Nasze projekty

Niezwykła książka o polskich mistyczkach

Cztery kobiety z całkiem nieodległych czasów, cztery mistyczki, które rozmawiały z Panem Jezusem twarzą w twarz - to bohaterki najnowszej książki Ewy Czaczkowskiej zatytułowanej "Mistyczki". 8 października w Centrum Medialnym KAI odbyło się spotkanie z udziałem autorki oraz osób bezpośrednio związanych do dziś z opisanymi przez nią niezwykłymi kobietami.

„Mistyczki” to autorska opowieść o Alicji Lenczewskiej, Wandzie Boniszewskiej, Wandzie Malczewskiej oraz Marii Franciszce Kozłowskiej. Wszystkie cztery panie pochodzą z Polski, wszystkie prowadziły bardzo intensywne życie duchowe i wszystkie miały wizje Pana Jezusa lub/i Matki Bożej. Względem jednej z nich – Wandy Malczewskiej toczy się już proces beatyfikacyjny, na inną – Marię Franciszkę Kozłowską nałożono jeszcze za życia kościelną klątwę.

Kim są te niezwykłe Polki?
Wanda Boniszewska była stygmatyczką, na własnym ciele przeżywała mękę Chrystusa. W sowieckim łagrze poznała piekło. Kaci pod jej wpływem nawracali się. Zmarła w 2003 r.

Alicja Lenczewska – nauczycielka, nawróciła się w 1985 r. jako pięćdziesięciolatka. Przez ponad 20 lat prowadziła z Jezusem dialogi, które zapisała. Zmarła w 2012 r.

Reklama
Reklama

Wanda Malczewska – ciotka malarza Jacka Malczewskiego, społecznica. Widziała drogę krzyżową i śmierć Chrystusa. Zapowiedziała odzyskanie przez Polskę niepodległości i jej dalszą przyszłość. Jest kandydatką na ołtarze i ma już tytuł Czcigodnej Sługi Bożej.

Maria Franciszka Kozłowska – miała objawienia Bożego Miłosierdzia i Jezusa Miłosiernego, które pośrednio doprowadziły do schizmy. Założycielka Kościoła mariawitów. Watykan obłożył ją klątwą.

Reklama
Reklama

– Żadna z tych postaci nie miała łatwej drogi, choć zdecydowanie ciężej miały te, które funkcjonowały w jakichś strukturach kościelnych takich jak zakon i te, których misją było przeprowadzenie w Kościele jakiejś zmiany – mówiła Ewa Czaczkowska podczas spotkania.

Kościół miewa problem z mistykami, a mistycy z Kościołem – przyznała red. Czaczkowska. Jej zdaniem częściowo wynika to z tego, że objawienia prywatne nie zdarzają się powszechnie i wszystkim, częściowo zaś dlatego, że wymagają uważności, cierpliwości i zbadania, czy nie są przejawem choroby psychicznej.

Każdą z postaci Ewa Czaczkowska wybrała nieprzypadkowo, choć przyznaje, że jej wybór jest subiektywny. Alicję Lenczewską – ponieważ zachwycił ją jej wydany niedawno dziennik duchowy, pisany piękną polszczyzną. Wandę Malczewską – ponieważ zaciekawiło ją, że jeden z jej ulubionych malarzy miał tak niezwykłą ciotkę; Wandę Boniszewską – ponieważ to jedyna polska stygmatyczka o niezwykłym i trudnym życiorysie; Mateczkę Kozłowską – ponieważ zestawiana jest ze św. Faustyną i często pytano ją o tę postać.

Reklama

Zaprosiła do udziału i zabrania głosu osoby bezpośrednio związane z opisanymi przez nią kobietami: krewną Wandy Malczewskiej, współsiostrę Wandy Boniszewskiej, koleżankę ze wspólnoty, w której formowała się Alicja Lenczewska oraz księdza ze zgromadzenia mariawitów.

ad/Stacja7

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite