Nasze projekty
Reklama
Fot. Maskacjusz / YouTube

Ks. Piotr Pawlukiewicz o kapłaństwie. Zaskakujące porównanie!

Jak ks. Pawlukiewicz rozumiał kapłaństwo? W jednej ze swoich konferencji opowiedział o kapłaństwie, używając zaskakującego porównania.

Jego kazania i konferencje były pełne niesamowitej treści. Ks. Piotr Pawlukiewicz zapisał się w naszej pamięci jako niezwykły kaznodzieja. Wiele razy był pytany o swoje kapłaństwo i powołanie.

W rocznicę jego święceń kapłańskich, które przyjął 2 czerwca 1985 roku, przypominamy jego piękne myśli o kapłaństwie.

ZOBACZ>>> 7 bardzo osobistych i poruszających rozważań ks. Piotra Pawlukiewicza

Reklama

Ks. Pawlukiewicz o kapłaństwie: Księża są jak kontrabas albo skrzypce

W jednej z konferencji ks. Pawlukiewicz opowiedział, jak postrzega swoje kapłaństwo. Ewangelie są cztery. Tak jak cztery struny w kontrabasie, skrzypcach, wiolonczeli. Ale, żeby te cztery struny było słychać, żeby te cztery Ewangelie było słychać, potrzebne jest pudło rezonansowe. I to jest nasza rola – wyjaśniał.

Niektórych księży Pan Bóg robi wielkich, wysokich, bo potrzebny Mu kontrabas i rozpina cztery struny. Inni są mali, filigranowi, jak skrzypeczki. Byle ta orkiestra kapłanów głoszących cztery Ewangelie Chrystusa, do końca świata i jeden dzień dłużej – grała. Proszę Was, abyście się modlili w tej intencji – mówił ks. Pawlukiewicz.

CZYTAJ>>> Piękna nieznana homilia ks. Pawlukiewicza. Wygłosił ją na ślubie muzyków [wideo]

Reklama

dalszy ciąg tekstu pod filmem

Ks. Pawlukiewicz o swoim powołaniu: Zaufało nam kilku mądrych księży

W rozmowie z Renatą Czerwicką w książce „Z braku rodzi się lepsze” przyznał, że kapłaństwo było w jakiś sposób z nim od dziecka. Trafiłem do kapłaństwa między innymi dzięki temu, że paru mądrych księży zaufało nam, młodym – przyznał.

Reklama

Wspominał, że kiedy w dzieciństwie był chory i nie mógł pójść do kościoła… odprawiał ją sobie w pokoju. Tak, bawiłem się. No, chyba tylko kielicha nie miałem wtedy. Robiłem to tak bez rytuału, a potem mamie mówiłem, że właśnie odprawiłem mszę świętą. Wiedziałem, że to nie jest naprawdę, że to tylko zabawa. To nie miało nic wspólnego z prawdziwą religijnością, zwykła chęć popisania się przed mamą – mówił ks. Pawlukiewicz.

Moi seminaryjni koledzy pochodzili zwykle z bardzo tradycyjnych rodzin: mama, tata, wspólna modlitwa różańcowa. Mnie takiej pobożności wyniesionej z domu cały czas brakowało… I choć mówię świetnie – tak twierdzą ludzie, bo dogmat o Matce Bożej porównam z jazdą czterech pancernych, a Hansa Klossa zestawię z Duchem Świętym… – to tej pobożności zawsze mi brakowało.

deon.pl, zś/Stacja7

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę