ŚWIĘCI

Św. Jozafat Kuncewicz: promotor Unii Brzeskiej

Gdy jako biskupowi proponowano mu jedwabne szaty - odmówił, wolał życie ascety oddanego sprawie jedności między prawosławiem i katolicyzmem. Oto św. Jozafat Kuncewicz, XVII-wieczny męczennik, którego w liturgii wspominamy dzień po Święcie Niepodległości.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Św. Jozafat Kuncewicz: promotor Unii Brzeskiej
Gdy jako biskupowi proponowano mu jedwabne szaty - odmówił, wolał życie ascety oddanego sprawie jedności między prawosławiem i katolicyzmem. Oto św. Jozafat Kuncewicz, XVII-wieczny męczennik, którego w liturgii wspominamy dzień po Święcie Niepodległości.

Jego historia zresztą w sposób niezwykły łączy się z polską niepodległością, choć żyć przypadło mu jeszcze w Polsce, w której nikt nie przeczuwał 123 lat nieistnienia państwa. Właśnie podczas kanonizacji św. Jozafata w 1867 r. w Rzymie papież Pius XII podarował Polakom świecę, którą mieli zapalić “w wolnej Warszawie”. Polacy bardzo przeżywali tę kanonizację, bo oto w Rzymie wspominano z wielką pompą postać nierozerwalnie kojarzącą się z wolną Polską. A nie było jej wtedy na mapie.

Dokładnie tę samą świecę zapalił wczoraj w Świątyni Opatrzności w Warszawie prezydent Andrzej Duda świętując stulecie Niepodległej.

Sam Jozafat natomiast przyszedł na świat w 1580 r. we Włodzimierzu Wołyńskim jako Jan Kunczyc herbu Róża. Jego rodzina była wyznania prawosławnego, więc on także został ochrzczony w tym kościele. Również uczył się w parafialnej szkole, choć jego przeznaczeniem miał być zawód kupca. W celu kształcenia do tego zawodu jako młodzieniec pojechał do Wilna i tam właśnie po raz pierwszy zetknął się z ideą unii Kościołów katolickiego i prawosławnego. Ziściła się ona jako Unia Brzeska już w trakcie odbywania przez niego nauki czyli w 1596 r.

Najpierw uczył się w prawosławnej szkole brackiej, gdzie jako wyróżniający się uczeń został zauważony przez ojców jezuitów. Zaczęli mu pomagać w dalszej nauce i to za ich radą w 1604 wstąpił do bazyliańskiego klasztoru Trójcy Świętej w Wilnie, przyjmując imię zakonne Jozafat. Na kapłana unickiego został wyświęcony w 1609 r.

Od początku angażował się w sprawy popularyzacji Unii. Według niektórych źródeł to właśnie napisane przez niego wtedy traktaty w obronie idei pojednania Kościołów skłoniły wielu wiernych do przejścia do Kościoła unickiego.

Ojciec Jozafat najpierw został archimandrytą klasztoru w Wilnie, potem pomagał w zorganizowaniu klasztoru w Byteniu i Żyrowicach. Ten ostatni klasztor właśnie dzięki jego staraniom stał się jednym z największych ośrodków pielgrzymkowych we wschodniej Rzeczypospolitej

W tym właśnie czasie o. Jozafat zmienił nazwisko na Kuncewicz.

W roku 1617 kapituła zakonna mianowała go na biskupa witebskiego i mścisławskiego. Święcenia przyjął pod koniec 1618 r., zaś jego ingres odbył się w Połocku. Natychmiast po przyjeździe do Połocka przystąpił do wprowadzenia reform w diecezji. Wprowadził obowiązek odprawiania codziennie Świętej Liturgii, wizytował parafie, usuwał z urzędów i majątków kościelnych duchownych alkoholików i wdowców, którzy ożenili się ponownie. Po śmierci arcybiskupa Gedeona Brolnickiego w 1618 został arcybiskupem połockim.

Kolejnych zwolenników Unii zdobywał swoją pokorą i ubóstwem. W pałacu arcybiskupim mieszkał w najmniejszym z pokojów, resztę pomieszczeń oddając na potrzeby bezdomnych. Chodził tak ubogo ubrany, że gdy metropolita Rutski zobaczył arcybiskupa Jozafata, dał mu pieniądze na zakup jedwabnej odzieży, w jakiej zwykli chadzać ruscy władykowie. Jozafat jednak odmówił, przekazując cały ten datek na zakup ozdoby soboru Mądrości Bożej w Połocku.

Za swoje działania na rzecz pozyskiwania wiernych dla Unii był niejednokrotnie oskarżany i atakowany przez jej prawosławnych przeciwników, tzw. dyzunitów. W pewnym momencie władze oskarżyły go nawet o zachowanie niechrześcijańskie.

Wszystko to wkrótce doprowadziło do jego męczeństwa.

W październiku 1623 abp Jozafat Kuncewicz udał się do Witebska, by po raz kolejny podjąć próbę odzyskania kontroli nad sytuacją religijną w mieście. 12 listopada 1623 dopadł go tam tłum rozwścieczonych prawosławnych mieszczan. Arcybiskup został zamordowany, a jego ciało wrzucone do Dźwiny. Po sześciu dniach zostało wyłowione z rzeki i przewiezione do katedry unickiej w Połocku.

Jego śmierć wywarła wielki wpływ na dalszy rozwój Unii Brzeskiej. Jozafat został beatyfikowany w 1642 r., odbierając kult w Kościele rzymskim i unickim.


Korzystałam z informacji biograficznych w serwisie Wikipedia

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
ŚWIĘCI

Leon I. Prawdziwie “wielki” pasterz

Z 265 papieży tylko trzech nosi oficjalnie przydomek „Wielki”. Są nimi święci: Leon I, Grzegorz I i Mikołaj I. George Weigel sugeruje, że czwartym powinien być św. Jan Paweł II. Czym można sobie na „wielkość” zasłużyć?

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Leon I. Prawdziwie "wielki" pasterz
Z 265 papieży tylko trzech nosi oficjalnie przydomek „Wielki”. Są nimi święci: Leon I, Grzegorz I i Mikołaj I. George Weigel sugeruje, że czwartym powinien być św. Jan Paweł II. Czym można sobie na „wielkość” zasłużyć?

568px-Herrera_mozo_San_León_magno_Lienzo._Óvalo._164_x_105_cm._Museo_del_PradoLeon I żył w V w. Kochał liturgię i był wielkim teologiem (zatwierdził m.in. sobór w Chalcedonie w 451 r., który uchwalił dogmat mówiący o tym, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem zarazem).

 

Pewnego dnia musiał stanąć jednak przed zadaniem, które – jak zapewne mu się wydawało – przerastało jego zdolności. Na tereny cesarstwa rzymskiego wkroczył prawdziwie wojenny żywioł: dzicy Hunowie pod wodzą Attyli. Na Rzym padł blady strach. Cesarz Walentynian III, zbyt słaby, żeby poradzić sobie z najazdem, poprosił o pomoc właśnie papieża Leona I. Papież, choć nie był ani politykiem, ani mediatorem, nie odmówił słabemu cesarzowi. Wyruszył na spotkanie z człowiekiem, przed którym drżał cały świat. Odbyli krótką rozmowę, po której… Attyla zarządził odwrót. Rzym został ocalony. Co powiedział papież wodzowi Hunów? Nie wiemy. Trzy lata później (455 r.) Leon znów negocjował w podobnych okolicznościach, tym razem z królem Wandali, Genzerykiem. Wieczne Miasto zostało co prawda splądrowane, ale Leonowi udało się wyprosić, by oszczędzono jego mieszkańców od rzezi.

 


Czytaj więcej o “wielkich” papieżach


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >