video-jav.net

Wielcy pielgrzymi. Jakub Starszy – pielgrzymka dla wytrwałych

"Idź swobodnie dokąd chcesz, my bowiem nie chcemy nawracać nikogo wbrew jego woli"

Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Takie słowa miał wypowiedzieć św. Jakub do spotkanego na terenach Galicji (obecnie północna Hiszpania) Hermogenesa, potężnego czarnoksiężnika.

Apostoł Jakub był bratem Jana Apostoła, synem Zebedeusza, rybaka znad Jeziora Galilejskiego. Tak jak Piotr i Andrzej oraz jego brat Jan poszedł za Jezusem. Po śmierci i zmartwychwstaniu Mistrza chciał, aby Ewangelia trafiła do jak największej liczby ludzi, aby cały świat usłyszał, że Jezus Zmartwychwstał. Nie mógł inaczej. Przecież to jego, razem z Piotrem i Janem Jezus zabrał na górę Tabor i tam na jego oczach przemienił się, a obok Pana stanęli Mojżesz i Eliasz.

Jakub nauczał wśród swoich w Palestynie, ale to wzbudzało coraz większy sprzeciw Żydów, uczonych w Prawie. Nie poddawał się. Tradycja mówi, że po Zesłaniu Ducha Świętego postanowił wyruszyć do Hiszpanii i tam głosił Słowo Boże. Po powrocie do Jerozolimy został pojmany i za głoszenie prawdy o Jezusie, Herod kazał ściąć mu głowę. Pisze o tym zarówno autor Dziejów Apostolskich: „W tym samym czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana” (Dz 12,1-2), a Euzebiusz z Cezarei, pierwszy historyk Kościoła żyjący w IV w., dodaje, że św. Jakub serdecznie ucałował swojego kata. Ten wzruszony postawą apostoła także wyznał Chrystusa i za to także poniósł śmierć męczeńską.

Według tradycji uczniowie nocą potajemnie wykradli ciało apostoła, zanieśli je na statek, a ponieważ nie mieli pojęcia, dokąd można uciec, postanowili, że statek sam zaniesie ich we właściwe miejsce. Po jakimś czasie dobili do brzegów Hiszpanii. Położyli ciało na ziemi, a wokół niego w cudowny sposób uformował się kamienny sarkofag. Apostołowie przeciągnęli za pomocą dwóch otrzymanych od tamtejszej władczyni byków sarkofag na cmentarz. Po jakimś czasie grób został zapomniany. Dopiero w 813 r. pustelnik Pelayo ujrzał gwiazdę świecącą nad polem, na którym dawniej był cmentarz. Znaleziono tam szczątki Jakuba Apostoła. Nad grobem ś. Jakuba wybudowano okazały kościół, a miejsce nazwano Campsu Stellae – Gwiezdne Pole. Odtąd do Santiago de Compostella (św. Jakuba z Pola gwiazd) pielgrzymowano równie chętnie jak do Jerozolimy czy Rzymu.

Jeśli, jak chce tradycja, Jakub rzeczywiście dotarł do Hiszpanii, to była to pielgrzymka apostolska okupiona wieloma trudami: rejs statkiem przez Morze Śródziemne, nieznany kraj i kultura. Jemu jednak to nie przeszkadzało, bo z kart Ewangelii wiemy, że był gorliwy a nawet zapalczywy, i że sam Jezus nazywał synów Zebedeusza – synami gromu, właśnie ze względu na ich charakter. Był blisko Jezusa, także w Ogrójcu. Być może wtedy doświadczył najbardziej własnej słabości, gdy zamiast czuwać z Mistrzem, zasnął. Zabrakło mu wtedy wytrwałości. Dziś pielgrzymujący długą drogą św. Jakuba do sanktuarium jego imienia pokonują własne słabości, idąc w ciszy i milczeniu każdego dnia dziesiątki kilometrów. A Jakub, ukazywany często w ikonografii jako pielgrzym w kapeluszu, długim płaszczu, trzymający w ręku bukłak na wodę i kostur, stał się patronem wszystkich pielgrzymujących.

Od VIII w. do Santiago de Compostella pielgrzymowało wielu pielgrzymów, wśród nich byli święci papieże Jan XXIII i Jan Paweł II, święte Brygida Szwedzka i Elżbieta Portugalska i święci Franciszek i Ignacy Loyola, a także władcy, w tym Karol Wielki.

Anna Dąbrowska

Anna Dąbrowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Synod. Konfrontacja dwóch wizji

W 1980 roku, kiedy Jan Paweł II ogłosił Synod poświęcony sprawom rodziny, wywoływał on podobną atmosferę oczekiwania na rewolucyjne zmiany jak dzisiaj.

Grzegorz Górny
Grzegorz
Górny
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Od 4 do 25 października uwaga nie tylko świata katolickiego, lecz także wielu obserwatorów spoza Kościoła, skierowana będzie na Rzym z powodu XVI Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów o Rodzinie. Zazwyczaj tego typu wydarzenia przechodzą w mediach świeckich bez większego echa. Tym razem będzie jednak inaczej. Wszystko za sprawą pierwszej części synodu, która miała miejsce w październiku zeszłego roku. Wówczas to zgromadzenie, w którym uczestniczyli wszyscy przewodniczący Konferencji Episkopatów na świecie, okrzyknięte zostało w środkach masowego przekazu jako „teologiczna rewolucja” i „duszpasterskie trzęsienie ziemi”. Publicyści pisali, że efektem prac biskupów stanie się zmiana nauczania katolickiego w kwestiach etyki seksualnej.

 

Tymczasem trzeba przypomnieć, że Synod Biskupów nie posiada żadnej władzy decyzyjnej w Kościele. Choć efektem jego prac jest dokument końcowy, to jednak nie ma on charakteru obowiązującego, lecz jedynie doradczy.

 

Do tej pory ostatecznym głosem podsumowującym obrady synodalne była zawsze adhortacja apostolska ogłaszana przez papieża, który zazwyczaj wykorzystywał niektóre diagnozy i postulaty biskupów. Tym razem watykaniści sugerują, że Franciszek, który nie przestaje zaskakiwać wszystkich swoimi pomysłami, może nie wydać w ogóle adhortacji.

Synod Biskupów nie posiada żadnej władzy decyzyjnej w Kościele. Choć efektem jego prac jest dokument końcowy, to jednak nie ma on charakteru obowiązującego, lecz jedynie doradczy.

 

Wojna synodalna?

Medialne doniesienia o radykalnym zwrocie w Kościele związane były z wieloma publicznymi wystąpieniami części wysokich rangą hierarchów, domagających się dopuszczania do Komunii osób rozwiedzionych i pozostających w nowych związkach, a także bardziej tolerancyjnego podejścia do relacji homoseksualnych. Autorami takich wypowiedzi byli między innymi kardynałowie niemieccy: Walter Kasper i Reinhard Marx. Zwolennicy zmian dawali do zrozumienia, że mają za sobą dyskretne poparcie papieża. Spełnienie ich postulatów oznaczałoby jednak całkowite zerwanie z antropologią biblijną oraz przedefiniowanie takich pojęć, jak wierność i nierozerwalność małżeństwa.

Na półmetku ubiegłorocznych obrad doszło do wydarzenia, które w mediach doczekało się takich określeń, jak „skandal”, „afera” czy „wojna”. Komisja synodalna upubliczniła bowiem dokument roboczy podsumowujący dotychczasową debatę biskupów. Zawierał on wielce kontrowersyjne sformułowania, np. zapisy o wartości związków homoseksualnych dla wspólnoty chrześcijańskiej czy o ponownym przemyśleniu statusu rozwodników pozostających w konkubinatach.

 

Dokument roboczy wywołał całą lawinę krytycznych komentarzy hierarchów dystansujących się od jego treści, m.in. arcybiskupa Stanisława Gądeckiego oraz kardynałów: George’a Pella, Robert Saraha, Raymonda Burke’a, Christopha Schönborna, Béchara Boutrosa Raï, a zwłaszcza Gerharda Ludwiga Müllera – prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Hierarchowie ogłosili, że treść dokumentu roboczego nie odzwierciedla przebiegu obrad synodalnych, nosi ślady antymałżeńskiej ideologii, odchodzi od nauczania Jana Pawła II oraz koncentruje się na przypadkach specjalnych, pomijając realne problemy rodzin. Ich stanowisko poparła większość uczestników synodu, którzy zgłosili łącznie aż 470 poprawek do roboczego dokumentu.

 

Jeden z ekspertów synodu ks. prof. Tony Anatrella z Paryża powiedział Radiu Watykańskiemu: „większość kardynałów i biskupów nie zgadza się z tym tekstem. Mówią, że są to myśli kilku redaktorów, ale nie jest to opinia ani biskupów, ani Synodu, a już w ogóle nie jest to stanowisko Kościoła. (…) Jest to odczucie powszechne. W czasie przerw rozmawiamy ze sobą. Jest głębokie niezadowolenie z tego dokumentu, w którym właściwie nikt nie odnajduje swoich poglądów. Budzi to głęboki zawód, ale też pytania. Nie możemy zrozumieć, jak można było ogłosić tekst, który jest tak płytki, tak źle napisany, a na dodatek stojący w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, przez co może wprowadzić w błąd wielu katolików, a u niekatolików sprawia wrażenie, że Kościół porzuca swe nauczanie.”

 

Dokument przyjęty na zakończenie obrad różnił się już znacznie od kontrowersyjnego tekstu. Odzwierciedlał nauczanie Kościoła, wzywając zarazem do takiego przeorientowania duszpasterstwa, by w jego centrum znalazła się rodzina. Synod unaocznił jednak wszystkim, iż wśród hierarchów trwa starcie dwóch wizji teologicznych i duszpasterskich. Tegoroczny synod będzie więc zapewne kolejną odsłoną tej konfrontacji. Stąd też bierze się tak wielkie zainteresowanie mediów, które liczą na „rewolucję w Kościele”.

family2

Temat rodziny budzi gorące dyskusje nie po raz pierwszy

 

Podobna sytuacja miała już miejsce w 1980 roku, gdy Jan Paweł II zwołał pierwszy synod za swego pontyfikatu – również poświęcony sprawom rodziny. Także wówczas hierarchowie dążący do zmiany nauczania Kościoła w sprawach obyczajowych, próbowali przeforsować swoje stanowisko, ale za przebieg obrad odpowiadał arcybiskup Kazimierz Majdański – założyciel Instytutu Studiów nad Rodziną, zaś Jan Paweł II napisał podsumowującą synod adhortację apostolską Familiaris consortio. Do spodziewanej rewolucji nie doszło.

 

Teraz nastrój oczekiwania na radykalne zmiany w nauczaniu moralnym Kościoła podsyca dodatkowo zachowanie Franciszka. Papież bowiem śledził uważnie zeszłoroczne obrady synodu, ale nie zabrał w ogóle głosu, nie stając po żadnej ze stron ostrego sporu. Na końcu jedynie pochwalił biskupów za otwartą i szczerą debatę. Wszyscy więc w napięciu oczekują, co wydarzy się w Rzymie.


POLECAMY

Lecomte_Nowetajemnicewatykanu_popr_500pcxBernard Lecomte

Nowe tajemnice Watykanu

Dlaczego i w jaki sposób papież stał się nieomylny? Kim była kobieta stojąca za Piusem XII? Czy Watykan pomagał po wojnie nazistowskim zbrodniarzom? Czy papież Jan XXIII w 1962 roku uratował świat przed nuklearną apokalipsą? Czy można być jednocześnie katolikiem i masonem? Co znaleziono w grobie świętego Piotra? Tego wszystkiego dowiesz się z książki autora bestsellerowych  “Tajemnic Watykanu”.

>>> Kup teraz <<<

Grzegorz Górny

Grzegorz Górny

Zobacz inne artykuły tego autora >
Grzegorz Górny
Grzegorz
Górny
zobacz artykuly tego autora >