video-jav.net

Powołana do służby pielgrzymom na Camino. Historia Kasi

Zmęczona pracą w korporacji, zamiast jechać w Bieszczady pojechała do Hiszpanii, aby służyć pielgrzymom wędrującym piechotą do Santiago de Compostela. Poznajcie niezwykłą historię Kasi - jedynej Polki prowadzącej schronisko dla pielgrzymów na Camino.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Powołana do służby pielgrzymom na Camino. Historia Kasi
Zmęczona pracą w korporacji, zamiast jechać w Bieszczady pojechała do Hiszpanii, aby służyć pielgrzymom wędrującym piechotą do Santiago de Compostela. Poznajcie niezwykłą historię Kasi - jedynej Polki prowadzącej schronisko dla pielgrzymów na Camino.

Czym są schroniska na Camino?
Na pewno nie “hostelami”. To miejsca, gdzie idący przez cały dzień pielgrzym, nierzadko już u kresu sił może nie tylko znaleźć wytchnienie, ale przede wszystkim wyprać ubrania, umyć, zjeść porządny posiłek, wygadać się z trudów dnia, znaleźć wsparcie w kryzysie. Zamiast indywidualnego pokoju z łazienką dostanie tu łóżko lub materac na wieloosobowej sali, ale właśnie ta możliwość spotkania i rozmowy z innymi wędrowcami jest przez pielgrzymów najbardziej ceniona.
– Moje własne Camino przeszłam szczęśliwie właśnie dzięki wsparciu innych pielgrzymów, których spotkałam w kolejnych alberghach. Gdy chciałam rezygnować i zawracać, oni przekonywali, że dam radę – zaczyna swoją opowieść Kasia Gmyrek, pochodząca z Piekar Śląskich pierwsza Polka, która prowadzi schronisko dla pielgrzymów zmierzających do Santiago.

 

 

Jej opowieść zaczyna się całkiem niedawno, bo w 2016 r. 33-letnia Kasia pracowała wówczas w banku w Katowicach. Nie przepadała za tą pracą; czuła, że to nie jej miejsce. Podczas warsztatów rozwoju osobistego, na które się zgłosiła wpadła na pomysł, żeby wziąć długi urlop i udać się w pieszą pielgrzymkę do Santiago de Compostela. – Czułam się dobrze przygotowana, nie miałam wątpliwości, że dam radę iść 25 km dziennie. Kupiłam bilety, poleciałam. Ale bardzo szybko się okazało, że to większe wyzwanie, niż myślałam. Był marzec, zimno, trasy ciężkie, bo w górach. Po 3 dniach chciałam rezygnować – wspomina Polka. I właśnie wtedy przydali się idący tą samą drogą inni pielgrzymi, których spotykała właśnie w schroniskach znajdujących się na Camino. Najlepiej wspominała zwłaszcza wspólne rozmowy przy dużym stole zastawionym kolacją. – Po powrocie do Polski wiedziałam jedno: chcę tam wrócić i poprowadzić takie schronisko, chcę służyć innym pielgrzymom – opowiada Kasia.

Szybko przeszła do realizacji tego szalonego pomysłu. Szalonego, bo przecież nie mówiła nawet słowa po hiszpańsku, nie wspominając nawet o posiadaniu nieruchomości niezbędnej do założenia schroniska. Na początek więc zapisała się na kurs hiszpańskiego. Gdy po półtora roku nauki, zadzwonił do niej znajomy z informacją, że ktoś szuka osoby do prowadzenia alberghe na Camino – podjęła wyzwanie.
Pojechała w ciemno, był styczeń 2018 r. Dom liczący ok. 300 mkw powierzchni był wówczas mocno zapuszczony, nieogrzewany, choć jako schronisko dla pielgrzymów działał od 2014 r. Znajdował się jednak w świetnym miejscu, bo w maleńkiej wiosce La Espinana na tzw. Camino Primitivo – najstarszej, najpiękniejszej lecz najtrudniejszej do przejścia trasie wiodącej do Santiago.

Kasia wróciła do Polski, niemal się poddając. Myślała że nie udźwignie prac remontowych, że to przekroczy jej siły. Ale po miesiącu, gdy złożyła już wypowiedzenie w firmie, w której tymczasowo pracowała, ponownie dostała ofertę od właściciela tamtego domu na Camino. Po krótkim przemyśleniu zdecydowała: jedzie.

Do swojej Toyoty Yaris zapakowała wszystkie niezbędne rzeczy oraz Anię i Janka – dwójkę przyjaciół. Gdy dojechali rozpoczęli remont domu pod schronisko. Pracowali po 10 godzin dziennie, ale na drugą połowę marca 2018 r. odświeżone alberghe El Texu (czyt. El Teksiu) było gotowe. 

 

 

– Nie wiedziałam, na co się piszę, bo to przecież praca przez kilkanaście godzin dziennie, codziennie, bez dni wolnych czy urlopów. Ale nie żałuję. Ludzi, których spotykam dzięki prowadzeniu tego domu są niezwykli. Gotując im, piorąc, słuchając ich opowieści czuję, że jestem wreszcie na swoim miejscu! – mówi Kasia Gmyrek.

Wstaje codziennie o 5:30 rano, aby pielgrzymi przed wyjściem o 6-7 rano na szlak zdążyli jeszcze zjeść porządne śniadanie. W ciągu dnia sprząta, zaś najwięcej pracy jest po południu, kiedy ze szlaku schodzą następni pielgrzymi. Wtedy trzeba podać im kolację, przyjąć rzeczy do prania, wysłuchać opowieści, podnieść na duchu. I tak od marca do końca października, codziennie. W ubiegłym roku, pierwszym roku prowadzenia schroniska robiła to wszystko sama. Przyznaje, że było bardzo ciężko. Dziś jest łatwiej, bo ma do pomocy wolontariuszki, którym też może się wygadać z bieżących kłopotów.

– Nadal nie żałuję. Czuję, że to moje powołanie. Mimo zmęczenia budzę się codziennie rano z nową energią. Skrzydeł dodają też wszystkie dobre słowa zasłyszane od pielgrzymów, wszystkie wyrazy wdzięczności, często przysyłane po miesiącach na kartkach pocztowych – mówi Kasia.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Rozmiary pielgrzymowania

Zbliża się pierwszy dzień lata. Przed nami czas odpoczynku, wylegiwania się na plaży lub górskich wędrówek. Aktywny wypoczynek lub słodkie lenistwo. A może w tym roku spróbować inaczej? Może poświęcić kilka wolnych dni i wyruszyć na… pielgrzymi szlak?

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rozmiary pielgrzymowania
Zbliża się pierwszy dzień lata. Przed nami czas odpoczynku, wylegiwania się na plaży lub górskich wędrówek. Aktywny wypoczynek lub słodkie lenistwo. A może w tym roku spróbować inaczej? Może poświęcić kilka wolnych dni i wyruszyć na… pielgrzymi szlak?

Od dalekiego Izraela do leżącej nieopodal domu maryjnej kapliczki, pieszo lub samolotem, na jeden dzień czy na kilka tygodni – pielgrzymowanie ma wiele twarzy. Tym, co odróżnia je od zwykłej podróży jest intencja. Można prosić, dziękować czy przepraszać, ale liczy się to, żeby to Bóg był w tym czasie najważniejszy. Można spędzić tydzień na podróży po włoskich sanktuariach, ale jeśli skupimy się tylko na zwiedzaniu pięknych budynków i kolekcjonowaniu zdjęć na Instagram, to nasza wyprawa pozostanie po prostu wakacyjną podróżą.

Letni odpoczynek zachęca do skupienia się na sobie. Po całym roku wysiłku szukamy okazji, żeby dostarczyć sobie jak najwięcej przyjemności. I chociaż zasadniczo nie ma w tym nic złego, to w  błogim lenistwie łatwo zapomnieć, że istnieje Ktoś więcej. Pielgrzymowanie pozwala spojrzeć głębiej, postawić Boga na pierwszym miejscu, na chwilę zrezygnować z wygody i podjąć konkretne wyrzeczenie. Jeśli potrafię poświęcić Mu choćby dzień urlopu, daję świadectwo Jego znaczenia w moim życiu. Życiu, które w dzisiejszych czasach naszpikowane jest pogonią za wrażeniami. Chcemy więcej: zobaczyć, zwiedzić, przeżyć, zdobyć. Pielgrzymka jest sposobem na to, żeby choć na chwilę przerwać to błędne koło, wyciszyć się i dać Bogu szansę przemówić do naszego serca.

Lourdes, Fatima, Jasna Góra – większość pielgrzymkowych „destynacji” prowadzi do sanktuariów związanych z Matką Bożą. Ale nietrudno znaleźć i takie, które poświęcone są innym świętym! Można odwiedzić św. o. Pio w San Giovanni Rotondo, św. Jakuba w Santiago de Compostela czy naszego św. Wojciecha w Gnieźnie. Odwiedzając miejsca związane z konkretnym świętym mamy okazję bliżej go poznać i zaprzyjaźnić się z nim – może znajdziemy w nim szczególnego orędownika w naszych sprawach?

Myśląc o pielgrzymce, najczęściej w pierwszej chwili mamy przed oczami kolumnę pątników z gitarami i kolorowymi chustami na szyjach, zmierzających w kierunku Jasnej Góry. Ale jeśli nie chcesz lub nie możesz wędrować, to nie znaczy, że pielgrzymi szlak jest dla Ciebie zamknięty! Wachlarz możliwości jest naprawdę szeroki:

 

Maxi

Kilkudniowe wyprawy, których głównym celem jest nawiedzenie jakiegoś świętego miejsca. Może to być piesza wędrówka na Jasną Górę czy do Santiago de Compostella, może przelot do Fatimy czy Ziemi Świętej albo autokarowa podróż po alpejskich sanktuariach. Aktywni mogą połączyć przyjemne z pożytecznym – w bogatej ofercie pielgrzymek można znaleźć rowerowe, rolkowe, kajakowe a nawet… autostopowe! Wykorzystanie części swojego urlopu na to, aby wyruszyć w drogę z Bogiem, przynosi konkretne owoce w życiu duchowym. Jeśli to możliwe, warto choć raz w życiu odwiedzić najświętsze dla katolików miejsca – Ziemię Świętą i Rzym. Po przejściu prawdziwej Drogi Krzyżowej czy stanięciu na szczycie Góry Tabor, lektura Biblii nigdy już nie będzie taka sama, a modlitwa u grobu św. Piotra pomoże nam na nowo rozkochać się w Kościele.

 

Midi

Nie trzeba przeznaczać całego urlopu na pielgrzymowanie. W wakacyjny wyjazd można z powodzeniem wpleść odwiedziny w jednym z okolicznych sanktuariów – jadąc przez Austrię można zahaczyć o Mariazell, we Francji odwiedzić Lourdes czy La Salette a jadąc do ukochanej przez Polaków Chorwacji nietrudno jest skręcić do Bośni i spędzić kilka chwil w Medjugorie. W urlopowym szaleństwie, nastawionym na zwiedzanie i zdobywanie nowych doświadczeń, dobrze jest zatrzymać się na chwilę i posłuchać Bożego głosu. Trzeba tylko pamiętać o intencji – inaczej nasza wizyta w świętym miejscu stanie się tylko kolejnym punktem do odhaczenia na urlopowej liście.

 

Mini

A co, jeśli urlop w tym roku pozostaje w sferze marzeń i nawet kilkudniowy wyjazd stanowi problem? Albo jeśli wakacyjne plany są tak sztywne, że nie pozostawiają już miejsca na zmiany? Nawet wtedy nie musimy rezygnować z pielgrzymowania! W każdym zakątku Polski znajduje się przynajmniej kilka sanktuariów – można je wyszukać na stronach poszczególnych diecezji lub w Internecie. Na takie pielgrzymowanie wystarczy wolny dzień czy nawet popołudnie. Bo nie odległość jest najważniejsza, ale gotowość do spotkania z Bogiem!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >
Share via