video-jav.net

Do wszystkich Goliatów tego świata

Popularne łacińskie przysłowie mówi: „Nec Hercules contra plures”. W Polsce co niektórzy przekładają to dość swobodnie jako: „I Hercules d…, kiedy wrogów kupa”.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ale, choć historia uczy nas, że zazwyczaj wygrywają silniejsi – bo brutalna siła jest po prostu skuteczna – to jednak zdarzały się sytuacje niewiarygodne, gdy szalona brawura i oddanie żołnierzy owocowały odparciem przeważających sił, albo zdobyciem twierdzy. Zdarzały się sytuacje, gdy słabsi pokonywali silniejszych, a mniej liczni rozgramiali przeważające siły wroga. Czasami nawet zwycięstwo wynikało z bohaterstwa jednego człowieka. Tak było w historii Izraela.

Filistyński killer z rodu olbrzymów

Filistyni od lat gnębili lud Izraela. Tak wyglądała sytuacja w okresie sędziów, a także wtedy, kiedy Izraelici zjednoczyli się pod władzą jednego króla. W oddziałach filistyńskich był człowiek, który wzbudzał wówczas powszechną trwogę.

Ktokolwiek z nim walczył, natychmiast ginął z jego ręki. Po prostu, była to maszyna do zabijania, urodzony killer. Ten Filistyn miał na imię Goliat.

Gdybym kręcił film biblijny prawdopodobnie do roli Goliata zaangażowany zostałby przeze mnie etatowy meksykański twardziel  Danny Trejo (ten z filmu „Maczeta”). Tyle że trzeba by go było odpowiednio powiększyć. Goliat pochodził bowiem z rodu Refaitów, czyli olbrzymów. Według Biblii jego wzrost wynosił sześć łokci i jedną piędź to znaczy około… 3 metry. Taki rozmiar osiągamy, licząc według miary: łokieć = 44,5 cm (a w Biblii spotykamy też miarę: 51,8 cm, co dałoby nam wysokość 2 razy większą od przeciętnego wojownika). Czy to  w ogóle możliwe?

Jak wiadomo, temat olbrzymów powtarza się w licznych legendach różnych ludów. Wątek ten nie jest jednak w Piśmie Świętym jakimś tematem li tylko baśniowo-etnograficznym. Biblia wykorzystuje go dla przedstawienia bezbożnych, zezwierzęconych sił, które w naszym Bożym świecie nie mają – mimo całej swej potęgi – najmniejszej szansy na ostateczne zwycięstwo.

W Księdze Rodzaju przypisywano olbrzymom związek ze złem, jako domniemanym potomkom upadłych aniołów. Giganci ci wyginęli podczas potopu. Olbrzymi, sławni od początku, wielcy, biegli w walce – ale nie ich wybrał Bóg ani im nie dał drogi do mądrości. Zginęli dlatego, że nie mieli mądrości, zginęli z powodu swej nierozwagi – pisze Baruch (Ba 3,26-28).

Mądrość Syracha wymienia ich zaś obok Sodomitów oraz innych buntowników, ukaranych za gwałcenie praw, według których został stworzony świat: Nie przepuścił [Pan] dawnym olbrzymom, którzy się zbuntowali ufni w swą siłę (Syr 16,7).

Co prawda olbrzymi, uosabiający zło, mieli wyginąć w potopie, ale wzmianki o nich pojawiają się jeszcze w opisach walk ludu Bożego z narodami kananejskimi. Snuto różne hipotezy, aby to wyjaśnić, np., że jeden z olbrzymów, Og, przetrwał potop, trzymając się arki (por. Pwt 3,11). W każdym razie zwiadowcy, wysłani przez Mojżesza do ziemi Kanaan, nie kryli swego przerażenia: Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów – Anakici pochodzą od olbrzymów – a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach (Lb 13,32n). W czasach króla Saula olbrzymy należeli już do rzadkości, ale oczywiście, nawet ci nieliczni wzbudzali lęk, zwłaszcza u ludzi zabobonnych, którzy przypisywali im diabelskie pochodzenie.

Do wszystkich Goliatów tego świata

Jak Goliat szydził z Żydów i z ich Boga

Gdy doszło do kolejnej wojny między Filistynami i Izraelitami, ci pierwsi rozbili obóz między Soko i Azeka, natomiast Saul i Żydzi zgromadzili się i rozłożyli obozem w Dolinie Terebintu.  Znajdowali się więc na zboczach dwóch sąsiadujących ze sobą gór, a oddzielała ich dolina. Doszło w ten sposób do swoistego zatoru w działaniach wojennych, czy też, jak się mówi w boksie – klinczu. Oba zajęte miejsca były korzystne pod względem strategicznym i żadnej ze stron nie chciało się tracić tej korzystnej pozycji. Zdecydowanie wygodniej było trwać na obwarowanym stanowisku i ewentualnie odpierać atak, niż samemu atakować.

Goliat był jednak człowiekiem czynu i mierziło go takie czekanie, nie wiadomo na co. W pewnym momencie wyszedł więc przed swoje wojsko i zawołał do Żydów:

Wybierzcie spośród siebie człowieka, który by przeciwko mnie wystąpił. Jeżeli zdoła ze mną walczyć i pokona mnie, staniemy się waszymi niewolnikami, jeżeli zaś ja zdołam go zwyciężyć, wy będziecie naszymi niewolnikami i służyć nam będziecie (1 Sm 17, 8-9).

Na całego Izraela padł wielki strach. Nikt nie chciał oczywiście stanąć do walki, bo nikt nie potrafił tak walczyć jak Goliat, jego potężna postawa i wzrost działały paraliżująco na najdzielniejszych wojowników.

W konfrontacji jeden na jednego Goliat był nie do pokonania.

Ten więc przez czterdzieści kolejnych dni wychodził rano i wieczorem, drwiąc sobie z tchórzliwych Izraelitów i ponawiając ofertę. Posuwał się pewnie też do rozmaitych wulgaryzmów (być może także do bluźnierstw), a jego słowa coraz dotkliwiej brzmiały w uszach Żydów. Urąganie i szyderstwa Goliata źle wpływały na morale, ale umierać dla obrony honoru nikomu się nie kwapiło. Nie pomogła nawet obietnica króla Saula, że śmiałkowi, który stanie do pojedynku z Goliatem, odda córkę za żonę, a jego rodzinę zwolni od podatków.

Do wszystkich Goliatów tego świata

Nastolatek, który miał odwagę

Było tak do czasu, aż nieoczekiwanie  zgłosił się pewien nastolatek o imieniu Dawid, który trafił do obozu wojskowego, aby zanieść prowiant dla swych starszych braci, służących w wojsku Saula.

Nie wiadomo, ile Dawid miał wtedy lat. Księga Samuela określa, że był młodzieńcem (por. 1 Sm 17,42), tzn. już nie dzieckiem, ale jeszcze przed osiągnięciem wieku męskiego. Według ówczesnych standardów oznaczało to, że miał trzynaście, góra szesnaście lat.

Dawida grywali już tacy amanci kina jak Richard Gere (ten od „Pretty Women”) i Gregory Peck (najprzystojniejszy aktor lat 50-tych), ale w momencie konfrontacji z Goliatem był to nastolatek, więc żaden z nich tak naprawdę nie pasuje. Postawmy więc (tworząc wyimaginowaną obsadę filmu) naprzeciwko powiększonego Danny’ego Trejo na przykład Macieja Musiała z Rodzinki.pl (a może nawet lepiej Adama Zdrójkowskiego z tego samego serialu, bo wiek byłby bardziej odpowiedni). W ten sposób możemy sobie wyobrazić mniej więcej, kto z kim miał walczyć.

Co zrobił wtedy król Saul? Przecież chyba nikt nie wierzył, że jakiś nastoletni pastuch jest w stanie pokonać potężnego wojownika, który „łamał kręgosłupy jak zapałki”. Saul jednak nie mógł się nie zgodzić, skoro sam wzywał swych żołnierzy, aby podjęli wyzwania Goliata. A poza tym, co szkodziło spróbować? Przecież gdyby chłopak zginął  i tak nikt nie potraktowałby poważnie żądania Goliata, aby jeden pojedynek rozstrzygnął całą bitwę, a wojsko Saula po prostu poddało się, podobnie, jak Goliat nie mówił poważnie, że w wypadku jego śmierci, Filistyni poddaliby się Izraelitom. Może król liczył na to, że śmierć chłopca wstrząśnie wojownikami izraelskimi i stanie się jakimś wyrzutem sumienia, które ich pobudzi do działania? Śmierć Podbipięty jak pamiętamy z „Ogniem i Mieczem” sprawiła, że nawet Zagłoba rzucił się pierwszy do walki. Na dodatek Dawid powoływał się na wiarę i ufność w Boga Izraela. A tego Saul przecież nie mógł publicznie zakwestionować. Pod względem praktyk PR (czyli tzw. pijaru) byłoby to dla niego, jako pomazańca Bożego, fatalne wizerunkowo.

Niewątpliwie król był pod wrażeniem odwagi chłopca. Oddał mu nawet swoją zbroję – najlepszą, jaka istniała w Izraelu – a przecież raczej przewidywał, że ją straci, gdy stanie się wojennym łupem Goliata. Saul osobiście włożył na Dawida swój pancerz, hełm, miecz, tarczę i buty. Jednak gdy pasterz ubrał się w to wszystko – przewrócił się pod ciężarem tego ekwipunku. Nie umiał w tym nawet chodzić, a co dopiero walczyć, choć była to najlepsza zbroja, jaką dysponowało wojsko izraelskie.

Dawid musiał wyglądać, jak chłopiec udający kogoś kim nie jest, to znaczy udający dorosłego mężczyznę i wojownika. Dawid jednak nie był głupi i wcale nie zamierzał stanąć do konwencjonalnego pojedynku. Ufność w pomoc Boga nie oznacza przecież głupoty i nie liczenia się z oczywistymi faktami.

Do wszystkich Goliatów tego świata

Do wszystkich Goliatów tego świata

“Dawid i Goliat” Guido Reni

W imię Pana Zastępów

Dawid postanowił wykorzystać to, co w tej sytuacji było jego atutem – celne oko oraz szybkość. Zrezygnował ze zbroi, wziął kilka gładkich kamieni, procę i poszedł ze swoim kijem pastucha do walki z uzbrojonym killerem. Jakie uczucia targały Goliatem, gdy ujrzał, że zmierza ku niemu jakiś chłoptaś z patykiem? Na dodatek rudy! Prawdopodobnie czuł niedowierzanie, pomieszane z rozbawieniem. Ale po chwili górę chyba wzięła wściekłość, że został potraktowany tak niepoważnie. Na niego – superwojownika i killera – idzie jakiś młokos z kijem, jak na psa?! Toż to obraza! Zniewaga ze strony Żydów. Zabijanie sprawiało Goliatowi przyjemność, ale co to za sztuka zabić jakiegoś małoletniego chłoptasia. Nie daje to takiej przyjemności, jak zabicie prawdziwego wojownika. Wszystko to zirytowal Goliata. O tym, że Filistyn był nieźle rozdrażniony, świadczy jego zachowanie. Zaczął bowiem urągać Dawidowi i wrzeszczeć:

Zbliż się tylko do mnie, a ciało twoje oddam ptakom powietrznym i dzikim zwierzętom!!!.

Tymczasem Dawid w odpowiedzi wygłosił pierwsze w swoim życiu przemówienie:

Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś. Dziś właśnie odda cię Pan w moją rękę, pokonam cię i utnę ci głowę. Dziś oddam trupy wojsk filistyńskich na żer ptactwu powietrznemu i dzikim zwierzętom: niech się przekona cały świat, że Bóg jest w Izraelu. Niech wiedzą wszyscy zebrani, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc odda was w nasze ręce (1 Sm 17, 45-47).

Taka elokwencja mogła oszołomić Goliata, raczej nie przywykłego do wyrafinowanych przemówień (z pewnością nie był poetą tak, jak Dawid). W każdym razie złość chyba go aż oślepiła, nawet jeśli nie wszystko zrozumiał.

Ruszył wściekły na Dawida, aby go rozsiekać, Dawid też rzucił się w stronę Goliata, ale w międzyczasie wydobył kamień z torby pasterskiej i wyrzucił ten kamyk z procy. Trafił nim w nieuzbrojoną część twarzy przeciwnika, czym go zamroczył. Ale to nie był koniec, musiał jeszcze szybko przyskoczyć do ogłuszonego  olbrzyma, wyrwać mu miecz i pozbawić życia, zanim ten oprzytomnieje.

To co uczynił Dawid wprawiło w szok wojska filistyńskie. Ich niepokonany wojownik, chluba armii i postrach przeciwników, został powalony przez dzieciaka, który oderżnął mu głowę (raczej nie odciął jej jednym ani nawet kilkoma ciachnięciami miecza, bo nie miałby na to wystarczającej siły).

Filistyni, którzy słyszeli, jak chłopak mówił o swoim Bogu, wpadli w panikę i rzucili się do ucieczki. Wojska izraelskie zaś nagle uwierzyły w swoją silę i rzuciły się w pogoń. Tak doszło do jednego z najbardziej spektakularnych zwycięstw Żydów nad przeważającymi siłami wroga.

Do wszystkich Goliatów tego świata

Dawid i Goliat” Osmar Schindler

Dla wszystkich Goliatów tego świata

Pojedynek Dawida z Goliatem jest pamiętany tak powszechnie, że znalazł się nawet w przysłowiach. Symbolizuje on walkę sił sprawiedliwości z uzbrojonymi po zęby mocami zła. W opisie tego pojedynku specjalnie podkreślono, że nie dlatego Dawid wystąpił bez zbroi, jakoby jej nie miał, ale dlatego, że sprawiedliwość nie potrzebuje zbroi do swojego zwycięstwa.

To jest przestroga dla wszystkich Goliatów tego świata, a zawsze jacyś się znajdą w każdej epoce i w każdym pokoleniu. Poza tym potęga tego świata – tylko cielesna, zamknięta na moc duchową – nie przekroczy granic śmierci, co więcej, sama śmierci podlega.

Nadzieją napawa nas to, że wszystkie tyranie kiedyś się kończą. Tam są wszyscy władcy Północy i wszyscy Sydończycy, którzy zstąpili do grobu, okryci hańbą pomimo strachu, jaki szerzyła ich potęga” – pisze prorok Ezechiel (Ez 32,30).

Możemy sobie przypomnieć konkretnych biblijnych mocarzy, którzy jednak ponieśli klęskę, bo liczyli tylko na swoje siły. Tak, tak, panie Putin. Pana też to dotyczy, cokolwiek pan sobie teraz poczyna…

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Rozważania majowe. Odc. 14 – Spiesząca

Jak nabrać dystansu do spraw niecierpiących zwłoki?

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bardzo zastanawiająca jest uwaga ewangelisty o pośpiechu Maryi zmierzającej do domu Zachariasza w górach Judei. Nie możemy tego pośpiechu w żaden sposób dookreślić. Tym bardziej jest to uwaga frapująca. Wielość interpretacji nie odbierze z pewnością Matce Jezusa prędkości Jej zaangażowania w sprawy Boskie i ludzkie.

Zasady Starego Prawa często odsyłały wiernego Bogu człowieka do kapłana. Sam Zbawiciel nie wahał się w różnych sytuacjach, kiedy uznał to za stosowne wydawać polecenia: „Idź pokaż się kapłanom”. Jedna z myśli, które podejmują próbę wyjaśnienia tego pośpiechu Maryi może być z tym związana.

Maryja znała męża Elżbiety i szanowała jego kapłański stan i posługę. Może serce i umysł Córy Izraela tak bardzo otwarte na Boże Zwiastowanie podpowiedziały Jej również, że pierwszym który może usłyszeć i cokolwiek powiedzieć o jej obecnej sytuacji powinien być kapłan? Nawet jeśli nie był to zasadniczy powód pośpiechu, to z pewnością Zachariasz opowieści Miraim wysłuchał. Tyle, że – i to jest bardzo wymowne w całej sytuacji – nie mógł tego skomentować ani jednym słowem. Realizujący się Boży Plan został opowiedziany kapłanowi, ale najlepszym i chwilowo jedynym do niego komentarzem, miały być emocjonalne słowa płynące z ust kapłańskiej żony.

Rozważania majowe. Odc. 14: Spiesząca

Druga myśl interpretująca pośpiech Maryi dotyczy relacji między krewnymi sobie kobietami. Miriam znała udrękę niepłodności noszoną kilkadziesiąt lat przez Elżbietę i na wieść radosną o jej obecnym stanie, otrzymaną z bardzo pewnego źródła, odpowiedziała naturalnym entuzjazmem, który mogła jeszcze wzmacniać chęć pomocy podeszłej w latach krewnej.

Trzecią myślą wracam do Łukaszowego tekstu i jako powód pospiechu Maryi obieram słowa, które zabrzmiały z wyjątkową siłą w Ain-Karim: pozdrowienie Maryi, którego nie znamy; pozdrowienie Elżbiety, które codziennie powtarzamy oraz Magnifikat. Wszystkie te słowa musiały wybrzmieć na tym łez padole i to jak najszybciej.

Matko Najświętsza, spiesząca do krewnych w Judei, naucz minie w tym zagonionym świecie rozsądnego patrzenia na wszystko to, co się dzieje wokół mnie i ze mną. Pomagaj nabierać właściwego dystansu wobec większości spraw, po to, by natychmiast podejmować te, które są niecierpiące zwłoki.


Rozważania majowe. Odc. 1 – Nazaretanka >>>



Rozważania majowe. Odc. 2 – Serdeczna >>>



Rozważania majowe. Odc. 3 – Królowa >>>



Rozważania majowe. Odc. 4 – Biblistka >>>



Rozważania majowe. Odc. 5 – Rozważna >>>



Rozważania majowe. Odc. 6 – Rozmowna >>>



Rozważania majowe. Odc. 7 – Gotowa >>>



Rozważania majowe. Odc. 8 – Krewna kapłana >>>



Rozważania majowe. Odc. 9 – Służebnica >>>



Rozważania majowe. Odc. 10 – Wsparta o Skałę >>>



Rozważania majowe. Odc. 11 – Gościnna Gospodyni >>>



Rozważania majowe. Odc. 12 – Wyróżniona >>>



Rozważania majowe. Odc. 14 – Spiesząca >>>



Rozważania majowe. Odc. 15 – Na otartych stopach >>>



Rozważania majowe. Odc. 16 – Jak monstrancja >>>



Rozważania majowe. Odc. 17 – Obrończyni życia >>>



Rozważania majowe. Odc. 18 – Nazwana szczęśliwą >>>



Rozważania majowe. Odc. 19 – Spontaniczna >>>



Rozważania majowe. Odc. 20 – Nauczycielka modlitwy >>>



Rozważania majowe. Odc. 21 – Przewodniczka własnej duszy >>>



Rozważania majowe. Odc. 22 – Dostrzegająca niewidoczne >>>



Rozważania majowe. Odc. 23 – Obecna w świątyni >>>



Rozważania majowe. Odc. 24 – Stojąca w cieniu zdarzeń >>>



Rozważania majowe. Odc. 25 – Świadek starego porządku >>>



Rozważania majowe. Odc. 26 – Otwarta na nowe >>>



Rozważania majowe. Odc. 27 – Odporna >>>



Rozważania majowe. Odc. 28 – Dobra córka >>>



Rozważania majowe. Odc. 29 – Zakłopotana narzeczona >>>



Rozważania majowe. Odc. 30 – Na językach >>>



Rozważania majowe. Odc. 31 – Matka >>>


Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >