Nasze projekty

Znakowe dzieci

Wyobrażanie sobie „jutra” jest jej biznesową obsesją. Uważa, że jeśli dzisiejszy sukces nie jest tylko krokiem do czegoś więcej, to jest początkiem końca. Dlatego Znak zawsze pączkował, zmieniał się, zdobywał nowe przyczółki. Jej biznesowe dzieci, żyją jutrem.

Reklama

„Robert, wy to jesteście dzieci Danusi” – powiedział mi dawno temu Jarosław Gowin. Był wtedy w Znaku już tylko jedną nogą, patrzył na wiele spraw z ukosa i zauważał to, co w ferworze pracy nam umykało. Wiele osób z pokolenia 40-latków dzisiejszej Grupy Znak, pojawiło się przy Kościuszki mniej więcej w tym samym czasie. Kończyło się stare tysiąclecie i zaczynało nowe. W Znaku już myślało się nowocześnie, biznesowo. Było w tym przekonanie, że Znak musi znajdywać, kształtować i rozwijać swoich ludzi. Że powinien sięgać po tych, co sami garną się do niego, a nie gotowych „implementowanych” fachowców.

 

Każdy, komu już udało się w Znaku jakoś zahaczyć, przechodził proces obróbki skrawaniem :) u pani Dyrektor Danuty Skóry. Zajmowaliśmy się najróżniejszymi rzeczami. Jedni byli w redakcji, inni w promocji, ktoś zajmował się Znakiem dla Szkoły, a ktoś analizami finansowymi. To nie miało znaczenia. Bywało, że kilka razy w tygodniu, zwykle pojedynczo, przychodziliśmy do niej. Różne formy miała ta wizyta. Czasem pogawędka, co tam słychać w pracy, czasem odpytywanie, czasem „zjebka”. Do tej pory mam wrażenie, że pani Dyrektor ma jakiś szósty zmysł, detektor wykrywający problem czy błąd zanim on w ogóle ujrzy światło dzienne. Bywało też tak, że przychodziliśmy parami. Bywały większe zebrania, na których oczekiwało się od nas mocnego i sensownego głosu. I tak tydzień po tygodniu, przez kilka lat.

Reklama
Reklama

 

Zmieniała nasze zawodowe DNA, ale i tak przede wszystkim była to obróbka skrawaniem. Przycinała nasze ego. Dobre ego jest jak porządny żywopłot. A jak żywopłotu się nie przytnie, to zasłoni wszystko.

 

Reklama
Reklama

Znakowe dzieci

Niektórzy z nas przejęli też od niej pewien bezpośredni sposób bycia i formułowania myśli. Myślę zresztą, że bez tego bliskiego kontaktu nie da się tak naprawdę ani kształtować ludzi, ani im przewodzić. Dyrekcja nie pyta więc o „model biznesowy”, tylko „skąd się tu biorą pieniądze”, nie „kupuje” deklaracji, tylko ludzi, lubi dane i liczby, ale wszystko sprawdza. Jeśli czegoś nie dotknie, nie twierdzi, że to rozumie. Nie lubi spraw oświetlonych z jednej strony.

 

Reklama

Ten wewnętrzny przymus posługiwania się konkretami, to krytyczne i trzeźwe myślenie, chłodna kalkulacja, otwarcie na rzeczywistość taką, jaka ona jest, a nie jaką chcemy ją widzieć, to w moim odczuciu jest właśnie fundament znakowego sukcesu.

 

Tylko, że Danuta Skóra mawia, że to wystarcza na dziś, ale nie wystarczy na jutro. Wyobrażanie sobie „jutra” jest jej biznesową obsesją. Uważa, że jeśli dzisiejszy sukces nie jest tylko krokiem do czegoś więcej, to jest początkiem końca. Dlatego Znak zawsze pączkował, zmieniał się, zdobywał nowe przyczółki. Jej biznesowe dzieci, żyją jutrem.

 

I po co to wszystko? Ona o tym nie mówi. Zresztą w ogóle niewiele mówi :). Więcej słucha i robi. Ale jak temu się tak przez parę lat poprzyglądać i pokojarzyć fakty, to odpowiedź jest względnie prosta.

 

Żeby było lepiej, po prostu. Żeby parę osób więcej miało fajną robotę, żeby można było wydać parę mądrych książek, żeby wesprzeć tych, którzy tego potrzebują. Żeby było trochę bardziej, jak należy.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę