Nasze projekty
Fot. The Courtauld Institute of Art, Somerset House, Strand, London/Wikipedia

Pro-choice czy pro-life? Jaki jest Bóg?

Bóg jest wielkim fanem życia, a jako taki, nie może być nikim innym jak jego obrońcą. Poprzez swój przykład Bóg uczy nas miłości do życia i wzywa do odpowiedzialności za nie, abyśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, stawali się, jak On - miłośnikami życia.

Reklama

Bóg, który jest pro-choice!

Można by powiedzieć, że Bóg jest pro-choice. Dał nam wolną wolę, która oznacza możliwość dokonywania wyboru. Na czym ten wybór polega mówi bardzo dobitnie Księga Powtórzonego Prawa: „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie (…). Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego” (Pwt 30, 15-20).

Bóg, dając nam wolną wolę, równocześnie mówi nam, co powinniśmy wybrać (trudno inaczej rozumieć słowa „Ja dziś nakazuję ci…!”). Pozornie może się to wydawać pewną sprzecznością, ale nią wcale nie jest! Darem danym nam od Boga jest wolna wola, ale już pierwsi ludzie w ogrodzie Eden otrzymali zakaz spożywania owocu z drzewa Poznania Dobra i Zła (tu trzeba dodać, że tak naprawdę pod tym symbolem kryło się prawo do DECYDOWANIA o tym, co jest dobrem a co złem). Człowiek ma zatem wolną wolę, ale nie ma prawa samowolnie ustalać, co jest dobre, a co jest złe. W Księdze Izajasza czytamy: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz 5, 20)

Mamy wolną wolę, ale otrzymaliśmy też Boże przykazania, które wyraźnie określają, czego nam nie wolno. Ten paradoks dobrze uchwycił papież Jan Paweł II podczas homilii wygłoszonej na Błoniach w 1979 roku: „Czy można powiedzieć „nie”? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno?”.

Reklama
Reklama

A zatem Bóg jest pro-choice, ale należy to właściwie rozumieć. Posiadanie wolnej woli nie oznacza, że wszystko wolno, ale, że ponosi się pełną odpowiedzialność za swoje wybory.

Bóg jest pro-choice, ale należy to właściwie rozumieć. Posiadanie wolnej woli nie oznacza, że wszystko wolno, ale, że ponosi się pełną odpowiedzialność za swoje wybory.

Bóg, który nie jest pro-life?

Oczywiście Bóg jest także pro-life! Mam świadomość, że na różnych forach internetowych znaleźć można prześmiewcze komentarze, w których przytaczane są fragmenty Starego Testamentu rzekomo zaprzeczające tej tezie. Bóg Jahwe spuścił przecież Potop na ziemię, wysłał anioła śmierci, który zabił wszystkich pierworodnych w rodzinach egipskich (Wj 11,1–12,36), kazał mordować Kananejczyków i inne narody pogańskie, nie oszczędzając kobiet i dzieci (Lb 31, 17; Ez 9,4-7; 1 Sm 15, 2-3), zapowiedział też, że Samaria zostanie spustoszona, ponieważ sprzeciwiła się swemu Bogu, w konsekwencji czego wrogowie będą rozcinać brzuchy ciężarnym kobietom i roztrzaskiwać  niemowlęta (Oz 13, 16). Do tego katalogu można jeszcze dodać wzmiankę, że 42 chłopców, którzy szydzili z łysiny proroka Elizeusza, rozszarpały niedźwiedzie, co odczytane zostało jako kara Boża (2 Krl 2, 23-25).

Reklama
Reklama

Teksty te z lubością cytują ateiści, a u czytelników, szukających w Piśmie Świętym budujących treści, zazwyczaj wzbudzają szok, budzą zamęt i mogą stać się powodem do zwątpienia. Dlatego ważne jest zrozumienie, że Biblia to dzieło bosko-ludzkie, które powstawało na przestrzeni wielu setek lat, a jej autorami byli ludzie o określonej mentalności i żyjący w konkretnym czasie uwarunkowanym ówczesnym sposobem myślenia oraz poziomem moralności. Zawiera też różnorodne gatunki literackie, które czasem stanowią klisze ówczesnej literatury Bliskiego Wschodu. Nie powinniśmy przez pryzmat naszej mentalności i wrażliwości oceniać sposobu myślenia ludzi z innych epok. Tymczasem Biblia to nie tylko słowo Boga skierowane do człowieka, ale również ludzkie, niedoskonałe wyobrażenia o Bogu, które Bóg dopuszczał na tym etapie objawienia, uwzględniając możliwości ówczesnych ludzi.

Dlatego istnieją teksty, w których Bóg jawi się niemalże jako wróg matek i dzieci. W Księdze Jeremiasza mamy przerażające słowa Boga: „Sprawię, że będą jedli ciało swoich synów i córek; jeden będzie jadł ciało drugiego, z powodu oblężenia i ucisku, jakim otoczą ich nieprzyjaciele nastający na ich życie” (Jer 19, 9). Prorok Ozeasz wieszczył, że izraelskie matki będą musiały patrzeć na śmierć swoich dzieci: „a  nawet gdy porodzą, Ja sprawię, że umrze owoc ich łona” – mówi Bóg (Oz 9, 16). Dla nas to szokujące, że można tak przedstawiać Boga, ale widocznie tylko w taki przerażający sposób prorocy potrafili wyjaśnić okropieństwa, których doświadczał naród wybrany. Prorocy uczyli niejako swój lud przyjmować katastrofy, które przyniosły kres politycznej wolności, nie jako znak niemocy Boga, lecz jako zamierzone przez Niego dzieło i widzieli jedyną receptę na odrodzenie – trzymać się Boga w każdym nieszczęściu.

Reklama
Lucas Cranach „Rzeź niewiniątek” | Wikipedia

Bóg źródłem wszelkiego życia

Powtórzę to raz jeszcze! Bóg zdecydowanie jest pro-life!

Nie może być inaczej, skoro to on „wymyślił” życie.

W wielu miejscach Starego Testamentu pojawiają się hebrajskie terminy El haj (np. Ps 42,3; 84,3; Joz 3, 10), Elohim hajjim (1 Sm 17,26.36), czy Elohim haj (2 Krl 19,4.16), które zazwyczaj przekładane są jako „Bóg żywy” lub „Bóg żyjący”. Termin ten oznacza jednakże nie tylko Boga, który żyje i jest prawdziwy, w przeciwieństwie do bóstw pogańskich, będących martwymi idolami, ale przede wszystkim oznacza Boga, który sam jest pełnią niekończącego się życia, pozostając równocześnie źródłem, z którego wszystkie byty czerpią swą egzystencję. To On stworzył wszystko i jest źródłem wszelkiego życia, ponieważ sam jest Życiem. Psalmista stwierdza „Albowiem w Tobie jest źródło życia” (Ps 36, 10).

W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg obdarzył swoje stworzenie mocą, która umożliwiła narodziny i rozwój życia. Stało się tak ponieważ stworzył istoty mające w sobie Jego „tchnienie życia” (niszmat hajjim, Rdz 2, 7. 19), a więc coś od Niego samego. Ludzkie życie pojawia się na ostatnim etapie jako ukoronowanie dzieła stworzenia (Rdz 1,26-31). Bóg osobiście tchnął życie w pierwszego człowieka. Wielka godność ludzkiego życia, wypływa z faktu, że Bóg „uczynił” człowieka na swój „obraz i podobieństwo” (Rdz 1, 26-27). Pierwsze przykazanie, jakie dał ludziom brzmiało: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). Dar przekazywania życia, który znajduje wyraz w poczęciu i narodzinach dziecka, jest w Biblii postrzegany jako realizowanie Bożej woli oraz przejaw współpracy z Bogiem w pomnażaniu życia.

Każde życie to dar Boży, a jego obfitość, wyrażająca się w liczbie posiadanych dzieci – uważana była za wyraz szczególnego błogosławieństwa i Bożej łaskawości (por. Ps 113, 9; 127, 3; 128, 5-6).

Miłośnik życia

Autor Księgi Mądrości pisze o Stwórcy: „Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!” (Mdr 11, 24-26).

Innymi słowy Bóg jest wielkim fanem życia, a jako taki, nie może być nikim innym jak jego obrońcą. Poprzez swój przykład Bóg uczy nas miłości do życia i wzywa do odpowiedzialności za nie, abyśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, stawali się, jak On – miłośnikami życia.

Na kartach Biblii Bóg przedstawia się jako dawca życia i jako Ten, który je podtrzymuje, a w razie zagrożenia wybawia od zguby.

Tak mówi Pan do domu Izraela: Szukajcie Mnie, a żyć będziecie. (…) Szukajcie Pana, a żyć będziecie!” (Am 5, 4. 6). Jedynie „szukanie Pana”, to znaczy wierność Bożemu Prawu, słuchanie i strzeżenie Słowa Bożego gwarantują życie. Jeśli człowiek nie słucha Boga – nauczyciela życia, idzie ku śmierci. Szukanie Boga w celu zapewnienia sobie życia, to de facto szukanie dobra (Am 5,14-15).

Bóg objawia się też jako lekarz, który ratuje życie (Wj 15, 26; por. 2 Krl 20, 5), ale warunkiem tego, by otrzymać od Boga uzdrowienie, jest słuchanie Jego praw.

Życie człowieka pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu. Ludzkie życie jest podtrzymywane protekcją Boga – Dawcy i Pana życia.

Na ratunek matce i dziecku

Trudno zliczyć teksty, w których Bóg ratuje ludzkie życie. Pouczająca jest chociażby historia Hagar, wygnanej z synkiem Izmaelem przez Abrahama, który postąpił tak pod wpływem swej żony. Bóg polecił patriarsze (który miał wątpliwości), aby mimo wszystko posłuchał Sary. Wydaje się więc początkowo, że Bóg rozumie zazdrosną Sarę i staje po jej stronie. Z narracji biblijnej wiemy, że udręczona Hagar, nie mogąc znieść płaczu swego dziecka, ułożyła go pod krzakiem, zapewniając cień, aby przynajmniej słońce pustyni nie męczyło chłopca umierającego z pragnienia. Sama, przekonana, że nie zdoła się o niego zatroszczyć, oddaliła się, ale tylko „tak daleko, jak łuk doniesie”, chciała bowiem do końca widzieć, co się z nim dzieje. Myślała, że jest odrzucona nie tylko przez Abrahama, lecz także przez jego Boga, bo to on sam polecił Abrahamowi, aby posłuchał swej żony. Skąd miała czerpać odwagę, aby zaczynać od nowa, skoro, jak myślała, nawet Bóg jest przeciwko niej?

Tymczasem przybył do niej anioł Boży (do zwykłej niewolnicy!) i przekazał słowa Jahwe: „Podnieś chłopca weź go za rękę, bo uczynię go wielkim narodem!” (Rdz 21, 18). W tym samym momencie Hagar dostrzegła studnie, której wcześniej nie widziała. Narrator tej opowieści sugeruje, że Bóg rozumie Sarę zazdrosną o dziecko i jego matkę, a pragnie, aby to odrzucone dziecko żyło i ratuje jego życie nie przez jakiś cud, lecz przy pomocy „ręki” matki. Bóg wspaniałomyślnie czyni też z Izmaela tego, który zapoczątkuje istnienie wielkiego narodu.

Twórca dziecka w łonie matki

Każde życie przekazywane przez rodziców ma źródło w Bogu. Biblia wspomina o poczęciu, kształtowaniu się życia w łonie matki oraz o ścisłej więzi, jaka zachodzi między pierwszą chwilą istnienia, a działaniem Boga Stwórcy. „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” mówi Bóg do proroka Jeremiasza (Jr 1, 5).

Według Biblii życie w łonie matki stanowi nie tylko pierwszy etap biologicznego istnienia człowieka, ale także początek więzi z Bogiem. Stwórca zna osobiście i jest blisko nie tylko z tymi, którzy się narodzili, lecz także z tymi którzy jeszcze mają status nienarodzonych: „On sam nas w łonie utworzył” (Hi 31, 15); „Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Twórca twój jeszcze w łonie matki” (Iz 44, 24). „W łonie matki zostałem ukształtowany jako ciało, w ciągu dziesięciu miesięcy ” (Mdr 7,1-2).  „Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie” – mówi matka do synów w Drugiej Księdze Machabejskiej, sugerując, że jej łono było miejscem działania Boga (2 Mch 7, 22-23).

Jeden z najpiękniejszych biblijnych psalmów ukazuje wspaniałą wizję osobistego zaangażowania Boga w rozwój nienarodzonej osoby:

Panie, przenikasz i znasz mnie,

Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.

Z daleka przenikasz moje zamysły,

widzisz moje działanie i mój spoczynek

i wszystkie moje drogi są Ci znane.

Choć jeszcze nie ma słowa na języku:

Ty, Panie, już znasz je w całości.

Ty ogarniasz mnie zewsząd

i kładziesz na mnie swą rękę.

Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,

zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć (…)

Jeśli powiem: „Niech mię przynajmniej ciemności okryją

i noc mnie otoczy jak światło”:

sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie,

a noc jak dzień zajaśnieje:

<mrok jest dla Ciebie jak światło>.

Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,

Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.

Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,

godne podziwu są Twoje dzieła.

I dobrze znasz moją duszę,

nie tajna Ci moja istota,

kiedy w ukryciu powstawałem,

utkany w głębi ziemi.

Oczy Twoje widziały me czyny

i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały,

chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał

(Ps 139, 1-6. 11-16).

Autor psalmu potrafił precyzyjnie opisać wczesne etapy prenatalnego rozwoju istoty ludzkiej, począwszy od pierwotnego stadium zarodka (gölem) do form coraz bardziej rozwiniętych. Człowiek w łonie matki jest „uformowany” (qänäh), „utkany” (säkak), „uczyniony” (‘äsäh), „misternie spleciony” (räqam) oraz „modelowany” (jacar) przez Boga. Bogactwo tych wyrażeń wskazuje na skomplikowany proces kształtowania się nowego człowieka, będącego dziełem Boga.

Podobne treści znajdziemy w Księdze Hioba: „Twe ręce ukształtowały mnie, uczyniły (…). Wspomnij, żeś ulepił mnie z gliny (…). Czy mnie nie zlałeś jak mleko, czyż zsiąść się nie dałeś jak serowi? Odziałeś mnie skórą i ciałem i spiąłeś żyłami i kośćmi, darzyłeś miłością, bogactwem, troskliwość Twa strzegła mi ducha” (Hi 10, 8-12).

Teksty te ukazują nieustanną asystencję Boga w życiu człowieka od samego początku. Akcent położony jest na troskliwość Jahwe o każdy moment formowania się życia człowieka. Dlatego Hiob jest przekonany, że wyszedł ostatecznie z rąk Bożych. Wersety Hi 10, 8-9 nawiązują do idei ulepienia człowieka z gliny, obecnej w Rdz 2, 7, ale Hiob nie odnosi tego procesu do Adama, pierwszego człowieka, tylko do siebie. Tak jakby w stworzeniu pierwszego człowieka widział stworzenie siebie.

W ujęciu biblijnym nie tylko pierwszy człowiek został osobiście „ulepiony” przez Boga z prochu ziemi i ożywiony tchnieniem Bożym, ale każdy z nas jest przez Niego indywidualnie stwarzany. Opis stworzenia w Księdze Rodzaju dotyczy nie tylko Adama, lecz każdego człowieka (tyle, że nie odbywa się to w ogrodzie Eden, ale w łonie matki). Implikacje tego są bardzo istotne. Nikt nie pojawia się przez przypadek, niezależnie od tego, w jakich okolicznościach doszło do poczęcia nowego życia. Zanim Bóg stworzył pierwszego człowieka, zaplanował jego istnienie („Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” – Rdz 1, 26) i analogicznie zanim pojawi się na Ziemi każdy inny człowiek, już wcześniej istnieje on w Bożej myśli. Każde nienarodzone dziecko jest znane Bogu, bo jest Jego osobistym dziełem.

Co ciekawe Prorocy często mówili o swoim wybraniu i powołaniu „jeszcze w łonie matki” (Iz 49, 1; Jer 1, 5; Sy 49, 7). Podobnie pisał św. Paweł (Gal 1,15). Anioł o Janie Chrzcicielu powiedział, że „już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym” (Łk 1, 15). Dzięki temu Elżbieta, przejęta poruszeniem w swoim łonie dziecka napełnionego Duchem Świętym, pozdrowiła Maryję, sama stając się prorokinią i rozpoznając, kim jest nienarodzone dziecko Maryi. Jako pierwsza spośród wszystkich ludzi nazwała Go wówczas tytułem, którym pobożni Żydzi zwracali się do Boga: „mój Pan”.

Carl Heinrich Bloch „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” | Wikipedia

Bóg, który jest jak matka (choć jest ojcem)

W Księdze Izajasza Bóg mówi do każdego z nas: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49, 14-15).

W Księdze Liczb kobiece doświadczenie karmiącej matki staje się symbolem przywiązania Boga do swego narodu (por. Lb 11, 12 nn). Mojżesz żali się, że w zastępstwie Boga musi nakarmić i przytulić do piersi dziecię – Izrael, a przecież to Bóg ma wobec Izraela takie obowiązki, jaki spoczywają na matce względem niemowlęcia. Także według Ozeasza Bóg karmi swój naród na podobieństwo matki: „Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (Oz 11, 4).

Do obrazu matki odwołuje się sam Bóg, aby pokazać swoją miłość: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz 66,13). Gdy dziecko potłucze się, matka nie sprawi, że w cudowny sposób przestanie boleć. A jednak pamiętamy z dzieciństwa, ile znaczy, gdy mama przytuli do siebie, lub gdy dmucha na ranę. Maluch zyskuje wówczas pewność, że istnieje takie dobro, którego nie straci pomimo wszelkich nieszczęść.

W Księdze Izajasza Bóg pragnie nosić swój naród tak, jak matka nosi ze sobą małe dziecko (por. Iz 46, 3-4).

W innym tekście Bóg mówi do Izraela pieszczotliwie, jak do dziecka: „Albowiem Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą». Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu!” (Iz 41, 13-14).

Dla autora Psalmu 131 spokój niemowlęcia nasyconego mlekiem Matki służy natomiast jako obraz wewnętrznego spokoju człowieka ufającego Bogu (Ps 131,2-3).

Twórcy psalmów ukazywali też Boga na podobieństwo położnej, pielęgnującej dziecko: „Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona; Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki” (Ps 22, 10); „Ty byłeś (…) od łona matki moim opiekunem” (Ps 71, 6).

W księdze Ezechiela Bóg odwołał się do obrazu porzucenia niekochanego dziecka na pastwę losu, snując metaforę o symbolicznej historii początków ludu Bożego: „w dniu twego przyjścia na świat nie ucięto ci pępowiny, nie obmyto cię w wodzie, aby cię oczyścić; nie natarto cię solą i w pieluszki cię nie owinięto. Żadne oko nie okazało współczucia, aby spełnić względem ciebie jedną z tych przysług przez litość dla ciebie. W dniu twego urodzenia wyrzucono cię na puste pole – przez niechęć do ciebie. Oto Ja przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię, jak szamotałaś się we krwi. Rzekłem do ciebie, gdy byłaś we krwi: Żyj, rośnij! Uczyniłem cię jak kwiat polny” (Ez 16, 4-5).

Podstawowym warunkiem życia jest to, że ktoś dołoży starań, aby ono przetrwało. Metafora niepozornej dziewczynki bliskiej śmierci miała sprowokować pytanie, dlaczego ktoś w ogóle powinien się troszczyć o taką istotę? A zarazem prorok udziela odpowiedzi – to, czy dziecko powinno żyć, zależy nie od tego, co w sobie ma, ani nie od tego, czego można się po nim spodziewać. Jedynym powodem jest fakt, że ono po prostu istnieje! Oprócz zabiegów pielęgnacyjnych, należy też zasygnalizować dziecku: patrzę na ciebie z miłością, akceptuję cię. I to właśnie w tej opowieści czyni Bóg. To wszystko oczywiście jest przypowieścią o charakterze symbolicznym, ale pokazuje nam, jak działa Bóg i czym się kieruje.

Czy w kontekście tych wszystkich głęboko poruszających tekstów, można mieć jakiekolwiek wątpliwości, że Bóg z definicji jest pro-life?

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę