Barka, która została na brzegu

Pewnie gdy ks. Szmidt opracowywał polskie słowa pieśni “Barka”, nie miał pojęcia, że stanie się ona Pieśnią - Symbolem Pielgrzymek Jana Pawła II do Polski a potem niejako symbolem także naszej pamięci o największym Rodaku

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Barka, która została na brzegu
Pewnie gdy ks. Szmidt opracowywał polskie słowa pieśni “Barka”, nie miał pojęcia, że stanie się ona Pieśnią - Symbolem Pielgrzymek Jana Pawła II do Polski a potem niejako symbolem także naszej pamięci o największym Rodaku

W roku 1979 młodzież pod oknem Papieskim na Franciszkańskiej, wtedy jeszcze nie tak słynnym, przeprowadziła z papieżem rozmowę:

– Śpiewaj z nami, śpiewaj z nami!

– Nie umiem

– Śpiewaj z nami…

– Ale co?

– Barkę

– Barkę? To śpiewajcie…

 

 

– Bardzo ładnie

– Ale tylko jedną zwrotkę umiecie.. drugiej nie umiecie.. 

 

No i zaśpiewali drugą i trzecią zwrotkę i tak już śpiewali ją zawsze i śpiewają nadal. Pieśń stała się symbolem naszych wspólnych spotkań z Janem Pawłem II. Stała się także symbolem naszych uczuć i wspaniałym wspomnieniem. Kiedy teraz śpiewamy ją wspólnie z okazji różnych rocznic związanych z Janem Pawłem II, każdemu głos drży i nie pozwala śpiewać na całe gardło, tyle w nas ta pieśń zostawia emocji. Każdy w tym momencie ma ochotę porzucić swoją barkę i iść za Jezusem. Każdy sobie myśli, że przecież ma ręce gotowe i czyste serce.

 

Tak nam się też chyba wszystkim kojarzy papież Jan Paweł II, ten następca Wielkiego Rybaka, na którego Jezus spojrzał, wypowiedział jego imię a on zaraz razem z Nim zaczął nowy łów.

 

Skąd się wzięła ta pieśń? Jaka jest jej historia?

“Barka” jest pieśnią hiszpańską w oryginale jej tytuł brzmi: “Pescador de hombres” czyli “Rybak ludzi”. Powstała, gdy hiszpański kompozytor Cesáreo Gabaráin pojechał na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Siedząc nad brzegiem jeziora Genezaret przypomniał sobie fragment z Ewangelii według św. Łukasza, opisujący powołanie Piotra Apostoła: “Odtąd ludzi będziesz łowił”. Gabaráin usiadł i napisał słynny refren: “Panie, spojrzałeś mi w oczy, Uśmiechnąłeś się, powiedziałeś moje imię. Porzuciłem w piasku moją łódź, z Tobą będę szukać innego morza”.

 

Świeżo po powstaniu pieśni przywiózł ją do Polski salezjanin pracujący na misjach. Poprosił swojego współbrata, ks. Stanisława, o napisanie polskich słów do wpadającej w ucho melodii. Ks. Stanisław się zgodził, choć nie znał hiszpańskiego. W zrozumieniu pierwowzoru pomagała mu znajomość łaciny i podobieństwo hiszpańskiego do tego języka Kościoła:

 

“Pisałem w nocy, bo w ciągu dnia miałem dużo lekcji w naszym seminarium w Lądzie n. Wartą… Pamiętam, że denerwowałem się nad tym tekstem, bo zwrotek było sporo, a ja hiszpańskiego nie znałem. Chwytałem jakieś pojedyncze słowa, których znaczenie ‘wyprowadzałem’ z łaciny. Byłem zły, bo czułem, że napisałem nie to, co powinienem napisać”.

– wspominał ks. Stanisław w 2005 r.

 

Jednak, gdy czyta się hiszpański oryginał i polskie słowa, bardziej chyba znane już na świecie, widać, jak znakomicie oddał sens i emocje zawarte w tekście Cesáreo Gabaráina.

 

Przyszedłeś na brzeg,

Nie szukałeś ludzi mądrych i bogatych.

Po prostu chciałeś, bym poszedł za tobą

Ref. Panie, spojrzałeś mi w oczy, Uśmiechnąłeś się, powiedziałeś moje imię.

Porzuciłem w piasku moją łódź, z Tobą będę szukać innego morza

Wiesz dobrze, co mam,

W mojej łodzi nie ma złota ani mieczy,

Tylko sieci i moja praca.

Panie, spojrzałeś mi w oczy…

Potrzebujesz moich rąk,

Mojego zmęczenia, które potrzebuuje innych,

Mojej miłości, która chce nadal kochać.

Panie, spojrzałeś mi w oczy…

Ty, Rybak innych jezior,

Wieczna tęsknota za duszami czekającymi.

Dobry przyjaciel – tak mnie nazywasz.

 

“Barka” ze słowami ks. Szmidta rozniosła się bardzo szybko. Do Jana Pawła II dotarła niemal od razu, choć nie wiemy dokładnie, w jakich okolicznościach. Może usłyszał ją u oazowiczów, którzy śpiewali ją na dniach wspólnoty, na które jeździł jako biskup krakowski? Wiemy od niego samego, że bardzo ją polubił. I że brzmiała mu w głowie, gdy usłyszał w październiku 1978 r. “wyrok” konklawe:

 

“Właśnie ta oazowa pieśń, prowadziła mnie z Ojczyzny przed 23 laty. Miałem ją w uszach, kiedy słyszałem wyrok konklawe, i z nią, z tą oazową pieśnią nie rozstawałem się przez te wszystkie laty. Była jakimś ukrytym tchnieniem Ojczyzny, była też przewodniczką na różnych drogach Kościoła i ona przyprowadzała mnie wielokrotnie tu – na krakowskie Błonia, pod Kopiec Kościuszki. Dziękuję ci, pieśni oazowa”

– mówił Jan Paweł II w 2002 r. 

 

Ksiądz Stanisław Szmidt – autor tych znanych na całym świecie słów “Barki” ale także innych znanych pieśni zmarł 22 lutego 2019 r.

Pokój Jego Duszy.

Słowa zapisane przez niego zostaną z nami zawsze.

 

 

 

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

“Najgrubszy Anioł Stróż”

Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

"Najgrubszy Anioł Stróż"
Piosenka idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

Paweł Domagała zachwycił piosenką „Weź nie pytaj, weź się przytul”, ale jego pozostałe utwory to również muzyczne perełki. Fani szczególnie polubili piosenkę „Najgrubszy Anioł Stróż”, którą określają balsamem dla strapionej duszy. Bo przecież każdy z nas ma swoje problemy, lęki i niepowodzenia. Na co dzień staramy się być silni, musimy się „trzymać” (bo przecież w życiu nie ma lekko), to jednak nadchodzi taki dzień, gdy mamy wrażenie, że wszystko się wali. Wtedy senne koszmary stają się rzeczywistością, a wewnętrzne potwory, które niegdyś siedziały w zamknięciu, „wychodzą z szafy” i nie dają spokojnie spać. I choć rozpacze oraz wszelkie zwątpienia potrafią podłamać, to w ostatecznym boju nie mają najmniejszych szans „bo przy mnie ciągle jest Najgrubszy Anioł Stróż”, jak śpiewa Paweł Domagała.

 

Prawdziwy Anioł Stróż

Dla wielu wierzących „Najgrubszym Aniołem” jest Bóg i to w Nim pokładają wszystkie nadzieje. To On najbardziej kocha, zna wszystkich po imieniu i wie, czego potrzeba danej osobie, aby mogła się rozwinąć. Z każdego „upiora” potrafi wyciągnąć dobro. A żeby było nam łatwiej działateż na ziemi poprzez swoich posłańców– Aniołów w ludzkiej postaci.Jednym z nich był zmarły pod koniec 2017 r.przyjaciel Pawła Domagały, Marek Jaździkowski, któremu artysta zadedykował „anielski” utwór. Zajmował się on psychoterapią, a dzięki jego dobroci i mądrości wielu „dorosłych dzieci” wyszło na prostą.

Ale czy tylko aktor ma wyjątkowe szczęście, że może liczyć na opiekę z niebios, a my jesteśmy pozostawieni sami sobie? Nic bardziej mylnego. Sięgnij pamięcią wstecz. Czy przypominasz sobie, jak ktoś kiedyś w Ciebie uwierzył, motywował do działania i szczerze ucieszył się z Twoich choćby najmniejszych sukcesów? Może to było w dzieciństwie i pochwała tej osoby przyczyniła się do tego, że jesteś dzisiaj w tym miejscu? Może ta osoba „dodała Ci skrzydeł”, przekonała,że nie jesteś sam, a teraz wspiera Cię i życzy jak najlepiej? A może zaprosiła na gorącą czekoladę albo poczęstowała pyszną zupą i to wystarczyło, by rozczarowania zeszły na dalszy plan? Agnieszka Osiecka przed laty opowiadała, że gdy była nieszczęśliwie zakochana i chciała popełnić samobójstwo, usłyszała z kuchni głos mamy, która zaprosiła ją na pomidorową. „Postanowiłam przed śmiercią jeszcze zjeść jeden posiłek i jakoś mnie ta zupa na tyle wzmocniła, że do tej pory żyję” – wyznała artystka.

A kto jest naszym Aniołem, który częstuje nas ozdrowieńczą „zupą pomidorową”? Anioły nadal są wśród nas i wcale nie muszą mieć białych piór.

 

Jak rozłożyć skrzydła?

Z Aniołami bywa różnie. Nie zawsze jest nam z nimi po drodze, bo choćwydają się „poczciwe”, to często są nie na czasie. Żyją w „ciasnym, dusznym niebie” i sprawiają wrażenie, że nic nie wiedzą o świecie. Ale gdy po raz kolejny gubimy się w codzienności, to znowu do nich przychodzimy.

A życie jest jak sinusoida. I choć myślisz, że wszystko już jest dobrze, że udało się złapać wiatr w żagle, to znowu wydarza się coś takiego, co sprawia, że „serce pęka na pół”.

Rady Aniołów często nie są odkrywcze, ale niosą wsparcie, nadzieję i zachętę do działania. Bo jeśli z ich pomocą skonfrontujesz się ze wszystkimi Słabościami, przeprosisz wszystkie Miłości, przebaczysz Przykrości, to wygrasz największy bój.

Fani twórczości Pawła Domagały piszą „Twoje utwory poruszają i docierają do najdalszych zakamarków serca”, a „Najgrubszy Anioł to piękna piosenka-modlitwa”.

Idealna na rano, wieczór, we dnie, w nocy.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >