Dzień Dziękczynienia

Dzień Dziękczynienia to symbol, zapalnik, który każe ludziom postawić sobie pytania o sens dziękowania Bogu za to, co się dzieje w naszym życiu. To jest swego rodzaju edukacja społeczna.

Brygida Grysiak
Brygida
Grysiak
zobacz artykuly tego autora >

Z księdzem kardynałem Kazimierzem Nyczem, Metropolitą Archidiecezji Warszawskiej rozmawia Brygida Grysiak

fot. Ryszard Hołubowicz / lublin.com.pl

Kardynał Kazimierz Nycz

Księże Kardynale, po co komu Dzień Dziękczynienia, skoro dziękować powinniśmy każdego dnia, a nie od święta?

Właśnie dlatego, że za mało dziękujemy na co dzień. Za mało dziękujemy sobie nawzajem, w rodzinie, w pracy, w szkole.

Nie umiemy, czy nie chcemy?

Nie wiem, co pierwsze. Czy to, że nie chcemy, czy to, że nie umiemy. Ale wiem, skąd to się bierze. Jesteśmy bardzo roszczeniowi. Uważamy, że nie mamy komu i nie mamy za co dziękować, bo wszystko nam się należy. Dlatego czasami nawet nie mamy świadomości, że trzeba podziękować. I to zarówno w odniesieniu do Boga, jak i do drugiego człowieka. Jesteśmy mało świadomi darów, które otrzymujemy. Nie myślimy o tym.

Dzień Dziękczynienia ma pobudzić naszą świadomość?

Dzień Dziękczynienia przypomina nam o tym, że trzeba i warto dziękować Panu Bogu, bo wszystko od Niego otrzymaliśmy. Jednocześnie jest też okazją do refleksji nad tym, co zawdzięczam mamie, tacie, sąsiadowi, nauczycielce. To również symbol, zapalnik, który każe ludziom postawić sobie pytania o sens dziękowania Bogu za to, co się dzieje w naszym życiu, także w życiu naszego narodu. To jest swego rodzaju edukacja społeczna.

A jeśli ktoś nie wierzy w Boga?

Jeśli Pan Bóg nie dał Ci łaski wiary, to dziękuj, człowieku, przynajmniej ludziom. Wyjdź z tej pułapki egoizmu, myślenia, że wszystko co masz, zawdzięczasz sobie. Spróbuj analizować swoje życie tak, żeby dostrzec w nim obecność innych ludzi, i za tę obecność bądź wdzięczny. A może to jest właśnie droga do Boga? Może nagle odkryjesz, że w Twoim życiu działy się rzeczy, których nie wytłumaczysz obecnością konkretnego człowieka. Że był przy tobie ktoś jeszcze. Że to był Bóg. Dziękowania Bogu i ludziom wszyscy powinniśmy się uczyć.

Można się tego nauczyć?

Nie jest tak, że to jest nam tylko dane. Musimy się tego nauczyć. Jeśli się tego nie nauczymy,  będziemy takimi malkontentami.

Jakaś recepta?

Racjonalna refleksja, że właściwie większość rzeczy w moim życiu nie zależy ode mnie. Ani od ślepego przypadku. Zależy od jakiegoś planu, w który Pan Bóg wpisał nasze życie. A potem można po kolei popatrzeć na zdolności, talenty, osiągnięte cele. To wszystko jest darem. Jeśli nie od Pana Boga, to od ludzi – albo od Pana Boga przez ludzi. I kiedy to sobie uświadamiamy, to wtedy dochodzimy do wniosków, które są podstawą wdzięczności. I ta wdzięczność musi się przełożyć na życie. Uświadamiasz sobie, ile dostałeś, daj coś od siebie. Za „dziękuję” powinien iść dar dla innych.

A Ksiądz Kardynał dziękuje każdego dnia?

Staram się pilnować tego, żeby nie być tym, który ciągle o coś żebrze… (śmiech)

Zaczyna Ksiądz dzień od dziękczynienia?

Kiedy otwieram brewiarz, jako pierwszą odmawiam jutrznię. To jest modlitwa pełna dziękczynienia. Zresztą, uczyłem się od najlepszych (śmiech). Dla mnie mistrzem takiej modlitwy, życia duchowego jest kardynał Macharski. U niego wdzięczność zawsze była i jest przed prośbą. Kiedyś powiedział dziennikarce po zakończeniu swojego urzędowania, i niedawno mi to powtórzył, że nigdy nie modli się o swoje zdrowie. A dlaczego? Bo całe życie nosiłem – mówi – na mitrze i w sercu słowa „Jezu, ufam Tobie” i gdybym przystąpił do modlitwy o moje zdrowie, to bym podważał wolę bożą. Skoro Pan Bóg dopuścił tę chorobę (a cierpiał przecież bardzo z powodu nowotworu), to widocznie to było potrzebne w moim życiu. I teraz pytam go, a ma dziś 88 lat, po dwóch złamaniach miednicy i nogi, jak się czuje, jak patrzy na przyszłość. A on mówi: człowieku, w moim stanie tylko Bogu dziękować za każdy dzień. A o cóż ja mogę prosić Pana Boga, żeby mi co dał? Zdolność gonienia po Rysach?

Trudno dziękować za chorobę, cierpienie, ból…

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to jest niezwykle trudne. I nie jest tak, że za to wszystko od razu musimy dziękować. Ksiądz Tischner, który umierał trzy lata na bardzo bolesnego raka, zawsze się sprzeczał, że cierpienie nie uszlachetnia. Nie wolno sakralizować cierpienia. Cierpienie jest złem i pozostanie złem. I trzeba się przed nim bronić, po to są lekarze. Ale przychodzi taki moment, kiedy trzeba to cierpienie zaakceptować, pogodzić się z nim. A już najtrudniejsze jest to, co zrobił nasz papież, czyli dołączyć do cierpienia Pana Jezusa. Zresztą, tylko tym da się to wytłumaczyć. Skoro Chrystus zbawił nas przez krzyż, a mógł to zrobić na wiele innych sposobów, to widocznie choroba, cierpienie mają swój sens. Współcierpienie z Jezusem zbawiającym świat ma wtedy swoje znaczenie.

Dzień Dziękczynienia

Od Jana Pawła II też uczył się Ksiądz Kardynał wdzięczności?

Na pewno tak. To był człowiek, który mnie uczył i nauczył – jeśli nie do końca, to tylko moja wina – być wdzięcznym za ludzi świeckich w Kościele. To był pasjonat spotkań i współpracy ze świeckimi. Z naukowcami, ludźmi kultury, wcześniej ze studentami. U niego nie było podziału na my – księża, wy – świeccy.

Ale był też przepełniony wdzięcznością wobec Boga, wobec Matki Bożej. Także za ocalenie życia. W każdą rocznicę zamachu odprawiał mszę dziękczynną, na którą nie zapraszano gości, co w papieskich apartamentach było czymś niezwykłym. Na mszach w papieskiej kaplicy zawsze byli goście.

Pamiętamy też pierwszą pielgrzymkę do Fatimy. I takie dziecięce, proste dziękczynienie Matce Bożej.

Arcybiskup Mokrzycki opowiadał mi, że kiedy Jan Paweł II umarł, kardynał Dziwisz zaintonował „Te Deum”. Mówił, że w pierwszej chwili nie mógł tego zrozumieć, źle się z tym poczuł. Ale szybko zrozumiał, że to była właściwa pieśń na tę chwilę…

Znam wielu ludzi, którzy nie akceptują tego, że na pogrzebie śpiewamy pieśń „Zwycięzca śmierci”, bo przez całe lata byli nauczeni śpiewania pieśni żałobnych. Śmierć jest częścią życia. Nie możemy o tym zapominać.

Dzień Dziękczynienia

Przy Janie Pawle II to było też dziękczynienie za święte życie…

Święte życie i wielkie dzieła, których papież dokonał.

W tym roku Dzień Dziękczynienia ma być szczególną okazją do podziękowania za kanonizację.

Nie tylko za samą kanonizację, ale za całe jego życie. Miałem okazję oglądać je z bliska. Życie świętego księdza, świętego biskupa, świętego kardynała. Takim go pamiętamy z Krakowa. Kiedy rozmawiałem z kardynałem Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej, który będzie z nami w Dniu Dziękczynienia, powiedział mi, że przyjedzie, przyjmie zaproszenie moje i Prezydenta, bo nie ma wątpliwości, jak wiele świat i Kościół zawdzięcza Janowi Pawłowi II, Europa Środkowo-Wschodnia, Polska także. I teza jest taka: nie byłoby jubileuszu 25-lecia odzyskania wolności – albo byłby znacznie krótszy – bez takich ludzi jak Jan Paweł II.

A kiedy mówi Ksiądz Kardynał, że nie umiemy dziękować, to mówi Ksiądz my – ludzie czy my – Polacy?

My, Polacy odreagowujemy to, że kiedyś w przestrzeni publicznej nie bardzo było za co dziękować. Siedzę przy stole z moim sekretarzem, który jest Włochem, i on mówi, że we Włoszech niska frekwencja wyborcza to 60%. Mówi: „Ja was nie rozumiem”. Frekwencja 20% to kpina ze wszystkiego.

To też brak wdzięczności?

Raczej świadomości. My musieliśmy po prostu bardzo dużo się uczyć w wolnej Polsce, nie mieliśmy doświadczeń. Ale – moim zdaniem – kiedy mija 25 lat, to chcielibyśmy, żebyśmy umieli znacznie więcej. Ta nauka za długo trwa. A owoce nie są takie, jak by się chciało, jak by się można spodziewać.

I dziękować ciągle też nie umiemy…

Bardzo podoba mi się to, co papież Benedykt XVI przypomniał w encyklice „Spe salvi”: postęp techniczny się sumuje, następne pokolenie wchodzi w to, co wypracowało poprzednie. Ale postęp moralny się nie sumuje. W życiu każdego człowieka zaczyna się od zera.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Brygida Grysiak

Brygida Grysiak

Mama, żona, dziennikarka, autorka książek, ambasadorka Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Brygida Grysiak
Brygida
Grysiak
zobacz artykuly tego autora >

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

Kościół miał, ma i będzie miał wielki wpływ na dzieje ludzkości. Nieważne jakie stanowisko wobec niego zajmujemy: nie da się zaprzeczyć czy przykryć kurzem niepamięci dorobku, którym Kościół podzielił się ze światem.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

1. Filozofia i nauka

Kościół chętnie skorzystał z zastanego dorobku intelektualnego Greków, by opisać swoją wiarę i wskazać racjonalne dla niej podstawy. Kościołowi też zawdzięczamy to, że dorobek starożytnych przetrwał zawirowania dziejowe.

Teologiczne rozważania przyczyniły się do rozwoju innych nauk i systemów filozoficznych. Na przykład dzięki dyskusjom nad dogmatami o Trójjedynym Bogu Boecjusz wypracował pojęcie osoby, z czego korzystamy do dziś. Docenienie filozofii antycznej sprowokowało jej rozwój w chrześcijańskiej kulturze, a z nią znanych nauk (np. matematyki, fizyki, astronomii, anatomii, etc.). Dzięki kronikarskiej pracy mnichów, historycy jeszcze długo będą mieli dużo materiału na doktoraty.

Nie przypadkiem też wybitni filozofowie i naukowcy byli katolikami – że ograniczymy się do kilku przedstawicieli duchowieństwa – każdy zna św. Augustyna czy św. Tomasza, każdy słyszał o księdzu Koperniku, niewielu już pamięta o o. B. Gusmanie (pierwszy lot balonem), o. Fra Mauro (którego mapą posługiwał się Krzysztof Kolumb), papieżu Sylwestrze II (m.in. skonstruował dokładny zegar mechaniczny i wprowadził cyfry arabskie), o. R. Baconie (wynalazca lunety, wybitny filozof i naukowiec, opracował metodę naukową), o. G. Mendlu (prekursor genetyki), czy o ks. G. Lemaitre, który opracował hipotezę Wielkiego Wybuchu. Można jeszcze długo wymieniać świeckich chrześcijańskich filozofów naukowców wszelkich dziedzin.

2. Piwo

Oczywiście piwa nie wymyślił Kościół. Ten trunek jest najstarszym napojem alkoholowym na świecie, znanym w różnych kulturach. Jednak to Kościół, w osobach katolickich mnichów, przyczynił się do rozpopularyzowania piwa i uczynienia z jego ważenia prawdziwej sztuki. Nie przypadkiem najbardziej doceniane dziś marki wywodzą się właśnie z zakonnych tradycji piwowarskich. Klasztorne piwo często było zdrowsze niż niezbyt czysta w średniowieczu woda, oraz bardzo pożywne. O tym ostatnim świadczą zachowane prośby krakowskich dominikanek klauzurowych z Gródka do właściciela pewnego browaru. Przeorysza prosi “o jałmużnę dla naszego ubogiego klasztorku w formie beczułki piwa, aby tem posilić i pokrzepić moje siostry osłabione ciągłym postem, czuwaniem, no i bardzo skromnym wiktem bezmięsnym” (1938 r.).

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

3. Szkolnictwo

Tylko ignoranci mogą nazwać średniowiecze wiekami ciemnymi. To właśnie wtedy nastąpił ogromny rozwój powszechnego (!) szkolnictwa. Nie stało za tym żadne państwo, żadna świecka organizacja, tylko Kościół. Duchowieństwo było stanem dobrze wykształconym. Dla chrześcijan naturalne jest dzielenie się dobrem, dlatego szybko powstała ogromna sieć parafialnych i później katedralnych szkół. Z czasem w większych miastach i przy ważniejszych katedrach powstały uniwersytety. W późniejszych wiekach powstały szkoły świeckie, jednak w dalszym ciągu Kościół troszczy się o edukację, a katolickie placówki są doceniane.

Działalność edukacyjna szczególnie widoczna jest w krajach misyjnych, gdzie tylko dzięki szkołom zakładanym przez chrześcijańskich misjonarzy ludzie, o których często zapomniała cywilizacja, mają szansę na rozwój.

4. Szpitale

Podejdźmy do tego wybiórczo: w samej Afryce Kościół założył lub prowadzi ponad 1000 szpitali i ponad 5000 przychodzi. Do tego dochodzą inne placówki paramedyczne z centrami rehabilitacyjnymi włącznie, a sama pomoc nie jest zależna od wyznania – leczą się tam również innowiercy. Katoliccy misjonarze każdego roku wyjeżdżają, aby bezinteresowanie pomagać i nie jest to czynność trwająca od dziesiątek lat, ale od setek.

A bardziej z ostatniej chwili: w związku z wojną domową na Ukrainie, w Kijowie w kościele św. Aleksandra otworzono szpital polowy z salą operacyjną. Kościół to również ciche posługi, o których nikt nie mówi.

5. Sztuka

“Kościół zawsze był przyjacielem sztuki i nauki. Światowe dziedzictwo sztuki jest prawdziwym skarbem twórczych zdolności człowieka i daje wymowne świadectwo o ludzkiej inteligencji, która uczestniczy w dziele Boskiego Stwórcy. Kościół zawsze odwoływał się do sztuk pięknych, aby przy ich pomocy sławić dar życia, a zwłaszcza, aby godnie, należycie i pięknie spełniać swe święte obrzędy. Tym samym przyczynił się on do powstania niezrównanego dziedzictwa muzyki, sztuki i literatury, które wniosło znaczący wkład w rozwój kultury. Ponadto Kościół popierał rozwój nauki, zwłaszcza tej, która głosi godność i wartość życia ludzkiego.” (Jan Paweł II).

Kościół doceniając piękno, bronił zastanych dzieł i był największym mecenasem sztuki powstającej. Wszystkie muzea świata są świadkami ogromnego wpływu Kościoła na rozwój kultury. Od malarstwa, rzeźby, prądów w architekturze, po muzykę i literaturę. Do dziś artyści inspirują się dziełami, które niegdyś powstawały na większą chwałę Bożą…

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

6. Sądownictwo

Tam gdzie Inkwizycja tam i stosy. Stosy kłamstw na jej temat. Święta Inkwizycja wcale nie zajmowała się paleniem heretyków, ale prowadziła śledztwa i procesy w sprawach osób oskarżonych o herezję. Działania te były niezależne od władzy świeckiej. A czym się różniły? Przede wszystkim tym, że praca inkwizycji była rzetelna i uczciwa. Oskarżony miał prawo do obrońcy i nie można było wymuszać zeznań za pomocą tortur. Dorzućmy do tego fakt powołania do życia instytucji ławników i okaże się, że… dzisiejsze sądownictwo czerpie pełnymi garśćami.

7. Małe litery, znaki interpunkcyjne, spacje

MAŁOKTOWIEALEKOŚCIOŁOWIZAWDZIĘCZAMYRÓWNIEŻMAŁELITERYZNAKIINTERPUNKCYJNEISPACJE. Tak, to przepisujący mądre księgi benedyktyńscy mnisi, około VII wieku wpadli na pomysł nadania tekstowi pisanemu cech sprawiających, że jego czytanie będzie wygodniejsze.

8. Dzieła charytatywne

W samej Polsce Caritas wydaje rocznie kilkaset milionów złotych na pomoc potrzebującym. Podobnie jest na całym świecie. Kościół jest największą instytucją charytatywną. Od czasów św. Pawła organizującego zbiórki dla biednych z Jerozolimy przez diakonów powołanych specjalnie do takiej pomocy aż po czasy współczesne, gdy placówki kościelne przeznaczone do pomocy liczy się w setkach tysięcy, pomoc charytatywna jest jednym z najważniejszych wkładów chrześcijaństwa w rozwój zachodniej cywilizacji.

9. Zrównanie kobiet i mężczyzn

Jezus był najskuteczniejszym feministą w dziejach. Potrafił w silnie spatriarchalizowanym społeczeństwie stanąć w obronie cudzołożnicy, zrównując jej winę z winą mężczyzny, z którym zgrzeszyła, a spotkawszy przy studni grzeszną Samarytankę objawił jej, że jest Mesjaszem. W ten sposób przekroczył wiele barier, aby podnieść jej godność: jako nauczyciel nie powinien rozmawiać z kobietą sam na sam, poza tym była odrzucona przez społeczeństwo ze względu na jej grzechy i nikt nie chciał nią rozmawiać. On zaś niejako wybrał ją, aby ogłosiła spotkanie Syna Bożego.

Dziś w dobie uprzedmiotowienia kobiet, zniżenia jej godności do poziomu towaru, narzędzia do użycia, Kościół staje w ich obronie, podobnie, jak czynił to Jezus.


Oczywiście najważniejszą rzeczą, jaką Kościół niesie światu, jest dobra nowina o Zmartwychwstałym i sakramenty, które Pan Jezus zostawił Kościołowi, by przez nie każdy mógł mieć udział w zbawieniu. Wszystko inne temu misyjnemu zadaniu Kościoła służy i na nie powinno wskazywać.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >