FOT. MAZUR/CATHOLICCHURCH.ORG

Niezwykły znak w czasie święceń kapłańskich Benedykta XVI. „To było jak zawołanie z góry”

"W chwili gdy biskup położył na mnie ręce, jakiś skowronek wzbił się z ołtarza głównego katedry i zanucił radosną melodię. Było to dla mnie jakby zawołanie z góry: jesteś na właściwej drodze!" - wspominał swoje święcenia kapłańskie Benedykt XVI, które przyjął 71 lat temu.

Reklama

29 czerwca 1951 roku święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Monachium i Fryzyngi, kardynała Michaela von Faulhabera przyjęli dwaj bracia Ratzingerowie Joseph i Georg. W swoich pamiętnikach późniejszy papież Benedykt XVI wracał wspomnieniami do tego wyjątkowego dnia.

Było nas ponad 40 kandydatów, którzy na wezwanie mówili 'Adsum’: tu jestem. Pamiętam bardzo dokładnie ten słoneczny letni dzień. Był to punkt kulminacyjny mojego życia. W chwili gdy sędziwy biskup położył na mnie ręce, jakiś skowronek wzbił się z ołtarza głównego katedry i zanucił radosną melodię. Było to dla mnie jakby zawołanie z góry: tak jest dobrze, jesteś na właściwej drodze! – wspominał papież senior Benedykt XVI.

„Nie brakowało kryzysowych chwil”

Benedykt XVI przyznał, że w czasie studiów teologicznych zadawał sobie pytanie, czy celibat i kapłaństwo to dla niego odpowiedni wybór.

Reklama
Reklama

Z tego rodzaju pytaniami nie zawsze można się było łatwo uporać. Zasadniczy kierunek ciągle miałem przed sobą, ale nie brakowało kryzysowych chwil – wspominał w książce „Sól ziemi” z 1996 roku.

kh, KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę