video-jav.net

Papież umył nogi 12 więźniom

Tegoroczną liturgię Wieczerzy Pańskiej papież Franciszek sprawował w rzymskim więzieniu Regina Coeli (Królowej Niebios) na Zatybrzu. Podczas obrzędu Mandatum obmył nogi 12 więźniom w tym prawosławnemu, muzułmaninowi i buddyście.

Polub nas na Facebooku!

Więźniowie wybrani do obrzędu pochodzili z różnych krajów: z Włoch, Filipin, Maroka, Mołdawii, Kolumbii, Nigerii i Sierra Leone. Ośmiu z nich jest katolikami, dwóch muzułmanami, jeden prawosławnym i jeden buddystą.

W improwizowanej homilii papież stwierdził, że Jezus odwraca historyczne i kulturowe przyzwyczajenie swej epoki, ale także dzisiejszej, i mówi, że kto przewodzi, aby być dobrym szefem, powinien służyć. – Pomyślmy o historii. Gdyby tylu królów, tylu władców, głów państw zrozumiało nauczanie Jezusa, zamiast rozkazywać, być okrutnymi, zabijać ludzi, tylko to robili [służyli – KAI], ilu wojen by nie było! – zauważył Franciszek.

Zwrócił uwagę, że ludziom cierpiącym i odrzuconym przez społeczeństwo Jezus mówi: „Jesteś dla mnie ważny”. Dodał, że „Jezus przychodzi, żeby nam służyć” i odwołał się do gestu umycia stóp. W czasach Chrystusa był to obowiązek niewolników. Nie było asfaltu, nie było bruku, ludzie chodzili zakurzonymi drogami i brudzili sobie stopy, więc gdy wchodzili do domu, niewolnicy im je myli. – Jezus chce wypełnić ten obowiązek, by dać nam przykład, jak powinniśmy służyć sobie nawzajem – podkreślił Ojciec Święty.

Przywołał też opowieść ewangeliczną o dwóch uczniach, którzy chcieli zrobić karierę i poprosili Jezusa, aby zajęli ważne stanowiska, jeden po jego prawej, a drugi po lewej stronie. – Jezus spojrzał na nich z miłością – Jezus zawsze patrzy z miłością – i powiedział: „Nie wiecie, o co prosicie”. Przywódcy państw, mówi Jezus, rozkazują, chcą, by im służono. (…) „Ale nie tak będzie między wami: kto rządzi, ten powinien służyć” – przypomniał Franciszek słowa Jezusa.

Przed Mszą św. papież odwiedził chorych więźniów w infirmerii, zaś po zakończeniu liturgii przewidziano jeszcze spotkanie z osadzonymi w jednym z oddziałów zakładu karnego.

Przed rokiem Franciszek przewodniczył liturgii Wieczerzy Pańskiej w więzieniu w Paliano na terenie diecezji Palestrina nieopodal Rzymu; w 2016 r. w ośrodku dla uchodźców ubiegających się o azyl (CARA) w Castelnuovo di Porto; w 2015 r. w rzymskim więzieniu Rebibbia; w 2014 r. w domu opieki Santa Maria della Provvidenza, należącym do Fundacji ks. Gnocchiego, zaś w 2013 r. w zakładzie karnym dla nieletnich Casal del Marmo.

Franciszek jest czwartym papieżem odwiedzającym więzienie „Regina Coeli”. Przed nim byli tam: św. Jan XXIII (26 grudnia 1958), bł. Paweł VI (9 kwietnia 1964) i św. Jan Paweł II (9 lipca 2000).

KAI/ad

Niewykluczony proces beatyfikacyjny bohaterskiego żandarma

Arnaud Beltrame, podpułkownik francuskiej żandarmerii 23 marca dobrowolnie wymienił się za jednego z zakładników islamskiego terrorysty i zginął. Francuzi oddali mu hołd narodowy, a Episkopat nie wyklucza wszczęcia procesu beatyfikacyjnego, tym bardziej że żandarm w 2008 przeżył głębokie nawrócenie, był praktykującym katolikiem, zaangażowanym w ruch rodzin katolickich.

Polub nas na Facebooku!

„Oddanie swego życia, by uratować innych to wspaniały przykład, który z pewnością okaże się owocny w naszym społeczeństwie, kuszonym przez przemoc i zamknięcie w sobie” – napisali francuscy biskupi.

Bp de Romanet przyznał, że ofiarę mężnego podpułkownika słusznie porównuje się do tego, co zrobił św. Maksymilian Maria Kolbe w Auschwitz w 1941. Beatyfikacja A. Beltrame’a byłaby tym bardziej uzasadniona, że w lipcu ubiegłego roku papież Franciszek uznał oficjalnie, że heroiczna ofiara z własnego życia jest wystarczającym powodem do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego. Francuski biskup polowy dodał, że to, co uczynił Beltrame wykracza poza obowiązki żandarma i można to zrozumieć jedynie w perspektywie transcendencji i życia wiecznego.

Przedstawiając w obszernym artykule na łamach portalu Slate.fr postać nowego bohatera Francji znany tamtejszy dziennikarz katolicki Henri Tincq przypomniał m.in., że odznaczał się on niezachwianą wiarą, pełną, płomienną, ale nie integryzmem, podobną do postaw neofitów z pierwszych wieków chrześcijaństwa. A. Beltrame urodził się w rodzinie niezbyt praktykującej, nawrócił się w 2008, mając prawie 33 lata, w 2 lata później, po przejście formacji katechumenatu, przyjął z rąk swego biskupa chrzest, I komunię św. i bierzmowanie. Należał do grupy rodzin katolickich Cana, starających się łączyć życie wiarą z życiem małżeńskim. Swoją przyszłą żonę poznał w bretońskim opactwie Timadeuc po pielgrzymce do sanktuarium maryjnego Sainte-Anne d’Auray. Oboje żyli w związku cywilnym, ale w czerwcu br. mieli wziąć ślub kościelny.

Jednocześnie publicysta zwrócił uwagę, że A. Beltrame był aktywnym masonem, o czym dowiedziano się z oświadczenia wydanego nazajutrz po jego bohaterskiej śmierci przez Wielką Lożę Francji (najwyższą władzę wolnomularstwa w tym kraju, wyższą niż Wielki Wschód Francji). Dokument ten stwierdzał, że “z wielkim wzruszeniem Bracia Wielkiej Loży dowiedzieli się o śmierci swego Brata (…), członka Czcigodnej Loży Hieronima Bonapartego…”. Wyrażono hołd “temu bohaterskiemu człowiekowi, który dał dowód przykładnego poczucia obowiązku i poświęcenia” oraz podkreślono, że “ten akt odwagi i jego niezachwiany patriotyzm pozwoliły uratować życia i pokazały, że nigdy nie należy ustępować w obliczu barbarzyństwa”.

Według Tincqa Kościół nie zabrania obecnie katolikom przynależności do masonerii, “choć oczywiście też nie zachęca do tego” i za takie członkostwo nie grożą już “ani ekskomunika, ani gromy piekielne”.

KAI/ad