Profesura z miłości

Prawo do życia nie jest poglądem. Prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka. Zaraz po tym podstawowym prawie, jest prawo do GODNEGO życia. Jeśli zaś chcemy być cywilizowanym społeczeństwem, które rozwinęło się do pełni człowieczeństwa, powinniśmy włożyć ogromny wysiłek w pomoc każdej osobie. By każdy mógł żyć godnie. 

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kiedy podczas ostatnich protestów na ulicach po wyroku TK napisałam kolejny tekst o tym, że “wygrało życie”, dostałam wiele komentarzy i wiadomości. Obok życzeń, żebym miała chore dzieci, pojawiły się także komentarze, że “jeśli jestem taka mądra, mogę sama adoptować niepełnosprawne dziecko”…

Odpowiedź na te komentarze nie ma sensu, ale jest WIELKI SENS porozmawiania o tej pomocy właśnie. 

Prawo do życia nie jest poglądem. Prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka. Zaraz po tym podstawowym prawie, jest prawo do GODNEGO życia. Jeśli zaś chcemy być cywilizowanym społeczeństwem, które rozwinęło się do pełni człowieczeństwa, powinniśmy włożyć ogromny wysiłek w pomoc każdej osobie. By każdy mógł żyć godnie.

 

Każdy człowiek zasługuje na życie

Nie do naszej oceny należy to, czy ktoś jest lepszym czy gorszym człowiekiem. Tym bardziej nikt nie ma prawa określać drugiego człowieka, że jest “karykaturą”. Kto dał nam prawo oceny, czy ktoś jest bardziej lub mniej potrzebny w społeczeństwie? A może właśnie to my sami jesteśmy “karykaturami ludzi”, skoro nie potrafi do nas dotrzeć, że każdy człowiek, tak jak my, zasługuje na godne życie.

Nie do naszej oceny należy to, czy ktoś jest lepszym czy gorszym człowiekiem.

Dlaczego, skoro to wydaje się takie oczywiste, toczy się wokół tego dyskusja? Jak to się stało, że w XXI wieku, w środku Europy, w Polsce – kraju, którego właściwie każdy obywatel, z powodu naszej historii, powinien mieć tytuł naukowy z poszanowania życia i godności człowieka – toczy się dyskusja czy każdy na życie zasługuje. Co się stało, że musimy oglądać obrazki z ulic naszej stolicy, kiedy kilku młodych mężczyzn kijami bejsbolowymi rozbija ekspozytor, na którym jest umieszczony plakat z grafiką przedstawiającą nienarodzone dziecko w brzuchu matki otoczone sercem? Dlaczego silni, młodzi mężczyźni, którzy powinni być pierwszymi, którzy staną w obronie najsłabszych, wyrażają na ulicy dla nich pogardę, waląc kijami bejsbolowymi w zdjęcie dziecka?

 

Czas na dobro

Można powiedzieć: źle już było. Teraz czas na dobro. Zamiast wymyślać kolejne hasła i cięte riposty jedni przeciw drugim, lepiej podjąć wysiłek, by razem skupić się na pomocy. Tym najsłabszym. W Polsce są setki fundacji, hospicjów, domów samotnej matki, itd. Nie zabraknie takich miejsc, żeby każdy z nas mógł umieścić tam całą swoją energię, skierowaną na pomoc. Zamieszczamy kolejny raz na Stacji7 mapę takich miejsc.

Zamiast wymyślać kolejne hasła i cięte riposty jedni przeciw drugim, lepiej podjąć wysiłek, by razem skupić się na pomocy.

W Polsce niestety nie zabraknie także jeszcze długo osób, którym nasza bezpośrednia pomoc jest potrzebna. Wystarczy się tylko wokół rozejrzeć i mieć wrażliwość na innych ludzi. Wspaniale w wywiadzie dla Stacji7 opowiada o tym ks. Tomasz Kancelarczyk, który w pewnym momencie po prostu zakasał rękawy i zabrał się do bardzo konkretnej pomocy kobietom w ciąży, które są w trudnej sytuacji życiowej. Tym opuszczonym przez ojca dziecka, opuszczonym przez rodzinę, pozostawionym samym sobie, z sugestią tzw. wyboru i “pozbycia się problemu”. Łatwo, prawda? Bo o wiele łatwiej jest powiedzieć: “walczę, żebyś miała wybór”, niż: “z chęcią pomogę ci, wezmę także na siebie odpowiedzialność za to nowe życie”…

Warto w tej całej dyskusji zastanowić się, czy to właśnie brak ludzkich odczuć, brak pomocy, odwracanie wzroku i wykrzykiwanie haseł, żeby kobiety dokonywały “właściwych wyborów” nie czyni nas “karykaturami ludzi”.

Człowieczeństwo wyróżnia nas w świecie istot żywych tym, że możemy myśleć. Nie bójmy się tego robić, by skierować wszystkie nasze wysiłki we właściwą pomoc tym, którzy nas naprawdę potrzebują, bardziej niż “wyboru”.


ZOBACZ TAKŻE: Co papież Franciszek mówi o aborcji? “Wynajęcie płatnego zabójcy”

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
FELIETONY

Niespodziewany skutek protestu mediów

“Środa bez mediów” przyniosła pouczający efekt. Dokładnie na tydzień przed Środą Popielcową.

Paweł Zuchniewicz
Paweł
Zuchniewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kibice Igi Świątek, którzy nastawili budziki na 6 rano, by śledzić mecz polskiej tenisistki o III rundę Australian Open, zobaczyli jedynie czarną planszę z napisem “Tu miał być twój ulubiony program”. Podobna plansza zastąpiła programy prywatnych stacji informacyjnych. Mało tego. Zaprzestały nadawanie wszystkie kanały grupy TVN i Polsat. W internecie podobnie. Po wejściu na niemal wszystkie największe portale internetowe zamiast bogatej treści rozrywkowej i informacyjnej widoczna była czarna plansza z ostrzeżeniem, co czeka Polaków w przypadku wprowadzenia podatku od reklam. 

Tak było przez cały dzień. To była środa bez mediów, odcięcie od wielu źródeł informacji, do których się przyzwyczailiśmy. Do późnej nocy w telewizorach i na laptopach przeważały czarne ekrany i brak dostępu do programów i treści.

Akcja ta miała dodatkowy efekt. Otrzymaliśmy praktyczne doświadczenie tego, czym jest brak ulubionych treści w radiu, telewizji i internecie. Na masową skalę można było przeżyć to, co czasem (raczej rzadko) zdarza się nam, gdy zapomnimy zabrać z domu naszego smartfona. Znacie to uczucie? Najpierw panika lub złość a potem okazuje się, że to był nawet dobry dzień i nic strasznego się nie wydarzyło.

 

Nie sądzę, by wybór dnia protestu był podyktowany kalendarzem liturgicznym Kościoła, ale tak się złożyło, że dał on pewną wskazówkę na temat wolności i wyboru

Nic strasznego

Środa bez mediów przypadła dokładnie tydzień przed Środą Popielcową, która zaczyna okres Wielkiego Postu. Nie sądzę, by wybór dnia protestu był podyktowany kalendarzem liturgicznym Kościoła, ale tak się złożyło, że dał on pewną wskazówkę na temat wolności i wyboru. Tradycyjnie w Wielkim Poście postanawiamy sobie różne wyrzeczenia (na przykład powstrzymanie się od słodyczy czy innych smacznych rzeczy). W środę, 10 lutego zafundowano nam swoisty post. Przypomniał on nam, że można obyć się bez rzeczy, które pozornie wrosły w naszą codzienność.

Po co podejmujemy post? Jego najgłębszym sensem jest dokładnie to, o co upominali się nadawcy – wolność. Tyle, że nie wolność zewnętrznego działania lecz wewnętrznej motywacji. Wybrać to co wydaje się trudniejsze, zrezygnować z natychmiastowej gratyfikacji, odroczyć przyjemność – nie tylko dla samego hartowania swojego charakteru, ale po to, by nauczyć się… kochać. Dlatego postowi ma towarzyszyć jałmużna (miłość bliźniego) i modlitwa (miłość Boga).

Żyjemy w czasach, gdy o tę wolność coraz trudniej. Nie tylko z powodu ograniczeń sanitarnych związanych z pandemią, lecz przede wszystkim dla tysiąca i jednej propozycji dostarczanych nam za pomocą mediów – szczególnie społecznościowych. Każdemu, kto widział film „Dylemat społeczny” nasuwa się pytanie: „Czy to ja używam mediów, czy też media używają mnie?”. W filmie tym twórcy potęg biznesowych mediów społecznościowych opowiadają o tym jak konstrukcja algorytmów sprawia, że użytkownik tych mediów staje się „produktem” interesującym dla reklamodawcy tym bardziej, im więcej czasu spędza przed ekranem. Media te „sprzedają” liczbę użytkowników pomnożoną przez czas użytkowania reklamodawcom i stąd uzyskują krociowe zyski. Ich twórcy zrobią wiele (a mogą naprawdę wiele), aby przykuć odbiorcę do ekranu i uczynić z niego nie tylko „produkt” lecz jakby niewolnika. Ludzie, którzy wpadną w tę sieć, stają się niezdolni do relacji, do zwrócenia uwagi na potrzeby drugiego człowieka, tak jest… niezdolni także do relacji z Bogiem. Kształtują się idealni egoiści, wychowywani są konsumenci treści o wątpliwej nieraz wartości, uzależnieni od doznań, które muszą być coraz silniejsze.

 

W nadchodzących dniach poprzedzających dostosowane do sytuacji sanitarnej posypanie głów popiołem zastanówmy się nad tym jak poszerzyć przestrzeń swojej wolności poprzez post – może już nie od słodyczy, ale od ekranu.

Cyfrowy zachód słońca

Dlatego w nadchodzących dniach poprzedzających dostosowane do sytuacji sanitarnej posypanie głów popiołem zastanówmy się nad tym jak poszerzyć przestrzeń swojej wolności poprzez post – może już nie od słodyczy, ale od ekranu. Postarajmy się wychwycić takie momenty w ciągu dnia, kiedy stajemy się „produktem” to znaczy bezrefleksyjnie sięgamy po urządzenie z ekranem i zamieńmy te chwile na momenty podjęcia decyzji. Zamiast „scrollować” zadzwonię do bliskiej osoby, porozmawiam z koleżanką czy z kolegą z pracy, zaplanuję spotkanie z kimś bliskim, kogo dawno nie widziałem, napiszę odkładanego maila do przyjaciela, a przede wszystkim poświęcę czas na relację (przy posiłku, grze planszowej czy na spacerze) z moimi najbliższymi – żoną, mężem, dziećmi. Ustalę pewne granice, których nie przekroczę ja ani moi bliscy: będziemy jeść przynajmniej jeden wspólny posiłek dziennie i nikt przy stole nie będzie zerkał w smartfona albo ustalimy godzinę „cyfrowego zachodu słońca” – to czas, gdy odkładamy nasze elektroniczne smycze w bezpieczne miejsce (może nawet pod klucz) i szukamy alternatywnych metod spędzania czasu. Albo (najlepiej) jedno i drugie.

Zatem: “bez wyboru” czy “z wyborem”? Pamiętaj – masz wybór, a decyzja należy do Ciebie.

Paweł Zuchniewicz

Paweł Zuchniewicz

Dziennikarz, pisarz, autor powieści biograficznych o św. Janie Pawle II, Prymasie Wyszyńskim (Ojciec wolnych ludzi) i innych świadkach wiary. Wicedyrektor ds. wychowawczych w szkole “Żagle” Stowarzyszenia STERNIK.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Paweł Zuchniewicz
Paweł
Zuchniewicz
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap