Jak nie dać się ponieść emocjom? Zacznij od planu dnia

– Tytułowy foch to ten moment, gdy nie zdajemy sobie sprawy z naszej emocjonalności. Często jest on wyrazem bezsilności i książka jest po to, żeby uporządkować pewne sprawy – mówiła w Poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma 9" Aneta Liberacka, współautorka książki "Wielki foch".

Polub nas na Facebooku!

W rozmowie z Anną Czytowską Aneta Liberacka opowiadała o książce “Wielki foch”, w której z s. Anną Marią Pudełko konfrontują się z tematem kobiecej emocjonalności. – Kobiety są często wrażliwymi osobami, dużo bardziej niż mężczyźni i z tego tytułu emocje grają w nas więcej. Książka powstała też po to, aby zapanować nad tymi emocjami, żeby nie były one tylko bagażem, ale także naszą zaletą. Chodzi nam o świadomość emocji i próbę zarządzania nimi – mówiła Aneta Liberacka. Zwróciła także uwagę na sam tytuł książki.

 

“Foch” to moment, w którym nie zdajemy sobie sprawy z emocjonalności, trudno o racjonalne myślenie. Chodzi o to, by spróbować jakoś to opanować, by rozpoznać w “fochu” swoją bezsilność i spróbować stawić temu czoła, uporządkować pewne sytuacje, żeby emocje nie determinowały naszego dnia.

 

W rozmowie z Aneta Liberacka podała również kilka sposobów na to, jak nie pozwolić emocjom przejąć sterów w codziennym życiu. – Kard. Wyszyński nawet siedząc w więzieniu planował sobie dzień, od samego rana do wieczora, godzina po godzinie miał zaplanowane. Taki plan dnia, plan zadań, pozwala się skupić na działaniu, a nie na rozemocjonowaniu.

 

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Z KRAJU

Dziecko w radomskim oknie życia. „Chłopczyk zaraz po porodzie”

Siostry Matki Bożej Miłosierdzia znalazły w Oknie Życia nowonarodzonego chłopczyka. Maluch został przewieziony do Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. To trzecie dziecko pozostawione w oknie w Radomiu.

Polub nas na Facebooku!

Pierwszy alarm o otwartym Oknie Życia dotarł do zakonnic we wtorek o godz. 16.22. Wybiegłyśmy i zobaczyłyśmy dzieciątko zawinięte w dwa ręczniki i kocyk. Chłopczyk był zaraz po porodzie, jeszcze zakrwawiony. Wezwałyśmy policję i pogotowie, zawiadomiona jest również Caritas, z którą mamy umowę i dzięki której Okno Życia funkcjonuje – relacjonowała Radiu Plus Radom s. Beniamina, przełożona Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Struga w Radomiu.

Okno Życia, które od 2009 roku mieści się w budynku zakonnym przy ul. Struga 31, prowadzi Caritas Diecezji Radomskiej i Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Radomiu. Takie okna życia są potrzebne.. Nie ma tu monitoringu, nikt nie będzie oceniał matki, która skorzystała z naszej pomocy – dodaje s. Beniamina.

 

Dzieci trafiają do adopcji

Siostry czuwają przy nim całą dobę. Gdy dziecko pojawi się w oknie, wzywają pogotowie. Dziecko jest badane i trafia do szpitala.

O pozostawionym dziecku informowany jest też ośrodek adopcyjny, który natychmiast powiadamia o tym sąd, prosząc jednocześnie o wydanie postanowienia w sprawie zarządzeń opiekuńczych dotyczących dziecka i nadanie mu tożsamości. Sąd wydaje decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej. Po 6 tygodniach następuje rozprawa i dziecko trafia do rodziny.

Chłopczyk jest trzecim dzieckiem, które zostało pozostawione w radomskim Oknie Życia. W marcu 2017 r. siostry zaopiekowały się pozostawioną w oknie dziewczynką. Po pół roku Faustynka trafiła do adopcji.

 

KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap