Brazylijski ksiądz-cudotwórca został dziś ogłoszony błogosławionym

Za życia nazywano go „księdzem-błogosławiącym” lub cudotwórcą, ponieważ jego modlitwa była niezwykle skuteczna. Słynął też z życia w ubóstwie i służby potrzebującym. Dziś w Brazylii odbyła się beatyfikacja ks. Donizettiego Tavaresa.

Polub nas na Facebooku!

Brazylijski ksiądz-cudotwórca został dziś ogłoszony błogosławionym
Za życia nazywano go „księdzem-błogosławiącym” lub cudotwórcą, ponieważ jego modlitwa była niezwykle skuteczna. Słynął też z życia w ubóstwie i służby potrzebującym. Dziś w Brazylii odbyła się beatyfikacja ks. Donizettiego Tavaresa.

Był to kapłan mocno przesiąknięty zapachem swoich owiec – mówił kard. kard. Angelo Becciu podczas liturgii beatyfikacyjnej, której przewodniczył w imieniu Papieża. Zauważył, że ks. Donizetti służył wszystkim biednym i potrzebujących bez względu na kolor skóry, kulturę czy religię. „Zafascynowany nauczaniem społecznym papieża Leona XIII stał się promotorem praw człowieka, walki o godność każdej osoby i sprawiedliwość społeczną” – podkreślił prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Wskazał, że nowy błogosławiony zdecydowanie występował w obronie najuboższych, pomagał biednym, zwłaszcza robotnikom wykorzystywanym i wyzyskiwanym przez właścicieli dużych przedsiębiorstw, jednoznacznie opowiadał się też za zniesieniem niewolnictwa, co przysporzyło mu wiele cierpień. „W potrzebujących widział Jezusa, a cały swój zapał czerpał z modlitwy i adoracji Najświętszego Sakramentu” – podkreślił kard. Becciu. Przypomniał też wielką maryjność ks. Donizettiego i jego szczególny kult do Matki Bożej z Aparecidy, która za jego przyczyną dokonywała wiele cudów.

Donizetti Tavares de Lima urodził się 3 stycznia 1882 w miasteczku Santa Rita de Cássia w stanie Minas Gerais we wschodniej Brazylii. Jego ojciec – prawnik z zawodu – bardzo kochał muzykę i każdemu ze swych ośmiorga dzieci nadawał imiona wielkich kompozytorów, np. Rossini, Bellini, Mozart, Verdi i właśnie Donizetti. Gdy chłopiec miał 4 lata, cała rodzina przeprowadziła się do miasta Franca na terenie metropolii São Paulo i tam poszedł on do szkoły. Rodzina żyła biednie i przyszły błogosławiony starał się wspomóc ją finansowo, próbując różnych zajęć i w 1894 rozpoczął naukę muzyki, zostając organistą w miejscowym kościele. Po latach uczył innych muzyki w seminarium duchownym.

W 1900 zaczął studiować prawo a w 3 lata później filozofię i teologię, rozpoczynając w ten sposób przygotowania do kapłaństwa. Wielki wpływ na to jego postanowienie miał bp João Batista Corrá Nery (1863-1920) – jeden z najlepiej wykształconych hierarchów brazylijskich tamtych czasów. To on zaszczepił w młodym Donizettim zainteresowanie katolicką nauką społeczną i wrażliwość na ubogich.

Seminarzysta przyjął święcenia kapłańskie 12 lipca 1908 a od biskupa, który mu ich udzielał, uzyskał zgodę na złożenie ślubów ubóstwa. Pozostał im wierny do końca życia, które spędził w wielkiej prostocie.

Od początku swej posługi duszpasterskiej angażował się z wielką ofiarnością zarówno w działalność czysto kapłańską: sprawowanie sakramentów, katechizacja, ewangelizacja itp., jak i w sprawy społeczno-materialne, pomagając biednym, zwłaszcza robotnikom wykorzystywanym i wyzyskiwanym przez właścicieli dużych przedsiębiorstw. Nierzadko był posądzany o komunizm, a nawet dwukrotnie próbowano go zabić. Ks. Tavares de Lima był jednak nie tylko kapłanem, lecz także prawnikiem i tę swoją wiedzę starał się wykorzystywać w obronie ludzi pracy.

Po kilkunastu latach duszpasterzowania w parafiach w diecezjach Pouso Alegre i Campinas 24 maja 1926 otrzymał nominację na proboszcza parafii św. Antoniego w Tambaú a pracę tam rozpoczął 12 czerwca tegoż roku, odprawiając swą pierwszą Mszą św. nazajutrz, w święto patrona kościoła. Tak rozpoczęła się jego wieloletnia posługa w tym mieście, podczas której zasłynął jako ksiądz „błogosławiący”, który nie ma żadnego bogactwa, śpi na prostym szpitalnym łóżku i przy tym pomaga innym oraz jako cudotwórca.

Założył w parafii szereg organizacji charytatywnych i pomocowych, ale też pobożnościowych, np. Stowarzyszenie św. Wincentego a Paulo, Stowarzyszenie Ochrony Macierzyństwa i Dzieciństwa, Zgromadzenie Maryjne, Bractwo Córek Maryi i Krąg Robotniczy. Wprowadził zwyczaj błogosławienia dzieci rozpoczynających naukę w szkole. Udało mu się zbudować w mieście szkołę i schronisko dla potrzebujących. Będąc wielkim czcicielem Maryi z Aparecidy szerzył Jej kult w parafii. Wiąże się z tym pierwszy „cud”, jaki mu przypisywano: w 1927 przed procesją z figurą Patronki Brazylii zapowiadała się wielka burza, ale przeszła obok, gdy ks. Tavares rozpoczął wędrowanie z Maryją.

Zasłynął też ze swych błogosławieństw, których udzielał wszystkim proszącym go o to. Według niektórych danych do 7-tysięcznego wówczas miasteczka przybywało rocznie ponad 20 tys. osób, chcąc uzyskać jego błogosławieństwo.

Największą jednak sławę i popularność przysporzyły mu cuda, których dokonywał, jak sam przyznawał, za wstawiennictwem Pani z Aparecidy. Miał dar bilokacji, a więc jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach, np. w czasie odprawiania Mszy św. w kościele parafialnym widziano go w drugim końcu miasta, a także lewitacji, czyli unoszenia się w powietrzu. Taki przypadek stwierdzono u niego, gdy sprawował Mszę w Wielkim Tygodniu w 1958: podczas gdy mówił o Chrystusie, który po zmartwychwstaniu wstąpił do nieba, sam – nie zdając sobie z tego sprawy – uniósł się pół metra nad ziemią.

Z licznych cudów, których dokonał, większość dotyczyła uzdrowień osób niemogących chodzić, ale też np. z chorób umysłowych. Jego sława pod tym względem była tak duża, że przybywali doń ludzie z całej Brazylii a nawet z zagranicy. Tylko w latach 1954-55 było ich prawie 3 mln. A założone w tym czasie Archiwum Domu Cudów odnotowało ok. 700 cudownych uzdrowień, potwierdzonych przez miejscowych lekarzy i notariuszy. Łącznie zaś stwierdzono ponad 1,8 tys. takich przypadków.

Zmarł w Tambaú 16 czerwca 1961 wskutek powikłań sercowych i cukrzycowych, wskutek których już wcześniej trafiał do szpitala. Jego szczątki spoczęły w kościele parafialnym, którego był proboszczem 35 lat. Ekshumowano je w maju 2009, gdy toczył się rozpoczęty w grudniu 1999 jego proces beatyfikacyjny, ale po kilku dniach wróciły na swe dawne miejsce.

6 kwietnia br. Franciszek podpisał dekret uznający cud, przypisywany wstawiennictwu brazylijskiego kapłana, otwierając drogę do jego beatyfikacji.

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

Papieskie żarty podczas spotkania z biskupami Japonii

Zaraz po wylądowaniu na lotnisku w Tokio papież Franciszek pojechał na spotkanie z tutejszymi biskupami. - Słyszałem, że Japończycy są pracowici. Pewnie dlatego od razu kazali mi pracować - zażartował na powitanie.

Polub nas na Facebooku!

Papieskie żarty podczas spotkania z biskupami Japonii
Zaraz po wylądowaniu na lotnisku w Tokio papież Franciszek pojechał na spotkanie z tutejszymi biskupami. - Słyszałem, że Japończycy są pracowici. Pewnie dlatego od razu kazali mi pracować - zażartował na powitanie.

Spotkanie odbyło się w Nuncjaturze Apostolskiej w Tokio, gdzie papież przyjechał prosto z lotniska. Przewodniczący Episkopatu abp Joseph Mitsuaki Takami z Nagasaki powitał Ojca Świętego ciepło i oficjalnie. Przypomniał, że w roku bieżącym mija 470 lat od przybycia do Japonii świętego Franciszka Ksawerego. Na przeszkodzie w rozwoju chrześcijaństwa w tym kraju stanęły jednak prześladowania, które rozpoczęła się w 1614 r. i trwały 260 lat. Mimo to, tamtejsi chrześcijanie, głównie w regionie Nagasaki, zachowali swą wiarę i przekazywali ją poprzez chrzest, modlitwę i nauczanie. W uznaniu tego ważnego faktu historycznego, w ubiegłym roku kościoły i wioski w rejonie Nagasaki zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego.

Przejmując głos Franciszek najpierw zażartował. “Wiadomo, że Japończycy słyną z pracowitości. Dlatego od razu po tym, gdy wysiadłem z samolotu, kazali mi pracować”. Kiedy zaś już rozpoczął przemówienie spostrzegł, że nie przywitał się najpierw z każdym z biskupów z osobna. – Musicie pewnie myśleć, że Argentyńczycy są bardzo niegrzeczni – zażartował.

We właściwym przemówieniu Ojciec Święty zaczął od wdzięczności za możliwość tego spotkania, pozdrawiając wszystkich członków wspólnoty katolickiej w Japonii: świeckich, katechetów, księży, osoby duchowne i konsekrowane, seminarzystów. Swoje pozdrowienie skierował także do wszystkich Japończyków, świętujących intronizację nowego cesarza i początek ery Reiwa.

Papież przypomniał burzliwe dzieje chrześcijaństwa w Japonii i wyznał, że już jako młody zakonnik pragnął być misjonarzem w tym kraju, ale jak zaznaczył, na realizację tego impulsu trzeba było poczekać. W tym kontekście podkreślił, że przybywa jako „pielgrzym misyjny”.

Mówiąc o dniu dzisiejszym japońskiego Kościoła Ojciec Święty zaznaczył, że jest on mniejszością dającą świadectwo swej wiary i stwierdził: „jesteście żywym Kościołem, który zachował się wypowiadając Imię Pana i podziwiając, jak On was prowadził pośród prześladowania”. Dodał, że dziś japońscy katolicy są cenieni przez swoich rodaków.

Następnie Franciszek nawiązał do hasła swej pielgrzymki: „Chroń wszelkie życie”, i zaznaczył, że misja biskupa to posługa pasterza zdolnego do ochrony wszelkiego życia, a więc w pierwszym rzędzie życia ludu Bożego. Należy to wiązać z głoszeniem Ewangelii.

Misją japońskiego Kościoła jest też gościnność dla pracowników zagranicznych, stanowiących połowę jego członków. Papież dołączył do tego zadania obowiązek pomagania cierpiącym. „Nie lękajmy się rozwijania zawsze, tu i na całym świecie, misji zdolnej do podniesienia głosu i obrony każdego życia jako cennego daru Pana” – wezwał Ojciec Święty.

Franciszek zaapelował do japońskiego Kościoła o dawanie świadectwa Ewangelii, w tym poprzez apostolstwo wychowawcze. Podkreślił niepokojące zjawiska dotykające japońskiego społeczeństwa, jak samotność wielu osób, wysoki procent samobójstw czy też znęcanie się nad innymi w znacznym stopniu dotykają ludzi młodych. „Zachęcam was do zwrócenia szczególnej uwagi na nich i na ich potrzeby oraz postarania się o stworzenie przestrzeni, w których kultura wydajności, osiągnięć i sukcesu mogła by otworzyć się na kulturę bezinteresownej i altruistycznej miłości” – zachęcił papież.

Ojciec Święty wskazał ponadto na konieczność i stosowność angażowania w dzieło ewangelizacji rodzin, by apostolstwo członków Kościoła dotarło do ludzi tam, gdzie się znajdują.

Kończąc Franciszek powiedział: „Piotr chce umocnić was w wierze, ale przybywa także, by dotknąć i dać się odnowić, podążając śladami wielu męczenników będących świadkami wiary”.

Oficjalnym tłumaczem u boku Franciszka podczas wizyty jest pochodzący z Argentyny prowincjał japońskich jezuitów, o. Renzo De Luca SJ. To jego ks. Jorge Bergoglio jako prowincjał tego zakonu w Argentynie wysłał na misję do Kraju Kwitnącej Wiśni.

Konferencja Biskupów Japonii (Cbcj) gromadzi biskupów trzech archidiecezji metropolitalnych i 13 diecezji. Została założona w 1941 r. Jako „Japońska Katolicka Organizacja Religijna” (Nippon Tenshu Kokyo Kyodan), która w 1945 r. stała się „Międzydiecezjalną Katolicką Federacją” (Tenshu Kokyo Kyoku Remmei), a następnie w 1952 r. „Katolicką Konferencją Japonii” (Catholic Chuo Kyogikai ). Jej obecnym przewodniczącym jest Joseph Mitsuaki Takami SVD, metropolita Nagasaki, zaś wiceprezydentem jest kard, Thomas Aquino Manyo Maeda, metropolita Osaki. Konferencja Episkopatu Japonii jest członkiem Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC).

Jutro rano, w niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata, Franciszek odleci samolotem do Nagasaki – najbardziej katolickiego miasta kraju, nazywanego “japońskim Rzymem”. Tam w Parku Pokoju, w którym znajdowało się epicentrum wybuchu bomby atomowej zrzuconej na to miasto 9 sierpnia 1945 r. (w jego wyniku zginęło ok. 74 tys. osób), wygłosi orędzie na temat broni nuklearnej a następnie na Wzgórzu Nishizaka przy Pomniku Męczenników – miejscu zagłady tamtejszych katolików i misjonarzy – złoży hołd ofiarom trwających ponad dwa i pół wieku prześladowań katolików. Ten bolesny okres zakończył się dopiero pod koniec XIX wieku. Jednym z zamęczonych na wzgórzu Nishizaka w 1643 r. misjonarzy był polski jezuita o. Wojciech Męciński. Tam też Franciszek odmówi modlitwę „Anioł Pański”.

Po obiedzie w Domu Biskupim Ojciec Święty odprawi Mszę św. na miejscowym stadionie baseballowym, po czym uda się samolotem do Hiroszimy, która jako pierwsza na świecie padła ofiarą ataku jądrowego w czasie II wojny światowej i wygłosi tam, przy Pomniku Pokoju, przesłanie na rzecz pokoju. Następnie odleci do Tokio. W tym jednym dniu papież przemierzy w sumie 2400 km.

ad, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7