Fot. diecezja.bielsko.pl

Ks. Jan Marszałek – stanowczy i troskliwy proboszcz z Łodygowic kandydatem na ołtarze

Stanowczy, stojący na straży zasad moralnych, jednocześnie zatroskany o dobro i rozwój duchowy parafian. Doświadczony czasem wojny, charyzmatyczny proboszcz z Łodygowic, nowy Sługa Boży Kościoła. Kim był i czym odznaczył się nowy kandydat na ołtarze?

Reklama

Jan Marszałek urodził się 8 czerwca 1907 roku w Krzeczowie w ubogiej rodzinie rolników. Uczył się w gimnazjum w Myślenicach, a następnie w Krakowie. Po zdaniu matury w 1927 roku, trochę ku niezadowoleniu rodziny, Jan Marszałek zdecydował o wyborze kapłańskiej drogi i poprosił o przyjęcie do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Krakowie.

Jako pilny student Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz jako gorliwy kleryk przechodził bez problemu wszystkie etapy formacji. Święcenia kapłańskie przyjął 26 marca 1932 roku w Wielką Sobotę, w kolegiacie św. Anny w Krakowie.

Stanowczość, która budzi sympatię

Jako wikariusz i administrator pracował w parafiach w Poroninie, Spytkowicach koło Zatora, Skawinie, Andrychowie, Bachowicach. Proboszczowie zauważali i cenili u niego wielką pobożność, która niezwykle budowała wiernych i umacniała ich w trudnościach. Ks. Jan był człowiekiem stanowczym, o nieugiętym charakterze – to właśnie tą konsekwentną postawą zyskiwał sobie autorytet i sympatię u wiernych i u duchownych. Wszyscy zauważali także jego skromność. Nie szukał nigdy ludzkiego uznania.

Reklama
Reklama

Ks. Jan cieszył się także wielkim zaufaniem kard. Karola Wojtyły i potem kard. Franciszka Macharskiego, którzy posyłali pod jego opiekę diakonów na praktykę duszpasterską oraz neoprezbiterów na początek posługi kapłańskiej.

Nie było tam błyskotliwości, chęci imponowania, ale prostota w życiu i w zachowaniu, nieustanne pogłębianie wiedzy teologicznej i zatroskanie o wszystkich parafian. Pokorne sprawowanie liturgii, troska o służbę liturgiczną oraz solidna katecheza spowodowały, że ponad trzydziestu młodych ludzi doprowadził jako prymicjantów do ołtarza. Do zakonów wstąpiło też około 10 dziewcząt – mówi ks. Stanisław Mieszczak SCJ, postulator w procesie beatyfikacyjnym proboszcza z Łodygowic.

Przeczytaj również

Troska o odnowę wspólnoty doświadczonej wojną

Trudny czas wojny odcisnął rysę na duchowości ks. Jana. W 1939 roku będąc wtedy w parafii w Andrychowie znalazł się w grupie przeznaczonej na rozstrzelanie. Bardzo dotknęły go tragiczne wieści z rodzinnej wioski w 1943, kiedy to w czasie pacyfikacji hitlerowcy zamordowali dziewiętnaście osób, w tym także i kapłanów oraz jego krewnych.

Reklama
Reklama

Z pewnością na uformowanie jego wspaniałej sylwetki duchowej wpłynęły także trudne doświadczenia, jak groza września 1939 roku, przeżyta w parafii Andrychów, gdy znalazł się w grupie przeznaczonej na rozstrzelanie, a także pacyfikacja w jego rodzinnej wiosce w 1943 roku i utrata kilku krewnych. Umiał to wszystko znosić pogodnie, co było niewątpliwym znakiem jego zażyłości z Chrystusem – zaznacza postulator.

W tym trudnym okresie lat wojny oraz czasu powojennego troszczył się o umocnienie zagrożonej wiary i nadziei powierzonej sobie wspólnoty. Rozwijał nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego oraz do Matki Najświętszej, gdyż twierdził, że to jest dla człowieka najmocniejszy fundament człowieczeństwa i wiary.

Bardzo troskliwie dbał o odnowę moralną parafian, noszących na sobie skutki wojny i zawirowań powojennych. Przeprowadził spokojnie wspólnotę parafialną przez czas Soboru i pierwszych zmian związanych z reformą w Kościele oraz pomógł wiernym przeżyć dogłębnie Millennium chrztu Polski – zwraca uwagę ks. Mieszczak.

Reklama

Kapłan „niebezpieczny” dla ustroju komunistycznego

W 1951 roku został administratorem parafii pw. śś Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach. Tam szczególnie troszczył się o trzeźwość w rodzinach i w społeczeństwie podejmując nieugiętą postawę moralną. To nie spodobało się ówczesnym władzom komunistycznym i dlatego 12 marca 1953 roku ks. Marszałek został usunięty z Łodygowic. Jako człowiek „niebezpieczny” dla ustroju nie mógł spełniać jakichkolwiek funkcji duszpasterskich.

Jako wygnaniec zamieszkał najpierw w swym rodzinnym domu w Krzeczowie, a następnie w Skrzypnem, nieopodal Nowego Targu. Tam często był kontrolowany przez UB, czy aby nie podejmuje pracy duszpasterskiej. Ludność miejscowa chroniła go jednak, gdyż szybko zyskał sobie sympatię miejscowych. Jak wspominał sam ks. Prałat, tamtejszy sołtys bronił go przy kontrolach, przedstawiając go z lekceważeniem jako „nieuka”, jako księdza nie potrafiącego ani uczyć, ani mówić kazań i nie mogącego podjąć jakiejś odpowiedzialnej pracy. Urzędnicy uspokojeni taką relacją pozostawiali księdzu Marszałkowi wielką swobodę działań duszpasterskich, czyli nauczania katechezy, głoszenia kazań, spowiadania itp. Bardzo wiele zdziałał w Skrzypnem podczas swego krótkiego, bo zaledwie kilku miesięcznego pobytu – zapraszano go później wiele razy do tej parafii, a pamięć o ks. Marszałku jest do dzisiaj żywa pośród starszych mieszkańców Skrzypnego.

Świadectwo, które pociąga do świętości

W końcu jednak władze wyraziły zgodę, aby ks. Marszałek został administratorem parafii Biały Kościół koło Krakowa. W 1957 roku powrócił do Łodygowic, a 1966 roku został miejscowym proboszczem. Był dobrym kapłanem i gospodarzem pod każdym względem. Na pierwszym miejscu stawiał troskę o rozwój wiary parafian. Dbał o trzeźwość w rodzinach, starał się pomagać ludziom uzależnionym, być blisko tych ludzi i ich rodzin.

Kościół zawsze był pełny dorosłych, dzieci i młodzieży na nabożeństwach. Bardzo troskliwie przygotowywany był odpust parafialny, którego sens tłumaczył wiernym w odpowiednich kazaniach. Odwiedzanie chorych, z początku tylko w przypadkach koniecznych, z czasem łatwo przerodziło się w comiesięczne odwiedziny. Wszystko to wynikało z jego głębokiej wiary i jasnego widzenia zasad moralnych. Jak pamiętają wierni, przyciągał do kościoła nie uporczywym nawoływaniem, ale tworząc wyjątkowy klimat pobożności w kościele i na plebanii.

Z proboszczowskich obowiązków został zwolniony dopiero w 1984 roku. Z powodu choroby otrzymał zezwolenie na odprawianie Mszy św. we własnym pokoju na plebanii. Tam także zmarł 16 maja 1989 roku.

U progu procesu beatyfikacyjnego

Pod koniec 2018 roku bp Roman Pindel, zapowiadając rozpoczęcie przygotowań do procesu beatyfikacyjnego ks. Marszałka, zauważył, że liczni duchowni pochodzący z podżywieckiej wioski, rzesza księży wikariuszy, kilku biskupów i bardzo wielu wiernych zamierzają złożyć świadectwa o gorliwym i świętym życiu kapłana. Wyraził jednocześnie nadzieję, że kolejne etapy procesu doprowadzą do wyniesienia na ołtarze pierwszego błogosławionego za staraniem liczącej prawie 30 lat diecezji bielsko-żywieckiej.

Do bielskiej kurii dotarł 19 stycznia 2022 r. dokument, w którym watykańska Kongregacja ds. Kanonizacyjnych wydała zgodę na rozpoczęcie procesu zmierzającego do wyniesienia charyzmatycznego kapłana na ołtarze. Jak poinformował postulator w procesie beatyfikacyjnym proboszcza z Łodygowic ks. Stanisław Mieszczak SCJ, list z Watykanu podpisał kardynał Marcello Semeraro, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. „Datowany jest na 21 grudnia 2021 roku i zawiera jeszcze jedną ważną informację. Oficjalnie używa się już tytułu ‘Sługa Boży’ w stosunku do ks. Jana Marszałka. Dziękujmy Panu Bogu za tak szybką reakcję Stolicy Apostolskiej na prośbę ks. Biskupa Romana, przedstawioną w październiku ubiegłego roku” – wezwał postulator.

KAI,janmarszalek.pl,zś/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę