video-jav.net

Jan XXIII: święty od zwołania Soboru

Mieszkańcy Rzymu zapamiętali go jako papieża, który palił fajkę i zawsze się uśmiechał; Kościół - jako papieża, który zwołał przełomowy Sobór Watykański II. 11 października wspominamy w liturgii św. Jana XXIII.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Urodził się jako Angelo Giuseppe Roncalli 25 listopada 1881 w Sotto il Monte we Włoszech, jako czwarte z 11 dzieci ubogich rodziców. Jego edukację ponadpodstawową w małym seminarium duchownym finansował miejscowy proboszcz, gdyż rodziny nie było na to stać. Angelo odznaczał się dużą inteligencją i zdolnościami, a jego prawdziwą pasją była historia. Uczył się tak dobrze, że w ledwie kilka lat zdążył zaliczyć gimnazjum, liceum i rozpocząć studia jako niepełnoletni. W wieku 19 lat był już na 3 roku wyższego Seminarium Duchownego; mając 23 lata obronił doktorat z teologii. Niedługo później przyjął też święcenia kapłańskie.

Już wówczas w swoim “Dzienniku duszy”, który prowadził aż do śmierci napisał: “Bóg pragnie, abyśmy podążali wzorem świętych poprzez czerpanie z życiodajnej esencji ich cnót, a następnie przerabianie jej na swój własny sposób, adaptowanie do naszych indywidualnych możliwości i okoliczności życia. Gdyby św. Alojzy był taki, jak ja, stałby się świętym w zupełnie inny sposób”.

Choć wolał kontynuować studia, zaraz po święceniach został mianowany sekretarzem biskupa Bergamo – Giacomo Radiniego-Tedeschi. Pełnił ją 10 lat, aż do śmierci biskupa, łącząc obowiązki z wykładami w seminarium. Gdy w 1914 r. wybuchła I wojna światowa, został powołany do wojska, gdzie służył jako kapelan polowy i sanitariusz. Po jej zakończeniu wrócił do obowiązków w diecezji, zaś w 1925 r. otrzymał sakrę biskupią i powołanie na wizytatora apostolskiego w Bułgarii, następnie Turcji i Grecji.

Gdy wybuchła II wojna światowa, korzystał ze swojego statusu dyplomatycznego, aby pomagać Żydom prześladowanym przez hitlerowców, wysyłając m.in. podrobione świadectwa chrztu. Według ambasadora niemieckiego Franza von Papena Roncalli uratował w ten sposób od śmierci ok. 24 tys. Żydów.

Po wojnie mianowano go kardynałem i metropolitą Wenecji. Dzięki temu wziął udział w konklawe po śmierci papieża Piusa XII w 1958 r. W dniu wyboru Roncalli miał aż 77 lat, zakładano więc, że też wkrótce umrze i nazywano “papieżem przejściowym”. Nowy papież przyjął imię Jana XXIII zwierzając się, że wybór kolegium kardynalskiego przyjmuje z drżeniem. 

Już na początku pontyfikatu oznajmił, że chce być przede wszystkim dobrym pasterzem. Od razu podjął też kilka ważnych decyzji: zwiększył kolegium kardynalskie, rozpoczął prace nad rewizją prawa kanonicznego, nad nowym Mszałem, a następnie – zwołał najpierw pierwszy synod biskupów, a potem Sobór powszechny. Mimo głosów przeciwnych, mówiących o tym, że Sobór przygotowuje się kilka lat – jemu udało się to w kilkanaście miesięcy. Sobór rozpoczął się już 11 października 1962 r. 

Miesiąc przed rozpoczęciem Soboru u papieża zdiagnozowano raka żołądka w zaawansowanym stadium. Kilka miesięcy później odbyło się jego ostatnie publiczne wystąpienie – 11 maja 1963 r.

Ostatnie publiczne wystąpienie Ojca Świętego odbyło się 11 maja 1963. Niedługo później papież dostał kolejnej perforacji oraz zapalenia otrzewnej, która rozpoczęła agonię. Jan XXIII zmarł w Watykanie 3 czerwca 1963 roku o godzinie 19:49 a jego ostatnie słowa brzmiały: „Nie mam innej woli jak tylko wolę Boga. Ut unum sint (Aby byli jedno)”.

Beatyfikował go św. Jan Paweł II w 2000 r., zaś kanonizował – papież Franciszek w 2014, podczas wspólnej kanonizacji ze… św. Janem Pawłem II. 

Zapamiętano go jako papieża z poczuciem humoru, palącego fajkę, zdystansowanego do siebie i często uśmiechającego się. Gdy w czasie jednej z audiencji spytał dziecko o liczbę przykazań, i ono odpowiedziało “Dziesięć”, papież Jan odparł: Nie, jest jedenaście. Jedenaste brzmi: zawsze bądź radosny!”.

Ten i inne “kwiatki Jana XXIII” opisujemy >>tutaj

 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Mistrz Kadłubek – błogosławiony kronikarz historii Polski

To dzięki niemu słyszeliśmy o królu Kraku, Smoku Wawelskim czy królewnie Wandzie. Dzięki niemu znamy też okoliczności męczeństwa św. Stanisława. 9 października Kościół wspomina w liturgii bł. Wincentego Kadłubka - biskupa i kronikarza.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mistrz Wincenty, jak nazywano go od czasu powrotu z zagranicznych studiów, to twórca jednej z pierwszych spisanych kronik dziejów Polski, działający w Krakowie już w okresie rozbicia dzielnicowego. Podobno zadanie spisywania podań, legend i przekazywanych dotychczas ustnie faktów, polecił mu książę Kazimierz II Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego. 

Wincenty urodził się pomiędzy 1155 a 1160 rokiem w Opatowie w bogatszym rodzie Porajów. Nazwisko Kadłubek pojawia się przy nim dopiero w późniejszych wzmiankach. Już jako dziecko rodzice posłali go do szkoły katedralnej, gdzie wyróżniał się talentem na tyle, iż dostrzegł go książę Kazimierz, władający Krakowem. To on właśnie zasponsorował Wincentemu studia za granicą widząc w nim prawdopodobnie swojego przyszłego kanclerza czy biskupa. Uczył się w szkołach Bolonii i Paryża, co po powrocie od razu usytuowało go w elicie intelektualnej kraju. Już w Polsce przyjął święcenia kapłańskie i został zatrudniony jako notariusz a potem kanclerz książęcy. Wtedy też zaczęła się jego przygoda z utrwalaniem na piśmie znanych wówczas podań i legend dotyczących najdawniejszych dziejów Polski. 

Po śmierci biskupa krakowskiego Pełki to właśnie Wincenty został wybrany biskupem Krakowa. Zasłynął jako biskup próbujący uporządkować życie duchowieństwa, zwolennik reform wprowadzanych przez Stolicę Apostolską i zwolennik zakładania klasztorów na ziemiach polskich. Szczególnie mocno wspierał bożogrobców i cystersów, ofiarowując im tereny pod zabudowę oraz wsie pod opiekę. Wziął udział w Soborze Laterańskim IV, tym samym, który wprowadził obowiązek spowiedzi i Komunii Wielkanocnej i jeszcze mocniej obostrzył sprawę obowiązku celibatu wśród księży. 

Po 10 latach urzędowania, pełnego wytężonej pracy przy reformach Kościoła, biskup Wincenty za pozwoleniem papieża zrzekł się urzędu i wstąpił do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. Tam przeżył ostatnich 5 lat swego życia, nie ustając w wyznaczonych postach i umartwieniach oraz kontynuując spisywanie historii Polski. Niestety nie zdążył do końca opisać czasów sobie współczesnych, znanych z autopsji. 

Dzieło spisywał po łacinie, kwiecistym literackim językiem, umieszczając opisywane wydarzenia w dialogu między dwoma bohaterami. To jemu zawdzięczamy przetrwanie w naszej kulturze nie tylko opowieści o pierwszych Piastach, ale zwłaszcza historii Krakowa: on spisał legendę o królu Kraku, królewnie Wandzie czy smoku Wawelskim. On też dużo miejsca poświęcił na opisanie męczeńskiej śmierci św. Stanisława ze Szczepanowa. Niestety jego dzieło było kilka wieków po śmierci Mistrza trzymane w zbiorach klasztoru w Jędrzejowie, a zostało opublikowane dopiero w 1612 r. 

Błogosławiony Wincenty zmarł w opinii świętości 8 marca 1223 r. i został pochowany pod głównym ołtarzem kościoła w Jędrzejowie. Początkowo jego kult trwał tylko w klasztorze, ale po latach zaczął się rozprzestrzeniać. Nawiedzali jego grób królowie: Kazimierz Wielki, Kazimierz Jagiellończyk wraz ze swoją matką królową Zofią i Jan Długosz, który w swoich Dziejach wydał mu najpiękniejsze świadectwo. Gdy w związku z rozpoczętym procesem beatyfikacyjnym otwarto jego grób w 1633 r. odkryto ciało zupełnie nienaruszone. Pop przeniesieniu do specjalnego mauzoleum jego kult rozkwitł z wielką mocą. 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >