowszej książki Ewy Czaczkowskiej zatytułowanej "Mistyczki". 8 października w Centrum Medialnym KAI odbyło się spotkanie z udziałem autorki oraz osób bezpośrednio związanych do dziś z opisanymi przez nią niezwykłymi kobietami.

“Mistyczki” to autorska opowieść o Alicji Lenczewskiej, Wandzie Boniszewskiej, Wandzie Malczewskiej oraz Marii Franciszce Kozłowskiej. Wszystkie cztery panie pochodzą z Polski, wszystkie prowadziły bardzo intensywne życie duchowe i wszystkie miały wizje Pana Jezusa lub/i Matki Bożej. Względem jednej z nich – Wandy Malczewskiej toczy się już proces beatyfikacyjny, na inną – Marię Franciszkę Kozłowską nałożono jeszcze za życia kościelną klątwę.

Kim są te niezwykłe Polki?
Wanda Boniszewska była stygmatyczką, na własnym ciele przeżywała mękę Chrystusa. W sowieckim łagrze poznała piekło. Kaci pod jej wpływem nawracali się. Zmarła w 2003 r.

Alicja Lenczewska – nauczycielka, nawróciła się w 1985 r. jako pięćdziesięciolatka. Przez ponad 20 lat prowadziła z Jezusem dialogi, które zapisała. Zmarła w 2012 r.

Wanda Malczewska – ciotka malarza Jacka Malczewskiego, społecznica. Widziała drogę krzyżową i śmierć Chrystusa. Zapowiedziała odzyskanie przez Polskę niepodległości i jej dalszą przyszłość. Jest kandydatką na ołtarze i ma już tytuł Czcigodnej Sługi Bożej.

Maria Franciszka Kozłowska – miała objawienia Bożego Miłosierdzia i Jezusa Miłosiernego, które pośrednio doprowadziły do schizmy. Założycielka Kościoła mariawitów. Watykan obłożył ją klątwą.

– Żadna z tych postaci nie miała łatwej drogi, choć zdecydowanie ciężej miały te, które funkcjonowały w jakichś strukturach kościelnych takich jak zakon i te, których misją było przeprowadzenie w Kościele jakiejś zmiany – mówiła Ewa Czaczkowska podczas spotkania.

Kościół miewa problem z mistykami, a mistycy z Kościołem – przyznała red. Czaczkowska. Jej zdaniem częściowo wynika to z tego, że objawienia prywatne nie zdarzają się powszechnie i wszystkim, częściowo zaś dlatego, że wymagają uważności, cierpliwości i zbadania, czy nie są przejawem choroby psychicznej.

Każdą z postaci Ewa Czaczkowska wybrała nieprzypadkowo, choć przyznaje, że jej wybór jest subiektywny. Alicję Lenczewską – ponieważ zachwycił ją jej wydany niedawno dziennik duchowy, pisany piękną polszczyzną. Wandę Malczewską – ponieważ zaciekawiło ją, że jeden z jej ulubionych malarzy miał tak niezwykłą ciotkę; Wandę Boniszewską – ponieważ to jedyna polska stygmatyczka o niezwykłym i trudnym życiorysie; Mateczkę Kozłowską – ponieważ zestawiana jest ze św. Faustyną i często pytano ją o tę postać.

 

Zaprosiła do udziału i zabrania głosu osoby bezpośrednio związane z opisanymi przez nią kobietami: krewną Wandy Malczewskiej, współsiostrę Wandy Boniszewskiej, koleżankę ze wspólnoty, w której formowała się Alicja Lenczewska oraz księdza ze zgromadzenia mariawitów.

 

 

ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >