ROZMOWY

Nie wszystkim by się podobał. Kard. Nycz o ks. Jerzym Popiełuszko

Można sobie wyobrazić, że dziś byłby księdzem nonkonformistycznym w tym znaczeniu, że mówiłby prawdę wszystkim: tym, którzy chcą słuchać i tym, którzy słuchać wcale nie chcą

Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

19 października obchodzimy liturgiczne wspomnienie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Tego dnia w 1984 roku, został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa za wiarę i odważną obronę godności ludzkiej. O tej niezwykłej postaci Patrycja Michońska- Dynek rozmawia z kardynałem Kazimierzem Nyczem, metropolitą warszawskim.

 

Gdyby ksiądz Jerzy Popiełuszko żył, miałby dzisiaj 70 lat. Jakim byłby kapłanem, gdzie by pracował, czym by się zajmował?

Z pewnością byłby także księdzem, który nie wszystkim by się podobał, bo wiele rzeczy komunikował wprost – o prawdzie, o Ewangelii.

Z punktu widzenia wieku – zbliżałby się do emerytury i prawdopodobnie działałby w mniej sformalizowanych strukturach. Obserwowałby, jak wyglądają sprawy polskie i międzynarodowe, jak się toczą wydarzenia w Kościele i na pewno znalazłby jakieś pole działalności, która by czyniła jego kapłaństwo jeszcze bardziej użytecznym. Z pewnością byłby także księdzem, który nie wszystkim by się podobał, bo wiele rzeczy komunikował wprost – o prawdzie, o Ewangelii. Można sobie wyobrazić, że byłby księdzem nonkonformistycznym w tym znaczeniu, że mówiłby prawdę wszystkim: tym, którzy chcą słuchać i tym, którzy słuchać wcale nie chcą. W czasach komunistycznych, latach 80-tych, sytuacja była „czarno-czerwona” i wiadomo było, przed kim Kościół bronił ludzi. Dzisiaj ta obrona jest trudniejsza, gdyż ludzie, którzy są nieprzyjaźni Ewangelii, chcą żyć tak, jakby Pana Boga nie było. Ale biorąc pod uwagę wrażliwość ks. Jerzego, jego delikatność i przede wszystkim otwartość na drugiego człowieka i jego potrzeby, na pewno odnalazłby się także dzisiaj.

 

Wiele osób podkreśla właśnie tę wrażliwość i delikatność,  ale z drugiej strony ks. Jerzy był nieustępliwy, twardy, nie poddawał się.

Te sprawy tylko pozornie są sprzeczne. Wystąpienia i kazania były zdecydowane i twarde, ale głoszone z miłością. Byłem już kapłanem, kiedy w latach 80-tych ksiądz Popiełuszko głosił Ewangelię między innymi w Nowej Hucie – był człowiekiem, który robił to z pełnym przekonaniem, ale było widać ogromną troskę o tych, do których mówi. Widać było, że zasady, na które się powoływał, starał się stosować we własnym życiu i nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać. To jest czysta Ewangelia, to jest Chrystus, który na krzyżu modli się za swoich przeciwników. Myślę, że to jest bardzo wyraźne w rysie świętości Popiełuszki – walka o prawdę i przeciwstawianie się złu. Myślę, że pod tym względem Jerzy byłby nam dzisiaj bardzo potrzebny.

 

Msza za ojczyznę odprawiana przez ks. Jerzego Popiełuszkę | Fot. dzięki uprzejmości Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie / autor zdjęcia: Tomasz Wesołowski

 

Przeglądałam homilie księdza Jerzego – w większości mowa jest o prawdzie. Na przykład w 1982 roku Popiełuszko mówił: „Krzyż to brak prawdy, prawda ma w sobie znamię trwania i wychodzenia na światło dzienne, kłamstwo zawsze kona szybką śmiercią”.

Sądzę, że jest to dzisiaj jedno z ważniejszych zadań Kościoła – nie przemilczać, ale głosić Prawdę w porę i nie w porę, czy się komuś podoba, czy nie.

Każdy człowiek, który głosi Ewangelię, głosi homilie, powinien mieć jasną definicję prawdy. Miał ją także ksiądz Popiełuszko. Najbardziej obiektywną prawdą był dla niego Chrystus, który powiedział o sobie: Jestem Prawdą, Drogą i Życiem. Mówił i pisał o tym także święty Jan Paweł II – Prawda jest ponad nami, my jej nie tworzymy, my ją odkrywamy, dochodzimy do niej i – w swoim sumieniu – rozstrzygamy według prawa, które dał Bóg w 10 przykazaniach czy w Ewangelii. Odkrywamy przy tym Jego wolę i Chrystusa, który jest Prawdą. I wtedy zawsze stoimy na pewnym gruncie. Udziałem nowych czasów stała się postprawda – prawda subiektywizowana, gdzie każdemu się wydaje, że on ma rację. Pod tym względem ks. Jerzy miałby dziś ogromne pole do działania. Sądzę, że jest to dzisiaj jedno z ważniejszych zadań Kościoła – nie przemilczać, ale głosić Prawdę w porę i nie w porę, czy się komuś podoba, czy nie. Bo tak właśnie czynił Chrystus wobec tych wszystkich, którym głosił Ewangelię.

 

Ale do dzisiaj toczone są gorące dyskusje, czy ksiądz Jerzy w swojej działalności, w homiliach i spotkaniach był bardziej działaczem społecznym czy duszpasterzem.

Jego postawa nacechowana była odwagą, do tego stopnia, że kiedy wychodził ambonę – był gotowy na śmierć.

Pamiętajmy, że nie wolno stosować dzisiejszych kryteriów do tamtych czasów. W czasach komunizmu Kościół pełnił funkcję zastępczą – społeczeństwo nie miało głosu, nie mogło się wypowiedzieć ani w mediach ani w prawdziwych wyborach, w związku z tym Kościół był głosem ludzi. W tamtym czasie nikt nie zarzucał Kościołowi, że wtrąca się w politykę, nawet kiedy Prymas Wyszyński w publicznych wystąpieniach wprost stawał w obronie ludzi i ich godności. Dzisiaj, kiedy ta rola zastępcza się skończyła, Kościół, pełniąc rolę profetyczną wobec społeczeństwa jest atakowany, że idzie za daleko. Tymczasem wcale tak nie jest. Coraz częściej dzisiaj mówi się, że Kościół na zachodzie, a może czasem i w Polsce, zbytnio milczy w pewnych sprawach, które do niego wprost należą – w kwestii ochrony życia, eutanazji czy spraw bioetycznych… Kościół nie chce być posądzony, że angażuje się po jednej stronie  i czasem milczy, a nie powinien. Wracając do księdza Jerzego – jego postawa nacechowana była odwagą, do tego stopnia, że kiedy wychodził ambonę – był gotowy na śmierć.

 

Jerzy Popiełuszko | Zdjęcie z Europeany i Cyfrowego Archiwum Pamiątek / Autor zdjęcia: Andrzej Iwański / CC BY-SA 3.0

Porozmawiajmy przez chwilę o cudach oraz łaskach, które spływają na osoby wierzące za pośrednictwem księdza Popiełuszki. Wiemy też o cudzie rozważanym pod kątem kanonizacji (uzdrowienie mężczyzny z przewlekłej białaczki szpikowej).

Nie wyznaczajmy ani Panu Bogu ani Kongregacji żadnych konkretnych terminów. To nie one są najważniejsze.

Myślę, że przy tej okazji warto powiedzieć, że najważniejszym elementem kultu osoby wyniesionej na ołtarze, a szczególnie męczennika jest to, by przez jego wstawiennictwo się modlić, a nade wszystko, żeby jego życie, odwagę i radykalne świadectwo – naśladować. To są dwie najbardziej istotne kwestie, a dopiero potem przychodzi sprawa kultu relikwii czy łask otrzymywanych za sprawą błogosławionego czy świętego. Cud, który został wybrany do prowadzenia procesu kanonizacyjnego jest pewnie jednym z wielu. Zakończył się proces diecezjalny, który toczył się we Francji i teraz sprawą zajmuje się Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych w Stolicy Apostolskiej. Tam pracuje nad tym grono lekarzy i teologów, a my oczywiście możemy wspierać ich modlitwą, żeby ich praca przyniosła owoce i zakończyła się w przewidywalnym czasie. Ale nie wyznaczajmy ani Panu Bogu ani Kongregacji żadnych konkretnych terminów. To nie one są najważniejsze.

 

Na kanonizację czekamy z ogromną niecierpliwością, ale czy w rzeczywiście jest tak niezbędna? Przecież ksiądz Jerzy Popiełuszko od siedmiu lat jest już na ołtarzach.

Najważniejsze jest to, żeby ludzie chcieli się modlić i naśladować życie księdza Jerzego.

Z punktu widzenia teologicznego, to, co pani mówi jest prawdziwe. Przez beatyfikację otrzymaliśmy potwierdzenie, że ten człowiek osiągnął niebo i mamy nowego pośrednika, orędownika, kogoś, kogo możemy naśladować. Natomiast kanonizacja poszerza zakres kultu oddawanego w powszechnym kościele. Choć w przypadku Jerzego także to nie jest najważniejsze, ponieważ ten w świecie już jest obecny. Jednak po zakończonym procesie będzie mógł być czczony w liturgii w całym Kościele. Najważniejsze jest to, żeby ludzie chcieli się modlić i naśladować życie księdza Jerzego.

 

Czy może być patronem także dla młodych ludzi? Tych, którzy nie pamiętają czasów komunizmu?

To jest pytanie trudne. Niewątpliwie W kontekście czasów, w których błogosławiony ksiądz Jerzy osiągał swoją świętość przez męczeństwo, starszym ludziom jest dużo łatwiej, ponieważ pamiętają wszystkie dramatyczne okoliczności. Ale z drugiej strony uważam, że młody człowiek nie jest obciążony całą znajomością kontekstu komunistycznego, który sprawił, że ksiądz Jerzy działał w takim, a nie innym czasie. Młodzi mają szansę przyjąć go z otwartością, bo potrafią oderwać postać księdza Jerzego od wszystkich uwarunkowań społecznych i politycznych, a patrzeć na niego jako człowieka Ewangelii.

 


Wydanie dot. ks. Jerzego Popiełuszki tworzymy dzięki współpracy z Jego muzeum w Warszawie



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Kard. Kazimierz Nycz

Kard. Kazimierz Nycz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Kard. Kazimierz Nycz
Kard. Kazimierz
Nycz
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Studia na specjalizacji: leczenie małżeństw i rodzin

Małżonkowie po tych studiach, stwierdzają, że pozwoliły im one rozmawiać inaczej, że pierwszy raz od lat rozmawiają z uważnością i empatią zamiast walki i udowadniania kto ma rację

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

O wyjątkowych kierunkach prowadzonych na PWTW: Studium Małżeństwa i Rodziny oraz Studium Animacji Małżeńskiej, mówi w wywiadzie dla Stacji7 Agnieszka Kozak, doktor nauk humanistycznych, psycholog i trener, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego Collegium Joanneum w Warszawie.

 

Jako psycholog i szkoleniowiec zachęca Pani do pójścia na Studium Małżeństwa i Rodziny oraz Studium Animacji Małżeńskiej na Papieskim Wydziale Teologicznym Collegium Joanneum w Warszawie. Ale czy studiowanie na specjalizacji dotyczącej małżeństwa i rodziny może uchronić przed wizytą u specjalisty?

Właśnie może, bo do specjalisty idzie się w poważnym kryzysie, a my zapraszamy osoby, które chcą pomagać innym ludziom znajdującym się w sytuacjach przedkryzysowych. Chodzi o odnowę i rozwój więzi małżeńskiej, czyli właśnie o jej animację, czyli próbę ożywienia jej na nowo. To Studium Animacji, ale zapraszamy też na Studium Małżeństwa i Rodziny, którego absolwenci mogą pomagać narzeczonym w takim przygotowaniu się sakramentu małżeństwa, które będzie minimalizowało prawdopodobieństwa pojawienia się kryzysu, a gdyby one przyszły, w radzeniu sobie z nimi. Poza tym studium to przygotowuje do pracy z małżeństwami, prowadzenia warsztatów i spotkań, na których będzie się także dokonywało pozytywne budowanie więzi i relacji, czyli jest to także przygotowanie do trochę innego rodzaju animacji małżeńskiej.

Ogólnie można powiedzieć, że nasze studia dotyczą etapu od przedmałżeńskiego do przedkryzysowego. Proponujemy patrzenie na trudności i kryzysy jako na informację o tym, że potrzeby w relacji nie są zaspokojone. Uczymy więc tego, jak dbać o relację innych i własną by nie musieć iść do specjalisty.

 

Ma Pani duże doświadczenie z poprzednich edycji studium, jakie ma Pani obserwacje dotyczące ich uczestników?

Zauważyłam, że jest wiele osób, które coś chciałby zrobić inaczej w swoim czy ewentualnie w innych małżeństwie, ale nie ma narzędzi do tego. Czują, że mogliby kwitnąć w wolności i spokoju, jednak nie uświadamiają sobie jak to zrobić. I te studia są właśnie odpowiedzią na to. Dostarczmy dla nich narzędzia do tego by komunikować się inaczej, by mądrze troszczyć się o siebie, czyli ożywiać relację dbając o siebie nawzajem. Małżonkowie po naszych studiach, mówią, że pozwoliły im one rozmawiać inaczej, że pierwszy raz od lat rozmawiają w taki sposób jak im podpowiadamy – z uważnością i empatią zamiast walki i udowadniania kto ma rację. Wracają też do zakochania się na nowo, bo potrafią rozmawiać otwarcie o swoich potrzebach, o dobrych emocjach, uczą się na nowo języka miłości tej drugiej strony.

Dla mnie osobiście niezwykłe jest towarzyszyć ludziom w takiej przemianie serc i w otwieraniu się na siebie nawzajem po wielu latach wspólnego bycia. Wyjątkowo wartościowe w moim odbiorze jest to, że ludzie mają dla siebie więcej wyrozumiałości i empatii. Na tych studiach dzieją się rzeczy ważne nie tylko w aspekcie nabywania wiedzy czy umiejętności, ale właśnie budowania czy odbudowywania relacji.

 

 

Wynika więc z tego, że na tych studiach zdobywa się jednocześnie kompetencje do pracy z innymi, ale także płyną z nich wielorakie korzyści dla samych uczestników?

Dostałam nawet ostatnio maila z podziękowaniem za pracę na tych studiach, w którym ktoś napisał wręcz, że one naprawdę przemieniły jego życie. A więc nie jest to studium, dla samego studiowania, ale to sposób na inne przeżywanie siebie w relacji z drugą osobą. Poza tym, dzięki wieloaspektowemu pogłębianiu nauki Kościoła o małżeństwie i rodzinie, studia te pomagają w kształtowaniu głębszej i dojrzalszej relacji z Panem Bogiem w ramach własnego małżeństwa i rodziny.

Pozwalają także dojrzewać do tego by kochać siebie i innych lepiej i pełniej. Wiąże się to często z tym, że odkrywają oni, że jeśli chcą, aby się coś wokół nich zmieniło, to oni sami muszą coś zmienić w sobie by tak się stało. Relacje interpersonalne z kolei stają się głębsze, mądrzejsze. Studiujący często uświadamiają sobie, że muszą wziąć większą odpowiedzialność za ich budowanie.

W kształtowaniu tych korzyści pomaga formuła studiów, ponieważ w bardzo dużym procencie zajęcia mają formę warsztatową. Są one oparte o pracę własną, gdzie każdy może zając się sobą i swoimi relacjami tym, co dla niego właśnie jest ważne i tym czego potrzebuje. Warsztaty bowiem kreuje grupa, a prowadzący jest ich moderatorem.

Natomiast to czy, ktoś dostanie po nich pracę czy nie, to jest pytanie czy  odnajdzie siebie w pracy z ludźmi. Czy będzie chciał w ten sposób z ludźmi pracować współprowadząc kurs przedmałżeński, w poradni rodzinnej, prowadząc spotkania czy warsztaty. A potrzeb jest bardzo wiele i będzie chyba coraz więcej.

 

Więcej informacji można uzyskać w Sekretariacie PWTW (tel. 22 869 98 90) oraz na stronie internetowej: www.pwtw.pl

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >