Nasze projekty

Chamstwo i krzyż

Walka z obrazą uczuć religijnych musi się zderzyć z faktem, że nasz Bóg naprawdę jest jakiś inny.

Reklama

To, co zrobiła na facebooku artystyka Ewa Wójciak określając papieża wulgarnym rzeczownikiem to nie manifestacja wolności słowa ani głos w debacie, to czyste chamstwo.

 

To, co zrobił Janusz Palikot na kongresie, na którym pani Wójciak była gościem, zachęcając by „każdego kto jest ch…, mieć odwagę ch… nazywać“ to obrzydliwe zbijanie politycznego kapitału przez człowieka, który zdaje się już nie rozumieć, że rzeczywistość to nie abstrakcyjna konstrukcja w ręku milionera – intelektualisty.

Reklama
Reklama

 

Gdyby rozumiał, wiedziałby (na przykład z  historii XX wieku) jak niebezpieczne skutki może mieć takie podkręcanie w ludziach nienawiści, albo pokrzykiwanie, że nieobniżenie wieku dopuszczalnej prawem aktywności seksualnej do trzynastu lat to „typowa katolicka obłuda”.

 

Reklama
Reklama

Dla niego świat to zabawka, miś któremu dziś można urwać ucho i wstawić zamiast oka i nic się nie stanie, bo ostatecznie zawsze można kupić nowego. Albo milion nowych.

Chamstwo i krzyż

To typowy trybun postnowoczesności, nie odróżniający show od życia, polityka to dla niego ratatouille, więc z równym zapałem będzie dziś mówił o ZUS-ie, jutro o prostytucji na Marsie, pojutrze o marihuanie, a w piątek o eutanazji.

Reklama

 

Nie wyobrażam już sobie, żeby z tym człowiekiem, kiedyś bardzo przeze mnie cenionym za świeżość spojrzenia, można było dziś o czymkolwiek poważnie porozmawiać. Dla niego wybór między „błazen” a „król” nie jest już wyborem narzędzi, ale tożsamości. Ale – pokój z nim.

 

Bowiem to jak na chamstwo pani Wójciak reaguje Palikot interesuje mnie mniej, od tego, jak mam na nie zareagować ja.

 

W Internecie tu i ówdzie nakręcają się teraz akcje protestu oraz sprzeciwu wobec protestu, po raz kolejny można odnieść wrażenie, że nazwiska wciąż są te same, zmieniają się tylko epistoły – za i przeciwko związkom partnerskim, wypowiedziom Wałęsy, prowokacjom Nergala itd. itp.

Chamstwo i krzyż

Ci, do których mi bliżej nie podejmują wysiłku, by zamiast podniecać się okrzykami do walki i rozkręcać wojnę na lajki, wykazać, że pani Wójciak dokonała swoją wypowiedzią aktu bolesnego autoupokorzenia, dowodząc że nie ma po prostu zielonego pojęcia o czym mówi.

 

Usłyszała „setkę” w telewizji i na tym zakończyła research. Zadała cios w pustkę, niech się sama wyłoży. Może zamiast licytować się czy mogła powiedzieć, czy nie mogła, wykazać, jak rzewne mówiła głupoty?

 

Można to zrobić choćby promując wiedzę w sprawie ówczesnej aktywności księdza Bergoglio, którą pracowicie zgromadził na swoim blogu w salonie24.pl jak zawsze rzeczowy o. Krzysztof Mądel.

 

Wtedy okaże się, że ci, którzy panią Wójciak wspierają też sami wystawiają sobie świadectwo, nie weryfikując istoty sprawy, zawsze chętni do podpisania czegoś co z grubsza wali w Kościół, który jak powszechnie wiadomo się panoszy, handluje ziemią, nienawidzi Eltona Johna i dzieci z in vitro, a pozostałym każe zlizywać bitą śmietanę.

Ciekawe, że są wśród nich osoby z tytułami, jak się okazuje nawet profesura nie chroni od pokusy, żeby słysząc odgłos bójki lecieć w środek zamieszania, nie sprawdziwszy najpierw kogo biją i za co.

 

Chamstwo ciężko tolerować. Ale z człowiekiem, który w salonie puścił bąka nie ma chyba co walczyć oddając mu tą samą bronią. Trzeba wykazać mu, dlaczego błądzi, a następnie odwrócić się na pięcie i pozwolić by – jeśli taka jego wola – sam nadal pogrążał się w głupocie i kompromitował.

 

No, to mam rozwiązanie.

 

Tylko jedna rzecz wciąż nie daje mi w tym wszystkim spokoju. My tu bohatersko walczymy o cześć papieża Franciszka, a coś mi podpowiada, że on sam gdyby się o całej tej żałosnej sprawie dowiedział, machnąłby na to ręką, a panią Wójciak zaprosiłby jeszcze być może na kawę (jak panią prezydent Kirchner, która też gadała o nim straszne bzdury).

 

Toute proportion gardee – on naśladuje Jezusa, ja Piotra. Ja obcinam ucho, On to ucho przyszywa.

Chamstwo i krzyż

Walka z tzw. obrazą uczuć religijnych tak rozbudowana w islamie, w chrześcijaństwie musi się zderzyć z faktem, że nasz Bóg naprawdę jest jakiś inny.

 

Daje się poniżyć i obrażać do absolutnie niewyobrażalnego stopnia (co widzimy w każdym opisie Męki Pańskiej), a po fakcie w ogóle nie interesuje się szukaniem satysfakcji u oprawców.

 

Skoro Założyciel naszej religii tak robi, to nasze poświęcanie choćby pięciu minut swojej czci i swoim obrażonym religijnym uczuciom, nie jest małostkowe?

 

Pytam, nie przesądzam, zachęcam do rozmowy…

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę