Fot.Власність Міністерства молоді та спорту України sport.gov.ua/Wikipedia

Ukraińska lekkoatletka o Halowych Mistrzostwach Świata: „Tutaj jest mój front walki”

"Dzisiaj wszyscy Ukraińcy starają się robić coś pożytecznego dla swojego kraju. A skoro ja uprawiam skok wzwyż, to można powiedzieć, że właśnie tutaj jest mój front walki. Moja motywacja zwiększyła się o tysiąc procent" - mówi lekkoatletka Jarosława Mahuczich, która weźmie udział w Halowych Mistrzostwach Świata w Belgradzie.

Reklama

Ukraińska lekkoatletka Jarosława Mahuczich w 2017 została mistrzynią świata juniorów młodszych w Nairobi, natomiast rok później podczas europejskiego odpowiednika tych zawodów również wywalczyła złoty medal. W tym samym roku była mistrzynią rozgrywanych w Buenos Aires igrzysk olimpijskich młodzieży. Wicemistrzyni świata z Dohy (2019). W 2021 zdobyła złoto halowych mistrzostw Europy w Toruniu oraz stanęła na najniższym stopniu podium igrzysk olimpijskich w Tokio.

W najbliższą sobotę Jarosława Mahuczich weźmie udział w konkursie skoku wzwyż podczas finału Halowych Mistrzostw Świata, które odbędą się w Belgradzie. W rozmowie z Przeglądem Sportowym opowiedziała o nagłym wybuchu wojny, a także trzydniowej drodze wyjazdu z okupowanej Ukrainy.

„To było koszmarne uczucie”

Jarosława Mahuczich przyznała, że o rozpoczęciu wojny dowiedziała się przez… wybuchy, które obudziły ją nad ranem 24 lutego w Dnieprze. Razem z moim chłopakiem obudziliśmy się o wpół do piątej rano albo trochę później, usłyszawszy dwa wybuchy. Było to koszmarne uczucie. Od razu zadzwoniłam do rodziców, bo nie wiedziałam, gdzie doszło do tych eksplozji. Niedługo potem zrozumiałam, że zaczęła się wojna wszczęta przez Rosję. I wkrótce o tym wszystkim można już było przeczytać w wiadomościach…

Reklama
Reklama

Lekkoatletka opowiada, że w Dnieprze w pierwszych dniach wojny jako wolontariusz pomagała w zakupie i dostarczeniu wody, żywności i potrzebnych produktów dla ukraińskich żołnierzy. W taki sposób mieszkańcy ukraińskich miast, które tak bardzo nie ucierpiały w wojnie, mobilizują się w okazywaniu pomocy armii lub uchodźcom – wyjaśnia Mahuczich.

„Bardzo chcę, aby po konkursie podniesiono naszą flagę i zagrano hymn Ukrainy”

Jarosława do 6 marca przebywała na Ukrainie. Następnie udała się w drogę do Serbii, by tam wziąć udział w Halowych Mistrzostwach Świata. Jej podróż trwała aż… trzy doby. Na drodze było bardzo dużo aut, przez cały ten czas byliśmy w samochodzie – mówi w rozmowie z Przemysławem Osiakiem.

Przyznaje, że po takich doświadczeniach trudno przygotować się do zawodów, szczególnie pod kątem psychologicznym. W czwartek odbyliśmy rozgrzewkę w głównej hali zawodów, testowaliśmy rozbieg. Jestem już zmobilizowana i skoncentrowana na tym, żeby oddawać dobre skoki i osiągać zadowalające wyniki, aby po konkursie podniesiono naszą flagę i zagrano hymn Ukrainy. Bardzo chcę, aby tak się stało.

Reklama
Reklama

„Tutaj jest mój front walki”

Podkreśla, że udział w tych Mistrzostwach jest dla niej szczególnie ważny. Dzisiaj wszyscy Ukraińcy starają się robić coś pożytecznego dla swojego kraju. A skoro ja uprawiam skok wzwyż, to można powiedzieć, że właśnie tutaj jest mój front walki. Moja motywacja zwiększyła się o tysiąc procent.

Jarosława Mahuczich zapewnia, że nastawia się na dobre skakanie. O przeciwniczkach nie myślę. Rywalizuję tak naprawdę sama z sobą, ze swoimi uczuciami, z poprzeczką. Walczę o to, by poprawiać błędy i skakać poprawnie pod względem technicznym.

Reklama

przegladsportowy.pl,zś/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę