fot. fot. Salveyv/Youtube.com

Cezary Pazura: wierzący się nie lęka

Cezary Pazura do 27 roku życia był ministrantem. Kiedy rozpoczął karierę aktorską, zyskał popularność i sympatię widzów, jego drogi prowadziły w stronę odległą od Kościoła. Po dziesięciu latach powrócił do wspólnoty - jak mówi - "bogatszy o zrozumienie, jak niebezpieczny jest dla człowieka deficyt duchowości". Dziś aktor obchodzi 60. urodziny.

Reklama

Aktor niejednokrotnie w wypowiedziach zwraca uwagę, że warto czynić dobro, ponieważ zwraca się ono z ogromną nawiązką. Jeżeli czynisz zło, to zaciągasz u tego zła kredyt, a ten, jak wiadomo, trzeba oddać z odsetkami. Jeżeli natomiast czynisz dobro, to ono, przez to, że jest dobre, zaciąga kredyt u ciebie. I musi ci oddać… z odsetkami – mówił podczas spotkania w Białymstoku. Pazura wierzy, że każdy człowiek ma w sobie pokłady dobra.

„Wierzący się nie lęka”

Dziś, po różnych perypetiach życiowych, aktor zwraca uwagę, jak ważne miejsce w jego życiu zajmuje wiara. Dzięki niej, ma w sobie odwagę do przezwyciężania przeciwności. O to właśnie chodzi szatanowi – żebyśmy się bali. Czegokolwiek: że przestaną nas lubić na fejsie, że nie zaproszą nas na kolejny bankiet, że znikniemy z pola widzenia – mówił. Niegdyś aktor został zapytany przez o. Roberta Konika, o to, jaka jest różnica między osobą wierzącą a niewierzącą, Cezary odpowiedział: wierzący się nie lęka.

Ludzie bardzo często boją się tak wielu spraw, boją się podjąć ważnych decyzji w swoim życiu. A gdyby tak powalczyć ze swoim lękiem i zaufać Bogu? Boże jedyny, gdybyśmy wszyscy się nie bali albo bali się mniej i bardziej się nawzajem kochali, świat byłby piękny – mówił Pazura.

Reklama
Reklama

„Niebezpieczny dla człowieka jest deficyt duchowości”

Cezary Pazura w autobiograficznej książce pt. „Byłbym zapomniał” zwracał uwagę, że szatan robi wszystko, by nas do siebie przyciągnąć. W jednej chwili można tak wiele od niego dostać, jednak to tylko pozorne szczęście, a przede wszystkim chwilowe. Łatwo jest dać się ponieść obiecankom złego. Do dwudziestego siódmego roku życia byłem ministrantem, a potem w jednej chwili to wszystko nagle olałem, zaczęły szwankować moje więzi z rodzicami i jedynym bratem, a ja sam stałem się jakimś lichym impregnatem, który nie był, ale miał – pisał Pazura.

Po dziesięciu latach przyszło nawrócenie. Długo, ale powróciłem do wspólnoty bogatszy o zrozumienie, jak niebezpieczny jest dla człowieka deficyt duchowości – pisał. Dostałem szansę na powrót do nauk Jezusa, który jako jedyny ma na przedzie wielki altruizm, a my odwrotnie – z przodu mamy egoizm, a po altruizm sięgamy tylko w razie potrzeby. Najczęściej własnej! I to o ile nam się chce – dodał aktor.

„Różaniec jest moją tarczą”

Cezary Pazura wziął udział w akcji Różaniec do granic. Miłość nie ma granic. I o Miłość zawsze się modlę na moim ukochanym, drewnianym różańcu. Różaniec nie ma początku ani końca; może być trójkątem, kołem. Mówią, że miłość to jest broń. Choć w słowie broń zawiera się to, że się bronisz, ale tak naprawdę broń człowiekowi służy do atakowania drugiego człowieka. Dlatego wolę mówić, że różaniec jest moją tarczą, dzięki której spotykam się z Matką Bożą, dzięki któremu mam porozumienie z całym światem – mówił o różańcu Pazura.

Reklama
Reklama

Aleteia.pl, kw/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę