video-jav.net

Młodzi i gniewni

Dla jednych to wykute na pamięć, a potem zdane 160 pytań. Dla innych „papierek” potrzebny w przyszłości do sakramentu małżeństwa. Bierzmowanie – czy młodzi ludzie rozumieją, o co tak naprawdę w tym sakramencie chodzi?

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Ks. Krzysztof
Ławrukajtis
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Młodzi i gniewni

Ks. Krzysztof Ławrukajtis

Alicja Samolewicz-Jeglicka: Czym dla młodych ludzi jest sakrament bierzmowania?

Ks. Krzysztof Ławrukajtis, koordynator ds. nowej ewangelizacji w Archidiecezji Gdańskiej: Młodzi ludzie różnie podchodzą do tego sakramentu. Niektórzy bardzo mocno się angażują, inni mają luźne podejście i generalnie nie wiedzą, o co chodzi. Po to jest formacja. Trwa ona w naszej diecezji półtora roku. Zdarza się, że nie chodzą do Kościoła, nie przyjmują sakramentów… ale jest nadzieja. Przecież Duch Święty tchnie kędy chce i dotyka każdego z nas.

Czy młodzi ludzie rozumieją ten sakrament?

Mam nadzieję, że tak. Trudno powiedzieć, bo życie wiary to jest walka. Jak ja byłem nastolatkiem to myślałem, że jak już przyjmę sakrament bierzmowania – to nie będę musiał chodzić do Kościoła… (śmiech)

I niestety często ten sakrament postrzegany jest przez pryzmat ślubu. Jeśli nie będę mieć bierzmowania, to nie będę miał ślubu w Kościele. A to poważy błąd… Ważne, by kandydat do ślubu miał bierzmowanie, ale najważniejszym sakramentem jest Chrzest Święty. Sakrament bierzmowania nie jest po to, by przyjąć sakrament małżeństwa. Jest po to, by rozwijać życie duchowe w Kościele. Raz się uda, raz nie. Chodzi o to, by spróbować zasiać tym młodym ludziom ziarno wiary. A Duch Święty będzie w różny sposób przyprowadzał ich do Kościoła.

Jak wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że bierzmowanie to coś więcej niż tylko papierek?

To zadanie dla formacji. Poprzez katechezę, organizowanie rekolekcji, dni skupienia czy spotkań wspólnot. Można zapraszać na spotkania dla bierzmowanych ludzi świeckich zaangażowanych w życie Kościoła… Pomysłów i możliwości jest naprawdę wiele.

Ja przygotowuję do bierzmowania już 14 lat. Kiedyś stawiałem na wiedzę i pytania. Dziś stawiam na indywidualizm. Jednego roku nie zbierałem żadnych podpisów – czy się spowiadają, czy chodzą do kościoła… Przecież chodzi o to, by uczestniczyć w życiu kościoła, a nie zbierać podpisy. Pamiętam, że miałem młodego chłopaka w grupie, który zmagał się ponad pół roku ze spowiedzią. A kiedy już poszedł, to nie dlatego, że był potrzebny podpis. Czuł, że zbliżała się coś wielkiego w jego życiu – bierzmowanie…

Młodzi i gniewni

Czyli indywidualne podejście…

Tak. Ale to nie jest tak, że mam same sukcesy duszpasterskie. Część osób zostaje i potem uczestniczy w życiu kościoła. Ale są też smutne doświadczenia. Kiedyś młody chłopak zadeklarował się, że chce przyjąć sakrament, potem nie chodził na nauki. A dwa miesiące przed bierzmowaniem przyszedł i tłumaczył, że mu zależy… Zgodziłem się, a on przyjął bierzmowanie. Bardzo się z tego cieszyłem. Odwiedziłem go pół roku później na kolędzie. Okazało się, że na religie już nie chodzi, jest daleko od Kościoła. Czułem się skopany tą sytuacją….

Wiem, że są i dobre efekty i trudne sytuacje. Ale podkreślam – za każdym razem warto. Bo Pan Bóg prowadzi różnymi drogami. Przyjęty sakrament – przynosi dobre owoce. Jeśli będziemy sobie uświadamiać rolę Ducha Świętego w życiu chrześcijanina to nasze życie się zmieni. A życie duchowe szybciej rozkwitnie. To najprostsza droga do wejścia w głęboką relację z Bogiem.

W takim razie, jak dobrze przygotować młodzież do sakramentu bierzmowania?

Wiedza jest bardzo istotna. Ale ważne jest też doświadczenie. Istotne jest to, by doświadczyć żywego Jezusa. To wtedy stajemy się ludźmi wierzącymi, bo Bóg dotyka naszego serca.

Czasem pytam swoich licealistów – co pamiętasz z bierzmowania? I odpowiadają „160 pytań”. I według nich to jest jakby najważniejsze – nie zdasz pytań, nie nadajesz się do bierzmowania. A to przecież nie o to chodzi…

Zapominamy o tym, że młodzi ludzie jako nastolatkowie doświadczają bardzo trudnych momentów – pochodzą z toksycznych rodzin, bardzo biednych, rozbitych. I w takich sytuacjach o Panu Bogu jest trudno mówić jako o Ojcu, który miłuje. Trzeba tu zobaczyć nie tylko pytania, ale człowieka, który ma konkretny problem, i pokazać mu miłość Pana Boga.

Młodzi i gniewni

Miał ksiądz taką sytuację?

Kiedyś miałem ucznia, który nie znał nawet 10 przykazań. I zastanawiałem się – co ja z nim mam zrobić? Poszedłem na kolędę. Okazało, że jego ojciec jest alkoholikiem. Codziennie wraz z matką musi być do 1 w nocy poza domem. Wracali do domu jak gasło światło i ojciec już spał. I co? Miałem od niego wymagać: „160 pytań nie umiesz?”. Bez sensu. Ważna była ta konkretna sytuacja, ten konkretny młody człowiek… Teraz ten chłopak jest zawodowym żołnierzem, ma cudowną rodzinę. Jest dobrym człowiekiem. I nadal jest w Kościele. Spotkałem go po wielu latach i się bardzo cieszyłem, że odnalazł się w kościele. I został tu. Dlatego, powtarzam jeszcze raz, stawiam na przygotowanie bardzo indywidualne do bierzmowania.

To chyba trudne… Czasem przecież zdarzają się bardzo duże grupy…

Tak, ale wystarczy działać razem. Podzielić się pracą z innymi księżmi. Przygotowanie musi być indywidualne, by ta młoda osoba poczuła, że jest potrzebna. Że tu jest dla niej miejsce. Że nie skasuje się jej od razu po tym, jak raz czy dwa razy głupio postąpi. Moim zdaniem, w tym kierunku powinno iść przygotowanie do bierzmowania. Dawanie im serca, a nie tylko pytania i regułki. Owszem, wiedza też jest potrzebna, ale nie najważniejsza.

A co po bierzmowaniu? Ci młodzi ludzie pozostają w Kościele?

Część uczestniczy w życiu Kościoła, część szuka. Młodzi ludzie trafiają do różnych szkół, różnych środowisko. I się mierzą. Współczesny świat nie ułatwia młodemu człowiekowi wejścia w relację z Bogiem w Kościele.

Dlatego po bierzmowaniu – młodzi idą na wojnę. Raz wygrywają, raz się cofają. Co jest ciekawe i dobre? Gdy po jakimś czasie idziemy na kolędę, spotkamy tych ludzi i widzimy ich radość ze spotkania. Dużo rozmawiamy. To, co zostawiliśmy w sercu młodego człowieka – to jest takie ziarno. Ziarno, które może spowodować, że za jakiś czas jak będą mieli kłopoty to przyjdą do Kościoła.

Młodzi i gniewni

Jak więc wygrać wojnę idąc w świat po sakramencie bierzmowania?

Podstawą zwycięstwa jest życie w komunii z Jezusem. Wtedy kiedy doświadczamy obecności Pana Boga, kiedy rozwijamy swoje talenty. Kiedy widzimy, że to co robimy ma sens, że to kształtuje nasze człowieczeństwo i przekłada się na nasze relacje z bliźnimi.

Przegrana człowieka polega na tym, że zaczyna doświadczać coraz bardziej złych rzeczy. Gubi swoją tożsamość. Największym problemem człowieka jest odrzucenie realnej miłości Pana Boga.

Sakrament bierzmowania to jeszcze bliższe wejście w komunię z Bogiem poprzez Ducha Świętego. Owocami Ducha Świętego są: pokój, radość, miłość… Jeżeli człowiek tego naprawdę doświadcza, to nie musi, tak materialnie, mieć zbyt wiele.

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Ks. Krzysztof Ławrukajtis

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Ks. Krzysztof
Ławrukajtis
zobacz artykuly tego autora >

Co daje Duch Święty?

Dawno, dawno temu, kiedy na studiach zdawałem egzamin z charytologii (tak się nazywa jeden z działów teologii dogmatycznej traktujący o łasce), miałem nadzieję, że nie dostanę pytania o 7 darów i 12 owoców Ducha Świętego, bo nigdy jakoś nie mogłem ich spamiętać we właściwej kolejności i z właściwymi przyporządkowaniami.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W teologii podkreśla się, że pierwszym wielkim dziełem Ducha Świętego w naszym życiu jest łaska uświęcająca, która obejmuje wszystko i oznacza nowy nadprzyrodzony stan. Drugim wyrazem działania Ducha w naszym życiu są trzy cnoty teologalne wlane (Wiara, Nadzieja i Miłość).

Potem mamy siedem darów Ducha Świętego, które święty Tomasz z Akwinu traktował jako przedłużenie cnót teologalnych, jak „dodatkowe” energie, które wzmacniają, aktualizują i konkretyzują tamte trzy wielki cnoty.

Kolejny sposób działania Ducha Świętego to charyzmaty i dary udzielone niektórym dla pożytku wszystkich, a ostatni przejaw to owoce Ducha, których wylicza się dwanaście.

Jak widać, trochę to skomplikowane. Ale da się wszystko zrozumieć i warto poznać, co nam daje Duch Święty.

U proroka Izajasza czytamy zapowiedź mesjańską: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej” (Iz 11, 2).

Biblia hebrajska wylicza sześć darów Ducha Świętego, z tym że bojaźń Boża (hebr. jirat JHWH) jest wymieniona w Iz 11, 2  i zaraz potem w Iz 11, 3.

W greckiej Septuagincie oraz łacińskim tłumaczeniu, czyli Wulgacie, znajdujemy siedem darów, ponieważ ostatni dar został raz przetłumaczony jako dar pobożności (gr. eusebea, łac. pietas), a drugi raz jako dar bojaźni Bożej (gr. fobos Theou, łac. timor Domini).

Prorok opisuje w tych wersetach Mesjasza. A więc – w chrześcijańskim rozumieniu powyższych słów – Jezusa Chrystusa, który jest różdżką i odroślą, na której spoczywa Duch. W tym kontekście modlitwa o siedem darów Ducha, jest w gruncie rzeczy prośbą o duchowe podobieństwo do Jezusa.

Co daje Duch Święty?

Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina wiernym między innymi o tym, że „życie moralne chrześcijan jest podtrzymywane przez dary Ducha Świętego. Są one trwałymi dyspozycjami, które czynią człowieka uległym, by iść za poruszeniami Ducha Świętego” (KKK, 1830).

Istnieją również nadzwyczajne dary Ducha Świętego, zwane charyzmatami, czyli darami darmo danymi dla budowania Kościoła.

Dar charyzmatyczny może otrzymać każdy chrześcijanin. Mówi o tym św. Piotr w dzień Pięćdziesiątnicy, cytując proroctwo Joela, które właśnie w tym dniu zostało spełnione: „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, a starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach” (Jl 3, 1-3).

O charyzmatach, przez które działa na wiele sposobów Duch Święty w Kościele, pisze Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, ale ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar tłumaczenia języków” (1 Kor 12, 4-10).

Problem pojawia się dopiero, gdy fascynacja charyzmatami prowadzi do tego, że zaczyna się je uważać za cel sam w sobie, a niestety nieraz tak bywało i bywa w niejednej wspólnocie charyzmatycznej… No cóż… Pociąga nas to co widowiskowe i spektakularne.

Co daje Duch Święty?

Na koniec wypada wymienić jeszcze 12 owoców Ducha Świętego, o których Św. Paweł pisze w Liście do Galatów:

„Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie, wstrzemięźliwość, czystość” (Ga 5, 22-23). O ile charyzmaty są darmowymi darami Boga, to owoce Ducha Świętego wynikają z łącznego działania Ducha Świętego i naszej wolnej woli. Są świadectwem dojrzałej osobowości chrześcijańskiej, która postępuje według Ewangelii i jest stała w życiu chrześcijańskim.

Pięknie to wszystko brzmi… Ale jak to przekazać młodzieży, która przygotowuje się do bierzmowania (czyli, jak mówią niektórzy złośliwie, do „uroczystego pożegnania się z Kościołem przy udziale biskupa”)?

Jak zachwycić gimnazjalistów Duchem Świętym, nie sprowadzając Go tylko do mówienia językami spektakularnych zjawisk? Jak zachęcić do tego, aby pozwolili Duchowi przemieniać swoje życie? Jak przekonać, że ciało jest świątynią, a w świątyni pewnych rzeczy robić nie wypada? Krótko mówiąc, jak to wszystko, o czym patetycznie pisałem powyżej przełożyć na życie nastolatka, a potem człowieka dorosłego? Dalibóg, nie wiem… I współczuję moim znajomym, którzy są katechetami. Im szczególnie potrzeba mądrości, rozumu, rady, męstwa, wiedzy i bojaźni Pańskiej, aby to wszystko jakoś ogarnąć.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >