video-jav.net

Nowość Ewangelii jest inna od nowości świata

Jest różnica między "nowościami" świata i "nowością" przyniesioną przez Chrystusa, ponieważ to nowość Ewangelii przemienia nas całkowicie - mówił papież Franciszek podczas porannej Mszy św. w Domu św. Marty. 

Polub nas na Facebooku!

Swoją homilię papież oparł na tekście dzisiejszego pierwszego czytania z Listu św. Pawła do Kortyntian, w którym Paweł potępia “podwójne życie” gminy chrześcijańskiej w Koryncie (1 Kor 5, 1-8). “Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca” – pisał Apostoł.

– To ostre słowa wyrzutu. Paweł jest zły na nich za to, że wyznając Chrystusa jednocześnie tolerują niemoralność, nazywając siebie otwartymi chrześcijanami. Przywołuje porównanie do procesu powstawania ciasta na chleb, gdzie drożdże zakwaszają całe ciasto. Tymczasem przecież Jezus poleca, by nowe wino wlewać do nowych bukłaków – zauważa Franciszek.

W tym kontekście przypomniał czym jest “nowość” Ewangelii – Dobrej Nowiny: – Jest różnica między “nowościami” świata i “nowością” przyniesioną przez Chrystusa. Nowość Ewangelii, nowość Chrystusa nie tylko przemienia naszą duszę, ale też całego człowieka: duszę, ducha i ciało. Nowość Ewangelii jest absolutna, całkowita, ponieważ przemienia nas od wewnątrz i na zewnątrz: ducha, ciało i codzienne życie.

Franciszek zauważa, że chrześcijanie z Koryntu nie zrozumieli totalizującej nowości Ewangelii, która nie jest ideologią ani społecznym sposobem życia, pozwalającym współistnieć z pogańskimi nawykami. – Nowość Ewangelii jest zmartwychwstaniem Chrystusa, który posłał nam Ducha aby towarzyszył nam w życiu. My, chrześcijanie, jesteśmy mężczyznami i kobietami Nowości Ewangelii, nie nowin świata.

Papież zwraca uwagę, że ludzie, których Paweł potępia “są ludźmi letnimi, niemoralnymi, formalnymi; są ludźmi, którzy symulują, są hipokrytami”. – Ktoś może tu powiedzieć: ale ojcze, przecież my jesteśmy słabi, jesteśmy grzesznikami”. Ale to jest coś innego. Jeśli przyznajesz się do swojego grzechu i słabości, Pan ci przebacza, ponieważ częścią nowości Ewangelii jest wyznanie, że Jezus Chrystus przyszedł dla odpuszczenia naszych grzechów. Ale jeśli mówisz, że jesteś chrześcijaninem żyjącym jednocześnie według rozpusty świata, to już jest hipokryzja. Taka jest różnica. Jezus powiedział nam w Ewangelii: “Bądźcie ostrożni, kiedy wam mówią: Chrystus jest tam, albo tam”. Nie, Chrystus jest jeden. I Chrystus jest jasny w swoim orędziu – powiedział papież.

W tymi miejscu jednak przestrzegł, że owo życie nowością Ewangelii oznacza pójście drogą Chrystusa, która kończy się męczeństwem. – Droga tych, którzy przyjmują nowość Jezusa Chrystusa, jest taka sama jak samego Jezusa: to droga wiodące do męczeństwa. Ale to męczeństwo nie zawsze jest krwawe, ale może być męczeństwem dnia powszedniego.  Jesteśmy w drodze i spogląda na nas wielki oskarżyciel, który wzbudza dzisiejszych oskarżycieli, aby pochwycić nas na sprzecznościach”. Nie można jednak negocjować z „nowinkami”, nie wolno nam „rozmywać orędzia Ewangelii”.

ad, Vatican News/Stacja7

Otwierając się na potrzeby braci możemy dokonywać cudów

Otwierając się na potrzeby naszych braci i sióstr cierpiących i potrzebujących pomocy my także możemy dokonywać cudów - mówił papież Franciszek 9 września w rozważaniach przed niedzielnym Aniołem Pańskim w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Punktem wyjścia dla swojej katechezy Franciszek uczynił czytany tego dnia w Liturgii  fragment Ewangelii, w którym Jezus uzdrawia głuchoniemego. Papież zauważył, że Jezus uczynił to z dala od tłumu, jak zawsze dyskretnie, nie szukając popularności ani sukcesu, lecz chcąc jedynie wyświadczyć dobro konkretnej osobie. Taką postawą uczy nas, że dobro świadczy się bez rozgłosu i ostentacji, w ciszy.

Uzdrowienie głuchoniemego „otwiera” go na innych i na świat, zauważył Franciszek i wskazał, że podkreśla ono potrzebę podwójnego uzdrowienia. Pierwszym jest to uzdrowienie z choroby i fizycznego cierpienia, aby przywrócić zdrowie ciała. Drugim zaś uzdrowienie od lęku, który skłania nas do zmarginalizowania chorego, cierpiącego, niepełnosprawnego. – Istnieje wiele sposobów marginalizacji, także z pseudopobożnością lub usuwaniem problemu; pozostaje się ślepymi i głuchymi w obliczu cierpień osób dotkniętych chorobami, udrękami i problemami. Zbyt często chory i cierpiący stają się problemem, choć powinni być okazją do okazania troski i solidarności społeczeństwa wobec najsłabszych – stwierdził Franciszek.

Podkreślił, że Jezus odkrył przed nami tajemnicę cudu, który możemy dokonywać także my, otwierając się na potrzeby naszych braci i sióstr cierpiących i potrzebujących pomocy, odrzucając egoizm i zamknięcie serca. Jezus – zauważył papież – przyszedł właśnie po to, by otworzyć i wyzwolić ludzkie serca, aby uczynić je zdolnymi do przeżywania w pełni relacji z Bogiem i z innymi ludźmi. – Stał się człowiekiem, aby człowiek, wewnętrznie głuchy i niemy z powodu grzechu, mógł usłyszeć głos Boga, głos Miłości, która mówi do jego serca i w ten sposób nauczyć się mówić językiem miłości, przekładając go w gesty wielkoduszności i daru z siebie – powiedział papież.

KAI/ad