video-jav.net

Tymczasem 40 lat temu: 8 czerwca 1979 r.

Dokładnie 40 lat temu, w piątek 8 czerwca 1979 r. Jan Paweł II rozpoczął dzień od wyjazdu w góry. Był w Nowym Targu, był nad Tatrami, był na Wawelu, ale nade wszystko był wieczorem z młodzieżą zgromadzoną przy kościele na Skałce. To spontaniczne, pełne żartów spotkanie od razu przeszło do historii.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 8 czerwca 1979 r.
Dokładnie 40 lat temu, w piątek 8 czerwca 1979 r. Jan Paweł II rozpoczął dzień od wyjazdu w góry. Był w Nowym Targu, był nad Tatrami, był na Wawelu, ale nade wszystko był wieczorem z młodzieżą zgromadzoną przy kościele na Skałce. To spontaniczne, pełne żartów spotkanie od razu przeszło do historii.

Piątek 8 czerwca to kolejny dzień upalnej pogody nad Polską.

Już od rana na płycie lotniska w Nowym Targu gromadziły się tłumy wiernych. Władze podawały liczbę 220‒240 tys., z kolei uczestnicy mówili nawet o milionie. Wszyscy czekali na śmigłowiec wiozący “ich” Ojca Świętego z Krakowa. Jan Paweł II przybył tam przed południem i po kilkunastu minutach przygotowania rozpoczął uroczystą Mszę św. dla Podhalan. 

W przemówieniu papież nawiązuje m.in. do problemu polskich emigrantów, którzy opuścili Podhale i za chlebem i pracą pojechali aż za Ocean.

Dzisiaj pragnę im wszystkim, po całym świecie – a zwłaszcza w Ameryce: tam ich najwięcej – gdziekolwiek są, powiedzieć “Szczęść Boże”. Niech nie zapominają Ojczyzny, rodziny, Kościoła, modlitwy – wszystkiego, co stąd wynieśli. Bo chociaż musieli emigrować z braku dóbr materialnych, to przecież wynieśli stąd wielkie bogactwo i dziedzictwo duchowe. Niech pilnują, aby stawszy się materialnie bogatymi, duchowo nie zubożeli. Aby stawszy się Amerykanami, nie przestali być góralami. Ani oni, ani ich dzieci, ani wnuki.

Dalej mówi dużo o etosie pracy, potrzebie budowania silnych, opartych na sakramencie małżeństwa rodzin, ale też o potrzebie odpoczynku, nawiązując do licznej grupy młodych przyjeżdżającej co roku w góry, aby znaleźć wytchnienie od pracy.

 

Wszystkich powierza Matce Bożej Ludźmierskiej, której figurę górale przynieśli w procesji na tę Mszę św. 

Msza trwa długo, nie brakuje entuzjastycznej atmosfery. Zaraz potem papież znów wsiada do helikoptera, ale zanim obierze kierunek na Kraków, pilot zgadza się polecieć nad ukochane dla Jana Pawła Tatry. Wczesnym popołudniem wraca do Krakowa. 

Już o 17 stawia się w bazylice na Wawelu, aby przewodniczyć uroczystościom zamknięcia obrad Synodu archidiecezji krakowskiej. Odprawia tam także kolejną Mszę św. i tu ciekawostka: papież używa w niej po raz pierwszy w historii formularza o bł. Jadwidze Królowej, którą ogłosił błogosławioną zaledwie kilka dni wcześnie, 31 maja w Rzymie. Był to nietypowy sposób beatyfikacji, bo nie odbywał się, jak to zwykle bywa, w miejscu, z którego pochodziła kandydatka na ołtarze. Beatyfikacja odbyła się na wcześniej złożony w Watykanie wniosek o zatwierdzenie kultu Królowej Jadwigi i stało się to poprzez wymienienie jej w kanonie rzymskim podczas Mszy beatyfikacyjnej. Nigdy więcej papież takiej formy nie powtarza. Tego dnia jednak, 8 czerwca 1979 r. po raz pierwszy jest sprawowana Msza o bł. Jadwidze. Jan Paweł II kanonizuje ją również w Krakowie dopiero w roku 1997.

To jednak nie koniec niezwykłych wydarzeń tego dnia. Po uroczystościach na Wawelu papież jedzie do kościoła św. Michała Archanioła na Skałce, gdzie już czeka na niego tłumnie wypełniające świątynię środowisko ludzi nauki, kultury i sztuki, zaś pod kościołem jeszcze tłumniej zgromadzona młodzież. Papieża wita prof. Tadeusz Ulewicz z wydziału polonistyki na UJ, przyjaciel z czasów studiów Karola Wojtyły. Wspomina wspólną przeszłość wielkiego Polaka. Mówi:

– I nigdy w tamtych latach po koleżeńsku nie mogliśmy przecież przypuszczać, że w twojej zamyślonej, a skupionej sylwetce przesuwała się zarazem starą ulicą Gołębią i poprzez zakłady Solvayu, lecz przede wszystkim przez seminarium duchowne i pałac biskupi na Franciszkańskiej – zaskakująca, nowa, a nadzwyczajna karta historyczna, o której trudno nam w tej chwili wyrokować.  

Papież dziękuje serdecznie za powitanie, a kiedy chór paulinów wykonał potężne “Alleluja”, przemawia do zebranych.

Boję się, czy potrafię dać wyraz wszystkiemu, czemu powinien bym dać wyraz, czemu pragnąłbym dać wyraz w tym momencie, w momencie tego spotkania na Skałce

– zaczyna. Jego przemówienie jest bardziej przyjacielską gawędą niż oficjalnym wystąpieniem. Jest wielokrotnie przerywane oklaskami, a po zakończeniu długo oklaskiwane. Stąd papież przechodzi przez budynek klasztorny do ogrodu, gdzie właśnie od długiego czasu czeka na niego młodzież. 

Gdy tylko pojawia się oczekiwany gość zapanowuje wrzawa. Z wielu stron zaczynają “płynąć” ku podium papieskiemu niezliczone bukiety kwiatów, podawane sobie wzajemnie do przodu. Wkrótce papież stoi już w kolorowym kwiatowym morzu. Orkiestra z Zielonek oraz chór próbują grać i śpiewać przygotowane wcześniej powitalne utwory, ale wrzawa i radość jest tak wielka, że i tak młodzi wszystko przekrzykują. W pewnym momencie zawiązuje się taki dialog:

– Czy ja was mogę o coś się spytać?

(oklaski, okrzyki)

– Czy ja was mogę o coś się spytać?

(oklaski powoli cichną…)

– Czy ja was o coś mogę spytać?

( TAAAK!)

– To ja się was o coś spytam!

(taaaak!)

– Powiedzcie mi, jak…, powiedzcie mi, jak ten papież ma żyć, jak wy tak na niego krzyczycie?

(radość, śmiech, wrzawa. Gdy cichną papież znów pyta:)

Czy ja wam mogę coś powiedzieć? 

(TAAAK!)

– To ja wam coś powiem. Ja was bardzo lubię.

Przemówienie zaczyna od stwierdzenia, że odchodzi od wcześniej przygotowanego tekstu i będzie mówi całkowicie z głowy..

Poza tym jeszcze jako tako po polsku potrafię mówić, nie tylko czytać

O czym mówi? Wspomina swoje duszpasterzowanie akademickie, chwali rosnące w liczbę duszpasterstwa studentów w Krakowie. To przemówienie trzeba przeczytać w całości>>

Spotkanie się przeciąga do późnych godzin. Tego, co się tam działo nie sposób opowiedzieć, trzeba posłuchać. Na szczęście zachowało się kilka nagrań, oto fragment jednego z nich:

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Tymczasem 40 lat temu: 7 czerwca 1979 r.

40 lat temu był czwartek, szósty dzień pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Dzień dla niego bardzo osobisty, bo nie dość, że był już w Krakowie, to jeszcze mógł odwiedzić rodzinne Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską i Oświęcim.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 7 czerwca 1979 r.
40 lat temu był czwartek, szósty dzień pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Dzień dla niego bardzo osobisty, bo nie dość, że był już w Krakowie, to jeszcze mógł odwiedzić rodzinne Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską i Oświęcim.

Rankiem Ojciec Święty wyjeżdża z Franciszkańskiej i w drodze do Oświęcimia zatrzymuje się w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam o 10 rano wygłasza przemówienie do zebranych.

Nie wiem po prostu, jak dziękować Bożej Opatrzności za to, że dane mi jest jeszcze raz nawiedzić to miejsce. Kalwaria Zebrzydowska: sanktuarium Matki Bożej – i dróżki. Nawiedzałem je wiele razy, począwszy od lat moich chłopięcych i młodzieńczych. Nawiedzałem je jako kapłan. Szczególnie często nawiedzałem sanktuarium kalwaryjskie jako arcybiskup krakowski i kardynał. Przybywaliśmy tu wiele razy z kapłanami, koncelebrując przed Matką Bożą… czasem pełne prezbiterium Kościoła krakowskiego, zwłaszcza w momentach ważnych. Ostatnie takie spotkanie było zapowiedziane na jesień ubiegłego roku, ale na nie już nie wróciłem z Rzymu…

 

 

W południe jest już w Wadowicach – po raz pierwszy jako papież wchodzi do własnego parafialnego kościoła, całuje chrzcielnicę, przy której został ochrzczony, modli się przed otaczanym szczególną czcią obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Potem odwiedza swój dom rodzinny – mieszkanie na piętrze sąsiadującej z kościołem jednopiętrowej kamienicy pod adresem Rynek 2. Po powrocie na Rynek widzi ogromny tłum mieszkańców, czekających na całą jego wizytę z wielką radością. Mówi:

Z wielkim wzruszeniem przybywam dziś do tego miasta, w którym się urodziłem […] Wiadomo, jak wiele dla rozwoju ludzkiej osobowości i charakteru znaczą pierwsze lata życia, lata dziecięce, a potem młodzieńcze. Te właśnie lata łączą się dla mnie nierozerwalnie z Wadowicami, z tym miastem, które nosiło wówczas dumny herb – »królewskie, wolne miasto Wadowice«… A także i z tą okolicą. Z rzeką Skawą, z pasmami Beskidów. Dlatego tak bardzo pragnąłem przybyć tutaj, aby razem z wami Bogu podziękować za wszelkie dobro, jakiego tutaj doznałem. (…) No, moi kochani, proszę was na koniec o to, żebyście nie przestawali się tutaj modlić za mnie przed tą Matką Boską Nieustającej Pomocy, bo papież – kto jak kto, ale papież! – to nieustającej pomocy szczególnie potrzebuje. W ogóle róbcie wszystko, co się da, ażebyście się tego papieża nie musieli wstydzić przed światem – i koniec…”.

Podczas spotkania publicznie wspomina swojego katechetę, ks. Edwarda Zachera, po czym podchodzi do niego i przytula serdecznie.

 

 

Na obiad idzie do wadowickiego proboszcza. Panuje niezwykle rodzinna atmosfera.

Prosto z Wadowic jedzie do Oświęcimia. Towarzyszą mu biskupi z zagranicy. Odwiedza celę św. Maksymiliana Kolbego.

 

Tutaj też sprawuje Mszę św. – drugą i ostatnią w trakcie całej pielgrzymki, którą transmituje państwowa Telewizja. Mszę odprawia z kapłanami – byłymi więźniami hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Papież mówi: – Przybywam, ażeby razem z wami, bez względu na to, jaka jest wasza wiara, jeszcze raz popatrzeć w oczy sprawie człowieka.

Na wieczór wraca do Krakowa, do domu arcybiskupów przy Franciszkańskiej 3 i – podobnie jak poprzedniego dnia, daje się zgromadzonej na dole młodzieży wywołać do okna.

 


Zapraszamy do naszego cyklu“Tymczasem 40 lat temu…” przypominającego, co dokładnie działo się w kolejne dni pierwszej pielgrzymki Papieża-Polaka do Ojczyzny. Codziennie do 10 czerwca rano będziemy  przypominać wydarzenia i atmosferę danego dnia sprzed 40 lat. Ciekawostkami historycznymi dzieli się  dla Czytelników Stacji7 dr hab. Paweł Skibiński – historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

 

 

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >
Share via