Papież rozpoczął nowy cykl katechez. Temat: 8 Błogosławieństw

Bóg, by dać nam siebie, często obiera drogi niewyobrażalne, być może naszych ograniczeń, naszych łez, naszych porażek - mówił dziś Franciszek rozpoczynając nowy cykl katechez, które będą dotyczyły ośmiu Błogosławieństw z Kazania na Górze według Ewangelii Mateusza.

Polub nas na Facebooku!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj rozpoczynamy serię katechez o Błogosławieństwach w Ewangelii św. Mateusza (5, 1-11). Tekst ten rozpoczyna „Kazanie na Górze”, który prowadził życie ludzi wierzących, a także wielu niewierzących. Trudno nie być poruszonym tymi słowami Jezusa i słuszne jest pragnienie ich coraz pełniejszego zrozumienia i przyjęcia. Błogosławieństwa zawierają „dowód tożsamości” chrześcijanina, ponieważ przedstawiają rysy oblicza samego Jezusa, Jego styl życia.

Teraz spojrzymy na te słowa Jezusa w sposób ogólny. W następnych katechezach skomentujemy poszczególne Błogosławieństwa, jedno po drugim.

Przede wszystkim ważne jest, jak dokonała się proklamacja tego orędzia: Jezus, widząc tłumy idące za nim, wspiął się po łagodnym zboczu otaczającym jezioro Galilejskie, usiadł i, zwracając się do swoich uczniów, ogłosił Błogosławieństwa. Zatem przesłanie jest skierowane do uczniów, ale na horyzoncie są tłumy, czyli cała ludzkość. Jest to orędzie dla całego rodzaju ludzkiego.

Ponadto „góra” odnosi się do Synaju, gdzie Bóg dał Mojżeszowi „dziesięć słów”. Tym razem jednak nie dzieje się to pośród strasznej burzy, ale można poczuć uroczą siłę Dobrej Nowiny. Jezus zaczyna nauczać nowego prawa: aby być ubogim, łagodnym, miłosiernym … Te „nowe przykazania” to coś znacznie więcej niż normy. Istotnie Jezus niczego nie narzuca, ale objawia drogę szczęścia – Jego drogę – powtarzając osiem razy słowo „błogosławiony”. Wspaniale byłoby nauczyć się ich na pamięć, aby to prawo, które daje nam Jezus, było w naszej pamięci, w naszym sercu.

Każde Błogosławieństwo składa się z trzech części. Na początku zawsze jest słowo „błogosławieni”. Następnie pojawia się sytuacja, w której znajdują się błogosławieni: ubóstwo duchowe, utrapienie, głód, pragnienie sprawiedliwości i tak dalej; wreszcie jest motyw szczęścia, wprowadzony przez spójnik „albowiem”.

Zwróćmy uwagę na ten fakt: motywem błogosławieństwa nie jest obecna sytuacja, ale nowa kondycja, jaką błogosławieni otrzymują w darze od Boga: „albowiem do nich należy królestwo niebieskie”, „albowiem oni będą pocieszeni”, „albowiem oni na własność posiądą ziemię” i tak dalej.

W trzecim elemencie, który jest właśnie motywem szczęścia, Jezus często używa czasu przyszłego biernego: „będą pocieszeni”, „posiądą ziemię”, „będą nasyceni.”, „miłosierdzia dostąpią”, „będą nazwani synami Bożymi”.

Ale co znaczy słowo „błogosławiony”? Każde bowiem z ośmiu Błogosławieństw zaczyna się słowem „błogosławieni”. Pierwotny termin nie wskazuje na kogoś, kto ma pełny brzuch lub dobrze sobie radzi, ale jest to osoba, która znajduje się w stanie łaski, która dokonuje postępów w łasce Boga: cierpliwość, ubóstwo, służba dla innych, pociecha, która z tego wypływa: ci są szczęśliwi, tamci są szczęśliwi…

Bóg, by dać nam siebie, często obiera drogi niewyobrażalne, być może naszych ograniczeń, naszych łez, naszych porażek. Jest to radość paschalna, radość o której mówią bracia wschodni, ta, która posiada stygmaty, ale jest żywa, przeszła przez śmierć i doświadczyła mocy Bożej. Błogosławieństwa prowadzą ciebie ku radości. Zawsze, jest to droga prowadząca do radości. Warto byłoby dziś wziąć dzisiaj Ewangelię św. Mateusza, rozdział 5, wersety 1-11, i przeczytać Błogosławieństwa i może jeszcze kilka razy ponownie podczas tygodnia, by zrozumieć tę drogę bardzo piękną i bardzo pewną drogę szczęścia, jaką proponuje nam Pan. Dziękuję.

Tłumaczenie: KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

“Ewangelia nie pójdzie naprzód, jeśli poniosą ją zgorzkniali chrześcijanie”

Kościół nie będzie trwał, Ewangelia nie pójdzie naprzód, jeśli będą ją głosić nudni, zgorzkniali ewangelizatorzy - mówił dziś Franciszek w homilii podczas porannej Mszy św. w Domu św. Marty. Słowa oparł na analizie pierwszego czytania z 2 Księgi Samuela.

Polub nas na Facebooku!

Punktem wyjścia papieskiej homilii było czytane dziś w Liturgii Słowa wydarzenie opisane w 2 Księdze Samuela, gdzie Dawid tańczy wnosząc Arkę Przymierza do Jerozolimy a potem spotkanie modlitewne przeradza się we wspólne świętowanie.

Arka została przyniesiona a jej powrót jest wielką radością dla ludu”. Ludzie czują, że Bóg jest blisko nich i świętują. A król Dawid jest z nim, stawia się na czele procesji, składa ofiarę, składając cielca i tłustego barana. Potem z ludźmi krzyczy, śpiewa i tańczy „z całych sił” – zauważył Franciszek. Papież zestawił to z inną, opisaną w późniejszych rozdziałach sytuacją, gdy kobieta imieniem Mical karci Dawida za to, że tańczy podczas modlitwy, upodabniając się w tej sposób “do zwykłego ludu”.

– To pogarda dla prawdziwej religijności, spontaniczność radości z Panem. A kiedy chrześcijanin nie ma radości, nie jest owocny; Gdy w naszym sercu nie ma radości, przestajemy być płodni duchowo – zauważył papież. I konkludował:

Kościół nie będzie trwał, Ewangelia nie pójdzie naprzód, jeśli będą ją głosić nudni, zgorzkniali ewangelizatorzy. Nie. Będzie się niosła tylko dzięki radosnym, pełnym życia ewangelizatorom. Ta radość rodzi się z otrzymywania Słowa Bożego, z bycia chrześcijaninem, z poruszania się naprzód i powoduje, że umiemy świętować bez zawstydzenia. Nie będziemy wówczas “formalni” jak ta kobieta – Mical, nie będziemy “więźniami formalności”.

ad, VaticanNews/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap