“Skandalem XXI wieku jest to, że trąd ciągle istnieje”. Dziś Światowy Dzień Trędowatych

Trąd to prawdopodobnie najstarsza choroba w dziejach świata. Zapomnieli już o niej mieszkańcy większości krajów rozwiniętych. Jednak w najuboższych rejonach świat jest nadal groźna i wciąż zbiera swoje tragiczne żniwo. "Wielkim skandalem XXI wieku jest to, że trąd ciągle istnieje i nadal zbiera tragiczne żniwo" – powiedziała w Radiu Watykańskim doktor Helena Pyz, pracująca w ośrodku dla trędowatych Jeevodaya w Indiach.

Polub nas na Facebooku!

Pierwsze przypadki trądu to prawdopodobnie 1500 r. przed Chrystusem. Jest to choroba zakaźna z długim okresem inkubacji – nierzadko pierwsze objawy pojawiają się po kilku latach od zakażenia. Trąd dotyka w równym stopniu kobiety i mężczyzn, dorosłych i dzieci, ale nie jest chorobą dziedziczną. Dopiero w XIX wieku Norweski uczony Gerhard Henrik Armauer Hansen odkrył bakterię odpowiedzialną za tę chorobę, a blisko 110 lat później, w 1981 znaleziono dla trędowatych skuteczną terapię antybiotykową.

 

Światowy Dzień Trędowatych

Ustanowił go w 1954 r. Raoul Follereau. Wraz z przełożoną sióstr misjonarek Matki Bożej od Apostołów s. Eugenią Ravasio założyli na Wybrzeżu Kości Słoniowej pierwszy, wzorcowy ośrodek Adzopé, w którym chorzy na trąd byli nie tylko leczeni. Dzięki pomocy ośrodka trędowaci mogli także pracować, zakładać rodziny, edukować swoje dzieci. To właśnie tam odbędą się centralne uroczystości Światowego Dnia Trędowatych.

Liczba nowych zachorowań pozostaje od kilku lat na tym samym poziomie – to ok. 200-250 przypadków w 120 krajach świata. Ok. 15 tys. wszystkich zachorowań dotyczy dzieci poniżej piętnastego roku życia. Od kilku lat wraz z falą uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, na nowo trąd pojawił się w Europie. Są to na szczęście pojedyncze przypadki.

Trąd najczęściej dotyka osoby niedożywione i osłabione. Jednak dzięki odkrytym w 1981 roku antybiotykom jest to choroba całkowicie wyleczalna. Jeśli wykryje się ją odpowiednio wcześnie, jest szansa, że nie spowoduje widocznych okaleczeń, które mogą być powodem stygmatyzacji społecznej. Przez te 40 lat wyleczono już 17 mln osób – wśród nich 3 mln to ludzie ciężko i trwale okaleczeni, wymagający specjalistycznej opieki zdrowotnej już do końca życia.

 

“Wystarczyło pokochać tych biednych ludzi”

Dokładna liczba chorych na trąd nie jest znana. To dlatego, że spotyka się go w krajach, które mają słabo rozwinięte systemy opieki zdrowotnej. Tam też przychodzą na świat dzieci, które nie mają szans, by spotkać w swoim życiu lekarza.

Docierają do nich najodważniejsi misjonarze. Przez całe stulecia trędowaci znajdowali schronienie przy kościołach i klasztorach, gdzie powstawały pierwsze leprozoria. Wśród świętych wiele jest przykładów tych, którzy nie bali się zbliżać do chorych – byli to m.in. św. Franciszek z Asyżu, św. Elżbieta Węgierska, św. Kinga, czy znana właśnie z opieki nad trędowatymi św. Teresa z Kalkuty. Są oni dzisiaj inspiracją dla misjonarzy pracujących wśród chorych w Azji, Afryce, Ameryce Południowej czy na dalekich Wyspach Pacyfiku.

Warto przy okazji tego dnia wspomnieć postać także świeckiej misjonarki służebnicy Bożej dr Wandy Błeńskiej, która czterdzieści lat swojego aktywnego życia poświęciła pracy wśród trędowatych w Ugandzie. Zapytana, czy praca z trędowatymi była trudna, odpowiedziała mi z uśmiechem: „nie, wcale nie była trudna. Wystarczyło pokochać tych biednych ludzi”.

PRZECZYTAJ: Dziewczyny z ośrodka dla trędowatych

 

Mama z Jeevodaya

70 proc. wszystkich chorych na trąd to mieszkańcy Indii. Dzięki działaniom chrześcijan nie pozostają oni bez pomocy – dla hinduistów trąd równoznaczny jest z odrzuceniem i wykluczeniem społecznym. Żywą legendą jest w tym regionie kapłan i lekarz, pallotyn ks. Adam Wiśniewski. Przez 26 lat posługiwał trędowatym w Indiach, a w 1961 roku we wsi Gatapar założył znany nie tylko w Polsce ośrodek dla trędowatych pod nazwą Jeevodaya.

W ośrodku tym pracuje od przeszło 30 lat polska misjonarka, dr Helena Pyz. Jej zdaniem to skandal, że w XXI wieku trąd nadal istnieje. Trąd jest w Indiach chorobą endemiczną, więc wciąż odkrywam nowe przypadki trądu. Niektórzy przychodzą ponieważ podejrzewają, że zmiany na skórze zwiastują właśnie to schorzenie. Najczęściej jednak trąd jest wykrywany przypadkowo, gdy pacjent zgłasza różne, nie związane z tą chorobą dolegliwości – powiedziała lekarka w rozmowie z papieską rozgłośnią.

Przyznała też, że niestety “wciąż są osoby, które lekceważą objawy”. Miałam ostatnio pacjenta z bardzo zaawansowanym trądem, który lekceważył chorobę przez ponad rok. Takich pacjentów na szczęście jest coraz mniej. Zawsze wtedy zastanawiam się ilu następnych zaraził! – powiedziała dr Helena Pyz. Zwróciła też uwagę, że z powodu pandemii “zwiększy się poziom niedożywienia, a więc znów spadnie odporność własna na różne choroby”, jednak paradoksalnie może to sprawić, że w wyniku większej izolacji ilość zachorowań na trąd spadnie.

Dr Helena Pyz dzieli swoje życie z innymi mieszkańcami Ośrodka dla trędowatych. Jak możemy przeczytać o niej na stronie ośrodka, “eangelizuje nie słowami, ale czynem, jakim jest posługa i miłość do tych, których inni z lęku i uprzedzeń unikają”. Lekarka porozumiewa się z chorymi w języku hindi. Na co dzień swoją szczególną troską otacza dzieci uratowane po przedwczesnej śmierci matek. Słowo, którym się do niej zwracają Mami (Mamo) stało się jej imieniem własnym w Jeevodaya.

PRZECZYTAJ REPORTAŻ: Mama z Jeevodaya

 

 

Bóg czuwa nad nami

Kiedy dr Helena Pyz rozpoczynała swą pracę w Jeevodaya, panowała tam bieda i głód. Istnieją obawy, że ten stan powróci w wyniku trwającej epidemii. Obawiam się, choć jestem optymistką, że ta sytuacja może się powtórzyć, a nawet okazać trudniejsza. Drożeją wszystkie produkty, co generuje wzrost kosztów utrzymania rodzin, a ci, którzy żyli z żebraniny po prostu nie będą mieli żadnego źródła utrzymania. Większość naszych pacjentów to ludzie bardzo ubodzy lub nędzarze, a dzieci z kolonii są na naszym całkowitym utrzymaniu przez dziesięć miesięcy w roku – powiedziała papieskiej rozgłośni misjonarka. Mimo wielu trudności ze spokojem patrzy jednak w przyszłość. “Mam pewność, że Pan Bóg czuwa nad nami nieustannie i mimo trudności mamy za co Mu dziękować”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dr Helena Pyz o Jeevodaya: “Otwieram drzwi pragnącym włączyć się w pomoc moim trędowatym. Ale zawsze proszę: przemyślcie, jak najlepiej możecie pomóc”.

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Abp Hoser o Medjugorie: “To model nowej ewangelizacji”. 40. rocznica pierwszych objawień

Wizytator apostolski w Medjugorje, abp Henryk Hoser, uważa, że miejsce to jest „swoistym modelem nowej ewangelizacji”. W tym roku przypada 40. rocznica rzekomych objawień Matki Bożej w Medjugorie. Abp Hoser wziął udział w kongresie, zorganizowanym z tej okazji przez niemieckie stowarzyszenie "Medjugorje".

Polub nas na Facebooku!

Z racji rocznicy stowarzyszenie przygotowało dwudniowy program złożony ze świadectw, wykładów i muzyki, który rozpoczął się 30 stycznia. Jak podają media, wydarzenie śledzi na żywo kilka milionów osób na całym świecie.

 

Matka Boża Patronka Nowej Ewangelizacji

Jako gospodarz wydarzenia kongres otworzył biskup Augsburga, Bertram Maier. Niemiecki hierarcha podkreślił, że Medjugorje pełni funkcję mostu – ze względu na swoje położenie geograficzne między Europą Wschodnią i Zachodnią, ale także między Bogiem a człowiekiem. Jeśli nie będziemy tylko marzyć o chrześcijańskiej Europie, ale zechcemy pomóc w jej urzeczywistnieniu, z Medjugorja może wypłynąć wielki płomień – stwierdził bp Maier. Dodał, że to miejsce pielgrzymkowe jest ważnym wsparciem szczególnie dla „nawrócenia i zwrócenia się ku Chrystusowi”. Matkę Bożą określił jako „patronkę nowej ewangelizacji”.

Najświętsza Dziewica wzywa nas do nawrócenia, do fundamentalnego wyboru, w którym wybieramy Boga lub to, co jest przeciwne Bogu, czyli moce ciemności – tłumaczył biorący udział w kongresie abp Hoser, wizytator apostolski w Medjugoriu. Jak wyjaśnił, ten apel jest skierowany do wszystkich mieszkańców świata. Każdy człowiek jest „powołany do budowania pokoju na tej ziemi, aby nadawała się do zamieszkania”.

Abp Hoser widzi też wiele podobieństw między Medjugorje a innym, uznanym już przez Kościół miejscem objawień w Kibeho w Rwandzie. Tam również odnotowano niezwykłe wydarzenia w 1981 r., które z perspektywy czasu interpretowano jako ostrzeżenie przed ludobójstwem, tak samo, jak tutejsze przesłanie nawrócenia.

 

fot. YouTube / Media MIR Medjugorje DE

 

Medjugorie oferuje po prostu modlitwę

Jak zauważył w swoim wystąpieniu abp Henryk Hoser, w wielu krajach tradycyjnie chrześcijańskich ma miejsce “masowa dechrystianizacja, cicha apostazja od wiary, dlatego istnieje potrzeba nowej ewangelizacji Europy, Ameryki Północnej i całej cywilizacji atlantyckiej”.

Według hierarchy nowa ewangelizacja, w Kościele katolickim rozumiana jako poszukiwanie nowych sposobów głoszenia orędzia chrześcijańskiego we współczesnych społeczeństwach, powinna „kłaść nacisk na te wszystkie elementy, które utraciliśmy w procesie tracenia wiary, przede wszystkim na bezpośrednią, żywą i owocną relację z Bogiem, który jest naszym Stwórcą i naszym Zbawicielem”.

Zatracono poczucie sacrum oraz modlitwę – uważa wizytator apostolski. I tu, jego zdaniem wkracza Medjugorje. Oferuje nam, powiedziałbym, rzeczy klasyczne, przede wszystkim różne rodzaje modlitwy, modlitwę indywidualną, wspólną, milczenie wymieniał abp Hoser, podkreślając, że specyficznym elementem tego miejsca jest kult maryjny.

CZYTAJ TAKŻE: Abp Hoser: Medjugorje – Apokalipsa toczy się teraz

 

Trwa dochodzenie w sprawie autentyczności objawień

Od 24 czerwca 1981 r. sześcioro dzieci w Medjugorju twierdziło, że objawiała się im Matka Boża. Według dorosłych już dziś wizjonerów, objawienia trwają nadal i to bardzo często – podają, że od początku takich wizji było w sumie ponad 42 000/ Według ich relacji wiele z objawień zawierało przesłania od „Gospy” (Pani) , która według wizjonerów nazywa siebie „Królową Pokoju”. Orędzia te sprawiły, że do Medjugorie zaczęli przybywać licznie pielgrzymi z całego świata. Przed pandemią koronawirusa było to kilka milionów osób rocznie.

Z racji wątpliwości co do autentyczności objawień odpowiedzialna za nie diecezja Mostar rozpoczęła w 1982 roku kilka dochodzeń. Również Stolica Apostolska podjęła ten temat – w 2006 roku papież Benedykt powołał specjalną komisję ds. Medjugorje.

W roku 2017 papież Franciszek mianował wysłannikiem apostolskim do Medjugorie abpa Henryka Hosera. Miał on przeanalizować i przedstawić propozycje dotyczące opieki duszpasterskiej w tym miejscu.

Od 2019 roku możliwe jest, za zezwoleniem papieża, organizowanie oficjalnych pielgrzymek diecezjalnych i parafialnych do Medjugorje. Ostateczny werdykt dotyczący autentyczności objawień nie został jednak jeszcze wydany.

ZOBACZ: Papież zezwolił na pielgrzymki do Medjugorie

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap