Już 94 tys. zł zebrano dzięki akcji “Poślij pączka do Afryki”

Ponad 94 tys. złotych udało się zebrać do tej pory w ramach akcji „Poślij pączka do Afryki”. Aby wesprzeć ten projekt, w Tłusty Czwartek wystarczy odwiedzić cukiernię, która przekaże dochód ze sprzedaży pączków na misje w Republice Środkowej Afryki lub wysłać przez internet e-pączka. Niech zamiast brzucha urośnie Ci serce – zachęcają organizatorzy akcji z Fundacji Kapucyni i Misje.

Podkreślają, że każda złotówka jest na wagę złota a potrzeby są ogromne. Za zebrane pieniądze misjonarze zakupią żywność, leki i maty dla tych, którzy stracili swoje domy w atakach rebeliantów. W misjach prowadzonych przez kapucynów schroniło się 26 tys. osób.

Kiedy przed południem na koncie fundacji było 80 tys. zł br Benedykt Pączka napisał w serwisie społecznościowym, iż jest to równowartość 80 tys. obiadów dla potrzebujących w Republice Centralnej Afryki. „Ludzie! Jesteście wielcy. Dziękujemy!” – cieszył się misjonarz.

Wszystko zaczęło się od niego – br. Benedykta Pączki, kapucyna, który od września 2013 r. przebywa na misji w Ngoundaye w Republice Środkowoafrykańskiej – podkreślają organizatorzy akcji „pączkowania” dla Afryki. Kapucyni pracujący na misjach w tym kraju przypominają, że serce Afryki od wielu lat targane jest wojnami, a ostatnio nasiliły się tam ataki rebeliantów. Największe ofiary ponosi miejscowa ludność, a zwłaszcza niewinne dzieci, które pozbawione domu i opieki rodziców, umierają z powodu głodu i chorób – opowiadają misjonarze. Szansą na przeżycie jest ciepły posiłek i bezpieczne schronienie.

Koszt utrzymania dziecka w RŚA przez jeden dzień, to zaledwie 1 zł. To tyle, co połowa pączka! – zwracał uwagę brat Pączka i tak zrodził się pomysł zachęcnia Polaków, by w Tłusty Czwartek podzielili się pączkiem z Afryką.

Organizatorem akcji jest Fundacja Kapucyni i Misje www.fundacja.kapucyni.pl


awo / Warszawa

Pączki to za mało! Spróbuj “rogali św. Marcina” i “kluczy św. Kazimierza”

W czwartek na stołach królują faworki oraz pączki, zaś od soboty, 1 marca w radomskich piekarniach najbardziej pożądanym rarytasem będą Klucze św. Kazimierza, który jest patronem Radomia i diecezji radomskiej.

Poznań ma swoje rogale św. Marcina, Kazimierz nad Wisłą słynne wypieki w kształcie kogutów. W ub. roku radomscy piekarze skupieni w Cechu Piekarzy oraz przygotowująca Kaziki „Resursa Obywatelska” postanowili stworzyć także dla Radomia znak firmujący go, zwłaszcza podczas obchodów święta patrona miasta. – Resursa odtworzyła więc legendę o kluczach św. Kazimierza a piekarze, mówiąc żartobliwe, przekłuli ją w ciastko – mówi Ryszarda Kitowska z biura prasowego radomskiego magistratu.

W ub. roku klucze zapakowane w specjalne torebki z nadrukowaną legendą można było nabyć w Resursie i przed kościołem św. Kazimierza. Wszystkie rozeszły się bardzo szybko. W tym roku będzie więc ich więcej, będą też sprzedawane dłużej, od 1 do 4 marca, w piekarniach rzemieślników skupionych w Cechu. – Klucz św. Kazimierza to strzał w dziesiątkę. Jestem przekonany, że popularność wyrobu będzie z roku na rok rosła – mówi Jarosław Gajda z Cechu i zaprasza wszystkich do spożywania kluczy, bo przecież, zgodnie z legendą, „kto w święto Kazimierza Królewicza pożywać je będzie, ten i rozum i szczęście niebieskie posiędzie”.

Pączki to za mało! Spróbuj

A skąd wzięła się tradycja wypiekania Kluczy świętego Kazimierza? Legendę przytacza portal miejski radom.pl: "Lata 1481–1483 bardzo szczęśliwe dla Radomia były. Wtedy to bowiem miasto na siedzibę swoją wybrał królewicz Kazimierz Jagiellończyk i stąd sprawował mu powierzone przez ojca, gdy tenże na Litwie władzę swą utwierdzał, rządy nad całem Królestwem. Tu ściągały poselstwa, dostojnicy państwowi i poddani z najdalszych zakątków Korony, by pokłonić się królewiczowi znanemu szeroko z mądrości, dobroci, roztropności i pobożności ogromnej. Bywało, nie raz i nie dwa, że królewicz jeszcze przed świtem, przy zamkniętych wrotach świątyni klęczał. Takoż radomianie uradzili, że ukochanemu władcy swemu, wolny dostęp o każdej porze do ich parafialnego kościoła się godzi. Piękny więc klucz do fary, cennemi kamieniami specjalnie zdobiony, Kazimierzowi wręczyli, by zawsze kiedy tylko zechce Królewicz Ziemski pokłon Królowi Niebieskiemu oddawał. W uznaniu daru, Kazimierz radomianom przywilej na wyłączny wyrób i sprzedaż w krajach przez Jagiellonów rządzonych smakołyków w kształcie owego klucza do fary, przekazał. Niestety, w dniu pamiętnym 4 marca A.D. 1484, królewicz Kazimierz lat zaledwie licząc sobie dwadzieścia i kilka, w dalekim Grodnie, zmarł. Żałość wielka serca wszystkich ścisnęła, a radomian w szczególności. I tak popadła w zapomnienie pamięć o kluczu i przywileju. Dopiero gdy w czasach nam bliższych Świętego Kazimierza patronem diecezji radomskiej i Radomia samego ogłoszono, legendę ową przypomniano, zaraz też kluczy słodkich produkcyja ruszyła. Wraz z nią i wiara, że kto w święto Kazimierza Królewicza pożywać je będzie, ten za Jego przyczyną i rozum i szczęście niebieskie posiędzie".

Kazimierz, syn króla Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki urodził się w 1458 r. na Wawelu. Miał pięciu braci i siedem sióstr. Edukacją królewskich synów zajmował się m.in. Jan Długosz. O Kazimierzu Długosz pisał: „był młodzieńcem szlachetnym, rzadkich zdolności i godnego pamięci rozumu". W latach 1481-1483 r. król Kazimierz Jagiellończyk udał się na Litwę a rządy Koroną powierzył synowi Kazimierzowi. Ten rezydował wówczas na zamku radomskim, a tym samym miasto stało się nieformalną stolicą Polski. „Był bardzo mądry, obyczajny, a wszyscy ludzie oddawali mu wielkie pochwały", „Książę zdumiewającej cnoty, tudzież nauki nadzwyczajnej, którymi to przymiotami serca do siebie przyciągał" – pisali o Kazimierzu kronikarze. Niestety, królewicz chorował na gruźlicę. Nie pomogło zwolnienie z obowiązków zarządzania Koroną i wyjazd na Litwę. Kazimierz zmarł 4 marca 1484 r. w Grodnie. W 1602 r. ogłoszono Kazimierza świętym, a niedługo potem patronem Litwy. Tam też, w kaplicy przy katedrze wileńskiej znajduje się jego grób. Patronem Radomia jest św. Kazimierz od 1983 r. Od 1989 r. w mieście są relikwie świętego, w Bazylice pod wezwaniem św. Kazimierza na Zamłyniu.


rm / Radom