Abp Depo: Odrzucić Jana Pawła II, to odrzucić wszystko, co jest w Kościele siłą ducha

„Odrzucić Jana Pawła II, to odrzucić to wszystko, co w Kościele jest siłą ducha, pięknem, blaskiem prawdy i Ewangelią życia” – mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który w Uroczystość Chrystusa Króla przewodniczył Mszy św. w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

Polub nas na Facebooku!

Św. Jan Paweł II w naszym czasie stał się świadkiem Chrystusowej prawdy i znakiem sprzeciwu. Jego zakrwawiona sutanna i przestrzelony pas są dla przyszłych pokoleń świadectwem zmagania wiary – dodał metropolita częstochowski.

W homilii abp Depo podkreślił, że „po raz kolejny liturgia słowa kieruje naszą uwagę ku przyszłości, ku eschatologii mówiącej o śmierci, sądzie nad światem i losie ostatecznym człowieka”. Pewną nadzieję odczytujemy z psalmu 23, gdzie są słowa: „Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy – mówił.

Podstawą przyszłego wyroku będzie osobista więź i relacja z Chrystusem. Miarą sądu będzie miłość Boga wyrażona w służbie i miłości człowiekowi – zaznaczył arcybiskup.

 

Herezja „dobroludzizmu”

Przypomniał pytanie, które postawił Piłat Jezusowi: „Cóż to jest prawda?”. Może ona ukazywać człowieka, który w swoim dotychczasowym życiu nie spotkał nikogo, kto zaświadczył całym sobą o prawdzie wypowiadanych przez siebie słów. A może Piłat był człowiekiem, który uznawał prawdę tylko i wyłącznie na płaszczyźnie teoretycznych rozważań lub politycznej poprawności – mówił abp Depo i dodał: W pytaniu Piłata możemy jednak odnaleźć jeszcze jeden dowód, że zawsze w historii człowieka obok pytania o prawdę istniało i istnieje zapotrzebowanie na świadectwo życia.

Słowa nie wystarczają. Łatwiej jest nam ubierać się wciąż w nowe maski, stwarzać pozory prawowierności i świętości, niż codziennie od nowa rozpoczynać walkę z sobą samym o jedność słów i czynów. Trzeba więc wciąż na nowo odkrywać, że na tej drodze nie jesteśmy sami. Chrystus z wysokości krzyża i w mocy jego zwycięstwa nad śmiercią daje nam łaskę, dzięki której jesteśmy w stanie sprzeciwiać się kłamstwu i wszelkim formom zła – kontynuował metropolita częstochowski.

Krzyż jest naszą codziennością od przebudzenia aż do zakończenia dnia. To jest miara również naszego sądu każdego dnia. Jest to o tyle ważne, że dziś w naszych środowiskach, nie bójmy się tego powiedzieć, rodzinnych, szkolnych, po uniwersytety, w środowiskach kościelnych, spotykamy się z herezją „dobroludzizmu”. A to oznacza, że nie muszę wierzyć w Boga. Jestem wolny! Nie muszę przyjmować trudnych prawdy wiary i wikłać się w opresyjną, znoszącą moją wolność, moralność Bożych Przykazań. A wreszcie nie potrzebuję Kościoła, kapłanów, sakramentów, Bożej łaski. Wystarczy, że jestem dobrym człowiekiem – podkreślił.

Przestrzegając przed herezją „dobroludzizmu” metropolita częstochowski zacytował słowa kard. Roberta Saraha: Ideologia polegająca na byciu po prostu dobrym należy do najbardziej niebezpiecznych. Dlaczego? Ponieważ miarą wszystkiego, czyni człowieka, a Boga traktuje jako hipotezę, że może jest, ale nie interesuje się tym światem i nie wtrąca się w nasze życie. Kardynał mówi dalej, że wyzbywając się kryterium prawdy „dobroludzizm” subiektywizuje, albo wręcz fałszuje pojęcie dobra. Jego mianem określając w istocie różne produkty własnego egoizmu.

Bez odniesienia do Boga i Jego praw. Bez prawdy o Chrystusie Zbawicielu, bez prawdy o człowieku i jego niezbywalnej godności wchodzimy na bardzo grząski i pełen błota grunt, a wtedy bardzo łatwo się zatracić, po prostu utopić – dodał arcybiskup.

 

Jan Paweł II – osoba zgodna z tym, co mówi

Hierarcha w sposób szczególny zwrócił się do młodych ludzi. Wszyscy męczennicy, nie tylko Kościoła, ale ludzkości są dobitnym przykładem, że życie jest darem, z którego można złożyć dar dla innych również w imię miłości Chrystusa i Kościoła, i Ojczyzny – powiedział i wskazał na przykład św. Jana Pawła II.

W pięknej książce teologa Yves Congara, która nosi znamienny tytuł „Życie dla prawdy”, odnajdujemy takie oto świadectwo francuskiego teologa o Janie Pawle II. „Istotnie, jego charyzmat, dar nawiązywania prawdziwego kontaktu, rzeczywistego porozumienia służy promieniującej afirmacji wiary. Technicy i pracownicy telewizji, którzy oglądali wielu wybitnych ludzi i oceniają ich bardzo trzeźwo, mówili o nim: jak idealnie osoba tego człowieka jest zgodna z tym, co mówi – kontynuował arcybiskup.

Nie dajmy się uśpić tak zwanym „oczyszczaczom” Kościoła z grzechów pedofilii i wszelkim profanacjom pomników św. Jana Pawła II, poczynając od swoistego przygotowania nas do tego poprzez dalej skandaliczny spektakl „Klątwa” w Warszawie. Przyzwyczajono nas do zła i do kłamstwa jak do chleba. Zburzyć pomnik nie tylko widoczny, Jana Pawła II, ale jego osobę i posługę, żeby odrzucić jego nauczanie. To jest cel! To są autentyczne powody tych, którzy wołają od jakiegoś czasu o tak zwaną „dekanonizację” lub „odjanopawłowienie” Polski. Mówmy sobą: „Nie! Nie pozwolimy! – wołał arcybiskup.

Podczas uroczystej liturgii swoje przyrzeczenia złożyła młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży.

SPRAWDŹ: O. Maciej Zięba o raporcie nt. McCarricka: Jan Paweł II niczego nie tuszował

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Z KRAJU

Bp Milewski: Kościół katolicki w Polsce potrzebuje wielkiej, duchowej odnowy

„Kościołowi katolickiemu w Polsce potrzebna jest wielka, duchowa odnowa, reanimacja pasterskich serc, zagrożonych ewangeliczną chorobą, nazwaną przez Chrystusa zatwardziałością serca” – powiedział bp Mirosław Milewski w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata.

Polub nas na Facebooku!

Biskup pomocniczy diecezji płockiej i asystent krajowy Akcji Katolickiej przewodniczył Mszy św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża, gdzie modlił się wraz z członkami Akcji w ich święto patronalne. Była ona transmitowana przez Program 1 Polskiego Radia.

Bp Mirosław Milewski w homilii odwołał się do proroka Ezechiela (Ez 34) z czasów niewoli babilońskiej, który wraz z narodem doświadczył ogromnego cierpienia i ucisku. Mędrzec stawiał trudne pytania, związane z przyczynami tragicznego losu Izraelitów. Zrozumiał, że pasterze i nauczyciele narodu sprzeniewierzyli się swojej misji. Tylko Bóg – Stwórca i Władca świata, okazał się być prawdziwie dobrym pasterzem, który nie zapomniał nigdy, co znaczy wziąć odpowiedzialność za powierzone sobie stado.

Biskup zaznaczył, że Ezechielowe wołanie płynie w kościołach na końcu roku, który z niemal każdej strony okazał się być „dniem sądu”, czasem objawiania woli Bożej i zamysłów ludzkich serc. Oto daleka geograficznie epidemia z chińskich miast szybko zaczęła zmieniać oblicze świata, który się „zatrzymał”, przyniósł doświadczenie ograniczeń, pracę i lekcje do sfery wirtualnej, trudności gospodarcze, niepewność przyszłości.

 

„Chrystus dobrze zna swój Kościół”

Kaznodzieja stwierdził ponadto, że Kościołowi katolickiemu w Polsce potrzebna jest „wielka, duchowa odnowa, reanimacja pasterskich serc, zagrożonych ewangeliczną chorobą, nazwaną przez Chrystusa zatwardziałością serca”, zapomnieniem, do czego miało ono służyć pasterzowi.

Chrystus dobrze zna swój Kościół, wie, jaką owczarnię prowadzi, dlatego na pierwszym miejscu każe całej wspólnocie zdać sprawę z jej zarządu, zrobić pasterski rachunek sumienia. Czy wydarzenia mijającego roku, które miały miejsce we wspólnocie Kościoła, nie powinny bardziej zaniepokoić nas, pasterzy, niż owce? Czy nie za bardzo pokładaliśmy ufność w sprawowanych przez nas obrzędach, a zatraciliśmy z oczu pojedyncze owce stada? – zapytał biskup pomocniczy w Płocku.

Dodał, że jeśli mijający rok nie okryje pasterzy wstydem, nie zmusi do refleksji i zauważenia stada, owiec zagubionych, zbłąkanych, okaleczonych i zatrwożonych, to Pan do nich niechybnie wypowie Ezechielowe słowa: „Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie” (Ez 34,10). Jeśli pasterze się nie nawrócą, dla owiec staną się niewiarygodni. Poruszenie serc i pasterzy i wiernych jest możliwe, zwłaszcza gdy nadchodzi Chrystus Król. Jego królestwo „wiedzie po właściwych ścieżkach” (por. Ps 23).

Bp Milewski podkreślił, że według takich wskazań królestwo Boże na polskiej ziemi zaczęli budować 90 lat temu twórcy Akcji Katolickiej. 27 listopada 1930 r. papież Pius XI zatwierdził statut Akcji, zredagowany przez kard. Augusta Hlonda, prymasa Polski. W ten sposób rozpoczęła się wspaniała przygoda Akcji Katolickiej w Polsce. Wsparcia świeckich, pełnych ducha i przekonanych o swojej wierze, potrzebują obecnie pasterze nie tylko w Polsce. Chrystus – najlepszy z pasterzy, ciągle na nich liczy.

Poprosił także, aby członkowie Akcji Katolickiej przypominali, chronili i szerzyli dzieło św. Jana Pawła II, który po 1989 r. odnowił dzieło Akcji Katolickiej, a od 2017 r. jest patronem tego dzieła; aby nie godzili się na słowa podważające jego świętość. Papież pozostawił po sobie niezatarty ślad dobra, prawdy i piękna. Kościół w nieomylny sposób orzekł, że jego droga życia była „heroicznym wypełnianiem cnót chrześcijańskich”.

Był on „dobrym pasterzem, z sercem otwartym dla każdego człowieka”. Wierni nie muszą go bronić, ponieważ w jego obronie wystąpił sam Chrystus, gdy nieomylnie przez papieży, swoich zastępców na ziemi, orzekł jego świętość. Bardziej trzeba bronić siebie samych, aby „wśród ludzkich argumentów nie zatracić wiary w świętość ludzi, z których każdy był grzesznikiem”.

SPRAWDŹ: Abp Ryś: problemy w wierze biorą się z wykrzywionego obrazu Boga

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap