Nasze projekty
Cathopic

Nastoletnie poszukiwanie relacji z Jezusem. Co zrobić, kiedy dziecko mówi Kościołowi „nie”?

"Dziecku po pierwsze trzeba dać wolność. Powiedzieć: Słuchaj, możesz nie rozumieć, nie chcieć rozmawiać o wierze - i tak Cię kocham, i tak jesteś dla mnie ważny, co byś nie zrobił". O motywacji i wspieraniu dzieci w poszukiwaniu osobistych relacji z Jezusem w rozmowie ze Stacją7 opowiada Paweł Sobiech - wychowawca, tutor i nauczyciel szkoły "Żagle".

Reklama

Katarzyna Wysocka, Stacja7.pl: Jak często rodzice dziś słyszą “ Ja do Kościoła nie pójdę” ?

Paweł Sobiech: To zależy pewnie w głównej mierze od rodziców. My w naszych szkołach żyjemy w takim środowisku ludzi zaangażowanych religijnie. W związku z tym dzieci widzą, że ich rodzice traktują wiarę na poważnie. Więc podejrzewam, że odsetek takich dzieci mówiących Kościołowi “nie” jest zdecydowanie mniejszy, niż w przypadku normalnych szkół. Jednak kiedy rozmawiam z księżmi to słyszę, że już większość nastolatków w Polsce nie rozumie Kościoła, nie rozumie wiary i stawia bardzo dużo pytań.

Z czego to wynika? Z popularyzacji trendu, czy braku zaangażowania rodziców? 

Reklama
Reklama

Myślę, że głównie wynika to z przekazu w rodzinie, który może być nieautentyczny. Kiedy nastolatek jest nastawiony bardzo krytycznie do świata wartości rodziców i jeżeli widzi, że jest tam coś nieauentycznego, to taki nastolatek bardzo szybko to wyłapuje, a potem idzie do internetu i szuka ładnych inspiracji, gdzie znajduje informacje, że Boga nie ma. Dodatkowo nastolatkowie też pewnie nie chcą chodzić do Kościoła, bo w młodym mózgu pojawia się obraz Kościoła pełnego afer i skandali, który niektóre media podają. Dzięki takim przekazom znów młodzi dostrzegają brak autentyczności –  księża, którzy wskazują drogę, a sami nią nie idą. Nieautentyczność rodziców, błędy hierarchów i treści w internecie które mówią, że Pan Bóg wcale nie jest nam potrzebny – to są według mnie podstawowe przyczyny odchodzenia młodych z Kościoła. 

W jakim wieku najczęściej pojawia się taka tendencja mówienia Kościołowi “nie”? 

Myślę, że ta tendencja wzrasta szczególnie między 13 a 18 rokiem życia, kiedy właśnie jest okres burzy hormonów i dojrzewania. Wtedy mózg przestaje powielać schematy, ale uczy się nowych wzorców i podejmowania samodzielnych decyzji. Wzór rodziców nie jest wtedy już atrakcyjny. Kiedy dziecko wchodzi w internet, dostaje smartfona i dostęp do informacji, wtedy kształtuje się jego zdrowa tożsamość. Może dobrze, że zadaje pytania, że szuka odpowiedzi, że nie idzie do Kościoła za rączkę, ale chce czegoś prawdziwego i autentycznego. 

Reklama
Reklama

Czy jest jakieś światełko w tunelu, że ta tendencja spadkowa młodych w Kościele jednak się zmieni? Młodzi zaczną do Kościoła wracać? 

Mam nadzieję, że jest. To oczywiście zależy od autentyzmu wiary każdego z nas, bo kiedy będziemy autentycznie wierzyć, to będziemy zarażać tą wiarą i radością wiary innych, też młodych i będziemy szukać dotarcia do nich. Tak, jak Jan Paweł II, który zaprosił młodych na Światowe Dni Młodzieży, by stały się one czasem autentycznego świadectwa wiary. Wskazałbym także rolę świeckich ewangelizatorów, których Pan Bóg kieruje do młodych. Jeżeli ktoś naprawdę wierzy i otworzy się na Ducha Świętego, mogą dziać się prawdziwe cuda. Doświadczenie żywego Boga jest naprawdę ludziom bardzo potrzebne. Ja wierzę, że fala młodych ludzi autentycznie wierzących będzie coraz większa. Mam nadzieję patrząc na np. Marcina Zielińskiego, czy innych młodych ludzi, że naprawdę w Polsce to się rozpoczyna. 

Jak zachęcić nastolatków do pogłębiania relacji z Jezusem? Jak motywować do pójścia do Kościoła, do modlitwy? 

Reklama

Po pierwsze trzeba dać im wolność. Powiedzieć: Słuchaj, możesz rozmawiać, możesz nie rozmawiać – i tak Cię kocham. I tak jesteś dla mnie ważny, co byś nie zrobił. To takie danie wolności, pogodzenie się z tym, że ktoś może odejść od wiary, czy może mieć kryzys. Po drugie to samemu się modlić. Niegdyś Karol Wojtyła obserwował Karola Wojtyłę Seniora, który w nocy się modlił i Jan Paweł II po latach mówił, że to było jego pierwsze seminarium domowe. Czyli przykład rodziców, którzy się modlą, którzy nie zmuszają dziecka do modlitwy, nie straszą piekłem, nie martwią się za bardzo o to zbawienie swojego dziecka. Nie patrzą na ich wiarę przez pryzmat swojego lęku. Jeżeli dziecko nie chce się modlić, to warto tłumaczyć dziecku czym tak naprawdę jest modlitwa i jak można ją przeżywać. Myślenie o Bogu, rozważanie Pisma Świętego, modlitwy charyzmatyczne, poznawanie przyrody, świata to są sposoby, by pokazać dziecku różny rodzaj modlitw w przypadku różnych duchowości. Dziecko musi znaleźć swoje miejsce i swój sposób modlitwy. Podprowadzenie, jak się można modlić, spokój i przekonanie, że dziecko jest w rękach Boga to są najważniejsze aspekty zachęcania nastolatko do wiary w Boga.

Czy jest jakaś recepta na wychowanie młodego chrześcijanina? 

Niestety nie ma recepty, bo każde dziecko ma inny temperament inne doświadczenia, inny rodzaj więzi i przywiązania do rodziców. To determinuje też przywiązania do Boga. Trzeba dbać o swój rozwój, być autentycznym, przyznawać się do błędów, być otwartym na informację zwrotną od dziecka. Nauczyć dziecko co jest fałszem, a co prawdą. Nie ma niestety takich gotowych schematów postępowania, dlatego trzeba wypracować przede wszystkim relację z dzieckiem. 

Co zrobić, gdy widzimy u dziecka tendencje, które wskazują na zawahania w wierze, udzielenie wpływu niewierzących rówieśników?

Trzeba się też rozwijać o wiedzę o świecie. Pokazywać dziecku jak wizje wiary chrześcijańskiej są bliskie wiedzy. Fides et ratio – to musi iść ze sobą w parze. Takie wchodzenie w te problemy, tłumaczenie dziecku i dawanie mu wolności. Dziecko samo też musi mieć bazę, by samemu sobie wszystko poukładać. Ale musi mieć także wsparcie w rodzicach, którzy nie powiedzą mu: Kościół tak mówi, to tak jest, ale powiedzą dlaczego tak jest, jakie były początki, co naukowcy mówią. Pogłębiona lektura samemu dokumentów Kościoła, poszerzanie wiedzy naukowej i rozmowa na argumenty dają dobre owoce. A na końcu rozmowa na argumenty i dawanie możliwości, że ty mimo tego, że ze mną rozmawiałeś, możesz inaczej myśleć. A ja i tak będę chciał pięknie żyć, tak ci będę pokazywał swoim życiem i doświadczeniem, że ten projekt na życie związany z Bogiem się po prostu opłaca. 

Jeśli dziecko utożsamia się z wartościami chrześcijańskimi, może w szkole, czy na podwórku doświadczać osamotnienia w swoich przekonaniach. Jak nauczyć dziecko asertywności i jak przygotować je na bycie odosobnionym w swoich poglądach? 

Myślę, że to jest bardzo trudne. Wydaje mi się, że ja bym doradzał dziecku, żeby miało jakąś grupkę wsparcia o podobnych poglądach, żeby to dziecko faktycznie nie było tak zupełnie samo. Po drugie nie tworzyłbym na dziecku presji, by za każdym razem stawało w obronie Jezusa i wiary – jeżeli ktoś zaczyna obrażać Kościół, to się aktywizuj. Wydaje mi się, że nie, bo dziecko może tego nie udźwignąć. Jak będzie na studiach, będzie naprawdę zakorzenione w wierze, wypracuje sobie relację z Jezusem – wtedy może świadczyć. Ale na pewno bym nie wymuszał, ani nie zachęcał do tego dziecka, które jest w wieku szkolnym – na taki heroizm będzie jeszcze czas. Natomiast umacniałbym go w wierze dobrą codziennością, różnymi rekolekcjami i dawał mu taką przestrzeń, że ono nie musi zawsze wchodzić w tę dyskusję, kłócić się. Niech ono poznaje kolegów z innego środowiska, niech nie patrzy na nich przez pryzmat poglądów, ale niech nauczy się słuchać. Niech się z nimi zaprzyjaźnia i łapie z nimi kontakt. Ten kontakt wtedy będzie mógł przemycić też im Pana Jezusa, a te osoby będą miały szansę, żeby Go odkryć.

Skąd pomysł na konferencję „Wierzący nastolatek – gatunek zagrożony”? 

Kiedyś w naszych szkołach była konferencja dla ojców o pomaganiu dzieciom w podejmowaniu decyzji na różne tematy. Pamiętam, że na koniec jeden ojciec poprosił, żebyśmy zorganizowali konferencję, która by pomogła jemu w rozmowach z jego nastoletnimi dziećmi w sytuacji kiedy tak dużo było szumu medialnego dotyczące strajków, czarnych marszy. Wtedy w nas dojrzała taka myśl, by zorganizować takie dwie konferencje: pierwszą związaną z bezpieczeństwem w sieci, a drugą bardzo aktualną w dzisiejszych czasach o nastolatkach odchodzących z Kościoła. 

O czym jeszcze dowiemy się podczas konferencji?

Uczestnicy konferencji poznają perspektywę stanu rzeczy w USA. Powiedzmy, że ten stan rzeczy wyprzedza o 20-30 lat to, co dzieje się w Polsce, a może już dogoniliśmy w negatywnym tego słowa znaczeniu Stany Zjednoczone w kwestii nastolatków odchodzących z Kościoła. Na pewno poznamy perspektywę szkół – jak rodzice z tamtych szkół próbują z tymi nastolatkami rozmawiać. Będzie na pewno perspektywa księdza, który jest bardzo bliski młodzieży i stara się być otwarty na potrzeby tych młodych ludzi i towarzyszyć im. Ksiądz ten z pewnością przedstawi perspektywę młodych, jak oni myślą i przedstawi jak można zachęcić ich do Pana Boga. Będą także rodzice, którzy są rodzicami już dojrzałymi w swoim rodzicielstwie i wypracowali pewne schematy działania w tej kwestii. Między innymi wysłuchamy rodziców, którzy ewangelizację dzieci wzięli w swoje ręce i stworzyli w swojej parafii wspólnotę dla młodych ludzi. To oznacza, że jest jakaś luka, którą można wypełnić, jeśli tylko się chce. I to właśnie o tym między innymi będzie ta konferencja, jak tę lukę dla młodych wypełnić i jak zachęcić ich do Pana Boga. 


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę