Samotna pątniczka dotarła z Helu na Giewont! „Najbardziej w kość dostały moje stopy”

"W czasie pielgrzymki modlę się w intencji pokoju w Ukrainie. Dlatego zdecydowałam iść od Helu, aż po krzyż na Giewoncie. Modlę się, aby ta straszna wojna się zakończyła" - mówiła kilka dni temu Ewa Maciejczak.

fot. Ewa Maciejczak/Facebook

Ewa Maciejczak, pochodząca z Sokolnik Mokrych w powiecie przysuskim osiągnęła cel pieszej pielgrzymki przez cała Polskę, docierając do krzyża na Giewoncie. Kobieta pielgrzymowała 24 dni, pokonała około 900 kilometrów, a po drodze odwiedziła również Jasną Górę.

W czasie pielgrzymki modlę się w intencji pokoju w Ukrainie. Dlatego zdecydowałam iść od Helu, aż po krzyż na Giewoncie. Modlę się, aby ta straszna wojna się zakończyła. Każdy coś robi na rzecz tej idei i pomaga uchodźcom. W Radomiu rozegrano m.in. mecz siatkarzy Polska – Ukraina, w trakcie którego były zbierane datki na pomoc Ukrainie. Ja mogę ofiarować swój trud, setki kilometrów, litry potu i ból – powiedziała pątniczka w rozmowie z Radiem Plus Radom.

Absolwentka wychowania fizycznego Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego w Radomiu nie ukrywała, że przejście całej Polski jest dla niej dużym wyzwaniem. To mega fajne, że pokonuję własne słabości i kryzysy. To praca z własnym charakterem – opowiadała Ewa Maciejczak. Idzie mi się dobrze, ale zmęczenie już czuć. Najbardziej w kość dostały moje stopy. Mam pełno bąbli, pęcherzy, ale daję radę – mówiła pątniczka z diecezji radomskiej.

Reklama
Reklama

kh, pa, KAI/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę