Franciszek o stylu działania Boga. Nie robi widowiska!

Bóg działa w pokorze i milczeniu, Jego stylem nie jest widowisko – powiedział papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty

Komentując dzisiejsze czytania liturgiczne, opowiadające o wodzu wojska króla syryjskiego, chorym na trąd Naamanie (2 Krl 5,1-15a) oraz mieszkańcach Nazaretu, którym Pan Jezus wyrzuca brak wiary (Łk 4,24-30) Ojciec Święty, zauważył, że te wydarzenia łączy żądanie widowiska.

Franciszek przypomniał, że dowódcy wojsk syryjskich, Naamanowi prorok Elizeusz każe zanurzyć się siedem razy w wodach Jordanu. Wzburzył się on, bo sądził, że oczyszczenie z trądu nastąpi na skutek jakiegoś gestu bardziej spektakularnego, ale w końcu posłuchał rad swoich sług, uczynił to, co kazał prorok i trąd ustąpił. Natomiast mieszkańcy Nazaretu początkowo słuchali Pana Jezusa z podziwem, ale później wybuchli gniewem i pogardą, kwestionując kompetencje Pana Jezusa i wyrzucili Go z miasta, „wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić”. Zarówno Naaman jak i mieszkańcy Nazaretu pragnęli widowiska. Ale styl Boży to nie spektakl, show. Bóg działa z pokorą, w milczeniu, w małych rzeczach. Widać to począwszy od dzieła stworzenia, gdzie Pan nie bierze do rąk czarodziejskiej różdżki, ale stwarza człowieka z błota. Ten styl przenika całą historię zbawienia – podkreślił papież.

„Kiedy Bóg chciał wyzwolić swój lud, to uczynił to ze względu na wiarę i zaufanie jednego człowieka, Mojżesza. Kiedy chciał obalić potężne miasto Jerycho, uczynił to za pośrednictwem nierządnicy. Także pragnąc nawrócenia Samarytan poprosił o zaangażowanie innej grzesznicy. Gdy posłał Dawida na walkę z Goliatem, wydawało się to szaleństwem: mały Dawid stanął przed olbrzymem, posiadającym miecz, tak wiele rzeczy, a Dawid tylko procę i kamienie. Kiedy powiedział Mędrcom, że narodził się król, Wielki Król, cóż znaleźli? Dziecko, żłób. Rzeczy proste pokora Boga, to jest styl Boży a nigdy widowisko” – wskazał Ojciec Święty.

Papież przypomniał, że wśród pokus Pana Jezusa na pustyni był także spektakl. Szatan namawiał Go, by rzucił się ze szczytu świątyni, żeby ludzie widząc cud mogli w Niego uwierzyć. Tymczasem Pan objawia się w prostocie, w pokorze. Franciszek zachęcił, abyśmy w okresie obecnego Wielkiego Postu pomyśleli, jak Pan pomógł nam iść naprzód, a zauważymy, że zawsze czynił to za pomocą rzeczy prostych, przemawiając w milczeniu, z pokorą do naszych serc.

„Także w liturgii, sakramentach jakże pięknie ukazuje się pokora Boga, a nie doczesny pokaz. Warto abyśmy przemyśleli nasze życie na nowo i zastanowili się nad tyloma sytuacjami, kiedy Pan nas nawiedził ze swoją łaską, zawsze zachowując ów styl pokorny, styl jakiego oczekuje także od nas: styl pokory” – zakończył swoją homilię Franciszek.


st (KAI/RV) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Dwa lata Franciszka: Kościół po stronie ubogich

Wiele kontrowersji – szczególnie w krajach postkomunistycznych, gdzie władza odbierała Kościołowi dobra materialne – wywołuje tak często powtarzany przez Franciszka apel o Kościół ubogi

Tymczasem papieżowi chodzi o Kościół, który jest pełen prostoty i stara się zachwycić świat pięknem Ewangelii, a nie bogactwem środków oraz o Kościół otwarty na ludzi ubogich i dostrzegający ich wartość. 13 marca wypada druga rocznica wyboru kard. Jorge Mario Bergoglio na papieża. Z tej okazji prezentujemy główne wątki jego nauczania.

Już w jednym z pierwszych swoich wystąpień Franciszek powiedział: „Pragnę Kościoła ubogiego i dla ubogich”. Kościół ubogi to Kościół wierny Ewangelii. – Kiedy Kościół jest pokorny i ubogi, wówczas jest wierny Chrystusowi, w przeciwnym razie grozi mu pokusa świecenia własnym światłem, zamiast dawania światu światła Bożego – wyjaśnia.

W centrum wspólnoty

Franciszkowi chodzi o Kościół, który istotne miejsce rezerwuje dla ludzi ubogich, cierpiących, odrzuconych i prześladowanych – zgodnie z tezą św. Pawła, że „szczególną czcią otaczane powinny być te członki ciała, które uważamy za najsłabsze”. W pełnym podziałów i nastawionym na skuteczność świecie ubodzy mają bowiem do spełnienia ważną misję oraz mogą nas wiele nauczyć. – Trzeba więc, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować – mówi Franciszek.

Przypomina, że ważniejsze nawet od konkretnej pomocy jest włączenie ubogich do wspólnoty. Jest przekonany, że od marginalizowanych i cierpiących możemy w istocie wiele się nauczyć, gdyż mają nam oni do zaoferowania prostotę, zaufanie, brak wyrachowania i zdolność do najbardziej autentycznej miłości. Dlatego w tegorocznym orędziu na Wielki Post papież podkreśla, że to, „co ci bracia ubodzy posiadają, jest darem dla Kościoła i dla całej ludzkości”. Zauważa, że „cierpienie drugiego stanowi wezwanie do nawrócenia, bowiem potrzeba, w jakiej znajduje się brat, przypomina mi o słabości mojego życia, o mojej zależności od Boga i od braci. Bliskość z ubogimi może mieć zatem moc uzdrowicielską.

Kościół po stronie ubogich

Kościół ubogi – zdaniem papieża – jest także Kościołem głęboko zaangażowanym po stronie ludzi ubogich, cierpiących niesprawiedliwość i prześladowania. Wobec tego „każdy chrześcijanin i każda wspólnota są wezwani, by być narzędziami Boga na rzecz wyzwolenia i promocji ubogich, tak aby mogli oni w pełni włączyć się w społeczeństwo” („EG” 187).

Według Franciszka jednym z charakterystycznych rysów współczesnej cywilizacji jest bowiem „kultura wykluczenia”. Opisuje ją w następujących słowach: „Nie ma w niej miejsca ani dla starca, ani dla niechcianego dziecka. Nie ma czasu, aby zatrzymać się z ubogim na skraju drogi”. Apeluje więc, by mieć odwagę i iść pod prąd, by „czynić naszą cywilizację prawdziwie ludzką”. Kulturze wykluczenia przeciwstawia „kulturę spotkania” i wzywa do jej budowania. Bo „albo postawimy na kulturę spotkania, albo wszyscy przegrają”.

Chrześcijanin zdaniem Franciszka to ktoś, kto zawsze okazuje solidarność z ubogimi i cierpiącymi. Dlatego po tragedii utonięcia wielu uchodźców, jaka zdarzyła się podczas ich masowej ucieczki z Afryki wiosną ubiegłego roku, papież sam udał się szybko na Lampeduzę do obozów dla migrantów. A po powrocie do Rzymu zakupił karty telefoniczne dla imigrantów tam przebywających, umożliwiające połączenia międzynarodowe, by uchodźcy mogli kontaktować się ze swymi rodzinami.

Innym gestem było np. oddanie na aukcję w Paryżu należącego do Franciszka motocykla marki Harley-Davidson. I przeznaczenie dochodu – ponad 241 tys. euro – na wsparcie hostelu i kuchni dla ubogich w Rzymie prowadzonych przez Caritas.

O otwartości Franciszka na ubogich świadczy także jego działalność na rzecz bezdomnych Rzymu, prowadzona za pośrednictwem jałmużnika abp. Konrada Krajewskiego. W listopadzie ub.r. w kontenerach pod kolumnadą Berniniego na placu św. Piotra zamontował on prysznice dla koczujących w pobliżu Watykanu. Po prysznicach papież postanowił podarować im także usługi zakładu fryzjerskiego, który zaczął funkcjonować w tym samym miejscu 16 lutego.

Franciszek spontanicznie reaguje na prośby ludzi potrzebujących z całego świata. 13 grudnia przygotował Szlachetną Paczkę dla wielodzietnej rodziny z Mazowsza, gdzie najstarszy syn cierpi na porażenie mózgowe. W miesiąc później przekazał 20 tys. zł na budowę windy w szkole Zawsze Razem w Poznaniu, w której uczy się 25 uczniów poruszających się na wózkach inwalidzkich.

A kiedy polscy biskupi przybyli doń z wizytą ad limina, Ojciec Święty zauważył, że w naszym kraju jest bardzo wielu bezrobotnych, bezdomnych, chorych, opuszczonych, a wiele rodzin nie ma wystarczających środków do życia. – Bądźcie blisko nich! – apelował do biskupów. I wezwał, by zachęcali kapłanów, zakonników i wszystkich wiernych do „wyobraźni miłosierdzia” i zawsze ją praktykowali.


Marcin Przeciszewski / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas