video-jav.net

List Papieża do młodych. Zapowiedź Synodu Biskupów

Z radością ogłaszam, że w październiku 2018 r. odbędzie się Synod Biskupów nt. „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Chciałem, byście byli w centrum uwagi, bo noszę was w swoim sercu - napisał Franciszek w liście do młodzieży. Poinformował, że dziś publikowany jest Dokument Przygotowawczy tego XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, który powierza im „jako busolę” na drodze do Synodu.

Polub nas na Facebooku!

List Papieża do młodych z okazji prezentacji Dokumentu Przygotowawczego XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów

 

Drodzy młodzi!

Z radością ogłaszam wam, że w październiku 2018 roku będziemy obchodzić Synod Biskupów na temat „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. Chciałem, abyście byli w centrum uwagi, ponieważ zależy mi na was. Właśnie dzisiaj przedstawiany jest dokument przygotowawczy, który powierzam również wam, jako „kompas” na tej drodze.

Przychodzą mi na myśli słowa, jakie ​​Bóg skierował do Abrahama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” (Rdz 12,1). Te słowa są dziś skierowane także do was: są słowami Ojca, który zaprasza was do „wyjścia”, aby wyruszyć ku przyszłości nie znanej, ale niosącej pewne dokonania, spotkania, w którym On sam wam towarzyszy. Zachęcam was, abyście usłyszeli Boży głos rozbrzmiewający w waszych sercach poprzez tchnienie Ducha Świętego.

Kiedy Bóg powiedział do Abrahama: „Wyjdź”, cóż chciał jemu powiedzieć? Z pewnością nie to, aby uciekł od swojej rodziny czy ze świata. Było to silne wezwanie, powołanie, aby pozostawił wszystko i poszedł do nowej ziemi. Czymże jest dzisiaj dla nas ta nowa ziemia, jeśli nie społeczeństwem bardziej sprawiedliwym i braterskim, którego głęboko pragniecie i które chcecie budować aż po krańce świata?

Ale dziś, niestety, „Wyjdź” nabiera również innego znaczenia – sprzeniewierzenia się, niesprawiedliwości i wojny. Wielu ludzi młodych poddanych jest szantażowi przemocy i zmuszonych do ucieczki ze swojej ojczyzny. Ich krzyk wznosi się do Boga, podobnie jak krzyk Izraela zniewolonego pod uciskiem faraona (por. Wj 2,23).

Chciałbym również przypomnieć wam słowa, które Jezus powiedział kiedyś do uczniów, gdy Go zapytali: „Rabbi […], gdzie mieszkasz?”. On odpowiedział: „Chodźcie, a zobaczycie” (J 1,38-39). Także ku wam Jezus kieruje swój wzrok i zaprasza, aby do Niego przyjść. Drodzy młodzi, czy napotkaliście to spojrzenie? Czy usłyszeliście ten głos? Czy odczuliście ten bodziec, aby wyruszyć w drogę? Jestem pewien, że chociaż hałas i ogłuszenie zdają się panować w świecie, to to wezwanie nadal rozbrzmiewa w waszej duszy, aby ją otworzyć na pełną radość. Będzie to możliwe, na ile także przy pomocy towarzyszenia przewodników będziecie umieli podjąć drogę rozeznania, aby odkryć Boży plan odnośnie waszego życia. Nawet jeśli wasza droga jest naznaczona niepewnością i upadkiem, Bóg będąc bogatym w miłosierdzie, wyciąga rękę, aby was podnieść.

W Krakowie, na otwarcie ostatniego Światowego Dnia Młodzieży wiele razy was pytałem „Czy coś można zmienić?”: A wy wołaliście razem gromkie „Tak”. To wołanie rodzi się z waszego młodego serca, które nie może znieść niesprawiedliwości i nie może się ugiąć przed kulturą odrzucenia ani ustąpić przed globalizacją obojętności. Usłyszcie to wołanie, które wznosi się z waszego wnętrza! Także wówczas, gdy odczuwacie jak prorok Jeremiasz brak doświadczenia waszego młodego wieku, Bóg zachęca was byście szli tam, gdzie was posyła: „Nie lękaj się […] bo jestem z tobą, by cię chronić” (Jr 1,8).

Lepszy świat budowany jest także dzięki wam, waszej chęci zmian i waszej wielkoduszności. Nie lękajcie się słuchać Ducha Świętego, który podpowiada wam odważne decyzje, nie zwlekajcie, gdy sumienie wymaga od was podjęcia ryzyka, aby iść za Nauczycielem. Również Kościół pragnie słuchać waszego głosu, waszej wrażliwości, waszej wiary; a nawet waszych wątpliwości i waszej krytyki. Sprawcie, aby wasze wołanie było słyszalne, niech rozbrzmiewa we wspólnotach i niech dotrze do waszych duszpasterzy. Święty Benedykt zalecał opatom, aby przed podjęciem jakimkolwiek ważnej decyzji pytali o zdanie także młodych, „gdyż Pan często właśnie komuś młodszemu objawia to, co jest lepsze” (Reguła św. Benedykta III, 3).

Zatem także poprzez drogę tego Synodu, ja i moi bracia biskupi chcemy stać się jeszcze bardziej „współtwórcami radości waszej” (2 Kor 1,24). Zawierzam was Maryi z Nazaretu, młodej dziewczynie, takiej jak wy, ku której Bóg skierował spojrzenie pełne miłości, aby was wzięła za rękę i poprowadziła was do radości pełnego i wielkodusznego „Oto jestem” (Łk 1,38).

Z ojcowską miłością

FRANCISZEK

Watykan, 13 stycznia 2017


tł. st (KAI) / Watykan

Franciszek: by iść za Jezusem trzeba się ruszyć

Aby pójść za Jezusem trzeba iść, a nie stać w miejscu - powiedział papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty. Komentując dzisiejszą Ewangelię (Mk 2,1-12) mówiącą o uzdrowieniu paralityka opuszczonego przez dach domu, gdzie był Jezus, zwrócił uwagę, że wiara, jeśli jest autentyczna, zawsze sprawia, iż podejmujemy ryzyko, ale daje też prawdziwą nadzieję.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty zauważył, że ludzie idą za Jezusem nie zawsze z czystą intencją, nie zawsze w sposób doskonały, ale to co ważne, to pójście za Jezusem. Dodał, że ludzi pociągała niezwykła władza, z jaką Pan Jezus głosił Ewangelię, to co mówił i jak mówił. Wielu chciało też zostać uleczonymi. Niekiedy Pan Jezus gromił ludzi, którzy poszli za nim, bo bardziej chodziło im o doraźne korzyści, niż o Słowo Boże. Przypomniał, że kiedyś ludzie chcieli obwołać Go królem, bo uważali, że jest doskonałym politykiem. Ale wówczas Pan Jezus ukrył się. Tym niemniej ludzie za Nim szli, chociaż byli grzesznikami. Natomiast problemem byli ci, którzy stali w miejscu, siedzieli.

„Niektórzy z uczonych w Piśmie siedzieli: nie szli za Nim, patrzyli z boku. Patrzyli z balkonu. W swoim życiu nie szli naprzód, całe życie patrzyli z balkonu. Nigdy nie podejmowali ryzyka, a jedynie osądzali. Byli czystymi i nie mieszali się z tłumem. Mieli zdecydowane osądy: myśleli w swoim sercu: «Jacy ci ludzie ciemni, przesądni». A ile razy również nam, kiedy widzimy pobożność prostych ludzi, przychodzi do głowy ów klerykalizm, który wyrządza tyle szkody Kościołowi” – zauważył Franciszek.

Papież podkreślił, że aby spotkać Jezusa naprawdę trzeba podjąć ryzyko, tak jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii, którzy odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował i przez otwór spuścili paralityka.

„Groziło im, że właściciel domu wytoczy im sprawę i zmusi do zapłacenia za wyrządzone szkody. Podobnie kobieta, która przez 12 lat cierpiała na krwotok, chciała potajemnie dotknąć rąbka szaty Jezusa – podjęła ryzyko wstydu Ryzykowała. Chciała być uzdrowioną, chciała dostać się do Jezusa. Myślimy o kobiecie Kananejskiej. Kobiety bardziej niż mężczyźni podejmują ryzyko, są lepsze! I to musimy uznać!” – stwierdził Ojciec Święty. Przypomniał inne kobiety: grzesznicę w domu Szymona, Samarytankę – kobiety pragnące zbawienia.

„Pójcie za Jezusem nie jest łatwe, ale jest piękne! I zawsze podejmuje się ryzyko, choć często stajemy się śmieszni, ale odnajdujemy to, co się liczy naprawdę: Twoje grzechy są odpuszczone. Gdyż za tą łaską, o którą prosimy – zdrowie, czy rozwiązanie takiego lub innego problemu – istnieje pragnienie uzdrowienia na duszy, zyskania przebaczenia. Wszyscy wiemy, że jesteśmy grzesznikami. I dlatego idziemy za Jezusem, aby Go spotkać i podejmujemy ryzyko” – zaznaczył papież.

Franciszek zachęcił, byśmy postawili sobie pytanie, czy podejmujemy ryzyko i idziemy za Jezusem zawsze zgodnie z regułami ubezpieczalni, niepokojąc się, czy przypadkiem nie czynimy tej lub innej rzeczy. Zaznaczył, że w ten sposób nie można iść za Jezusem, bo siedzimy, jak ci, którzy osądzali innych.

„Pójście za Jezusem, bo czegoś potrzebujemy, czy też pójcie za Jezusem podejmując ryzyko, a to oznacza pójście za Jezusem w wierze: to jest wiara. Powierzyć siebie Jezusowi, zaufać Jezusowi i z tą wiarą w Jego osobę owi ludzie uczynili otwór w dachu, aby spuścić łoże, na którym leżał paralityk, by Jezus mógł go uzdrowić. Czy ufam Jezusowi, powierzam moje życie Jezusowi? Czy jestem w drodze idąc za Jezusem, nawet jeśli robię czasem z siebie pośmiewisko? Czy też siedzę, oglądając co robią inni, oglądając życie czy też siedzę z duszą «osadzoną», z duszą zamkniętą z powodu goryczy, braku nadziei? . Każdy z nas może postawić dziś sobie te pytania” – zachęcił papież kończąc swą homilię.


st (KAI) / Watykan