Nasze projekty

„Boże komando” czyli matki nas wszystkich

Jeśli istnieje dziedzina, w której mniszki należą do światowej czołówki, jeśli miałabym wskazać w jakiej dyscyplinie są niekwestionowanymi mistrzyniami, prawdziwymi szogunami ducha, to byłaby to... ofiarna miłość – taka, która nie ogląda się na siebie, a wszystko robi dla innych.

Reklama

Nie dosypiają, nie dojadają, śpią pod kocami na mało wygodnych łóżkach, które w przypływie szaleństwa zamieniają na zwykłą podłogę, wegetarianki, zaprawione w postach i noszące w kółko te same ciuchy. Matki wielodzietne, które wciąż przyjmują pod swój dach nowe dzieci. A kiedy się je prosi o otoczenie opieką kolejnej ludzkiej nędzy, odpowiadają zwyczajnie „Czy można prosić suchą trawę w ogień wrzuconą, żeby płonęła mocniej?” – mniszki klauzurowe, duchowe matki nas wszystkich.

Przyjaźń, która nie powinna się zdarzyć

Nasze spotkanie odbyło się w walentynki. Lubię o tym pamiętać, bo połączyła nas miłość od pierwszego wejrzenia. Ona – od wielu lat za kratami, ja pierwszy raz w takiej rozmównicy. Ona – duchowa przyjaciółka i towarzyszka drogi wielu kapłanów, ja – przyjaciółka jednego męża, ona – matka setek, jeśli nie tysięcy spraw – ja matka piątki, ona w zgrzebnym habicie, ja z nową torebką na ramieniu. Wydawało się, że nie mamy żadnego punktu stycznego, że nasze światy są od siebie zbyt oddalone, by nastąpiło spotkanie, a jednak trajektorie naszych planet nałożyły się na siebie. Od pierwszych chwil, od pierwszych słów złapałyśmy ze sobą kontakt, jaki łapią między sobą właśnie matki wielodzietne. Zaprawione w bojach weteranki ofiarnej miłości, które zaliczyły zbyt wiele upadków, żeby jeszcze łudzić się własną wielkością czy wyjątkowością. Wciąż mam poczucie, że nie zasługuję na tę przyjaźń, że tak bardzo do niej nie dorastam… Czuję się jak dzieciak obsypywany najwspanialszymi prezentami: mądrością, przenikliwością, a przede wszystkim kompletnie zwariowaną radością. Bo jeśli po wstępniaku o tym szeregu wyrzeczeń przyszła komuś do głowy myśl o nieludzkich warunkach, o średniowiecznej, łamiącej psychikę ascezie, to muszę go szczerze zasmucić – te gigantki ducha nie mają surowych, poważnych, przeoranych cierpieniem twarzy. One są niepoprawnie radosne, szczęśliwe szczęściem dosłownie nie z tego świata. Bo ta cała asceza, klauzura, godziny modlitw, wyrzeczeń i postów są tylko tłem, są wynikiem czegoś znacznie większego. Nie przyczyną. W naszym zwykłym, ludzkim macierzyństwie też przecież nie dojadamy, nie dosypiamy i pijemy zimne kawy (jeśli w ogóle znajdziemy chwilę, żeby je sobie zrobić) dlatego, że jest ktoś, kto potrzebuje nas bardziej, kto od nas zależy, a nie dlatego, że tak sobie lubimy ascetycznie meblować życie.

Duchowe matki nas wszystkich

Jeśli istnieje dziedzina, w której mniszki należą do światowej czołówki, jeśli miałabym wskazać w jakiej dyscyplinie są niekwestionowanymi mistrzyniami, prawdziwymi szogunami ducha to byłaby to… ofiarna miłość – taka, która nie ogląda się na siebie, a wszystko robi dla innych. To są autentyczne komandoski ofiarności – gotowe podejmować najtrudniejsze wyzwania, oddział specjalny Pana Boga rzucany w najniebezpieczniejsze i najmniej dostępne miejsca. Jedna z najwspanialszych mniszek wszech czasów określiła to powołanie bardzo prosto: „W sercu Kościoła będę miłością”. Pomyślałam, że napiszę na Dzień Matki tekst o mniszkach, bo chciałabym, żeby każdy czytający te słowa zdał sobie sprawę, że za tymi grubymi, okratowanymi murami mieszkają naprawdę duchowe matki nas wszystkich. Czasem, po zbyt krótkiej nocy, kiedy bardzo trudno jest mi otworzyć oczy, myślę z ogromną czułością, że one już przed świtem witały za mnie jutrzenkę, one już oddały Bogu chwałę, prosząc Go o błogosławieństwo i pokój dla nas wszystkich. Ich niestrudzona arka już płynie z nami wszystkimi na pokładzie na drugi brzeg. I wtedy jakoś łatwiej mi stanąć do walki o kolejny dobry dzień.

Reklama
Reklama

Każdy, kto kiedykolwiek zadzwonił na furtę do sióstr klauzurowych, mógł doświadczyć jak mądre i wyjątkowe jest ich spojrzenie na świat.  Nie potrafię zliczyć ile mądrych słów usłyszałam podczas takich spotkań, a wśród nich najważniejsze miejsce zajmują te o Bożej bliskości i dobroci. Niewyrażalnej, nieodgadnionej, nieśmiertelnej dobroci. Kiedy zaprzyjaźniony ze mną zakon mierzył się z koronawirusem, kiedy siostry, jedna po drugiej, musiały być hospitalizowane, a jedna z nich przekroczyła próg wieczności, usłyszałam pełne pokoju słowa: „Potraktował nas jak najprawdziwsze księżniczki, które zaprosił na swój bal”. I jeszcze ta niczym niezmącona pewność mniszek o ich kompletnej małości i słabości.

Kiedy czasem droczę się podczas rozmowy i proszę o powtórzenie jakiegoś zdania, bo nie zdążyłam go zapisać, a będzie jak znalazł na proces beatyfikacyjny, zawsze odpowiada mi śmiech i z głębi serca szczere wyznanie: „Przecież ja nic nie wiem”. I jeszcze jeden wyjątkowy tekst. Miałam coś przygotować dla sióstr na tzw. „wczoraj”. Rozmawiam z nimi rano i mówię nieśmiało, że może się nie udać, bo akurat tamtego dnia wisiał nade mną Armagedon zdarzeń wszelakich. W odpowiedzi usłyszałam wypowiedziane z niewymowną nonszalancją zdanie: „Jak dobrze, że ja nie mam czasu. Czas ma mój Bóg, więc mi go daje tyle, ile trzeba”. I potem jedziesz sobie w tym korku z wszystkimi dzieciakami na pokładzie, za tobą bilans w przychodni, przed tobą stomatolog, basen i szybki obiad gdzieś pomiędzy, a ty sobie myślisz „Ja nie mam czasu” i nagle pośrodku tego wzburzonego morza zdarzeń przychodzi taki pokój i cisza, że nawet się nie spostrzeżesz, kiedy nie tylko wszystko udaje się z dziatwą przeprowadzić, ale jeszcze i tekst dla sióstr napisać. 

Kiedy dzisiaj będziemy otaczać modlitwą nasze ziemskie mamy, pamiętajmy o tych niezłomnych wojowniczkach, które nieustannie rodzą nas dla Boga. Obejmijmy je naszym czułym spojrzeniem i pomyślmy z wielką wdzięcznością o ich białym męczeństwie

Reklama
Reklama

Wyjątkowe influencerki

Wszystko to sprawia, że nieustannie czuję się jak smarkacz z mlekiem pod nosem, który cierpliwie i z wielką miłością jest podtrzymywany przy stawianiu pierwszych kroków, a czasem, kiedy życie go nie szczędzi, jest po prostu niesiony w czyichś matczynych ramionach. W tym duchowym, niezwykłym macierzyństwie, które promieniuje zza krat na nas wszystkich, to jednak wcale nie słowa są najważniejsze. Patrzę na mniszki jak na żywe latarnie z Faros, pochodnie, które od wieków mówią do nas najgłośniej samym swoim istnieniem: „On jest. Piękniejszy od gór po których już nie pochodzimy, wspanialszy od szumu morza, którego nie usłyszymy, czulszy od bliskości męża, której nie doświadczymy. On jest wszystkim i każdy, kto pójdzie za Nim zostawiwszy za sobą kariery, zaszczyty i miraże tego świata, doświadczy nieporównywalnie więcej”. Dlatego mniszki są dla mnie najlepszymi influencerkami na mojej macierzyńskiej ścieżce – swoim milczącym, kojącym spojrzeniem wciąż mnie przekonują „Nie bój się. Nie przegrasz życia, kiedy postawisz na miłość. Bóg sam wystarczy”.  

Ilekroć dostaję od sióstr klauzurowych list, zawsze towarzyszy mu mały dopisek: „Proszę, pamiętajcie o nas”. Bardzo mnie chwyta za serce i rozczula ta prośba…  Kiedyś jedna z sióstr opowiedziała mi o apoftegmacie jednego z ojców pustyni, który każdej zimy z powodu dokuczliwego zimna wpadał w rozpacz i podejmował jedyną słuszną decyzję: „Dosyć tego, latem stąd odchodzę”. Kiedy nadchodziło lato i doskwierał mu niewyobrażalny upał, mówił do siebie w rozżaleniu: „Dosyć tego, zimą stąd odchodzę”. I tak przeżył w pustelni całe swoje życie…

Kiedy dzisiaj będziemy otaczać modlitwą nasze ziemskie mamy, pamiętajmy o tych niezłomnych wojowniczkach, które nieustannie rodzą nas dla Boga. Obejmijmy je naszym czułym spojrzeniem i pomyślmy z wielką wdzięcznością o ich białym męczeństwie, o ich heroicznym życiu złożonym w ofierze Bogu, by nas ratować z niejednej opresji, aby wołać o pokój w naszych sercach i walczyć o zwycięstwo miłości nad egoizmem i lękiem. Polećmy je Temu, któremu zaufały i poprośmy Go z tą samą zuchwałością, z którą one wołają za nami: „Daj im wszystko! I jeszcze więcej…. przecież jesteś Miłością”. 

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę