Franciszek do Polaków: Bądźcie hojni i nie zapominajcie o potrzebach najuboższych

„Bądźcie hojni i nie zapominajcie o potrzebach najuboższych, samotnych, zwłaszcza starszych i chorych” – powiedział papież pozdrawiając wiernych języka polskiego podczas dzisiejszej audiencji ogólnej transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Polub nas na Facebooku!

Oto słowa Ojca Świętego:

Serdecznie pozdrawiam wszystkich Polaków. Drodzy bracia i siostry, jednoczę się duchowo z tymi wszystkimi, którzy podejmują różnorakie inicjatywy duchowe, naukowe i społeczne w celu ograniczenia skutków pandemii w społeczeństwach i wyjścia naprzeciw życiowym potrzebom chorych i ich rodzin. Proszę was, bądźcie hojni i nie zapominajcie o potrzebach najuboższych, samotnych, zwłaszcza starszych i chorych. Niech Pan was błogosławi i wspiera!

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Pandemia ujawniła trudną sytuację ubogich i wielką nierówność, panującą w świecie. A wirus, nie czyniąc jakichkolwiek wyjątków między ludźmi, napotkał na swej niszczycielskiej drodze wielkie nierówności i dyskryminację. I jeszcze je powiększył!

Reakcja na pandemię jest zatem dwojaka. Z jednej strony, niezbędne jest znalezienie lekarstwa na małego, ale strasznego wirusa, który rzuca cały świat na kolana. Z drugiej strony, musimy uleczyć wielkiego wirusa, czyli wirusa niesprawiedliwości społecznej, nierówności szans, marginalizacji i braku ochrony najsłabszych. W tej podwójnej reakcji leczenia istnieje wybór, którego według Ewangelii nie może zabraknąć: jest to opcja preferencyjna na rzecz ubogich (por. Adhortacja apostolska Evangelii gaudium [EG], 195). Nie jest to opcja polityczna, nie jest to opcja ideologiczna ani też jakiś partii politycznych: opcja preferencyjna na rzecz ubogich znajduje się w centrum Ewangelii. Pierwszy uczynił ją Jezus. Usłyszeliśmy w czytanym na początku audiencji fragmencie z 2 Listu do Koryntian (8, 1-2.9): On „będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić”. Stał się jednym z nas. I dlatego w centrum Ewangelii znajduje się ta opcja, w centrum przepowiadania Jezusa.

Sam Chrystus, będąc Bogiem, ogołocił samego siebie, stając się podobnym do ludzi; i nie obrał życia uprzywilejowanego, ale obrał stan sługi (por. Flp 2, 6-7), „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”. Urodził się w skromnej rodzinie i pracował jako rzemieślnik. Na początku swego nauczania ogłosił, że w królestwie Bożym ubodzy są błogosławieni (por. Mt 5, 3; Łk 6, 20; EG, 197). Przebywał pośród chorych, ubogich i wykluczonych, ukazując im miłosierną miłość Boga (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2444). Często był uznawany za człowieka nieczystego, ponieważ szedł do chorych, trędowatych, a zgodnie z mentalnością i prawem tamtych czasów, kontakt z nimi powodował zaciągnięcie nieczystości. A On podejmował ryzyko, aby być blisko ubogich.

Dlatego też uczniów Jezusa rozpoznaje się po ich bliskości wobec ubogich, maluczkich, chorych i uwięzionych, wykluczonych i zapomnianych, pozbawionych pożywienia i odzieży (por. Mt 25, 31-36; KKK, 2443). Możemy przeczytać ów słynny protokół według którego wszyscy będziemy sądzeni w 25 rozdziale Ewangelii św. Mateusza. Jest to kluczowe kryterium autentyczności chrześcijańskiej (por. Ga 2,10; EG 195). Niektórzy błędnie sądzą, że ta preferencyjna miłość wobec ubogich jest zadaniem dla nielicznych, ale w istocie jest to misja całego Kościoła jak powiedział św. Jan Paweł II (por. Enc. Sollicitudo rei socialis, 42). „Każdy chrześcijanin oraz każda wspólnota powołani są, by być Bożymi narzędziami wyzwolenia i promocji ubogich” (EG, 187).

Wiara, nadzieja i miłość muszą nas pobudzać ku tej preferencyjnej miłości wobec najbardziej potrzebujących [1], która wykracza poza jakże konieczną pomoc (por. EG, 198). Polega na wspólnym podążaniu, pozwoleniu, by się przez nich ewangelizować, dobrze znających Chrystusa cierpiącego, abyśmy się dali „zarazić” ich doświadczeniem zbawienia, ich mądrością i kreatywnością (por. tamże). Dzielenie się z ubogimi oznacza ubogacanie się nawzajem. A jeśli istnieją chore struktury społeczne, które nie pozwalają im marzyć o przyszłości, musimy wspólnie pracować, aby je uzdrowić, zmienić (por. tamże, 195). Do tego właśnie prowadzi miłość Chrystusa, który do końca nas umiłował (por. J 13, 1) i która dociera aż do granic, do kresów, do granic egzystencjalnych. Wniesienie peryferii do centrum oznacza skoncentrowanie naszego życia na Chrystusie, który dla nas, „stał się ubogim”, aby nas „ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8, 9)[2] . jak słyszeliśmy.

Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni społecznymi konsekwencjami pandemii. Wielu chce powrócić do normalności i wznowić działalność gospodarczą. Oczywiście, ale ta „normalność” nie powinna obejmować niesprawiedliwości społecznej i degradacji środowiska naturalnego. Pandemia jest kryzysem, a z kryzysu nie wychodzimy tacy sami: albo wychodzimy lepsi, albo w gorszym stanie. Powinniśmy wyjść z tego lepsi, aby poprawić sytuację w zakresie niesprawiedliwości społecznej i degradacji środowiska naturalnego. Dziś mamy szansę zbudować coś innego. Możemy na przykład rozwijać gospodarkę opartą na integralnym rozwoju ubogich, a nie na opiekuńczości. Nie chcę tymi słowami potępiać opiekuńczości; praca socjalna jest ważna. Pomyślmy o wolontariacie, który jest jedną z najpiękniejszych struktur, jakie posiada Kościół włoski. Rzeczywiście w ten sposób prowadzona jest opiekuńczość, ale musimy iść dalej, aby rozwiązać problemy, które pobudzają nas do niesienia opieki społecznej. Gospodarkę, która nie ucieka się do środków zaradczych, które faktycznie zatruwają społeczeństwo, takich jak dochody oderwane od tworzenia godnych miejsc pracy (zob. EG, 204). Ten rodzaj zysku jest oderwany od gospodarki realnej, która powinna przynosić korzyści zwykłym ludziom (por. Enc. Laudato si’ [LS], 109), a ponadto także czasami jest obojętny na szkody wyrządzone wspólnemu domowi. Opcja preferencyjna na rzecz ubogich, ten wymóg etyczno-społeczny, który wynika z miłości Boga (por. LS, 158), daje nam impuls, by pomyśleć i zaplanować gospodarkę, w której osoby, a zwłaszcza najubożsi, byliby w centrum. Zachęca nas również do zaprojektowania lekarstwa na wirus, dając pierwszeństwo tym, którzy najbardziej go potrzebują. Smutne byłoby, jeśli w dostępie do szczepionki na Covid -19 pierwszeństwo mieli najbogatsi! Smutne byłoby, jeśli taka szczepionka stałaby się własnością takiego czy innego państwa, gdyby nie była powszechna, dla wszystkich. I jakim byłoby skandalem, gdyby cała obserwowana przez nas pomoc gospodarcza – w większości pochodząca ze środków publicznych – koncentrowała się na zrekompensowaniu szkód tym gałęziom przemysłu, które nie przyczyniają się do integracji wykluczonych, do promocji najmniejszych, do dobra wspólnego czy troski o rzeczywistość stworzoną (tamże). Są to kryteria, by zdecydować jaki będzie przemysł, – wsparcie tych gałęzi, które przyczyniają się do integracji wykluczonych, do promocji najmniejszych, do dobra wspólnego czy troski o rzeczywistość stworzoną – cztery kryteria.

Jeśli wirus ponownie miałby się nasilić w świecie niesprawiedliwym wobec ubogich i najsłabszych, to musimy zmienić ten świat. Za przykładem Jezusa, lekarza integralnej miłości Bożej, czyli uzdrowienia fizycznego, społecznego i duchowego (por. J 5, 6-9), jak to było w uzdrowieniach dokonywanych przez Jezusa, musimy działać już teraz, aby uzdrowić epidemie spowodowane przez małe, niewidoczne wirusy i uzdrowić te, spowodowane przez wielkie i widzialne niesprawiedliwości społeczne. Proponuję, aby uczynić to wychodząc z miłości Boga, stawiając peryferie w centrum, a najmniejszych na pierwszym miejscu. Nie zapominajmy o tym protokole – 25 rozdział Ewangelii św. Mateusza, na podstawie którego będziemy sądzeni! Wprowadzajmy go w życie w tym wychodzeniu z epidemii. I na podstawie tej konkretnej miłości, jak mówi w tym miejscu Ewangelia, zakotwiczonej w nadziei i ugruntowanej w wierze, możliwy będzie zdrowszy świat. W przeciwnym razie wyjdziemy z kryzysu w gorszym stanie, niż w niego wchodziliśmy. Niech Pan nam pomoże, da nam siły, byśmy wyszli z niego lepsi, odpowiadając na potrzeby współczesnego świata. Dziękuję!

 

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



“Zastukajmy do serca Jezusa” – Anioł Pański z papieżem

– Czym jest wielka wiara? To ta, która składa u stóp Pana swoją historię, naznaczoną także ranami, prosząc aby ją uzdrowił, aby nadał jej sens – mówił przed niedzielną modlitwą Anioł Pański papież Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

W rozważaniu Ojciec Święty nawiązał do odczytywanej dziś w Kościele Ewangelii o kobiecie kananejskiej, proszącej Jezusa o uzdrowienie jej córki. Tłumaczył, że kobieta, która była poganką, krzyczała do Jezusa, a jej krzyk zrodził się z życia naznaczonego cierpieniem, z poczucia bezradności matki, która widzi, że jej córka jest dręczona przez zło, i nie wraca do zdrowia, nie może jej uleczyć. Jezus wystawia ją na próbę, cytując przysłowie: “Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. Ona jednak swoją odpowiedzią pokazała, że rozumie, że dobroć Najwyższego Boga, obecna w Jezusie, jest otwarta na wszystkie potrzeby Jego stworzeń.

– Czym jest wielka wiara? To ta, która składa u stóp Pana swoją historię, naznaczoną także ranami, prosząc aby ją uzdrowił, aby nadał jej sens. Każdy ma swoją historię. Nie zawsze to jest historia „na eksport”, czysta – wiele razy jest to historia trudna, z wieloma bólami, grzechami, trudami. Co czynię ze swoją historią, chowam ją? Nie! Mam ją zanieść do stóp Pana. „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić”. I tego uczy nas dziś ta kobieta, Tego nas uczy owa kobieta, ta wspaniała matka – odwagi zaniesienia swej historii cierpienia przed Boga, przed Jezusa, aby dotknąć czułości Boga, czułości Jezusa. My też tak uczyńmy, spróbujmy się tak pomodlić. Pomyślmy o własnej historii. Idźmy do Jezusa, zastukajmy do Jego serca i powiedzmy: “Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić” – mówił Ojciec Święty.

Papież kolejny raz zachęcił wiernych, aby nosili ze sobą kieszonkowe wydanie Ewangelii albo nawet Pismo Święte w telefonie.  – Codziennie czytajcie jakiś fragment. I tam znajdziecie Jezusa takim, jakim jest, jakim się ukazuje; znajdziecie Jezusa, który nas kocha, który nas bardzo kocha, który nas bardzo miłuje – podkreślał Franciszek.

Po modlitwie pozdrowił zgromadzonych na placu wiernych. Zapewnił o modlitwie za doświadczony tragedią Liban a także w intencji innych dramatycznych sytuacji, powodujących cierpienie. –  Moją myślą zwracam się także do umiłowanej Białorusi. Uważnie śledzę sytuacją powyborczą w tym kraju i apelują o dialog, o odrzucenie przemocy, a także poszanowanie sprawiedliwości i prawa. Zawierzam wszystkich Białorusinów opiece Matki Bożej, Królowej Pokoju – powiedział papież.

Na zakończenie przypomniał, że choć wakacje są czasem odpoczynku i kontaktu z przyrodą, to powinny być także czasem miłości i dzielenia się z innymi. Zaakcentował tu szczególnie sytuację rodzin, które z powodu epidemii koronawirusa znalazły się w dramatycznej sytuacji materialnej. Poprosił, aby nie zapominać o pomocy, która jest im tak bardzo potrzebna.

ah, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap