video-jav.net

Jak mieć pięcioro dzieci i nie zwariować?

Jeśli ktoś wychowuje "piątkę" dzieci, na pewno nie ma spokojnego życia. Ale to nie znaczy jeszcze, że trzeba martwić się o jego zdrowie.

Polub nas na Facebooku!

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6112,Badz-uzdrowiony-moca-Jezusa?utm_source=stacja7&utm_medium=Wklejka&utm_campaign=Bądź uzdrowiony mocą Jezusa

Duża rodzina to wielkie wyzwania. Ale im większa, tym więcej dystansu i doświadczenia, które działa na korzyść wszystkich jej członków.

Gdy pierwsze dziecko połknie monetę, natychmiast wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia. Przy drugim dziecku czekasz, aż zadziała natura. A trzeciemu potrącasz z kieszonkowego – żartuje Agata Puścikowska w rozmowie z Dominiką Figurską na łamach książki “I co my z tego mamy?”.

Jak mieć pięcioro dzieci i nie zwariować?

Żurnalistka “Gościa Niedzielnego” i znana polska aktorka, obie matki piątki dzieci, doskonale wiedzą na czym polega ogarnianie wielodzietnej codzienności.

Dopiero mając trzecie dziecko, nauczyłam się, jak radzić sobie z szaleństwem dzieciaków. I nie dopuszczać do wariacji ekstremalnych. Trójka dzieci niejako zmusiła mnie też do wprowadzenie reguł, które ułatwiają funkcjonowanie całej rodziny – przekonuje Figurska.

Obie autorki zgadzają się, że wielkie rodziny, choć stawiają przed współczesnymi kobietami sporo wyzwań, dają ogromnie dużo szczęścia. Więcej przeczytasz w książceI co my z tego mamy?

Wielodzietność nie jest patologią!

Rodziny wielodzietne postrzegane są w polskim społeczeństwie, niestety bardzo często, jako odbiegające do normy. Czy naprawdę trzeba być z innej planety, by złamać schematy 2+2 i 2+1?

Polub nas na Facebooku!

Jak sobie radzisz z piątką dzieci? Czy jesteś kosmitką?

Statystycznie najwięcej jest rodzin z dwójką dzieci lub żyjących w modelu 2+1. Rodziny z większą liczbą dzieci postrzeganą są co najmniej jako "inne", w znaczeniu "gorsze". Bo w ogóle jak można sobie dobrze radzić, będąc czynnym zawodowo i wychowując piątkę dzieci?

"- Moje życie, funkcjonowanie na co dzień, działanie jest dla mnie czymś naturalnym, jest moją normą. Zwykłe, codzienne zmagania. Tymczasem pytanie: "Jak sobie radzisz?", zadawane po wielokroć, czasem w moich uszach brzmi niemal jak: "Czy jesteś kosmitką"? Mam wrażenie, że dla postronnych obserwatorów nasze życie nie jest… normalne." – pisze Agata Puścikowska w książce "I co my z tego mamy?".

Wielodzietność nie jest patologią!

Patologia? To mit!

Dziennikarka "Gościa Niedzielnego" przekonuje, że część osób obserwujących wielodzietne rodziny, doszukuje się w nich zjawisk patologicznych. – Wdrukowano ludziom, że rodziny duże to rodziny, w których panuje przemoc, biedne i dysfunkcyjne – zauważa.

Ja znam jedną patologiczną wielodzietną na kilkadziesiąt dobrych, kochających się wielodzietnych rodzin – rozprawia się z krzywdzącym mitem Puścikowska.

Więcej o blaskach i cieniach życia w wielodzietnej rodzinie przeczytasz w książce Agaty Puścikowskiej i Dominiki Figurskiej "I co my z tego mamy?".