16 lat w sutannie i 35 za obiektywem. Ks. Mariusz Wedziuk

Zatrzymuje samochód w trasie, wysiada i robi zdjęcia. Czasem wspina się na górę, innym razem moknie. Ale jak sam przyznaje, to koszty, które warto ponieść. Jego fotografiami można opowiedzieć Księgę Rodzaju i byłaby to prawdziwa uczta dla oka. Kadry warte uchwycenia zauważa też celebrując Mszę świętą, ale za aparat chwyta najwcześniej „na ogłoszeniach”. Zdjęcia robi od 9 roku życia. Gdy domownicy już spali, kuchnia albo łazienka zamieniała się w ciemnię. Pojawiał się powiększalnik, kuwety, roztwory.

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Powołanie do?

Gdy w maturalnej klasie zaczął zastanawiać się, czy jego drogą jest kapłaństwo, czy fotografia, usłyszał od znajomego księdza, by poszedł do studium fotograficznego, porobił sobie te zdjęcia, bo jak kapłaństwo ma być jego drogą, to Bóg się jeszcze o niego upomni. Dokładnie tak zrobił, a powołanie do “większej Miłości” – jak sam je określa – po kilku latach, gdy już był pracownikiem jednego z największych dzienników w kraju, przypomniało o sobie. Numer do rektora seminarium ks. Mariusz znalazł w książce telefonicznej, ale zanim stał się alumnem, pojechał do USA do pracy fizycznej, aby zarobić na utrzymanie w seminarium duchownym.

Po zakończeniu pracy podróżował i fotografował m.in. amerykańskie parki narodowe. By rodzina dobrze przyjęła nagłą „zmianę zawodu”, o swojej decyzji powiedział im po spotkaniu z Janem Pawłem II w Siedlcach w 1999 roku. Koledzy z pracy byli bardzo zaskoczeni, że odchodzi z gazety, a szefostwo chciało go zatrzymać. Na próżno.

W seminarium uczył się i …pełnił rolę fotografa. Uwieczniał święcenia, uroczystości. Bóg jasno dawał znać, że powołując go, nie każe rezygnować z pasji.

 

Potrzebna pasja

Fotografię nazywa sztuką obserwacji świata. W jego przypadku ta sztuka bywa jak GPS, który wyznacza trasę. Z rekolekcji odprawianych 100 km od Bałtyku, droga do Warszawy biegnie też przez … morze, które swoim pięknem woła o uwiecznienie. Te zdjęcia później służą samemu ks. Mariuszowi ale i obserwującym go ludziom. Pomagają odpocząć, zrelaksować się, złapać dystans. Dlatego bez problemu znajdziemy je w sieci. Jak bardzo mocno podkreśla każdy potrzebuje pasji, a ksiądz katolicki szczególnie powinien ją mieć. Wolny czas nie stanowi wtedy zagrożenia, a uskrzydlenie.

 

Kilka wskazówek od zawodowca

Sentyment do starych aparatów, klisz, to wszystko pozostało. Nie oznacza to, że ks. Mariusz nie robi zdjęć telefonem. Jak na zawodowca przystało dodaje, że w przypadku np. portretu nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiej głębi ostrości, którą daje profesjonalny sprzęt. Jednak nie aparat ostatecznie jest najważniejszy, a umiejętność obserwacji świata. Pytany o automatyczne upiększenia, filtry aplikacje przerabiające zdjęcie nie do poznania, sugeruje by z pochmurnego dnia, nie robić słonecznego. W laboratorium też zdjęcia są dopracowywane, ale obowiązują zasady, wiadomo, jakie kolory z jakimi można mieszkać. 

 

Trasa Transfogaraska (w górach Fogarskich) w Rumunii | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Jak na księdza, doktora teologii, dyrektora radia przystało, twardo stąpa po ziemi. Ale że w ręce często trzyma aparat, chciałby kiedyś wyjechać do Kanady, by uwiecznić tamtejszą naturę.

Swoich zdjęć reklamować nie chce. To, które jego najbardziej zachwyca, to “Przełom rzeki Osławy pod Duszatynem w Bieszczadach”, a to które przypłacił przemoknięciem do suchej nitki to “Widok z mostu na rzekę Bug pomiędzy Kózkami a Turną Małą”. Zdecydowanie – było warto.

 

Zdjęcie z Rezerwatu przyrody rzeki Osławy pod Duszatynem w Bieszczadach | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Widok przed burzą pomiędzy Kózkami a Turną Małą nad Bugiem | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

 

Tzw. “Droga śmierci” do Omalo, w Tuszetii w Gruzji fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Zdjęcie starego, przydrożnego krzyża na Podlasiu południowym | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

 

Wschód Słońca nad Betlejem | ks. Mariusz Wedziuk

 

Cerkiew „Cminda Sameba” u stóp góry Kazbeg w Gruzji | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Zachód słońca nad Jeziorem Ochrydzkim w Albanii | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Burzowe chmury po zachodzie słońca, w Jantarze, nad Zatoką Gdańską | fot. ks. Mariusz Wedziuk

 

Zdjęcie przydrożnego krzyża | ks. Mariusz Wedziuk

 


Cykl “O księdzu mowa”

stwarza przestrzeń, w której poznając lepiej naszych duszpasterzy, możemy stać się sobie nawzajem bardzo bliscy.
Mam nadzieję, że ten cykl zachęci nas do poznawania księży, których mamy wokół siebie – wskazuje Weronika Kostrzewa i dodaje: “ludzka relacja duchowny-świecki jest obu stronom – i Kościołowi – bardzo potrzebna”.


Czytaj pozostałe artykuły serii:

Biegający rektor. Ks. dr Przemysław Kwiatkowski

Modlitwa, ewangelia i bańki mydlane. Ks. Teodor Sawielewicz

Santiago de Łeba – by nie ustać w drodze.Ks. Zenon Myszk


 

Weronika Kostrzewa

Weronika Kostrzewa

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Weronika Kostrzewa
Weronika
Kostrzewa
zobacz artykuly tego autora >

W Jemenie ludzie umierają z głodu. „Bezczynność świata to wielki skandal”

Organizacja Narodów Zjednoczonych po raz kolejny bije na alarm w związku z katastrofalną sytuacją humanitarną w Jemenie. Zdaniem wikariusza apostolskiego w Arabii Południowej natychmiast należy otworzyć korytarze pomocowe. W zniszczonym pięcioletnią wojną kraju głód osiągnął niespotykany do tej pory poziom. Zdaniem ekspertów w pierwszych miesiącach nadchodzącego roku głodować będzie aż 5 milionów mieszkańców.

Polub nas na Facebooku!

Możliwości ratowania Jemeńczyków z każdym dniem gwałtownie się kurczą. Kryzys pogłębia pandemia koronawirusa, rozszerzająca się ze względu na fatalny stan placówek służby zdrowia, oraz rekordowy wzrost cen żywności. Jest on spowodowany nałożonym na Jemen embargiem na import paliw, co utrudnia, a w niektórych regionach wręcz uniemożliwia transport.

UNICEF i FAO ostrzegają, że z czasem problem niedożywienia obejmie połowę populacji 30-milionowego Jemenu. Te liczby muszą być sygnałem alarmowym dla świata. Nie możemy tak po prostu zapomnieć o milionach rodzin, które nie mają czym nakarmić swoich dzieci – powiedział David Beasley, dyrektor Światowego Programu Żywnościowego.

 

Bezczynność świata to skandal

W ostatnich miesiącach nastąpił znaczny spadek pomocy humanitarnej dla Jemenu. Zamiast 3,4 miliona dolarów, o które zwróciła się ONZ, ten najbiedniejszy arabski kraj otrzymał tylko 1,5 miliarda. To zdecydowanie za mało, aby uratować Jemeńczyków. Ponad 24 miliony mieszkańców tego kraju są uzależnione od jakiejś formy pomocy humanitarnej. Bezczynność świata to wielki skandal – uważa wikariusz apostolski w Arabii Południowej bp Paul Hinder.

 

 

Jemen znajduje się blisko bardzo bogatych krajów, ale sam jest krajem niezwykle ubogim, a jego mieszkańcy cierpią głód. To wielki skandal i mogę jedynie apelować do międzynarodowych potęg, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby zmniejszyć tę niedolę, nawet jeśli nie będzie możliwe jej rozwiązanie z dnia na dzień – powiedział bp Hinder. – W pierwszej kolejności potrzebujemy żywności, aby przetrwać, kolejnym problemem jest kwestia opieki zdrowotnej. Trzeba natychmiast otworzyć korytarze humanitarne, aby do ludzi docierała pomoc, która napływa z zewnątrz. Świat ma pieniądze, jest też wiele agencji gotowych do pomocy, ale głównym problemem jest to, jak dotrzeć do potrzebujących – bez współpracy obu stron zaangażowanych w wojnę i mocarstw międzynarodowych trudno będzie uzyskać pozytywny rezultat.

 

ZOBACZ TEŻ: Pokojowy Nobel 2020 dla Światowego Programu Żywnościowego

 

os, vaticannews, KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap