Nasze projekty

Palma na miarę naszych możliwości

Czyli Wierzbna, Kwietna, Różdzkowa… Niedziela Palmowa

Reklama
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę

Tak się składa, że żyjemy w klimacie odbiegającym daleko od temperatur w jakich rosną palmy. Trochę szkoda, ale może to właśnie spowodowało, że palmy jakie przynosimy w Niedzielę Palmową do kościoła nie są zerwanym naprędce palmowym liściem czy gałązką drzewa oliwnego, jak to się dzieje w krajach, w których o śniegu nikt nie słyszał.

 

Potrzeba matką wynalazku – nasze prababki wymyśliły więc palmy „na miarę naszych możliwości”.

Reklama
Reklama

W Środę Popielcową zrywały gałązki borówek, malin, czarnej porzeczki i wierzby, wstawiały je do wazonów, by po miesiącu dysponować „krajowym odpowiednikiem” zielonych gałązek palmy.

 

Przed drugą wojną światową dość powszechny był w Polsce zwyczaj rywalizowania między wioskami i parafiami o miano wykonawcy najwyższej palmy.

Reklama
Reklama

„Trzonem takiej palmy był pręt młodej sosny, ostrugany na cienko, tak by na wierzchu została kiść, złożona z kilku, przeważnie trzech pędów. Cały pręt otaczano zielonymi borówkami, przeplatając je kolorowymi sztucznymi kwiatkami z bibułki.

Palma na miarę naszych możliwości

W górnej części palmy, przywiązywano parę barwnych wstążek, a dolną część pręta okręcano bibułką lub haftowaną tkaniną” – pisze w artykule pt.: „Sztuka kurpiowska w okresie wielkanocnym” Adam Chętnik.

Reklama

 

Z czasem, rywalizacja w narodzie nieco zanikła, a może raczej trudne historyczne losy kazały myśleć bardziej praktycznie i powszechne stały się niższe, bardziej poręczne palmy, jakie i my dziś przynosimy do kościoła w Niedzielę Palmowa.

 

Palmom przypisywano niezwykłą moc i wykorzystywano je we wszystkich prawie sferach życia rodzinnego i gospodarskiego.

 

Powszechnie wierzono, że bazie zerwane z poświęconej palmy, po zjedzeniu ochronią gardło przed wszelkimi stanami zapalnymi. Ba, nawet w czasie ich jedzenia należało wypowiedzieć niemal zaklęcie: „aby gardło nie bolało”.

  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę
  • Niedziela Palmowa w Lipnicy Murowanej, gdzie co roku odbywa się konkurs na najdłuższą palmę

W okolicach Gorlic przywiązywano do palm wysuszoną, uprzednio wygotowaną w wodzie z popiołem hubę drzewną. Po poświęceniu palmy, hubę zapalano i rozpalano nią w Wielką Sobotę ogień domowy na cały rok.

 

Po powrocie z kościoła do domu, dzielono palmę na tyle części ile było zabudowań w gospodarstwie. Część wkładano pod strzechę stodoły i obory, a część przynoszono do domu, gdzie umieszczona za ramą obrazu miała chronić domowników i cieszyć oko przez najbliższy rok.

 

W czasie burzy wystawiano palmę w oknie razem z gromnicą lub palono kawałek aby oddalić niebezpieczeństwo pożaru.

Na Kaszubach gałązki palm wkładano do uli i wplatano w sieci aby zapewnić sobie obfite połowy. Powszechnym zwyczajem było wkładanie poświęconych bazi do ziarna siewnego przeznaczonego do zasiewu – aby obrodziło, a ziarno z nowego zbioru było tak grube jak bazie.

 

Wielkanocna palma strzegła rolnika przed klęskami żywiołowymi. Robiono krzyże z gałązek wyciągniętych z poświęconych palm, by pozostawione w polu chroniły zboże przed gradobiciem.

Palma na miarę naszych możliwości

Gałązka palmy, podłożona pod pierwszą skibę wiosennej orki zapewniała według powszechnego przekonania wysokie plony.

 

We wschodnich Beskidach, w Gorcach, na Orawie i Podhalu – na obszarze gdzie dominowała gospodarka hodowlana, garść gałązek wierzbowych owijano rzemiennym batogiem, albo pasmem lnu lub konopi.

 

Po poświęceniu palmy, z przędzy splatano bicz do poganiania bydła. O jego wartości można przeczytać w kronikach podhalańskich:

 

„…wielki to skarb taki bicz poświęcony w Kwietną Niedzielę. Biczem takim, jeśli mu kto niefortunny drogę przejdzie niezręcznie, jak oni mówią, niechaj tylko biczem tym krzyż na drodze zatnie, a pewnym być może, że nic go złego w drodze nie spotka (…) nie boi się wywrotu, zbłąkania lub odniesienia jakiegokolwiek szwanku czy on sam czy konie jego.

Pasterze takie bicze mają. Bydło tym biczem zaganiane nie dostanie uroku, nie zbłądzi w czasie pasienia, chociażby jakie licho go kusić miało”.

 

Dlatego wypędzane wiosną na pastwiska bydło należało obowiązkowo uderzyć palemką po grzbiecie. Gdy zwierzę robiło wrażenie chorego – zdrowiało po omieceniu jego boków poświęconymi witkami. Gdy na św. Rocha święcono i okadzano bydło, również do kadzidła dodawano wielkanocne palmy.

 

Dziś chyba niewielu korzysta z uzdrawiającej mocy poświęconych palm, za to w kilku miejscach w Polsce odrodziła się z powodzeniem tradycja konkursów na najwyższą palmę.

 

Dzięki wysiłkowi mieszkańców wsi Łyse na Kurpiach oraz Lipnicy Murowanej w Małopolsce, możemy uczestniczyć w tym niezwykle barwnym wydarzeniu. Warto więc się wybrać do tych miejscowości i nie przegapić szansy na zobaczenie np. 32-metrowej palmy, która w całej swej okazałości prezentowała się w ubiegłym roku na lipnickim rynku. Aż nie można oprzeć się technicznym spekulacjom „jak to jest zrobione”…

Mniejsze i większe palmy i palemki zdobią wazony i ściany naszych domów, może więc poza zachwytem nad estetyką, popatrzmy na nie jak na symbol religijny i dorobek naszej kultury.

Palma na miarę naszych możliwości

A gdy zaświta nam myśl, by zmienić wystrój pokoju, nie wyrzucajmy palmy do śmieci, spalmy ją raczej lub oddajmy do kościoła – przecież to właśnie z palm przygotowuje się popiół, którym posypujemy głowy w Środę Popielcową.

 

Nic w przyrodzie nie ginie, więc dbajmy o palmy na miarę „naszych możliwości” bo jak mówią na Kurpiach: palmy w domu, zapewnią długie życie, dorodne dzieci i urodzaj w polu…

Źródła:

  • Chętnik, Magazyn Ziemia,1932
  • Chętnik, Sztuka kurpiowska w okresie wielkanocnym, Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej, 1948

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę