Franciszek: mury przeciw imigrantom runą

- Bariery z drutu kolczastego, mury, które mają powstrzymać imigrantów wcześniej czy później runą - powiedział papież Franciszek odpowiadając na pytania dziennikarzy w samolocie w drodze powrotnej z USA do Rzymu.

Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

Pytany o „kryzys migracyjny” w Europie, Ojciec Święty stwierdził, że do stanu kryzysu dochodzi się po długim procesie. Wojny i głód, z których powodu ludzie uciekają trwają od wielu lat. – Kiedy myślę o Afryce, choć z pewnością jest to trochę uproszczenie, zdarza mi się patrzeć na nią jak na kontynent wykorzystany. To stamtąd brano niewolników, a potem wielkie bogactwa naturalne, a teraz są wojny, plemienne lub nie, za którymi kryją się interesy gospodarcze. Zamiast wykorzystywać kontynent, kraj lub ziemię trzeba inwestować, aby tamtejsi mieszkańcy mieli pracę. W ten sposób uniknęlibyśmy kryzysu.

 

Odnosząc się do budowy zapór z drutu kolczastego przez niektóre państwa Europy, zauważył, że „wszystkie mury runą: dziś, jutro albo po stu latach”. – Mur nie jest rozwiązaniem. W tej chwili Europa jest w kłopocie. Powinniśmy być inteligentni, bo niełatwo jest znaleźć wyjście. Trzeba je znaleźć w dialogu między państwami. Mury nigdy nie są rozwiązaniem, mosty – tak – zauważył Franciszek.

 

Mówiąc o przypadkach pedofilii wśród duchownych, przyrównał ją do świętokradztwa. Wskazał, że zdarza się ona „wszędzie: w rodzinie, w sąsiedztwie, w szkole, w salach gimnastycznych”, ale gdy dopuszcza się jej kapłan jest to „bardzo poważne”, gdyż jego powołaniem jest kierowanie dziecka ku Bogu, ku dojrzałości uczuciowej i ku dobru. Dopuszczając się nadużyć seksualnych zaprzecza więc swemu powołaniu.

 

Ojciec Święty przyznał, że niektórzy biskupi kryli przypadki nadużyć seksualnych duchownych wobec małoletnich. Pytany czy przebacza tym duchownym, odparł, że prosi Boga o przebaczenie dla nich, ale nie wszyscy je otrzymają, bo aby je otrzymać, muszą uznać zło, które uczynili i samemu prosić o przebaczenie.

 

Powiedział też, że rozumie rodziny, które nie mogą przebaczyć księdzu wykorzystania ich dziecka. – Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi: kiedy moja matka zrozumiała, że zostałam wykorzystana, przeklinała Boga, straciła wiarę i umarła jako ateistka. Rozumiem tę kobietę. I Bóg, który jest lepszy ode mnie, ją rozumie. Jestem pewny, że Bóg przyjął tę kobietę, bo tym, co zostało zniszczone było jej własne ciało, ciało jej córki. Nie osądzam nikogo, kto nie może przebaczyć. Ale Bóg jest mistrzem w znajdywaniu drogi przebaczenia – stwierdził Franciszek.


pb/Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja

Redakcja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

“Rodzina jest darem Pana dla Kościoła i świata!”

Dla Kościoła rodzina nie jest przede wszystkim powodem do obaw, ale raczej radosnym potwierdzeniem Bożego błogosławieństwa dla dzieła stworzenia oraz darem Pana dla całego świata. Franciszek przypomniał o tym 27 września w przemówieniu do ponad 300 kardynałów i biskupów z różnych krajów w trakcie VIII Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii

Wchodzącego do kaplicy Ojca Świętego powitali gorąco zgromadzeni tam hierarchowie i grupa świeckich uczestników Spotkania Rodzin. W imieniu wszystkich obecnych powitał go i pozdrowił metropolita filadelfijski abp Charles Chaput.

 

Przypomniał m.in., że planowanie tego wielkiego wydarzenia rozpoczęło się już ponad dwa lata temu wspólnie z przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Rodziny abp. Vincenzo Paglią i jego współpracownikami. Zwrócił uwagę, że wtedy było wiele niewiadomych, a Kościół tamtejszy przeżywał wiele poważnych problemów finansowych i prawnych, m.in. na tle ogólnokrajowej dyskusji o związkach osób tej samej płci, nt. samej istoty małżeństwa i znaczenia rodziny. “Ale zaufaliśmy Panu i uwierzyliśmy, że uda się to przeprowadzić” – powiedział arcybiskup i dodał, że tak też się stało i obecnie może on powitać papieża w swej archidiecezji i na tym spotkaniu.

 

Następnie zabrał głos Ojciec Święty. Na wstępie oznajmił, odchodząc od przygotowanego wcześniej tekstu, że dzisiaj rano spotkał się w tymże seminarium z kilkoma ofiarami nadużyć seksualnych ze strony duchowieństwa, którym wyraził współczucie i podziękował za ich świadectwo. Przeprosił je za to, co się stało i zapewnił, że Kościół będzie stanowczo zwalczał tego rodzaju przypadki.

 

Przechodząc do właściwej treści swego przemówienia, papież zwrócił uwagę, że nawet w obliczu trudnych prób jest „wiele rodzin, które pozostają wierne swoim obietnicom i dochowują wierności”, a uznanie tego daru pozostaje dla Kościoła niezmiennie „głównym wyzwaniem duszpasterskim naszych zmieniających się czasów”. Zamiast lękać się i narzekać, należy być wdzięcznym i żywić uznanie dla tych rodzin – podkreślił mówca.

 

Zauważył, że rodzina jest podstawowym obszarem przymierza między Kościołem a stworzeniem Bożym, a i sam Kościół nie powstałby, gdyby nie było rodziny. Ani nie byłby tym, do czego został powołany, czyli „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”.

 

Podkreślanie sakramentalnego wymiaru rodziny nie może oczywiście prowadzić do lekceważenia głębokich zmian, jakie dokonały się i dokonują we współczesnym społeczeństwie – mówił dalej Franciszek. Wyjaśnił, że zmiany te oddziałują zarówno na wierzących, jak i niewierzących, a chrześcijanie nie są bynajmniej na nie uodpornieni, ale to w tym konkretnym świecie z jego problemami i możliwościami trzeba żyć, wierzyć i głosić Dobrą Nowinę.

 

Charakter zachodzących obecnie zmian w instytucji małżeństwa i rodziny Ojciec Święty porównał do stosunków między dawnymi małymi sklepikami a współczesnymi supermarketami. W tych pierwszych towary nie były może najwyższej jakości i był mniejszy ich wybór, ale i ich właściciele, i okoliczni mieszkańcy znali się nawzajem i mieli do siebie zaufanie. Tymczasem powstające dzisiaj duże ośrodki handlowe mają wielki wybór towarów, eleganckich, wysokiej jakości, ale brakuje wzajemnego zaufania, a sprawą najważniejszą „zdaje się pogoń za najnowszymi tendencjami czy działaniami” – stwierdził papież. Dodał, że dotyczy to także współczesnej kultury, a nawet religii, którą można konsumować tak samo, jak towary, ale też można też konsumować przyjaźnie i respektując więzi międzyludzkie.

 

Dominuje jednak konsumpcja za wszelką cenę, nie sprzyjająca nawiązywaniu więzi międzyludzkich, które „są zaledwie «środkami» do zaspokojenia «moich potrzeb»”, a bliźni „ze swą znajomą twarzą, historią i osobowością” nie jest już dla nas kimś najważniejszym. Owocem takiej postawy jest też kultura, która odrzuca wszystko, co nie jest już „przydatne” lub „zadowalające” dla gustów konsumenta – ubolewał papież.

 

Jego zdaniem trudno winić młodych ludzi, że wychowali się w takim społeczeństwie i że żyją w takim świecie. To biskupi i kapłani, idący śladami Dobrego Pasterza, winni szukać, towarzyszyć, podnosić i opatrywać rany naszych czasów oraz mają postrzegać rzeczywistość realistycznie, jak ktoś, kto ma działać i prowadzić do nawrócenia duszpasterskiego – podkreślił Ojciec Święty. Zaznaczył, że Kościół, idąc wiernie za swym Mistrzem, ma wychodzić do ludzi z orędziem Ewangelii w każdym miejscu i czasie, natychmiast, bez niechęci i lęku. „Radość Ewangelii jest dla całego ludu, nie można z udziału w niej wykluczać nikogo” – dodał, cytując swą adhortację „Evangelii gaudium”.

 

Papież przestrzegł przed popadaniem w pesymizm, oceniając postawy dzisiejszej młodzieży, która – pod wpływem „kultury zniechęcenia” odsuwa myśl o założeniu rodziny, czekając „na idealne warunki”, a takich nie było i nie ma. W tym kontekście odwołał się do swych wspomnień z Buenos Aires, gdy był tam arcybiskupem i wspomniał o wielu kobietach ponad 30-letniach, które odsuwają na później małżeństwo, bo chcą zebrać na to pieniądze, ale później okazuje się, że mając je, żyje się wygodnie i też nie myśli się o ślubie.

 

„My, biskupi, jako pasterze, jesteśmy wezwani do zebrania sił i odbudowania entuzjazmu, aby rodziny stawały się coraz bardziej zgodne z błogosławieństwem Boga, zgodne ze swym powołaniem” – zachęcał Ojciec Święty. Wezwał do angażowania swych sił „nie tyle w powtarzanie problemów otaczającego nas świata i zasług chrześcijaństwa, ile szczerze zachęcając ludzi młodych, aby byli odważni i zdecydowali się na małżeństwo i rodzinę”. Zaznaczył, że chrześcijaństwo, które „czyni” niewiele w praktyce, nieustannie „wyjaśniając” swoje nauczanie, jest niebezpiecznie niesymetryczne, a nawet tkwi w błędnym kole. Pasterz musi pokazać, że „Ewangelia rodziny” jest naprawdę „dobrą nowiną” w świecie, gdzie troska o siebie zdaje się być najwyższą władzą – zaapelował biskup Rzymu.

 

Przypomniał też, że pasterz czuwa nad marzeniami, życiem i rozwojem swojej owczarni, a owa „czujność” wynika nie z rozmów, ale z pasterzowania. Tylko ten, kto jest zdolny do stania „pośród” owczarni, może być czujnym, nie kimś, kto boi się pytań, kontaktu, towarzyszenia – tłumaczył Franciszek. Dodał, że pasterz czuwa przede wszystkim przez modlitwę, wspieranie wiary ludu i wpajanie zaufania do obecności Pana wśród nas, a także trwa czujnie, pomagając ludziom wnieść swe spojrzenie w chwilach zniechęcenia, frustracji i niepowodzeń.

 

Doświadczenie ducha radosnej zażyłości z Bogiem i szerzenie jej potężnej ewangelicznej owocności musi być głównym elementem stylu życia biskupów, życia modlitwą i głoszenia Ewangelii. Pokornie ucząc się cnót rodzinnych Ludu Bożego biskupi będą się stawać bardziej ojcami i matkami, a nie ludźmi, którzy nauczyli się żyć po prostu bez rodziny. Ideałem biskupa nie jest życie bez miłości, gdyż dobry pasterz rezygnuje z miłości rodzinnej właśnie po to, aby skupić wszystkie swoje siły i łaskę swego szczególnego powołania na ewangelicznym błogosławieństwie miłości mężczyzny i kobiety, którzy podejmują Boży plan stworzenia – przypomniał papież.

 

„Nasza posługa musi pogłębiać przymierze między Kościołem a rodziną. W przeciwnym razie staje się jałowa, a rodzina ludzka będzie z naszej winy coraz bardziej oddalać się od radosnej dobrej nowiny Bożej” – oświadczył Ojciec Święty. Wychodząc ponownie poza przygotowany wcześniej tekst przypomniał, że dwoma najważniejszym zadaniami każdego biskupa są modlitwa i przepowiadanie, a dopiero potem można zajmować się wszystkim innym, łącznie ze sprawami administracyjnymi.

 

Na zakończenie mówca życzył, aby „Bóg obdarzył nas darem odnowionej bliskości między rodziną a Kościołem” i dodał, że „rodzina jest naszym sprzymierzeńcem, naszym oknem na świat oraz dowodem nieodwołalnego błogosławieństwa Boga”.

 

Po wygłoszeniu przemówienia Franciszek oświadczył, że na prośbę biskupów z Kuby chce przekazać ich rodakom, mieszkającym w USA, szczególny ich dar: pięknie wykonaną replikę Patronki wyspy – Matki Bożej Miłosierdzia z El Cobre. Odebrał ją przewodniczący episkopatu Stanów Zjednoczonych abp Joseph E. Kurtz.

 

Następnie Ojciec Święty opuścił podium, na którym przebywał i podszedł do siedzących w pierwszych rzędach kardynałów i biskupów, witając się z nimi i zamieniając kilka słów. Potem opuścił gmach seminarium i wyszedł na zewnątrz, gdzie powitała go rozśpiewana grupa kleryków i wykładowcy tej placówki. Jeszcze wspólne zdjęcie z Franciszkiem i ostatnie rozmowy z obecnymi biskupami i kapłanami i papież udał się na lądowisko śmigłowców, skąd odleciał do największego w mieście więzienia, gdzie zaplanowano jego spotkanie z przedstawicielami osadzonych tam mężczyzn i ze służbą więzienną.


st, kg (KAI) / Filadelfia


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments