Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

"Na miłość Jezusa i Matki Jego Najświętszej, zaklinam cię ojcze, ocal me dziecię, a jeśli odzyska zdrowie, oddam je na służbę Bożą do twego zakonu".

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymi słowami zwróciła się do św. Franciszka z Asyżu pewna pobożna niewiasta, kładąc chorego synka pod jego stopy.

“Buona Ventura!” („Jakież to szczęście”) zawołał święty wzniósłszy oczy ku niebu.

W tym momencie dziecko odzyskało zdrowie.

Urodził się w roku 1217 lub 1218 w miasteczku Bagnoregio zwanym aktualnie  “la citta’ che muore”, miastem które umiera. Położonym na wysokim powulkanicznym wzgórzu, z każdej strony otoczonym sporymi przepaściami.

Na chrzcie otrzymał imię Jan; przezwano go jednak Bonawenturą. Rodzice zadbali o staranne wychowanie syna. Matka ze względu na poczyniony wcześniej ślub dbała przede wszystkim by zaszczepić u syna miłość do Zbawiciela. Nauczony pokory, posłuszeństwa i miłości bliźniego wyróżniał się skromnością i pilnością w nauce i modlitwie.

Jako 22 letni młodzieniec jaśniał urodą i majestatyczną postawą, był przedmiotem powszechnego podziwu. Wynikało to przede wszystkim z zacnego i szlachetnego wnętrza.

Studiował filozofię i teologię w Paryżu, gdzie spotkał się z Tomaszem z Akwinu. Stopień doktora przyjął wyłącznie na wyraźny rozkaz Ojca świętego. Zawsze przed rozpoczęciem pracy stawiał przed sobą krucyfiks i przywoływał na pomoc Ducha Świętego.  Nie dziwi więc fakt, że na jego wykładach uniwersyteckich zawsze były tłumy słuchaczy, pełne podziwu dla siły jego wymowy i głębi nauki. Nazwano go “Doktorem Serafickim”.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Gdy miał 25 lat wstąpił do Zakonu Franciszkanów i przyjął imię Bonawentura. A w wieku 35 lat został generałem zakonu. Był to urząd pełen trudów i utrapień, ponieważ jego poprzednik Jan z Parmy, rozdrażnił umysły zbyteczną surowością i przesadną gorliwością. Bonawenturą złagodził oburzenie kojącą wymową i serdeczną miłością. Pełniąc swój urząd nie wahał się pokory, braterstwa i dobrowolnego ubóstwa. Zarzucano mu, że zapomina o godności i dostojeństwie swego urzędu pracując w celi, kuchni, ogrodzie, czy przy łożu chorych. Zwykł wtedy odpowiadać: “Jakże to? czyż ubliża sobie brat posługujący bratu?” Z czasem uzyskał tytuł drugiego założyciela zakonu.

Wielką miłością darzył Najświętszej Maryję Pannę. Pod Jej opiekę oddawał siebie i wszystkie domy zakonne, starał się o wspaniałość uroczystości z okazji świąt maryjnych, to On wprowadził dzwonienie na “Anioł Pański”.

Gdy go papież Klemens IV mianował arcybiskupem Jorku w Anglii, padł mu do nóg i tak długo błagał o cofnięcie nominacji aż Ojciec Święty się ugiął. Ostatecznie papież Grzegorz X, wyniósł Go do godności biskupa diecezji albańskiej, mianując go jednocześnie kardynałem, i polecił mu wystąpić w charakterze pierwszego mówcy na soborze powszechnym zwołanym do Lyonu. Poselstwo papieskie, przybyłe do Florencji w celu ozdobienia go purpurą kardynalską, zastało “Doktora Serafickiego” w kuchni, zmywającego półmiski i talerze.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Bonawentura był duszą soboru, przewodniczącym zgromadzenia, kierował rozprawami, był redaktorem uchwał i dekretów. Natłok obowiązków wyczerpał niestety jego siły, wskutek czego zapadł na zdrowiu. Sam papież udzielił mu Ostatniego Namaszczenia. Zmarł dnia 15 lipca 1274 roku, licząc zaledwie 53 lata.

Nikt wcześniej nie miał tak wspaniałego pogrzebu, jak ten krasomówca, kondukt żałobny prowdził sam papież w towarzystwie 500 biskupów, 1000 prałatów, wielu książąt świeckich i słynnych uczonych. Mowę pogrzebową, wygłosił kardynał – biskup Ostii. Mimo wielorakich cudów i licznych świadectw jego świątobliwości zaliczono go w poczet Świętych dopiero w 200 lat po jego śmierci, a papież Sykstus V umieścił go w szeregu sześciu wielkich Doktorów łacińskich. Relikwie złożone w kaplicy w Lyonie, zostały spalone przez kalwinów w roku 1562 na jednym z placów publicznych.

Był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecznych. Pozostawił liczne traktaty, dzieła teologiczne, pisma okolicznościowe. Głównymi dziełami świętego są Breviloquium, Itinerarium mentis in Deum oraz Hexaemeron.

Święty Bonawentura jest patronem matek oczekujących potomstwa, dzieci, robotników i teologów.

 

Święty Bonawentura. Cudownie ocalony dla Boga!

Modlitwa

 

Panie i Boże mój,

racz miłościwie natchnąć serce moje taką dobrocią,

łagodnością, miłością i pokorą,

jakie zdobiły św. Bonawenturę, sługę i naśladowcę Twego.

Błagam Cię, Panie,

abyś mi pozwolił po zgonie

radować się towarzystwem jego

i chwalić Cię po społu z całym orszakiem świętych Męczenników i Wyznawców Twoich,

polecając Ci wszystkie myśli, czyny i pragnienia moje.

Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa,

który króluje w Niebie i na ziemi,

po wszystkie wieki wieków.

Amen.

 

 


Autor: AL

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Zelia i Ludwik Martinowie. Święci małżonkowie

12 lipca w Kościele wspominamy św. Zelię i Ludwika Martinów - rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Data ich wspomnienia nie jest przypadkowa. Tuż po północy, 13 lipca, Zelia i Ludwik zawarli sakrament małżeństwa. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ludwik był synem kapitana wojska francuskiego. Przez pewien czas mieszkał w Paryżu, ale niebawem wrócił do rodziców, którzy mieszkali w Alençon, gdzie otworzył zakład zegarmistrzowsko-jubilerski. Pracę łączył z ćwiczeniami duchowymi i działalnością dobroczynną.

Zelia uczęszczała na kursy koronczarskie. była osobą bardzo zaradną, już w wieku 20 lat założyła własne przedsiębiorstwo. Jej działalność przynosiła ogromne zyski – dzięki nim Ludwik mógł zamknąć zakład i współpracować z żoną. Ona także, podobnie jak jej mąż i wraz z nim, dzieliła zaś pracę zawodową z głębokim życiem wewnętrznym i pobożnością oraz z pełnieniem dzieł miłosierdzia wobec potrzebujących.

Nie znając się jeszcze Zelia i Ludwik nie myśleli w ogóle o życiu małżeńskim, a raczej o powołaniu zakonnym. Obydwoje ich jednak spotkała odmowa przyjęcia do zakonu. Nie wiedzieli, co ze sobą począć. Kiedy Zelia zobaczyła po raz pierwszy Ludwika, usłyszała głos, który powiedział jej “To ten, którego przygotowałem dla Ciebie”. Okazało się, że matka Ludwika, u której Zelia uczyła się koronczarstwa, od dawna myślała o poznaniu ich ze sobą. 3 miesiące po pierwszym spotkaniu Zelia i Ludwik pobrali się – było to 13 lipca 1858 roku, a ślub odbył się, zgodnie z ówczesną tradycją, o północy.

Początkowo małżonkowie chcieli żyć jak białe małżeństwo, tęskniąc za swoimi natchnieniami o życiu zakonnym. Kierownik duchowy jednak wyjaśnił im, że ich małżeństwo ma inny cel i być może powołanie zakonne urzeczywistni się w ich dzieciach. Zelia i Ludwik zgodzili się na to, mieli 9 dzieci. Niestety 2 córki i 2 synków stracili już we wczesnych latach życia. 5 ich córek natomiast zostało siostrami zakonnymi. Jedna z nich, Teresa, znana jako Mała Tereska, została doktorem Kościoła.

Zelia zachorowała na raka płuc i zmarła przed 46. urodzinami. Po jej śmierci Ludwik sprzedał przedsiębiorstwo koronczarskie i zamieszkał z bratem żony. On sam dożył 71 lat i zmarł po długiej chorobie.

Dokładnie 100 lat po śmierci Ludwika papież Jan Paweł II zatwierdził dekret o heroiczności cnót Martinów, a w 2008 roku ogłoszono ich błogosławionymi. 7 lat później papież Franciszek powiadomił o zatwierdzeniu cudu za ich wstawiennictwem i kanonizował.

O codzienności Martunów, o ich uczuciach i życiu duchowym, bardzo dużo można dowiedzieć się z listów, które do siebie pisali. Zachowało się 218 listów Zelii do męża i 16 Ludwika do niej. Teresa, późniejsza wielka święta, patronka misji i doktor Kościoła, napisała o swych rodzicach, że byli oni „godni bardziej nieba niż ziemi”. Sama Zelia napisała zaś po latach małżeństwa o Ludwiku „Jestem zawsze z nim szczęśliwa; on jest tego przyczyną, że życie moje jest bardzo miłe. Mąż mój – to święty człowiek. Życzyłabym wszystkim kobietom takich mężów”.

 

os/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap