Dlaczego Anglicy mówią „God bless you” gdy ktoś kichnie?

Podczas gdy Polacy, Włosi czy Niemcy życzą kichającemu zdrowia, mieszkańcy USA czy Wielkiej Brytanii - wierzący lub nie - błogosławieństwa Bożego. Geneza tego zwyczaju jest związana z postacią papieża Grzegorza Wielkiego.

Polub nas na Facebooku!

Dlaczego Anglicy mówią „God bless you” gdy ktoś kichnie?
Podczas gdy Polacy, Włosi czy Niemcy życzą kichającemu zdrowia, mieszkańcy USA czy Wielkiej Brytanii - wierzący lub nie - błogosławieństwa Bożego. Geneza tego zwyczaju jest związana z postacią papieża Grzegorza Wielkiego.

Pierwsza teoria nawiązuje do czasów, gdy w Rzymie panowała epidemia dżumy. Jednym z objawów tej choroby był kaszel i kichanie. Papież Grzegorz Wielki miał ponoć wtedy zasugerować mówienie „niech Cię Bóg błogosławi” po tym jak ktoś kichnął, aby uchronić tę osobę od śmierci.

U początków tego powiedzenia mogły też leżeć dawne przesądy. W starożytności sporo osób wierzyło, że dusza ludzka przyjmuje formę powietrza i znajduje się w głowie. Podczas kichania istniało więc duże niebezpieczeństwo, że „ucieknie” ona przez nos. Uniemożliwić to mogło jedynie Boże błogosławieństwo. Z tego też powodu Hiszpanie przywoływali kiedyś przy kichaniu imienia Jezusa (Jesús y un Credo!), co do dziś zostało w zwyczaju niektórych.

Według innego zabobonu, kichanie wyrzucało z człowieka złe duchy, które mogły wstąpić w ciała innych osób. Błogosławieństwo miało uchronić przed działaniem złego zarówno kichającego jak i osoby wokół.

mr/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 pomysły na ślub z myślą o gościach

W przygotowaniach ślubu warto pomyśleć o tym, że goście, którzy na niego przyjdą, powinni także godnie i świadomie przeżyć Eucharystię.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

4 pomysły na ślub z myślą o gościach
W przygotowaniach ślubu warto pomyśleć o tym, że goście, którzy na niego przyjdą, powinni także godnie i świadomie przeżyć Eucharystię.

Miałam szczęście być już na tak wielu ślubach, że z czystym sumieniem mogę polecić kilka sprawdzonych pomysłów, które pomogą gościom ślubnym dobrze przeżyć Mszę, a oni sami z pewnością to docenią. Są to pomysły do zrealizowania w każdej, jak sądzę, parafii, nie wymagają praktycznie nakładu kosztów, ale wymagają poświęcenia im czasu i uwagi. A przede wszystkim odwagi, by w przygotowaniach nie zatracić Tego, co najważniejsze w ślubie kościelnym – Pana Boga.

 

1. Spowiedź przed Mszą

Spójrzmy prawdzie w oczy – bywa różnie. Goście przybywają z daleka, a może ślub będzie dla nich okazją do zobaczenia dawno niewidzianej mszy. Jeśli narzeczeni decydują się na ślub kościelny, jest to znakiem, że Pan Bóg jest dla nich ważny i to z Nim chcą rozpocząć swoją małżeńską przygodę. Idąc krok dalej – powinno być ważne dla nich także to, by goście, których zapraszają do udziału w ślubie, mogli się za nich modlić z czystym sercem i w pełni uczestnicząc we Mszy, czyli z możliwością przyjęcia Komunii w intencji nowożeńców.

Ksiądz nie powinien robić kłopotu, gdy się go poprosi, by przed ślubem na pół godziny usiadł w konfesjonale. Warto także możliwość spowiedzi zasygnalizować wcześniej gościom, czy to przy zaproszeniach, czy przed Mszą.

 

2. Znane pieśni

Temat śpiewów na ślubach jest o tyleż dyskusyjny, co szalenie prosty. Nawiążę tu do poprzedniego punktu – jeśli decydujemy się na ślub kościelny, respektujemy zasady, jakimi rządzi się liturgia, a zatem wybieramy na ślub pieśni liturgiczne. Kilkadziesiąt propozycji pieśni możecie znaleźć tutaj razem z playlistą.

Warto zadbać o to, by chociaż 2-3 pieśni na ślubie goście mogli wykonać, modląc się za nowożeńców. Jest ogrom pieśni liturgicznych o miłości, które pięknie wykonane mogą wzruszyć tak samo jak słynne “Alleluja” Cohena czy “Twoja miłość jak ciepły deszcz”. Wybór znanych pieśni, a takimi będą popularne pieśni kościelne, to także ukłon w stronę gości, którzy chętniej włączą się w psalmowe “Skosztujcie i zobaczcie” niż nawet najbardziej pięknie i koncertowo wykonane “Gdy drogi pomyli los zły”. Swoją drogą to smutne w tak pięknym dniu zakładać, że coś pójdzie nie tak, nie mówiąc już o tym, że w tym zdaniu wyraża się przekonanie, że to “los” kieruje życiem człowieka.

 

3. Śpiewniki

Ten pomysł wiąże się z poprzednim. Nawet najbardziej znane pieśni nie są znane w całości, a wierzcie, że Wasi goście – przynajmniej w części – chętnie je zaśpiewają. Warto więc pomyśleć o wykorzystaniu kościelnego rzutnika lub przygotowaniu śpiewnika. O tę kwestię można śmiało poprosić organistę lub zespół, który będzie dbał o śpiewy. Śpiewniki można rozłożyć na ławkach – nie zapomnijcie poprosić kogoś ze znajomych o pomoc w zebraniu ich po ślubie!

Warto też pamiętać, że jeśli samemu się w scholi nie śpiewa i żadnych znajomych w scholi się nie ma, to jeszcze nie znaczy, że trzeba koniecznie wynająć zespół lub profesjonalnych śpiewaków. Można zapytać o zaśpiewanie scholę z sąsiedniej parafii, schole z kościołów akademickich podejmą się z radością takiej posługi – a Wy będziecie spokojni, że zrobią to ze smakiem i pięknie.

 

4. Dekoracja z umiarem

Absolutnie nie bronię przepychu. Ale widziałam już kobiety ściągające płatki róż, które w iście szaszłykowym stylu znalazły się na obcasach, gdy ich właścicielki kroczyły po puszystym dywanie obsypanym kwiatami oraz gości wywracających się o piękne, białe szarfy, którymi opleciono ławki. Nie wspomnę o wywróconych świecznikach i wosku rozlewającym się po podłodze czy nie daj Boże wymuskanych kreacjach.

Podczas Mszy goście powinni mieć możliwość skupienia się na… Mszy – na tym, co się dzieje na ołtarzu. Warto więc umożliwić im to poprzez dekorację, która nie będzie ich rozpraszać i nie zmieni ślubu w festyn.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >