Nasze projekty

Abp Szewczuk: nie ma prawdziwego pojednania bez poznania prawdy

"Prawdę trzeba poznawać nie po to, żeby się rozliczać, ale dlatego, aby nie powtórzyło się to, co się stało" – stwierdził abp Swiatosław Szewczuk po nabożeństwie "Przebaczenia i Pojednania" polsko-ukraińskiego w archikatedrze warszawskiej.

fot. Konferencja Episkopatu Polski/Flickr

O znaczeniu uroczystego modlitewnego pojednania, o potrzebie dążenia do prawdy o tym, co wydarzyło się na Wołyniu oraz o konieczności godnego upamiętnienia ofiar zbrodni mówili abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP oraz abp Swiatosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

Konferencja odbyła się po zakończeniu nabożeństwa „Przebaczenia i pojednania” w warszawskiej archikatedrze, podczas którego obaj hierarchowie podpisali wspólne Orędzie w 80. Rocznicę Rzezi Wołyńskiej.

Podczas konferencji prasowej w Domu Arcybiskupów Warszawskich pojawili się przedstawiciele Rodzin Ofiar Rzezi Wołyńskiej z ks. Isakowiczem – Zaleskim, którzy domagali się godnego pochówku swoich bliskich.

Reklama

ZOBACZ: Biskupi z Polski i Ukrainy: pojednanie wymaga wzniesienia się ponad zwykłą miarę sprawiedliwości

Abp Szewczuk podkreślił znaczenie uroczystego modlitewnego pojednania, które odbyło się dziś w Warszawie, jako wydarzenia, które będzie przemawiać do serc zarówno Ukraińców jak i Polaków. Niestety jeszcze bolą obustronne rany i urazy, które otrzymaliśmy we wzajemnej konfrontacji – powiedział. Zaznaczył, że symboliczny wymiar mieć będzie fakt, że z Warszawy hierarchowie udadzą się do Łucka, gdzie odbędzie się podobne upamiętnienie po stronie ukraińskiej. W ten sposób pielgrzymka symbolicznie połączy Polskę i Ukrainę, Mazowsze i Wołyń. Dla mnie to jest naprawdę bardzo silne przeżycie duchowe i odczuwam wzruszenie w sercu – podzielił się abp Szewczuk.

Zaznaczył, że ta forma pojednania nikomu niczego nie narzuca, ale jest zaproszeniem skierowanym do obu narodów. Mogą one odpowiedzieć, wyrazić pragnienie pojednania, a na prośbę o skruchę serca i pokutę odpowiedzieć razem: „Panie, zmiłuj się nad nami”.

Reklama

Kyrie eleison – to bardzo silna ekspresja. Modlitewne wezwanie Kyrie eleison, oznacza prośbę o wylanie oleju na nasze rany – tłumaczył. Podkreślił też, że po stronie ukraińskiej ludzie odpowiadają na to zaproszenie szczerze, otwartym sercem – chcą tego, tego pragną i do tego dążą.

Zwierzchnik UKGK zwrócił uwagę, że z punktu widzenia duchowego największym wyzwaniem jest pomóc przezwyciężyć nienawiść i ból. Nienawiść niszczy człowieka. To uczucie trzeba przetransformować – poprzez modlitwę, z pomocą łaski Ducha Świętego – w cnotę męstwa i wytrwałości – mówił. Jak podkreślił, rany niewidzialne, rany duszy mogą być groźniejsze od ran na ciele. Dlatego trzeba nauczyć się towarzyszyć ludziom w ich bólu i leczeniu takich ran.

Musimy studiować przeszłość i historię, gdyż nie ma prawdziwego pojednania bez poznania prawdy – powiedział abp Szewczuk. Dodał, ze chodzi nie tylko o prawdę faktów, ale również o analizę ich przyczyn. Prawdę trzeba poznawać nie po to, żeby się rozliczać, ale dlatego, aby nie powtórzyło się to, co się stało – stwierdził. Dla nas, chrześcijan poznanie prawdy jest procesem uzdrowienia, procesem oczyszczenia i procesem nawrócenia – dodał.

Reklama

Nie boimy się prawdy. Już moi poprzednicy powiedzieli, że nawet gdy jeden Ukrainiec popełnił zbrodnię wobec Polaka, winniśmy za to żałować przed Bogiem. I to samo z Polskiej strony – kiedy tylko jeden Polak skrzywdził Ukraińca, też winien odczuwać, że musi stanąć przed Panem i prosić o przebaczenie. I to jest normalne. To jest naszym stylem życia chrześcijańskiego. Nie jesteśmy aniołami, ale ludźmi, z krwi i kości i musimy to zaakceptować – powiedział abp Szewczuk.

Jak podkreślił, nie możemy zgodzić się na ciągle rozdrapywanie ran historycznych, pogłębianie bólu oraz instrumentalizowanie tej trudnej przeszłości. Mądrzy obywatele rozumieją, że tam gdzie pojawiają się napięcia, należy rozwijać przyjaźń. Należy budować relacje społeczne na zasadach, które czynią wszystkich nas lepszymi i budują państwo, które ma naprawdę twarde fundamenty – powiedział.

W trakcie przemówienia abp. Szewczuka na salę konferencyjną w Domu Arcybiskupów Warszawskich wszedł ks. Isakowicz Zaleski wraz z Antonim Dąbrowskim, który jako dziecko przeżył Rzeź Wołyńską. Wnieśli plakat z napisem: „Ukraino! Dlaczego nie pozwalasz pochować naszych matek i ojców zamordowanych przez OUN-UPA i SS Galizien? Rodziny Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich”. Interweniowała policja.

W swoim przemówieniu abp Gądecki przypomniał historię kościelnych działań na rzecz pojednania polsko – ukraińskiego, podejmowanego w nadziei, że da się przezwyciężyć istniejące emocje. Podkreślił, ze proces pojednania nie jest procesem prostym. Zaznaczył, że trudno jest okazać zrozumienie dla bólu drugiej strony. Jak we wszystkich trudnych sprawach trzeba do tego podchodzić bardzo ostrożnie – powiedział. Zwrócił tez uwagę, ze mamy już przykłady owocnego dialogu prowadzonego z innymi narodami i możemy z tego korzystać.

Abp Gądecki podkreślił, że pierwszym krokiem na drodze pojednania jest dążenie do prawdy, poznania rzeczywistej historii. Kolejnym krokiem jest pytanie o przyczyny. Zaznaczył, że przyczyny te zostały uchwycone przez bp Grzegorza Chomyszyna ze Stanisławowa, który obserwując nacjonalizm polski i ukraiński na Kresach Wschodnich przewidywał rozwój wypadków. Skrajny nacjonalizm to przyczyna nieszczęścia, które się wydarzyło – powiedział. Dodał, że skrajny nacjonalizm możliwy jest w różnych środowiskach, a w sytuacjach szczególnych, gdy wszystko, się wali, jak w czasie wojny pewne działania trudno opanować.

Najistotniejszym problemem w kwestii relacji ukraińsko – polskich jest tylko i wyłącznie sprawa upamiętnienia ludzi, którzy zginęli. Ich rodziny chciałyby spotkać się nad tymi grobami – mówił zaznaczając, że mijający czas oddala rozwiązanie tego problemu, gdyż ofiary powoli odchodzą, a starania w tym względzie podejmują już pokolenia ich wnuków.

Abp Gądecki zwrócił uwagę na rolę polityków w tej kwestii – prezydenta Ukrainy i prezydenta Polski oraz parlamentarzystów obu krajów, którzy powinni dążyć do właściwego upamiętnienia ofiar. Pragnienie rodzin nie jest pragnieniem nadzwyczajnym. Jest to pragnienie proste. Może trudne do realizacji w warunkach wojennych. Ale można mnożyć wszelkiego rodzaju trudności i nigdy nie dojść do sytuacji, w której to pragnienie zostanie spełnione – powiedział przewodniczący KEP.

Nawiązując do sytuacji na sali, sytuacji związanej z obecnością ks. Isakowicza – Zaleskiego, ks. Gęsiak podsumował spotkanie, cytując fragment podpisanego dziś orędzia: „Pojednanie nie jest procesem łatwym (…)”.

Proszę nie kłamać, ale pochować ofiary tragicznych wydarzeń na Wołyniu. Na kłamstwie nie zbudujecie pojednania – powiedział ks. Isakowicz- Zaleski.

W rozmowie z dziennikarzami kapłan zwrócił uwagę na potrzebę mówienia prawdy o tym, co wydarzyło się na Wołyniu. Jeżeli abp Szewczuk nie powie, że dokonano ludobójstwa, a jego księża święcą pomniki zbrodniarzy, to nie ma żadnego pojednania. To jest pusty papier, który nic nie oznacza – stwierdził.

Przypomniał, że 11 lat temu miało miejsce pojednanie z patriarchą moskiewskim Cyrylem. Gdzie jest dzisiaj Cyryl, patriarcha Moskwy, gdzie są ci, co podpisywali z nim dokumenty? – pytał.

Przypomniał, że rodziny ofiar skierowały do wszystkich biskupów w Polsce i na Ukrainie prośbę, o to, by po pierwsze powiedzieć prawdę o ludobójstwie, po drugie – godnie pochować ofiary, po trzecie – by Cerkiew greckokatolicka zaprzestała gloryfikacji zbrodniarzy i święcenia ich pomników.

Zaznaczył też, że rodziny ofiar nie miały możliwości zapoznać się wcześniej z tekstem orędzia. Zwrócił uwagę, że ofiary innych zbrodni nie są tak pomijane. Cały czas mówi się o wybaczeniu. Ale wybaczyć może tylko i wyłącznie ofiara. Nikt – ani biskup ani polityk – nie ma prawa wybaczyć w cudzym imieniu – powiedział. Trzeba rozmawiać z rodzinami, dyskutować, przedstawić apel, a nie podpisać go samemu – powiedział.

Krytycznie odniósł się też do eufemistycznego określania Zbrodni Wołyńskiej „tragicznymi wydarzeniami na Wołyniu”.

Podkreślił też, że pamięć o zbrodniach nie jest żadną przeszkodą w tym, by dzisiaj pomagać Ukrainie i Ukraińcom. Podkreślił, że sam prowadzi taką pomoc od 25 lat a obecnie pomaga grupie 100 uchodźców z Charkowa.

Szkoda, dziś była wielka szansa. Ale politycy i biskupi weszli bocznym wejściem a my staliśmy, jakbyśmy w ogóle nie byli potrzebni – powiedział.

Podkreślił też, że zakaz pochówku ofiar Wołynia jest na rękę Rosji i propagandzie Putina.

Po konferencji hierarchowie rozpoczynają symboliczną pielgrzymkę pojednania na Ukrainę.

KAI, kh/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę