video-jav.net

Kanaan zwycięzcą festiwalu Debiuty 2013

Zespół Kuba Kanaan z Trójmiasta został niekwestionowanym zwycięzcą tegorocznego festiwalu Debiuty 2013 im. Moniki Brzozy w Warszawie. Muzycy podbili serca jurorów i słuchaczy, zdobywając nagrodę główną oraz najwięcej głosów od publiczności zasiadającej na sali.

Polub nas na Facebooku!

Kanaan zwycięzcą festiwalu Debiuty 2013

Po niedzielnym koncercie, który odbył się w Dobrym Miejscu w Warszawie można o nich powiedzieć: „Kanaan to zdobywcy serc”. Serc nie tylko publiczności, ale także jury. – Najważniejsze dla nas jest to, że obie nagrody są potwierdzeniem, że nasza muzyka jest uniwersalna, może się podobać każdemu i porusza ludzi – mówi Kuba Kornacki, lider zespołu Kanaan i pomysłodawca projektu.

Zespół, w którego składzie grają tak znakomici muzycy, jak m.in. Cezary Paciorek, Grzegorz Nadolny, czy Maciej Afanasjew, na scenie zaprezentował pięć utworów z debiutanckiej, przygotowywanej właśnie płyty: „Tato”, „Song Daniela”, „Diana”, „Kantyk Mojżesza” i „Litania dziękczynna”. Płyta „Tato” ukaże się jeszcze w 2013 roku.

– Teraz przed nami ostatnia prosta przed wydaniem longplaya – uśmiecha się Kuba Kornacki i dodaje – No i musimy się ćwiczyć w tym, żeby dobrze przeżyć radość z wygranej. Pokora to najważniejszy sprawdzian dla artysty, zwłaszcza tego, który chce służyć Bogu. Bo jeśli zacznie Go na scenie zasłaniać, to będzie jego koniec.

W jury konkursowym zasiedli: Marcin Jakimowicz (dziennikarz „Gościa Niedzielnego”), Szymon Chalimoniuk (muzyk, wydawca płyt) oraz Katarzyna Goszcz (wokalistka, logopeda, nauczycielka emisji głosu).

Podczas tegorocznego koncertu Debiuty 2013 do konkursu stanęli: Kuba Kornacki z zespołem Kanaan, raper Hiob oraz zespół Twoje Niebo. W poprzednich edycjach laureatami festiwalu były takie zespoły, jak Love Story oraz Strona B.

Kanaan zwycięzcą festiwalu Debiuty 2013

Kanaan

Skład zespołu: Kuba Kornacki (śpiew, muzyka, słowa), Maciej Afanasjew (skrzypce, aranżacje, kierownictwo muzyczne), Cezary Paciorek (akordeon, instrumenty klawiszowe), Grzegorz Nadolny (kontrabas, gitary basowe), Waldemar Franczyk (instrumenty perkusyjne), Szymon Damięcki (gitary akustyczne, elektroakustyczne i solowe), Małgorzata Kornacka (śpiew), Paulina Grochu-Grochowska (śpiew).

Więcej informacji:

Agnieszka Kminikowska

tel.: 662 051 858

email: [email protected]

Strona zespołu

Czy warto przyznać się do wiary na blogu?

Prowadzę bloga od dziesięciu lat. Piszę o tym, co aktualnie dzieje się w moim życiu: najpierw pisałam o pracy i narzeczonym, później o przygotowaniach do ślubu, o mężu, o ciążach i dzieciach, o książkach i filmach. Czytelników mam bardzo przyjaznych, rzadko trafiają się hejterzy, ale są takie wpisy, które wywołują burze. Najczęściej są to wpisy o wierze.

Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Blogowy światek słynie z afer na tle „bo ona napisała”. Wystarczy jasno zamanifestować swoje stanowisko w jakiejś sprawie (stuprocentową gwarancję krwawej jatki daje temat publicznego karmienia piersią) – od razu następuje pełna mobilizacja osób myślących inaczej niż autorka, które natychmiast muszą dać wyraz swoim poglądom.

 

Na szczęście, zawsze mobilizują się też wierni czytelnicy, którzy dają odpór hordom najeźdźców, co pozwala autorce utrzymać względną równowagę psychiczną. Trzeba tu nadmienić o przekleństwie znalezienia się na pierwszej stronie Onetu – zmasowany atak hejterów, zwanych dawniej trollami, potrafi przyprawić o ból głowy, bo na podstawie jednego wpisu przygodni czytelnicy wysnuwają daleko idące wnioski na temat pochodzenia i prowadzenia się blogerki.

 

Bywa, że ciężko się do tego zdystansować.

 

Mój blog nie jest kontrowersyjny, zapisuję w nim głównie pozytywne rzeczy, opisuję sytuacje, które chciałabym wspominać po latach. Czasem mi się uleje, jak to matce na pełny etat, ale wtedy spotykam się z dużym zrozumieniem czytelniczek.

Czy warto przyznać się do wiary na blogu?

Najwięcej kontrowersji na moim blogu wzbudzają notki, w których piszę o wierze.

Gładko przechodzą te, w których umieszczam anegdotki o dzieciach w kościele – to luz, to się fajnie czyta.

Jednak, gdy tylko sięgnę głębiej, od razu pojawia się ktoś, kto rzuca się na mnie jak sęp i sypie argumentami za tym, że mój Bóg jest żądnym krwi mordercą, że wiara mnie ogranicza, itd., itp.

Ostatnio tak było w grudniu, gdy zapisałam moje przemyślenia wywołane postaciami świętych Perpetui i Felicyty, które żyły w okresie prześladowań chrześcijan, miały maleńkie dzieci, a zdecydowały się umrzeć za wiarę.

Zwykle hejterów ignoruję, ale tym razem podjęłam dyskusję, wyjaśniłam co miałam wyjaśnić, zignorowałam kolejne zaczepki i zakończyłam sprawę.

Niemniej mam poczucie, że na blogu bezpieczniej przyznać się do wielu innych rzeczy niż do bycia katolikiem, który świadomie przeżywa swoją wiarę. Ale zamierzam dalej o tym pisać.

Nie słyszałam, żeby blog.pl miał ustaloną linię programową.

Dorota Smoleń

Dorota Smoleń

Dziennikarka, redaktorka, blogerka, żona, matka trzech chłopców. Autorka książek „Mamo dasz radę!”, „Sześciolatki w szkole” i "Jaś Pierwszoklasista i Połykacz Liter", koordynatorka akcji charytatywnej „Macierzyństwo bez lukru”.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >