video-jav.net

Syn Człowieczy przyjdzie

Komentarz do niedzielnej Ewangelii (Mt 24, 37-44) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Syn Człowieczy przyjdzie
Komentarz do niedzielnej Ewangelii (Mt 24, 37-44) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

„A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” – to Ewangelia na dziś.

Syn Człowieczy przyjdzie

Pierwsza Niedziela Adwentu. Liturgiczny cykl zatoczył koło. Dziś zakończenie, koniec nie dawny, przechodzi w początek, rozpoczęcie nowego.

I na to rozpoczęcie nowego usłyszeliśmy fragment Ewangelii z rozdziału o powtórnym przyjściu Chrystusa. Innymi słowy o zakończeniu, o końcu wszystkiego. 

Pierwsza rzucająca się w oczy cecha, wręcz oczywistość tego końca, finału to nieznany czas jego przyjścia, niewiadoma, której ni jak nie da się przewidzieć, obliczyć, zapowiedzieć. Wszystkie dotychczasowe próby, a było ich już całkiem sporo, okazały się być chybione, nietrafione.

I ta nieprzewidywalność tego końca coraz bardziej nam chyba doskwiera, bo przecież tyle spraw, zdarzeń, procesów możemy prognozować, przewidzieć, zapowiedzieć, a tu każda próba „pali na panewce”. A przydałoby się wiedzieć, kiedy przyjdzie koniec, bo że przyjdzie, to przecież pewne.

Jedno wszak wiemy na pewno, przyjdzie niespodziewanie, nawet nagle. I o towarzyszącej temu końcowi niewiedzy Pan Jezus lojalnie nas uprzedza: nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. A skoro nie wiemy i się nie dowiemy, stąd ta podpowiedź Pana Jezusa: czuwajcie. To czuwanie nie jest dla samego czuwania. To nie ujawnienie nam, kiedy Syn Człowieczy przyjdzie, ta niewiedza nie po to jest, żeby nas trzymać w napięciu, w niepewności, mieć w szachu, „pobawić się w kotka i myszkę”, „wiem, ale nie powiem”.  

Ta niewiedza ma przynieść, zaowocować właśnie czuwaniem: czuwajcie więc. A czuwanie ma dać gotowość: wy bądźcie gotowi. Nie jest sztuką być gotowym, kiedy się wie, kiedy i gdzie?. Sztuką i sprawdzianem czuwania jest być gotowym nie wiedząc, nawet się nie domyślając, kiedy i gdzie?. 

Zabójcza dla czujności jest powtarzalność, przyzwyczajenie, monotonia codzienności: przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia … i nie spostrzegli się… Łatwo jest wtedy nie spostrzec, nie zauważyć, nie rozpoznać czasu swojego nawiedzenia. A co gorsza, tak uśpiona czujność potrafi wyprowadzić na manowce poddania się przekonaniu, że Pan długo jeszcze nie powróci, i wtedy szybko zapominamy o swoim miejscu, zajmujemy nam nienależne, no i bliźniego zaczynamy mieć za nic.

Nie da się być gotowym tak z marszu, bez czuwania.

To bardzo jednoznaczne przypomnienie, na początku Adwentu, o konieczności czuwania jest tym ważniejsze, że jesteśmy jak tamci przed potopem: jemy i pijemy, żenimy się i za mąż wydajemy. I ta powtarzalność, monotonia zwyczajności może i nas skutecznie uśpić, jeśli już nie uśpiła, że się nawet nie spostrzeżemy…

Więcej, w swoim zachowaniu bywamy też bardzo podobni do owego sługi, którego tak zwiódł opóźniający się powrót Pana, że zaczął prowadzić cokolwiek hulaszczy tryb życia i nadużywać swojej władzy wobec bliźnich.

Zbyt dużo uwagi poświęcamy corocznemu adwentowi przed bożonarodzeniowemu. Zbyt mało uwagi adwentowi życiowemu. Skupiamy się na adwencie przed wigilijnym, zapominając zupełnie o adwencie przed paruzyjnym.

Ten pierwszy jest oczywiście łatwiejszy, bo wystarczy wypełnić go choinką, szopką, prezentami i melodią kolęd. Ten drugi, zdecydowanie trudniejszy, bo każe czuwać, by nie zastygnąć w porządnej skądinąd codzienności, żeby być gotowym na to najważniejsze spotkanie, gdy Syn Człowieczy przyjdzie.

I niech nas nie zwodzi, że Pan nasz zwleka ze swoim przyjściem, choć coraz częściej na takich wyglądamy.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Słowa świętego Pawła, "Zło dobrem zwyciężaj", wiążemy dzisiaj z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. Ale już od wieków inspirowały one ludzi do tonowania gniewu, pełnego pokoju rozwiązywania problemów, także tych związanych z wiarą.

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada
Słowa świętego Pawła, "Zło dobrem zwyciężaj", wiążemy dzisiaj z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. Ale już od wieków inspirowały one ludzi do tonowania gniewu, pełnego pokoju rozwiązywania problemów, także tych związanych z wiarą.

W VI wieku, w palestyńskiej Gazie był klasztor, przy którym mieszkało dwóch świętych pustelników, Barsanufiusz i Jan. Służyli jako kierownicy duchowi nie tylko dla innych mnichów – mniej lub bardziej świętych – ale także dla tych wszystkich, którzy do nich się zgłosili. Święci mężowie mieli jednak pewną żelazną zasadę, której nieugięcie przestrzegali: nie spotykali się z nikim, a wszelkie pytania należało kierować do nich na piśmie. Pustelnicy po zapoznaniu się z opisanym w liście problemem, odpisywali potrzebującemu. Zbiór tych listów (blisko 850!) dotrwał szczęśliwie do naszych czasów. A są w nich rady prawie na każdy temat: w jaki sposób przegnać szarańczę; i jak wybaczyć wrogowi; czy wolno spać na poduszce i czy mielić zboże u Żyda.

Jak widać pobożni mieszkańcy Gazy traktowali Pana Boga bardzo serio.

Jednak, żebyśmy mogli sami przekonać się o mądrości świętych mężów, przeczytajmy uważnie poniższy list. Otwiera go streszczenie pytania skierowanego do pustelnika.

Kiedy widzę, że ktoś ubliża religii i bluźni przeciw świętej wierze, z powodu mej gorliwości wybucham przeciw niemu. Co to jest?

Pytający otrzymał taką odpowiedź:

Usłyszałeś dokładnie, że poprawa nie przychodzi przez zło, ale raczej przez dobro. Z łagodnością więc i wyrozumiałością rozmawiaj, napominając tego, który ubliża, w bojaźni Bożej. Jeśli zaś widzisz, że się wzburzasz, nic nie należy mu mówić.

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Czytając to, trudno uwierzyć, że rady pochodzą z VI wieku. Ma się wrażenie, że dopiero co wyszły spod pióra jakiegoś zmęczonego ciągłymi sporami świętego męża. Tymczasem poprawa przychodzi przez dobro, nie przez zło, gniew rodzi gniew, zemsta – zemstę. Pełne gniewu bronienie słusznej nawet sprawy przynosi opłakane skutki. Można zilustrować to innym przykładem z życia mnichów, tym razem egipskich.

Opowiadano o abba Makarym Egipcjaninie, że szedł kiedyś ze Sketis na pustynię koło Nitrii, a kiedy już był blisko, powiedział do swego ucznia: „Idź o kawałek drogi przede mną”. Uczeń więc poszedł przodem i spotkał pogańskiego kapłana. I zawołał do niego: „Hej, hej, szatanie, dokąd tak pędzisz?” – a ten zawrócił z drogi, pobił go zostawiając półżywego, a potem wziął swój kij i pobiegł dalej.

Wkrótce potem spotkał go abba Makary i rzekł mu: „Powodzenia, pracowniku, powodzenia!” Ten zdumiał się i podszedł do niego pytając: „Co we mnie widzisz dobrego, że mnie pozdrawiasz?” Starzec odrzekł: „Widzę cię utrudzonego, a nie wiesz, że się na próżno trudzisz”. On zaś na to: „A mną wstrząsnęło twoje pozdrowienie i zrozumiałem, że ty należysz do Boga. Przedtem spotkałem innego mnicha, złego, który mnie zelżył i którego pobiłem na śmierć”. Starzec zrozumiał, że chodziło o jego ucznia. A kapłan uchwycił się jego stóp i mówił: „Nie puszczę cię, póki się nie zgodzisz zrobić i ze mnie mnicha!” I poszli razem do miejsca, gdzie leżał tamten brat i zanieśli go do kościoła na pustyni. A wszyscy zdumiewali się na widok kapłana, i zrobili go mnichem, i wielu pogan z jego powodu zostało chrześcijanami. Mawiał więc abba Makary, że złe słowo i dobrego złym czyni, a dobre słowo i złych czyni dobrymi.

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Słowa św. Pawła zło dobrem zwyciężaj wiążemy dzisiaj z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. Ale już od wieków, inspirowały one ludzi do tonowania gniewu, pełnego pokoju rozwiązywania problemów, także tych związanych z wiarą. Mnisi byli przekonani, że gniew jest namiętnością, która czyni nas ślepymi i nie pozwala zobaczyć Boga w bliźnim. Niech ich modlitwy uchronioną nas przed taką ślepotą…

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >
Share via